Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

X METROPOLITALNE ŚWIĘTO RODZINY

W poniedziałek 18 września Zapraszamy

MŁODZIEŻ  na Mszę św. o g. 1800

z okazji jej patronalnego święta, również liczymy na udział rodziców, nauczycieli i wychowawców.

 

PODSUMOWANIE

X METROPOLITALNEGO ŚWIĘTA RODZINY

W środę 20 września o g. 18.00

Msza św. w int. siemianowickich rodzin i organizatorów MŚR oraz biesiadne spotkanie

 

ZAPRASZAMY

Rodziny naszego miast, wolontariuszy, organizatorów, sympatyków i wszystkich chętnych.

 

XXIV NIEDZIELA ZWYKŁA

Gdyby nie pytanie Piotra, do dnia dzisiejszego nie wiedzielibyśmy, ile razy należy przebaczyć tym, którzy wobec nas zawinili. Ludzie wierzący za czasów Chrystusa byli przekonani, że należy przebaczyć trzy razy. Piotr miał wątpliwości, więc zapytał Jezusa: „Czy aż siedem razy?”. I otrzymuje odpowiedź, że siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze. I wygłasza tę barwną przypowieść, w której wyjaśnia powody, dlaczego mamy zawsze przebaczać.
KRÓL CHCIAŁ SIĘ ROZLICZYĆ ZE SŁUGAMI. Przypowieść jest pełna ekspresji, można by ją sfilmować i każdy też wie, o co w niej chodzi. Król – czyli przedstawiciel władzy. Jeden podwładny jest mu winien 10 tysięcy talentów, to ogromna suma pieniędzy. Talent wynosił około 54 kg złota. A więc była to suma niewyobrażalna. Zadłużony aż po uszy. Nie ma żadnych szans na zwrot. Konfiskowano wszystko: żonę i dzieci, dom i dobra materialne, a on sam szedł do więzienia. Pada na kolana przed królem i błaga o litość. Król okazał się wielkoduszny i darował mu cały dług. Uradowany opuszcza pałac królewski, po drodze spotyka znajomego, który jemu jest winien 100 denarów. Denar to była dniówka robotnika. W sumie to sto dni roboczogodzin. Ponieważ nie ma w tej chwili, z czego oddać długu, prosi o cierpliwość, o czas. Ale ten nie chce słyszeć o żadnym tłumaczeniu i wtrąca go do więzienia. Gdy ta sprawa doszła do króla, rozgniewał się: „Sługo niegodziwy…”. Resztę znamy. Przypowieść kończy się słowami Chrystusa: „Podobnie uczyni wam Ojciec Niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.
WNIOSKI Z TEJ PRZYPOWIEŚCI. Wszyscy jesteśmy dłużnikami wobec Boga, mniejszymi lub większymi, ale każdy z nas potrzebuje Jego miłosierdzia. Bóg zawsze przebacza, wszystko przebaczy, choćby nasze grzechy były liczne jak piasek marski i czerwone jak szkarłat, ale stawia jeden warunek: I my mamy przebaczyć tym, którzy wobec nas zawinili.

Ks. Ireneusz

XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

NA KARTACH EWANGELII znajdują się różne zalecenia Chrystusa. Jedno z nich, cenne jak brylant, opisał dokładnie, św. Mateusz. Jest ono na ogół znane, ale w praktyce sprawia wiele kłopotów, często bywa opacznie rozumiane. Spróbujmy więc nieco dokładniej przyjrzeć się regułom gry tej wskazówki Chrystusa. A rozpoczyna tak: GDY TWÓJ BRAT ZGRZESZY PRZECIW TOBIE… Żebym miał moralne prawo upominać drugiego człowieka musi dojść z jego strony do dopuszczenia się zła wobec mnie. To musi być poważna sprawa, a nie jakaś błahostka i byle głupstwo, które urasta do rangi wielkiego problemu w myśl przysłowia „z igły robi widły. A są niestety ludzie tak przeczuleni i obraźliwi, że wywołują kosmiczne awantury z niczego. Z drugiej strony nie powinienem wtrącać się do spraw, które do mnie nie należą. A bywają ludzie, którzy wmówili sobie, że mają, specjalne powołanie, by innych pouczać, upominać, karcić i to wszystkich, którzy znajdą się pod ręką. Niech się nie dziwią, jeżeli w odpowiedzi usłyszą nieprzyjemną ripostę: „Wara ode mnie, pilnuj swoich dzieci, zajmij się swoją rodziną!”. IDŹ, UPOMNIJ GO W CZTERY OCZY – to kolejny warunek postawiony przez Chrystusa. Szczera rozmowa z delikwentem. Jeśli brak mi odwagi, lepiej zamilczeć, zaś użalanie się za jego plecami nie prowadzi do niczego dobrego. Gdy się o tym dowie, powstanie niechęć, żal i wrogość. Dlatego też małżonkowie mają rozmawiać ze sobą, jeśli mają do siebie jakiś żal, pretensje, a nie z matką, rodzeństwem, koleżankami, krawcową czy fryzjerką. Z życiorysów niektórych świętych dowiadujemy się, że nie zawsze upominali oni tych, którzy wobec nich zawinili, po prostu krzywdy znosili w milczeniu, cierpliwie i bez skargi z motywów religijnych. Ale brak upominania może pochodzić z wygodnictwa czy ze strachu. Po co się narażać na nieprzyjemności, lepiej udawać, że nic się nie widzi, szuka się taniej popularności. I tak niektórzy rodzice nie upominają swoich dzieci, choć dzieje się bardzo źle, także nauczyciele i przełożeni patrzą przez palce na wybryki i nadużycia, bałagan i marnotrawstwo

Ks. Ireneusz

XXII NIEDZIELA ZWYKŁA

Chrystus przygotowywał swoich uczniów na dzień, kiedy dokona odkupienia ludzkości przez swoją śmierć na krzyżu. W Ewangelii św. Mateusza czytamy: „że musi iść do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie”. A mówił zapełnie otwarcie te słowa. Tę smutną a zarazem radosną prawdę przypomniał kilka razy, żeby nie byli zaskoczeni. Piotr upomina Chrystusa. Piotr nie może się z tym pogodzić. To się nie mieści w jego głowie. Próbuje rozmawiać z Jezusem i tłumaczy Mu, żeby nie szedł do Jerozolimy, nie narażał się wrogom na taką śmierć. Po co ma umierać, skoro jest taki młody, potrzebny i tyle dobrego może jeszcze zdziałać. W upomnieniu Piotra zawarta jest jego wielka miłość do Mistrza i chęć narzucania Mu swojego punktu widzenia. Ten błąd będzie się powtarzał przez wszystkie wieki i wszystkie pokolenia chrześcijan. Niektórzy są tak pewni siebie, że wiedzą dokładnie, co zrobiłby Chrystus, gdyby dzisiaj przyszedł na ziemię. Przede wszystkim zmieniłby niektóre Przykazania Boże, jako przestarzałe, nieaktualne, jako zbyt rygorystyczne i nie na dzisiejsze czasy. Jeśli Kościół nie chce stracić sporo wyznawców, powinien iść z duchem czasu, nie być tak sztywny i zasadniczy. Takie zdanie wygłaszają naśladowcy Piotra, sympatycy Ewangelii i Jezusa. Piotr na pewno kochał całym sercem Jezusa i oczekiwał uznania u ust swojego Mistrza. Tymczasem usłyszał ostre słowa reprymendy: Zejdź mi z oczu szatanie! Takie słowa musiały zaskoczyć i zaboleć Piotra jak smagnięcie biczem. Nazwał go szatanem, czyli jest Mu zawadą, przeszkodą na drodze do celu. A przecież, on Piotr, tak kocha Jezusa, jest gotów oddać swoje życie za Niego. Niestety Piotr nie rozumiem jeszcze Jego nauki: „Kto chce być uczniem Moim, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Wielu chce być uczniami Jezusa, ale bez krzyża, bez kłopotów i cierpienia.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania XXII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

WIECZNA ADORACJA – NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

WIECZNA ADORACJA – NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

  • 3 WRZEŚNIA – NIEDZIELA

10:00 – ul. Szymanowskiego
10:45 – ul. Reymonta
12:15 – ul. Skłodowskiej 61-113
13:00 – ul. Skłodowskiej 1-59
13:45 – ul. Bańgowska i Willowa
14:30 – Rodzice z małymi dziećmi
15:00 – Grupy parafialne, dzieci i młodzież oraz pozostali parafianie

  • 4 WRZEŚNIA – PONIEDZIAŁEK

9:00 – ul. Szymanowskiego
10:00 – ul. Reymonta
11:00 – ul. Skłodowskiej 61-113
12:00 – Rodzice z małymi dziećmi
13:00 – ul. Bańgowska i Willowa
14:00 – ul. Skłodowskiej 1-59
15:00 – Grupy parafialne
16:00 – Wszyscy Parafianie
17:30 – Dzieci i młodzież oraz wszyscy chętni

  • 5 WRZEŚNIA – WTOREK

9:00 – ul. Szymanowskiego
10:00 – ul. Reymonta
11:00 – ul. Skłodowskiej 61-113
12:00 – Rodzice z małymi dziećmi
13:00 – ul. Bańgowska i Willowa
14:00 – ul. Skłodowskiej 1-59
15:00 – Grupy parafialne
16:00 – Wszyscy Parafianie
17:30 – Dzieci i młodzież oraz wszyscy chętni

  • Możliwość komentowania WIECZNA ADORACJA – NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

Telewizja oswoiła nas z wywiadami przeprowadzanymi na ulicy. Przedstawiciele prasy, radia lub telewizji zatrzymują przechodniów i pytają: „co pan myśli o stanie wojennym, o strajkach, o kolejnych podwyżkach, o wejściu do Unii Europejskiej”. Nie należy zapominać, iż wypowiedziami można manipulować, ludzi sobie dobrać i przygotować teksty z odpowiedzią. Natomiast Ewangelia zanotowała prawdziwy wywiad, jaki Chrystus przeprowadził ze swoimi uczniami pod Cezareą Filipową. Postawił im po proste pytanie: „za kogo uważają Mnie ludzie?”. Każdy, kto postanowił pójść za Chrystusem, powinien wiedzieć, dlaczego decyduje się na taki krok, kim jest Ten, który go wzywa do pracy apostolskiej. Odpowiedź uczniów jest krótka, referują to, co obiło się im o uszy: „Jedni uważają Cię za Jana Chrzciciela, drudzy za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”. Opinie są pozytywne, ale nie do końca prawdziwe. Według takiej relacji Chrystus jest może wybranym wysłannikiem Boga, kimś wyjątkowym, ale tylko człowiekiem. Każde pokolenie musi odpowiedzieć na pytanie: Kim jest dla mnie Chrystus? Nawet ten, co wzruszy ramionami i lekceważąco odburknie: „mnie to nie interesuje” daje wyraźną odpowiedź, co o Nim myśli. W ciągu wieków pojawiało się wiele pochlebnych opinii o Jezusie z Nazaretu, ale jest to raczej echo wypowiedzi spod Cezarei Filipowej. Chrystusa najwspanialszy człowiek, jaki żył kiedykolwiek na tej ziemi, głosił piękne i wzniosłe ideały, powszechne braterstwo i równość ludzi, był przyjacielem ubogich i grzesznych i jako idealista poniósł klęskę umierając na krzyżu. Nie brakowało też głosów, które całą sprawę stawiają na głowie, jakoby Chrystus w ogóle nie istniał i był wytworem religijnych marzeń. Niewykluczone, że i w XXI wieku oraz później takie kłamstwo zostanie odgrzebane, ponieważ kłamstwa mają długi żywot. A wy, za kogo Mnie uważacie? – pyta Chrystus swoich uczniów. Piotr w imieniu własnym i kolegów odpowiada: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania XXI NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XX NIEDZIELA ZWYKŁA

Faryzeusze coraz bardziej nienawidzą Chrystusa i depczą Mu po piętach. Ten opuszcza na jakiś czas granice Palestyny i wchodzi na tereny Fenicji, zamieszkiwanej przez pogan. Pragnie wypocząć i poczekać, aż sytuacja ulegnie zmianie, opadną emocje faryzeuszy, ekstremistów. Jego pobyt w granicach Tyru i Sydonu zauważyła pewna kobieta, która pędzi co tchu do Niego, ponieważ jej córka jest ciężko chora i woła: „ulituj się nade mną, Panie, synu Dawida!”. W tym zdaniu mieści się cały ból matczynego serca. Nie wiemy, co dolega córce, ale na ówczesnym etapie wiedzy medycyna była bezsilna. Ponieważ wszelkie choroby przypisywano wpływom demonów, stąd określenie „jest ciężko dręczone przez złego ducha”. A więc to stan krytyczny. Poganie nie utrzymywali kontaktów towarzyskich z Izraelitami, ale ta kobieta łamie wszelkie bariery, uprzedzenia i konwenanse. Zostawiła też na boku swoją dumę rodową i szuka w ostatniej nadziei ratunku u Chrystusa. Lecz On nie odezwał się ani słowem – napisał Ewangelista Mateusz. Udaje, że jej nie dostrzega i nie słyszy. A gdy kobieta ponawia swoją prośbę w histerycznym wołaniu, uczniowie zwracają uwagę, że należy się pozbyć tej natrętnej matki: „odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Jezus odpowiada spokojnie, że „jest posłany tylko do owiec z domu Izraela”. Przekazano jej to zdanie, niech więc nie traci daremnie czasu, niech wraca do domu, jej rozdzierający płacz niczego nie wskóra. Lecz ona nie kapituluje, uparcie przeciska się przez tłum, pada na kolana przed Chrystusem, spogląda Mu w oczy i błaga: „Panie, dopomóż mi”. Ileż w tych słowach nadziei i bezgranicznej ufności! Na tak żarliwą prośbę zbolałej matki kamienie by się wzruszyły – powiadają ludzie.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania XX NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XIX NIEDZIELA ZWYKŁA

Jezioro Galilejskie jest świadkiem niecodziennego wydarzenia. Apostołowie wsiedli do łodzi, żeby przeprawić się na drugi brzeg. Takie polecenie otrzymali od Chrystusa. On sam pozostał jeszcze wśród ludzi, którzy byli świadkami rozmnożenia chleba, nakarmili się do syta i teraz wracają do domu. A gdy był już zupełnie sam, udał się na górę, aby się modlić. Zapadła noc. Apostołowie wiosłują coraz mocniej, ponieważ zerwał się silny wiatr i ogromne fale biją w łódź. Między godziną 300 a 600 rano ujrzeli nagle jakąś postać ludzką kroczącą po jeziorze. Nie dowierzają własnym oczom, przywidzenie to, czy zjawa? Ale postać zbliża się do nich i słyszą głos: odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! – To Chrystus. Oni, jako rybacy od dziecka zżyli się z jeziorem, przeżyli niejedną burzę, noc i niebezpieczeństwo, i niełatwo ich przestraszyć. Musiało to być niesamowite zjawisko, skoro z duszą na ramieniu krzyczą pełni lęku i trwogi. To niemożliwe żeby człowiek mógł chodzić po wodzie. Albo to duch błąkające się po ruinach, a teraz po jeziorze albo oni ulegli zbiorowej halucynacji. Piotr reaguje szybko i zdecydowanie. Chociaż słyszy znajomy głos wzywający ich do spokoju i odwagi, chcę mieć namacalny dowód, że to Chrystus. Mówi, więc: Panie, każ mi przyjść do siebie po wodzie. Chrystusa nie jest zaskoczony tą dziwną prośbą Piotra. On wie dokładnie, jakie wielkie trudności sprawia nam Jego nauka i z jakimi oporami przyjmujemy Jego wymagania. Niełatwo zaufać Bogu bez reszty i bez wahania. Nie dziwi Go umysł dociekliwy i poszukujący prawdy, razi natomiast nieuzasadniony sceptycyzm i odrzucanie namacalnych faktów. Po swoim zmartwychwstaniu powie ze smutkiem: „jakże nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania XIX NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

PRZEMIENIENIE PAŃSKIE

przemienienie

Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. Taki wróci kiedyś na obłokach nieba, w ostatni dzień świata, by sądzić żywych i umarłych. Coś z tej dzisiejszej przemiany ziemskiego ciała w ciało uwielbione zobaczą także uczniowie u swojego Mistrza po zmartwychwstaniu. Tu, na górze, trzej tylko wybrańcy zobaczą odkrywają na moment rzeczywisty wymiar tego Człowieka, wymiar, o którym On im wprawdzie wielokrotnie mówił, ale którego oni nie potrafili sobie nigdy nawet wyobrazić. Teraz będą mogli zaświadczyć, jako naoczni świadkowie Jego wielkości. Po prawej i lewej stronie Przemienionego ukazują się Mojżesz i Eliasz. Stare Prawo żądało, by dla udowodnienia prawdy stanęli przynajmniej dwaj świadkowie. Więc są dwaj. Największe postacie przeszłości Izraela. Mojżesz przyniósł ludowi wybranemu Prawo, porządek, podwaliny przyszłej, ustabilizowanej społeczności. Eliasz, prorok, którego słowo płonęło jak ogień całe swoje życie poświęcił walce o czystość religii i przywrócenie swojego narodu Panu Bogu. Obaj wieścili Jego nadejście, obaj Go wyglądali. Pomiędzy Starym a Nowym Przymierzem nie ma ani sprzeczności, ani przepaści. To, za czym tęskniono i co zapowiadano, tu urzeczywistnia się i dopełnia w Tym, który jest większy od Mojżesza i świętszy niż Eliasz. Ma On coś z każdego z nich, ale przerasta obu. Jest jedyny i nieporównywalny z nikim. Za chwilę sam Bóg powie o Nim to, co już kiedyś obwieścił nad Jordanem: ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. Blask chwały, jakim rozbłysną na Górze Przemienienia, dotyczy nie tylko „jutra” Jezusa. W tym blasku skąpane jest także całe Jego „dziś”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania PRZEMIENIENIE PAŃSKIE została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XVII NIEDZIELA ZWYKŁA

Dziś słyszymy w kościele trzy przypowieści: o skarbie, o drogocennej perle i o sieci. Jest w nich wiele cennych myśli religijnych. Za czasów Chrystusa w Palestynie nie było banków i ludzie w obawie przed złodziejami ukrywali swoje skarby na polu. Kto z nas w dzieciństwie nie słuchał chętnie opowieści o ukrytych skarbach w grotach, na dnie morza czy w niedostępnej dżungli. Nakręcono na ten temat wiele sensacyjnych filmów. Pisze się, że w zatopionym statku Titanic w 1912 roku znajduje się mnóstwo skarbów. Jezus opowiada o człowieku, który: znalazł skarb na polu. Powiedzielibyśmy o nim szczęściarz, los się uśmiechnął do niego, pracował na obcym polu i przypadkowo znalazł ukryty skarb. To pierwsza cenna myśl: wiara jest takim znalezionym skarbem, bez naszych zasług, za darmo. Nie miałem na to żadnego wpływu, że urodziłem się w katolickiej rodzinie, doprowadzili mnie do chrztu, nauczyli modlitwy, posyłali na lekcje religii i dzięki nim przyjęłam I Komunię Świętą, sakrament bierzmowania i poznałem prawdy chrześcijańskiej wiary. Mogłem się urodzić w rodzinie niewierzącej, w komunistycznych Chinach, w jakimś szczepie Indian, wśród murzynów. Wiarę otrzymałem zupełnie za darmo. Ukrył ten skarb ponownie. Ten szczęśliwy człowiek z Ewangelii zakopał ten skarb w tym samym miejscu, ponieważ istniało takie prawo, że wszystko, co się znajduje w ziemi należy do właściciela pola. Najpierw trzeba nabyć prawo własności. Trzeba też pilnować żeby nikt się o tym nie dowiedział i nie usiłował ukraść skarbu. To druga cenna myśli tej przypowieści: wiary trzeba strzec jak źrenicy oka. O wiarę trzeba się troszczyć, nie wystarczy samo jej posiadanie. Człowiek kupił tę rolę. Dlatego sprzedał wszystko, co miał i kupił to pole.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania XVII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii