Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

14 NIEDZIELA ZWYKŁA

Ukrzyżowan.

Kara ukrzyżowania była jedną z najsurowszych kar stosowanych przez Rzymian. Było to nie tylko pozbawienie życia skazańca, to była hańba, ponieważ tę karę stosowano tylko wobec niewolników. Ludziom wolnym wymierzano inne kary, nie związane z tak okropnym cierpieniem i hańbą. Znane były różne formy krzyża. Belki były łączone jak litera T,  X, czy jako krzyż. Tradycja podaje, że św. Piotr zakończył życie na odwróconym krzyżu, nie czując się godnym umierać jak Nauczyciel. Badania historyczne wskazują, że Zbawiciel oddał życie na krzyżu w formie litery T. Po zadanych wcześniej cierpieniach, nie byłby w stanie ponieść całego krzyża na Golgotę, /waga dochodziła do 80 kg/, droga miała koło 1200 metrów. Niósł na początku samą belkę poprzeczną, i to wydało się żołnierzom za dużo, dlatego postanowili zmusić do niesienia ciężaru Szymona z Cyreny. Skazaniec niósł belkę przywiązaną do prawej ręki i lewej nogi, co bardzo krępowało ruchy i powodowało upadki. Kara musiała zostać wykonana zgodnie z rozkazem i tego pilnowali żołnierze. Wyroki śmierci musiały zostać wykonane poza miastem. I tym miejscem poza murami Jerozolimy było wzgórze Golgoty. W skale były wiercone dziury, w których tkwiły pionowe pale, na których osadzano belki poprzeczne. Skazaniec nie mógł być ubrany. O jego dobre ubranie losy rzucali żołnierze. Szata Jezusa była tkana w całości – musiała mieć wartość. Jezus został do krzyża przybity gwoździami, łotrzy przywiązani sznurami. Gwoździe zostały wbite powyżej nadgarstków, do belki poprzecznej. Tę wciągano do góry i przybijano nogi, nie wiemy, czy razem, czy osobno. Pretorianie robili to szybko i z wprawą. Dla nich było to wykonanie rozkazu, zależało im na czasie. Musieli być świadkami śmierci. Dlatego dla pewności przebicie włócznią serca Pana Jezusa. Zbawiciel umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.

Ks. Henryk

12 NIEDZIELA ZWYKŁA

Umęczon.

Wszystko stało się w ciągu dwóch dni. Czwartek po południu i piątek do południa. Tylko człowiek człowiekowi potrafi zgotować taki los. Dziś grzesznik Zbawicielowi przez grzech. Jezus był świadom co się stanie. Przypomina nam o tym modlitwa w Ogrójcu, trwoga naznaczona krwawym potem. Pożegnanie Judasza w czasie ostatniej Wieczerzy. Jego zdrada i szyderczy pocałunek w ogrodzie Oliwnym. Potem całonocne przesłuchanie przed Wysoką Radą. Po nieprzespanej nocy przesłuchanie w pretorium przed Piłatem. Uwłaczająca wizyta u Heroda. Zaparcie się Piotra na placu wojskowej twierdzy. Odrzucenie przez własny naród, który wybiera Barabasza zamiast Zbawiciela. Piłat urzędował od wczesnych godzin rannych. Mimo czterokrotnej  chęci uwolnienia Jezusa, ulega presji podburzonego tłumu. Najpierw decyduje o ubiczowaniu. Już sama taka kara była śmiercionośna. Żołnierze uderzali, ile chcieli. Wolno im było zabić, albo według rozkazu oszczędzać. Rzymski bicz – flagrum – był potwornym narzędziem. Na końcu rzemieni mocowano ołowiane kulki, w których zatopione były stalowe haczyki. Jak wyglądało ciało Skazańca!!! Biło dwóch żołnierzy, prawo i lewo ręczny, z dołu i z góry. Szczegóły tej męczarni potwierdza całun turyński. Korona cierniowa na głowie była dodatkowym wymysłem żołnierzy. Kolce były twarde jak gwoździe. Pretorianie rzymscy – to była jednostka specjalna, wybrani z wybranych, nie znający strachu i litości. Wbrew prawu Piłat decyduje o kolejnej karze dla Skazańca. Tłum chce śmierci i aby spełnić oczekiwania społeczne, podejmuje decyzję o ukrzyżowaniu. Na taką karę mógł zostać skazany niewolnik. To kolejne upokorzenie dla Jezusa. Odprowadzenie na miejsce straceń, to kolejne poniżenie. Ulicami miasta, gdzie obojętne spojrzenia i urągające słowa poniżały. Trzy godziny konania. I na zakończenie niesamowite słowa dowódcy kohorty rzymskich żołnierzy: „Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym.”

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania 12 NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

11 NIEDZIELA ZWYKŁA

Narodził się z Maryi Panny.

Jest takie przepiękne słowo w języku polskim: BOGURODZICA. Nasi pradziadowie jak głosi tradycja wyśpiewali je już po Grunwaldem i był to dla nich hymn narodowy, z którym się utożsamiali jako wspólnota. To Maryja ich jednoczyła we wspólnym działaniu. Z Nią czuli się mocni i zwarci w szeregu. Ona Bogu/rodzica, jednoczy nas w trudnych chwilach również i dzisiaj. Jest Matką Syna Bożego, naszego Zbawiciela. Jej tytuły: Matka Boża, Dziewicza Matka zawsze fascynowały wierzących i niepokoiła wątpiących. Jej powołanie nie umniejsza Bóstwu Jezusa, Jego pełnemu człowieczeństwu, ale jest Jej wywyższeniem. To Ona, istota w pełni ludzka, zaakceptowała łaskę Bożą, aby Syn Ojca niebieskiego, mógł nas odkupić. Przez swoje niepokalane poczęcie, wolna od grzechu, mogła powiedzieć Panu Bogu „tak”. Bóg Ją wybrał, a Ona wyrażając zgodę sama siebie uświęca posłuszna woli Bożej. Tak pięknie nazywa Ją święta Elżbieta:”Matka  mojego Pana”. To spotkanie Jezusa i świętego Jana Chrzciciela miało w sobie tyle radości i nadziei. Uroczystości Zwiastowania i Bożego Narodzenia niosą ludzkości siłę wynoszącą człowieczeństwo do godności dzieci Bożych. Z łaską Bożą w sercu, jesteśmy tak bardzo blisko Jezusa Chrystusa. Dziewicze poczęcie to dzieło Boże. Dar dla Kobiety, która  otworzyła swoje czyste serce na Jego wolę.  W dziewiczym macierzyństwie mógł przyjść na świat Syn Boży. Przy tej tajemnicy wysiada ludzka logika. Ciekawy wszystkiego „świat” jest zdziwiony dziewiczym poczęciem. Nie chce tego przyjąć. Trudno jest te prawdy zaakceptować bez wiary w moc Bożą. Chciałby to rozwiązać po swojemu –ale to jest niemożliwe, bez światła Ducha Świętego w tajemnicy poczęcia. Przez narodziny Syn Boży jest pierworodnym między wielu braćmi a Maryja jest naszą duchową Matką, co potwierdził Zbawiciel słowami wypowiedzianymi z wysokości krzyża.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania 11 NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Plan procesji

  • Możliwość komentowania Plan procesji została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Poczęty z Ducha św.

Nie dziwmy się św. Józefowi – mężowi sprawiedliwemu, który dowiedział się o stanie Maryji. Anioł Pański wytłumaczył Mu ten cud, który stał się udziałem  Jego życia. Będzie oblubieńcem Maryji i opiekunem Syna, któremu nada imię Jezus. Ona jest jedyną dziewiczą Matką. Przez działanie Ducha Świętego w Maryji macierzyństwo i dziewictwo występują obok siebie. Spełniają się tym samym proroctwa starotestamentalne zapisane u Izajasza. Sam Bóg swoją mocą osłania Maryję, w tajemnicy Jej poczęcia. Wybrał Ją Stwórca i wyznaczył do tego zadania. Przez Jej niepokalane poczęcie i osobistą świętość została włączona do Bożego planu zbawienia. Swoim „tak” dała początek Zbawicielowi Świata przyjmując łaskę Ducha świętego. Stała się tym samym Współodkupicielką. Jako człowiek włączyła się w Boży zamysł zbawienia każdego człowieka. Dzięki Niej Odwieczny Bóg zaczął istnieć w czasie. Przez cud poczęcia z Ducha Świętego Syn Boży przybiera ludzką postać ciągle będąc w łączności z Bogiem Ojcem. Bóg w Trójcy Świętej „udziela się” stworzeniu przez łaskę Ducha Świętego. Jezus Chrystus jest „nowym stworzeniem”, przez Którego każdy z nas ma szansę, tek jak On budowania wokół siebie nowego świata Tajemnica poczęcia z Ducha Świętego jest wydarzeniem, które zmieniło i nadal zmienia świat. Przez nie Syn Boży stał się Człowiekiem, aby każdy człowiek mógł spotkać się z Bogiem. Dla nas ten cud poczęcia ma miejsce i początek w każdym sakramencie. Otwieramy się najpierw na realizację Bożego planu w sakramencie pokuty. Duch św. przez dary mądrości, rozumu, rady, pobożności uzdalnia do pojednania się z Bogiem, przyjęcia Jego miłosierdzia. To jest nasze „tak” – dla czystej duszy, bez grzechu. Potem przez przyjęcie Najświętszego Sakramentu, przyjmujemy Chrystusa i stajemy się w pełni Dziećmi Bożymi.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Nasz Pan.
W Nowym Testamencie kilkadziesiąt razy w relacji do Jezusa Chrystusa zostaje użyte pojęcie Pan. Słowo pochodzi z języka greckiego, gdzie brzmiało: Kyrios – określało: pana, władcę. W Starym Testamencie używane było jak określenie Pana Boga, wobec, którego Żydzi nigdy nie używali imienia własnego Pana Boga – Jahwe. Słowo to skierowane do Pana Jezusa było wyrazem największej chwały i adoracji wobec Jego Osoby. Współcześni Jezusowi, jednak nie odnosili się do Niego jako do Boga, bo dla Żydów, Bóg był tylko jeden. Był to w czasach Pana Jezusa wyraz najwyższego szacunku. Używali go zwłaszcza, ci którzy prosili o coś Pana Jezusa. Chorzy, upośledzeni, upokorzeni, proszący Go o jakąś łaskę. Oni uświadamiali sobie Jego moc uzdrawiania, panowania nad złymi duchami, nawet nad śmiercią i siłami przyrody. Prosili z wiarą i pokorą, a On najczęściej wtedy pochwalał ich wiarę. Jego słowo nie było jak nauczycieli, podkreślano, że ma władzę. On sam sobie mówił, że jest Panem szabatu, czy Panem żniwa. Św. Paweł w liście do Koryntian używa aramejskiego zwrotu: Maranatha – Pan nasz nadchodzi, Przyjdź, Panie Jezu. Określa tym samym Pana Jezusa, jak Boga. Te zwrot – Kyrios – Pan, może być użyty tylko dzięki wierze i pomocy Ducha Świętego. Zakłada uznanie zwierzchności i władzy danej osoby. W czasach pierwszych chrześcijan temu pojęciu mocno się sprzeciwiali Żydzi skupieni wokół Synagogi i przedstawiciele władzy rzymskiej, dla których Nauczyciel z Nazaretu nie reprezentował żadnej władzy. W Jezusie widzieli tylko Człowieka, nie byli świadkami dokonywanych przez Niego cudów, nie doceniali wartości Jego słów. Podziwiali Go uczniowie, spodziewając się udziału w Jego Królestwie, nie do końca jednak rozumiejąc jego istotę. Myśleli o władzy a nie o pokorze służby. Bo nie jest to pan i władca, tylko dar sakramentalny, który nosimy w naszych duszach.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIETEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Syn Boży.

Nie Żydzi tylko Rzymianie a dokładnie żołnierze rzymscy nazwali Jezusa Chrystusa: Synem Bożym. Byli świadkami Jego cierpienia i śmierci. Inny wniosek się nie nasuwał: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym. /Mt 27,54/ Jedna mała poprawka – jest, był i będzie. Powiernicą tej wielkiej tajemnicy jest także Maryja. Jej Anioł Gabriel objawił, że Syn, który się z Niej narodzi będzie nazwany- Synem Bożym /Łk 1,35/. I wreszcie świadectwo samego Ojca, który podczas chrztu w Jordanie oznajmia: Tyś jest mój Syn umiłowany /Mk 1,11/. Sam Jezus wiedział jaka jest Jego relacja z Ojcem. Ale sam siebie nigdy nie nazwał Synem Bożym. Pokornie prosi Ojca o łaski. Przed grobem Łazarza modli się: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. /J 11,42/. Zanosi także prośbę do Ojca w Ogrójcu. Ojcze, jeśli chcesz, Twoja wola niech się stanie /Łk 22,42/. Był świadomy stałej łączności z Ojcem, o Nim świadczył, opowiadał, do Niego prowadził, był Jego obrazem. Jako Człowiek, był z Nim stale złączony, by ostatecznie wrócić do chwały Bożej, aby oczekiwać z Ojcem naszego złączenia z tajemnicą Trójcy Świętej w wieczności. Jest drugą Osobą Trójcy Świętej. Osobą równą Ojcu i Duchowi, złączoną tajemnicą miłości wzajemnej. Przez św. Jana Apostoła nazwaną w prologu jego wersji Ewangelii Słowem Ojca – czyli zawsze z Nim, przy Nim, od samego początku. I to właśnie Ta Boska Osoba staje się Człowiekiem, aby nas odkupić i poprowadzić drogą do zbawienia. My stajemy się dziećmi Bożymi, przez przyjmowanie sakramentów świętych. Od chrztu, przez kolejne stajemy się coraz bliżsi Panu Bogu. Ale zawsze będziemy mieli przybrane synostwo. Przez sakramenty stajemy się coraz bliżsi natury Bożej, aż wreszcie Bóg nas przyjmie do szczęśliwej wieczności.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VI Niedziela WIELKANOCNA

Jezus Chrystus. Historia ludzkości naznaczona jest wybitnymi imionami. Jego imię wzbudza tyle emocji. Tym imieniem określił Swojego Syna sam Bóg Ojciec. Przez Anioła prosił Maryję, aby tak Go nazwała. W Narodzie Wybranym imię to było znane. Jehoszua, Joszua, Jozue. Imię związane z Bogiem. Oznacza – Jahwe jest zbawieniem. W przypadku Pana Jezusa jest tak bardzo dosłowne. On miał przynieść Żydom zbawienie, co nie do końca pojęli. Stał się jednak zbawieniem nas wszystkich, gdy przyjął nasze grzechy i odkupił na krzyżu. Tym imieniem nazywali Go chyba tylko najbliżsi. Gdy rozpoczął nauczanie, dla większości był Nauczycielem z Nazaretu, Mistrzem. Piotr nazwał Go Mesjaszem, Synem Boga Żywego. Uświadomił reszcie Apostołów, z kim tak naprawdę mają do czynienia, ale na Jego życzenie pozostało to nadal tajemnicą. Taką samą treść niesie określenie Chrystus. Ale tutaj trzeba zacząć od Starego Testamentu. Kiedy Bóg wybierał osobę do szczególnego zadania, posłannictwa, wysyłał proroka, aby wybranemu oznajmił Jego wolę. Przepięknie opowiada o tym księga Samuela /1 Sm 16/. Prorok namaszcza Dawida na króla. I ten młodzieniec staje się Pomazańcem Bożym. Słowo pomazaniec, brzmiało w języku hebrajskim – Mesziach. To samo pojęcie przeniesione do greki, brzmiało – Christos. Oba te słowa przyjęły się w języku polskim jako: Mesjasz i Chrystus. Ostatecznie przetłumaczone z języka greckiego, używanego w Nowym Testamencie, znaczy – Zbawiciel. Wszystkie więc kolejne wymienione pojęcia, są do siebie w treści podobne. Bóg wybrał osobę, swojego Syna, aby stał się Zbawicielem, odkupił nasze grzechy. Jezus Chrystus stał się Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Przekazuje nam prawdę, prowadzi właściwą drogą, obdarza miłością każdego z nas, byśmy mogli ją oddać Bogu i bliźniemu.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania VI Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

V Niedziela WIELKANOCNA

Stworzyciel.
Niebo i ziemia, wody i ląd, zwierzęta, człowiek. Tak sobie wyobrażamy dzieło powstania świata według księgi Rodzaju. Wydaje się nam, że to był jednorazowy akt, który zakończył się dniem wypoczynku. I wielu sceptyków uważa, że to był koniec. Pojęcie Stworzyciel jest dynamiczne, to dzieło trwa i nigdy się nie skończy, bo Bóg jest wieczny. Stworzył i podtrzymuje w istnieniu.
Tydzień temu wspomniałem o dziele stwarzania. Pierwszy rozdział księgi Rodzaju jest poezją spisaną w języku hebrajskim. Każdy dzień jest zwrotką wiersza, a refrenem słowa: a Bóg widział, że było dobre i tak pięć razy. To co stało się w szóstym dniu zostało określone, jako bardzo dobre – i żeby nie było wątpliwości – to my. Pomysł Boga, aby stworzyć człowieka dwojga płci jest bardzo dobry. Człowiek to fizyczność – ciało, tchnienie życia i wreszcie cząstka Boga – dusza nieśmiertelna. Człowiek, który łączy się jako mężczyzna i kobieta w sakramentalnym związku błogosławionym przez Boga. Dla Stwórcy czas nie istnieje. Biblijny opis stworzenia uzupełnia teorię ewolucji myślą Bożą ingerencją Jego mocy. Człowiek jako dzieło Stwórcy jest zdolny pojąć umysłem niewidzialne Jego przymioty: wiekuistą potęgę i bóstwo, przez dzieło stworzenia, które obserwuje na co dzień: harmonię, piękno, porządek, jeśli tylko sam tego nie zepsuje. Mimo, że jesteśmy stworzeniem zależnym od Boga, mamy autentyczną, prawdziwą niezawisłość myśli i podejmowania dobrych decyzji, a także pełną autonomię w dialogu z Panem Bogiem. On nas do niczego nie zmusza, pozostawiając możliwość, nawet wtedy, gdy nie jest to zgodne z Jego wolą. Wtedy czeka jak Ojciec na nasz powrót, wypatrując grzesznika. On ciągle działa, dzieło stworzenia nie ma końca. Człowiek ma swój ziemski koniec, ale dalej trwa w szczęśliwości wiecznej razem ze swoim Stwórcą.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania V Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

IV Niedziela WIELKANOCNA

 

Wszechmogący.

Na Pana Boga spoglądamy przez nasze zmysły i możliwości. Każdy z nas wie, co może. Pewnych tematów nie przeskoczymy. Jesteśmy ograniczeni naszą fizycznością, czasem i przestrzenią. Brakuje nam sił, nie wyprzedzimy czasu, ani go nie cofniemy, nie możemy być jednocześnie tu i tam. Tak tylko w skrócie. Może trochę zazdrościmy Panu Bogu. Jego nic nie ogranicza, On wszystko może. Ale też nie traktujmy Jego możliwości  infantylnie. Bo ja chcę w tej chwili ciastko, wygraną w totka, muszę być zdrowy za wszelką cenę. Już i natychmiast. Przecież się oto modlę. Bóg chce dla nas dobra i szczęścia, wie co jest nam potrzebne. Jest Wszechmocny – prawda! Ale pamiętajmy, że jest różny od świata. Mimo tego przenika ten świat swoją dobrocią i miłością. Obejmuje świat swoją łaską. I jest trwały w swoich postanowieniach. Świat, który stworzył był w Jego zamyśle. Tak pięknie o tym mówi księga Rodzaju w języku hebrajskim. W oryginale brzmi: Bóg, pomyślał i stało się. Człowiek potrzebuje namysłu, zaangażowania, pracy, trudu. A Bóg tylko pomyślał i już było i my byliśmy. On jest pełnią nieskończonej doskonałości, nawet wtedy jak nie potrafimy tego pojąć. Każdy z nas otrzymuje od Boga tyle światła i zrozumienia, że ciemność nie jest i nie będzie sensem naszego życia. Ciemność, grzech, Zły nie akceptuje istnienia świętego, doskonałego i dobrego Pana Boga, który pozwala nam walczyć z pesymizmem i złem. Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego przez zbawcze działanie Jego Syna – Jezusa Chrystusa. Tak pięknie opowiada nam o tym Maryja w hymnie: Magnificat, w czasie odwiedzin u św. Elżbiety. Pomny na swoje miłosierdzie, przejawia moc swego ramienia, rozprasza pysznych, wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, strąca władców z tronu. To właśnie Maryja najbardziej doświadczyła Bożej Wszechmocy. I z pokorą ją przyjęła: „Oto ja Służebnica, niech mi się stanie”.

Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania IV Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii