Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

24 Niedziela Zwykła

Za kogo uważają mnie ludzie? Chrystus, jako Syn Boży wiedział dokładnie, co ludzie myślą na Jego temat, a mimo to, pyta o to uczniów aby zmusić ich do wysiłku intelektualnego. Każdy, kto postanowił pójść za Nim powinien wiedzieć, dlaczego decyduje się na taki krok. Kim jest ten, który go wzywa do pracy apostolskiej. Odpowiedź uczniów jest krótka. Preferują to, co obiło się o uszy: Jedni uważają Cię za Jana Chrzciciela, drudzy za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. Opinia ta jest pozytywna, ale nie do końca prawdziwa. Według takiej relacji Chrystus jest mężem wybranym, wysłannikiem Boga, kimś wyjątkowym, ale tylko człowiekiem. Tymczasem, każde pokolenie musi odpowiedzieć na pytanie: Kim jest dla mnie Chrystus? W ciągu minionych wieków pojawiło się wiele pochlebnych opinii o Jezusie z Nazaretu, ale jest to raczej echo wypowiedzi spod Cezarei Filipowej. A wy, za kogo Mnie uważacie? – Pyta Chrystus swoich uczniów. Piotr, w imieniu własnym i kolegów odpowiada: Ty jesteś Mesjaszem. Jest to odpowiedź poprawna. Niestety treść jaką wkładają w to zdanie apostołowie budzi poważne zastrzeżenia. Według powszechnych oczekiwań, Mesjasz miał być kimś na wzór wodza który skrzyknie naród i przepędził rzymskiego okupanta, a Żydom przyniesie upragniona wolność. Oni zaś, jako przyjaciele Mesjasza, Wodza otrzymają zaszczytne teki ministerialne. Marzenie o wygodnych stołkach jest dość powszechne i nie omija nawet ludzi religijnych. Chrystus korzysta z okazji, próbuje w zarodku wybić z głowy polityczne aspiracje jako nierealne i niemające nic wspólnego z Jego królestwem. Dlatego oznajmia i mówi jasno: Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, będzie odrzucony i zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. On jest Mesjaszem w znaczeniu religijnym. On wyzwoli ludzi z niewoli grzechu i nałogu, wszystkim przyniesie wolność dzieci Bożych. Piotr jest wyraźnie zaskoczony takim obrotem sprawy, i nie zrozumiał do końca, co Jezus mówi. Więc wziął Chrystusa na bok i zaczął Go upominać. Piotr prosty rybak, oczarowany Chrystusem, próbuję Go pouczać. Wgrywa zatem troska o Jego bezpieczeństwo i chęć ratowania Go przed prześladowaniem. Ale mimo woli Piotr chciał Mu narzucić swój punkt widzenia i to był zasadniczy błąd Piotra, błąd który w rozmaitej formie powiela się przez wszystkie wieki.

Ks. Ireneusz

23 Niedziela Zwykła

Zdumienie ogarnia nas, kiedy się czyta opis ewangelicznego uzdrowienia człowieka głuchoniemego. Bo jak dotąd, wystarczyły słowa, jeden gest, owszem samo dotknięcie szaty Proroka. A tu Mistrz jakby miał kłopoty z przyprowadzonym Mu głuchoniemym. Wkładam palce do uszu, śliną dotyka jego języka, podnosi oczy do nieba, wzdycha, wreszcie wyrzuca z siebie ten rozkaz: Effatha – Otwórz się! Zachowanie Jezusa próbowano niejednokrotnie tłumaczyć przyjętą i cenioną na Wschodzie symboliką. Bardziej niż u nas, gest jest tam komentarzem czynu, odsłania jego utajoną treść, zaprasza do myślenia, a nie włączenie do gapienia się. Symbolika tego rodzaju jest tym bardziej na miejscu, że cud dokonany został w środowisku pogańskim, a więc wśród ludzi nie znających prawdziwego Boga. Może te palce „wwiercające się”, jak mówi grecki oryginał tekstu, w oporne uszy kaleki, może ta ślina, przekazująca uzdrowionemu coś z wnętrza Uzdrowiciela, może to westchnienie (nikt nie wie: czy litości, prośby do kogoś, czy zniecierpliwienia), chciały obecnym coś o tym Bogu, który przychodzi do nas w Chrystusie, powiedzieć, jakoś Go człowiekowi przybliżyć, do niego zaprosić. Widocznie jest jakaś głuchota, która odgradza człowieka nie tyle od świata dźwięków i czysto ludzkich kontaktów, ale od uczestnictwa w społeczności Kościoła i od kontaktu z Bogiem. Widocznie jest jakiś defekt mowy, który sprawia, że człowiek nie umie się porozumieć nie tylko z bliźnimi, ale i ze swoim Stwórcą. To podwójne kalectwo leczy nie ziemska medycyna, ale moc łaski. Kościół zatroskany o los dziecka, które zostało ochrzczone, modli się, by nie powiększało ono tragicznej liczby takich właśnie głuchych i niemych kalek, które w każdym pokoleniu są wstydem i troską społeczności wierzących. Podkłada je więc niejako pod tamte, uzdrawiające gesty Pana sprzed wieków. Pod tamte palce, włożone w uszy, pod tamte dotknięcie śliną, pod tamto tajemnicze westchnienie i tamten rozkaz: Effatha – Otwórz się!, by rosło w człowieka zdrowego i pełnosprawnego, który słyszy i wyznaje to, co słyszeć i głosić powinien każdy, wchodzący poprzez sakrament odrodzenia w społeczność ludzi słuchających i wielbiących swoimi ustami Boga.

Ks. Ireneusz

WIECZNA ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU

WIECZNA ADORACJA 

NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU
w poniedziałek
3 września 2018r.
Jezus czeka również na Ciebie !
9:00 – ul. Szymanowskiego
10:00 – ul. Reymonta 1-56
11:00 – ul. Skłodowskiej 1-59
12:00 – ul. Skłodowskiej 61-113
13:00 – ul. Bańgowska i Willowa
14:00 – Rodzice z małymi dziećmi
15:30 – Grupy parafialne
16:00 – Dzieci i młodzież
17:00 – Żywy Różaniec i pozostali parafianie

  • Możliwość komentowania WIECZNA ADORACJA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

22 Niedziela Zwykła

UCZENI W PIŚMIE i faryzeusze zapytali Chrystusa: „Dlaczego twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem”. Na proste pytanie udziela się prostej odpowiedzi, ale Jezus wykorzystał okazję, by na oczach tłumu naświetlić trzy prawdy; miejsce tradycji, istotę kultu Bożego i nieczystości człowieka. ZNIEŚLIŚCIE PRZYKAZANIE BOŻE powiedział Chrystus do faryzeuszów. To poważny zarzut. Tradycje są różne, polityczne i religijne. Przypominają przeszłość, nazwiska sławnych bohaterów narodu, zmagania o odzyskanie wolności, mówią także o wpływie religii na budzenie nadziei w mrocznych czasach niewoli. Ale tradycja nie może stać ponad Dekalogiem, ustanowionym przez Stwórcę. Niestety, ówcześni Izraelici często ulegali takiej pokusie i skrupulatnie pilnowali przepisów dotyczących mycia kubków i misek, a zapominali o miłości bliźniego. „Cedzicie komara, a połykacie wielbłąda”- powiedział Jezus. TEN LUD CZCI MNIE WARGAMI. Kult Boga zredukowano do zewnętrznych obrzędów, a wzorce czerpano z uroczystości świeckich ku czci władców, cezarów lub faraonów. Na wyznaczonym miejscu gromadziły się tłumy ludzi, śpiewano odpowiednie pieśni, skandowano wyćwiczone hasła, rzucano kwiaty w kierunku cezara siedzącego na tronie w otoczeniu świty. Panował nastrój festynu, a wesołość mieszała się z dźwiękami muzyki. Władcy nie interesowało, co podwładni tak naprawdę myślą i czują. Niektórzy z nich powtarzali sobie: „mogą nienawidzić, byle się mnie bali i nie wywoływali buntów”. Kult religijny uprawiany w takim stylu jest z gruntu fałszywy. Chrystus cytuje słowa proroka Izajasza: „Ten lud czci Mnie wargami, ale sercem swym daleko jest ode Mnie i czci Mnie na próżno”. Boga interesuje wnętrze człowieka, jego serce i uczucia, myśli i przekonania. Myśli są wolne od cła – powtarzają turyści, żaden celnik ich nie wykryje, ale Bóg zna człowieka na wylot. CO CZYNI CZŁOWIEKA NIECZYSTYM? Przed Bogiem należy stawać z sercem wolnym od winy. W czasach Chrystusa Pana opracowano dokładną listę rzeczy, które mogły stać się przyczyną nieczystości kultycznej. I tak, nie wolno było utrzymywać: kontaktów towarzyskich z poganami, ponieważ ich ziemia była nieczysta. Pewnych zwierząt, ptaków i ryb nie wolno było spożywać, były nieczyste. Trupa nie wolno było dotykać, a łupy wojenne należało doszczętnie zniszczyć. Takie spłycenie religii nie podobało się Chrystusowi, dlatego powiedział: „Z serca pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, nierząd, kradzieże, pycha i fałszywe świadectwo, przekleństwa. To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się jest brudnymi, czy z niedomytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym”. Wśród słuchaczy zawrzało, a św. Piotr poprosił o komentarz do tej przypowieści. Otrzymał odpowiedź: „To i wy jeszcze niepojętni jesteście?”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 22 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

To Jana Paweł II tak wiele razy porównywał Jasną Górę do Kany Galilejskiej. Wypowiedział „tu” wiele ważnych słów, które dziś brzmią jak proroctwo. Dlatego pozwólcie, że tym razem będzie tu nie mój komentarz ale myśli i słowa naszego Wielkiego i Świętego Rodaka. Jan Paweł II powiedział: „Maryjo Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. Codziennie od wielu lat od czasu przygotowania do milenium chrztu Polski, rozbrzmiewa tutaj ten Jasnogórski Apel. I powtarzają go usta ludzkie – i ludzkie serca – na różnych miejscach ojczystej ziemi. Również i poza jej granicami. Również i w Rzymie, na Watykanie. W dzisiejszy wieczór, w szczególny sposób, powtarzają go usta obecnych tu pielgrzymów, […] usta pielgrzymów z ościennych krajów, naszych pobratymców, których serdecznie witamy. Codziennie mówimy: Jestem przy Tobie, a pragniemy powiedzieć: Bądź z nami. Ten Apel, Maryjo, jest dla nas – i dla Ciebie. Bądź z nami, czuwaj przy nas, jak matka czuwa przy dzieciach; także i wtedy, gdy dorosną, nie przestaje czuwać”. Innym razem powiedział: „Wiele razy powtarzałem, że Jasna Góra to sanktuarium narodu, konfesjonał i ołtarz. Jest to miejsce duchowej przemiany, odnowy życia Polaków. Niech takim na zawsze pozostanie. Pragnę przytoczyć słowa, jakie wypowiedziałem tu podczas pierwszej mojej pielgrzymki do Ojczyzny: „Tyle razy przybywaliśmy tutaj! Stawaliśmy na tym świętym miejscu, przykładaliśmy niejako czujne pasterskie ucho, aby usłyszeć, jak bije serce Kościoła i serce Ojczyzny w Sercu Matki […]. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia […]. Jeśli jednakże chcemy dowiedzieć się, jak płyną te dzieje w sercach Polaków, trzeba przyjść tutaj. Trzeba przyłożyć ucho do tego miejsca. Trzeba usłyszeć echo całego życia narodu w Sercu Matki, Matki i Królowej! A jeśli bije ono tonem niepokoju, jeśli odzywa się w nim troska i wołanie o nawrócenie, o umocnienie sumień, o uporządkowanie życia rodzin, jednostek, środowisk – trzeba to wołanie przyjąć, bo rodzi się ono z miłości matczynej, która po swojemu kształtuje dziejowe procesy na naszej polskiej ziemi”. A także: „Matka Jezusowa w Kanie Galilejskiej wskazuje na Syna i mówi do sług uczty weselnej: „Cokolwiek On wam powie, to uczyńcie”. Z Maryją Jasnogórską przeżywaliśmy na ziemi polskiej tysiąclecie chrztu. Potem przyszedł jeszcze jubileusz Jej błogosławionej wśród nas obecności w tym Jasnogórskim Wizerunku od sześciuset lat. A obecnie przez ziemię ojczystą wiedzie szlak Eucharystycznego Kongresu. Czy w ten sposób nie powtórzyło się raz jeszcze wydarzenie z Kany Galilejskiej? Czy to nie Matka wskazała na Syna, na tę miłość, którą do końca nas umiłował, a która sakramentalnie stale jest obecna w Eucharystii? Czy to nie Ona – stąd, z Jasnej Góry, prowadzi nas po tym eucharystycznym szlaku przez polskie miasta i wsie? Przez polskie serca i dusze nieśmiertelne? „Cokolwiek wam rzecze – to czyńcie”. A On, Chrystus, to właśnie nam powiedział, w przeddzień swojej męki i śmierci, zanim miał się objawić ostatni znak: Jego zmartwychwstanie – to właśnie nam powiedział: „Oto jest Ciało… które za was zostanie wydane… oto jest Krew… która za was będzie przelana… To czyńcie…”. Tak powiedział. I odtąd Eucharystia stała się Najświętszym Sakramentem Kościoła. Stała się znakiem nieomylnym Odkupiciela świata. Stała się codzienną zapowiedzią „przyszłego wieku” w królestwie Bożym”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania UROCZYSTOŚĆ NMP CZĘSTOCHOWSKIEJ została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

20 Niedziela Zwykła

WIELKA MOWA JEZUSA W KAFARNAUM stawia każdego chrześcijanina wobec dwóch zasadniczych żądań: wobec żądania wiary i żądania uczestnictwa w Eucharystii. O wierze, jako fundamencie „bycia z Jezusem” i bramie w „życie wieczne”, mówiliśmy już w ubiegłą niedzielę. Dziś zajmiemy się sakramentem Ciała i Krwi Pańskiej, tematem pozornie odrębnym, w rzeczywistości jednak najściślej z wiarą powiązanym, owszem, będącym z natury swojej – jak to słusznie powtarzamy w każdej Mszy świętej – Wielką Tajemnicą Wiary. Uwierzyć w Chrystusa to nie tylko przyjąć za prawdę Jego słowo, skierowane do nas, potraktować poważnie Jego nakazy i obietnice, dojrzeć w Jego osobie i posłannictwie Boga, miłosiernie zniżającego się do człowieka. To także – nawet przede wszystkim – podjąć przychodzące do nas w Jezusie zaproszenie do „trwania w Nim”, bycia razem i bycia dla siebie, w pełnej zawierzenia i wzajemnego oddania miłości, to zdążać do nacechowanej zażyłością komunii osób, które we wzajemnym posiadaniu i obdarowywaniu znajdują szczęście i sens swego istnienia. W oparciu o własne wyłącznie siły, krok w tego rodzaju dojrzałą wiarę; wiarę, która nie tylko wie, ale już i smakuje, jest dla człowieka niemożliwy. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec” – mówi Jezus do Żydów, a ma na myśli każdą wiarę nawet tę, dopiero początkującą. Jakiejże mocnej i życzliwej ręki będzie trzeba, by zrobić krok w wiarę, będącą już miłością! Na szczęście Bóg pomyślał i o tym. Jego mądrość dawno zastawiła dla swoich dzieci stół i szeroko rozesłała zaproszenie. Słyszeliśmy je w pierwszym czytaniu: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałem” /Prz 9,5/. Skonkretyzowaniem tego, ogólnikowego tylko, starotestamentalnego zaproszenia jest mowa Jezusa w Kafarnaum, w której po raz pierwszy pada zapowiedź ustanowienia Eucharystii. Od tej chwili do wejścia w królestwo Boże albo – jak to określa Jan – w życie wieczne nie wystarczy samo karmienie się doktryną Ewangelii i wiarą w Chrystusa. Sięgnąć przyjdzie po inny jeszcze pokarm, który umożliwia człowiekowi trwanie w Chrystusie, bycie nie obok Niego, ale w Nim i życie tym życiem, którym On żyje. Pokarmem tym jest „chleb z nieba”, „chleb życia”, „chleb żywy” albo „ chleb Boży” – jak go nazywa Jezus w dzisiejszej ewangelii, zanim powie wyraźnie, że chodzi tu o Jego własne ciało i o Jego własną krew. Nakaz spożywania tego chleba staje się natychmiast dla słuchaczy kamieniem obrazy. „Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia?”

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 20 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

19 Niedziela Zwykła

Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Tymi słowami Jezus nawiązuje do znanej Żydom historii spożywania na pustyni manny. Tam na pustyni, aby Żydzi nie pomarli z głodu, Bóg zesłał im mannę, teraz Bóg daje pokarm dla duszy, dla życia wiecznego.
1. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez surowe posty, moglibyśmy się wymawiać: „Panie, nie mam zdrowia, wojna, ciężka praca, tak nie mogę”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez długie modlitwy, też znaleźlibyśmy usprawiedliwienie: „Panie, tyle pracy, rano bieganie stale ze stoperem w ręku, nie mam czasu. Ledwo niedzielna msza święta”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez wielkie jałmużny, też moglibyśmy powiedzieć: „Panie, jedna pensja nie wystarczyła, żona poszła nawet do pracy, bo jak tu wiązać koniec z końcem za te liche polskie pieniądze?”. I dlatego Jezus Chrystus przy Ostatniej Wieczerzy, kiedy zamienił chleb w swoje Ciało, powiedział: „Bierzcie i jedzcie”. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Tymi słowami Chrystus zaprasza i nas na Ucztę Eucharystyczną. Wielu przyjęło to zaproszenie i chodzą regularnie do Komunii Świętej. Jedni codziennie, raz w tygodniu, raz w niedzielę, raz na miesiąc, raz co kwartał. Drudzy tylko raz w roku, niestety, nie brak i takich, którzy wcale nie chodzą. Mają oczywiście swoje wymówki, a jakże. Gdyby je zebrać razem, powstałaby Litania dłuższa od Litanii do Wszystkich Świętych.
2. Wymienię niektóre wymówki:
a/ Nie mogę często przyjmować Komunii świętej – bo nie należy przesadzać. Powtarzają to zdanie zwykle ci, którzy we wszystkim przesadzają: w modzie, w rozrywkach, w sporcie, w pogoni za pieniędzmi.
b/ Nie mogę często przyjmować Komunii świętej – bo nie jestem święty, nie czuje się po prostu godny. Mówią zwykle tak ci, którzy krytykują wszystkich i wszystko, każdemu mają coś do zarzucenia, wynoszą się nad innych, siebie uważają za chodzące ideały.
c/ Co powiedzą ludzie gdy mnie zobaczą tak często u Komunii świętej? To zdanie wychodzi z ust takich, którzy nie liczą się w ogóle z opinią: włosy jak zbój Madej, gotów pójść na ulicę ubrany jak klaun z cyrku, mimo pogardy ludzkiej gotów pijany leżeć w rowie. Gdy miałby iść do Komunii, co powiedzą ludzie?
d/ Nie mogę za często chodzić do Komunii, bo boję się rutyny, żeby mi Komunia nie spowszechniała. A ja się pytam: kto jest lepszym muzykiem – czy ten, co ćwiczy codziennie czy raz do roku? Kto jest lepszym sportowcem – ten kto, który codziennie trenuje, czy ten co raz w roku?

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 19 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

18 Niedziela Zwykła

KAFARNAUM zjawiła się grupa ludzi, która przepłynęła łodzią jezioro Galilejskie
w poszukiwaniu Chrystusa. Poprzedniego dnia stało się coś, o czym głośno mówiła okolica. Chrystus uczynił cud i nakarmił pięć tysięcy mężczyzn mając do dyspozycji tylko pięć chlebów i dwie ryby. Szał radości ogarnął ludzi i chciano Go obwołać królem. Wówczas Chrystus oddalił się, gdyż nigdy nie zamierzał sięgać po władzę. Byłoby to sprzeczne z Jego misją. Mimo to odszukano Go i wówczas Chrystus dał im do zrozumienia, że zna dokładnie motywy przybycia: „Szukacie Mnie dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który wam da Syn Człowieczy”. Na podstawie Ewangelii widzimy wyraźnie, z jakich to motywów przychodzili ludzie do Chrystusa. Jedni szukali Go z pobudek czysto religijnych, drudzy w nadziei uzyskania zdrowia, inni ze zwykłej ciekawości: „Jaki On jest? Co mówi i czego żąda? Jakie plany ma na przyszłość?”. Byli i tacy, którzy bez przerwy Go śledzili i stawiali Mu prowokacyjne pytania, aby mogli Mu wytoczyć proces. Nie brakło i takich, którym przyświecały bardzo prozaiczne i przyziemne cele, jak chęć zdobycia pożywienia. DLA CHELBA, PANIE, DLA CHLEBA – tak śpiewali górale, odchodząc od stron ojczystych. Zdobycie chleba i wyżywienie rodziny to sprawa zbyt poważne, aby ich nie dostrzegać. Ale chleb może stać się pokusą tak silną, że tylko osoby o mocnym morale nie ulegną jej magii. Gdy w ramach akcji humanitarnej Kościół zajmował się rozdawaniem darów, pojawiali się w kościele ludzie, których przedtem nigdy nie widziano. Na terenach misyjnych ludzie biedni są gotowi kilka razy przyjąć sakrament Chrztu Świętego, byle tylko otrzymać coś do jedzenia. Chleb i garść ryżu mogą stać się magnesem przyciągającym ludzi do religii. Ale może być odwrotnie. Z powodu chleba, kariery i pieniędzy odchodzą od religii. KTO PYTA, NIE BŁĄDZI – powtarza ten zwrot pewien mój znajomy, który określa siebie, jako „katolika poszukującego prawdy”. Swego czasu wyraził opinię na temat masowych powrotów do religii. Twierdził, że motywacja takich decyzji jest bardzo przyziemna, jak „lęk przed nieznanym”, asekuracja – „na wszelki wypadek”, albo też „robienie na przekór”, czy „zawiedzione ambicje polityczne”. Wzrost powołań kapłańskich i zakonnych, jaki się notuje w Polsce i w innych krajach jest – według tego pana – stanem przejściowym, wynikającym z ogromnej sympatii do Papieża. A powołania misyjne, to tylko młodzieńcze marzenia, by już wyjechać w szeroki świat i przeżyć coś mocnego w krajach egzotycznych. Na tym polega między innymi urok życia, że każdy ma prawo mieć swój własny pogląd na różne dziedziny: sport, muzykę, film, teatr, modę i religię. Ważne jest jedno, aby wygłaszane opinie nie były zwykłą demagogią, fanatyzmem czy uprzedzeniem, lecz osadzały się na rzeczowych argumentach. I trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że do tej pory nie wymyślono żadnego przyrządu, przy pomocy, którego można by dokładnie i bez pomyłki określić motywy powrotu do Boga czy wstąpienia do zakonu. Pozory zawsze mylą, zaś prawda jest jak kostium kąpielowy albo częściowa albo całkowita.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 18 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

17 Niedziela Zwykła

JAKŻE CZĘSTO, czytając Ewangelię, dostrzegamy w niej tylko połowę z tego, co ona chce nam powiedzieć. Uwagę naszą przykuwa zewnętrzny opis wydarzeń, szczególnie tych niezwykłych i cudownych, gdy tymczasem skupić by się należało na treści i nauce, które pod tą zewnętrzną szatą na nas przychodzą. Dzisiejsza ewangelia należy właśnie do takich, które porywają wyobraźnię. Opisano w niej cud rozmnożenia chleba. Jan Ewangelista przedstawił to wydarzenie niesłychanie barwnie i plastycznie, omal zdaje się nam, że osobiście w nim uczestniczymy. Rozległy, zielony ugór nad jeziorem Genezaret. Na ugorze tysięczne rzesze słuchają uważnie nauk Chrystusa, modlą się i medytują… Jedno wszakże ciśnie się pytanie: dlaczego ci ludzie nie zabrali ze sobą jakiegoś prowiantu? Czyżby to spotkanie było niezaplanowane, całkiem spontaniczne? Apostołowie są wyraźnie zaniepokojeni. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?”. Może właśnie dlatego, by przypomnieć ludziom zapomnianą często prawdę o konieczności zaangażowania się, o współudziale i współodpowiedzialności. Jezus zwraca się do Apostołów przed cudownym nakarmieniem rzeszy z dziwnym żądaniem – żądaniem, którego wprawdzie Jan Ewangelista w dosłownym brzmieniu nie przytacza, ale które, dla naszej nauki, zanotowali skwapliwie i Mateusz i Marek i Łukasz: WY DAJCIE IM JEŚĆ – powie Chrystus Apostołom. Działają tu dwa zasadnicze motywy. Czysto ludzki. Żal mi tego ludu. Chrystus wie, że rzesza trwa przy Nim z wielkiej miłości, sympatii i podziwu. Pora już późna. Nie każdy zniesie tak długi post bez szwanku. Niektórzy mogą zasłabnąć w drodze powrotnej do domu. Dlatego czyni cud, aby zwyczajnie i po ludzku ich nakarmić. Ale jest też motyw religijny i nadprzyrodzony. Chrystus pragnie ich przygotować na dzień ustanowienia Eucharystii. Powinni więc uwierzyć, że to właśnie On jest tym obiecanym Mesjaszem, na którego przyjście czekają i że u Boga nie ma rzeczy niemożliwej, czyli z pokorą przyjąć objawioną prawdę o obecności Chrystusa pod postacią chleba i wina. Jest też w tej scenie cenna i praktyczna wskazówka dla wszystkich Jego wyznawców, ta mianowicie, że pełniąc na ziemi swoją misję czysto religijną, dostrzega ludzi głodnych i potrzebujących pomocy.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 17 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

16 Niedziela Zwykła

W połowie sezonu wakacyjnego trudno o bardziej do okoliczności dostosowaną zachętę od tej, jaką daje dzisiejsza Ewangelia: „PÓJDŻCIE NA MIEJSCE USTRONNE I WYPOCZNIJCIE NIECO”. Odpoczynek, urlop, wakacje, wczasy – jakże bardzo modne dzisiaj słowa! Nie tylko dziecko ze szkoły, ale i większość z nas odczytuje je jako zaproszenie w inny, przyjemniejszy, bardziej kolorowy, kuszący wolnością i przygodą świat. I zimą i latem miliony ludzi korzysta z przysługującego im prawa do odpoczynku. Nie kończące się karawany samochodów na szosach i autostradach, zatłoczone przejścia graniczne, rojne od ludzi plaże i kąpieliska, wypełnione do ostatniego miejsca hotele i schroniska, parkingi czy pola namiotowe – wszystko to świadczy, że mamy do czynienia ze zjawiskiem masowym, o nie notowanym dotąd w historii nasileniu. Cóż to wypędza corocznie miliony ludzi z domów i każe im nie u siebie, ale w obcym środowisku spędzać swój krótszy lub dłuższy odpoczynek? Zdaniem socjologów przede wszystkim trzy czynniki stwarzają zapotrzebowanie na tego rodzaju praktykę: struktura współczesnej pracy, urbanizacja i zwiększone zainteresowanie własnym zdrowiem czy sprawnością fizyczną. PRACA. Na ogół nie przemęcza ona dziś człowieka fizycznie. Męczy za to psychicznie, powoduje stresy, rozstraja nerwowo. Niektóre jej działy wręcz odczłowieczają czyniąc z pracownika robota. Inne wymagają intensywnego wysiłku umysłowego. Nic dziwnego, że człowiek chce, choćby na krótko, od takiej pracy uciec. URBANIZACJA. Coraz więcej ludzi mieszka w miastach. Beton, stal, szkło, asfalt. Monotonia ulic, hałas, ciżba, spaliny, nieustanny pośpiech, zwariowany wyścig z czasem i konkurencją. Po paru miesiącach ma się tego dość. Budzi się tęsknota za: naturą, czystym powietrzem, ciszą, zielenią drzew i pól, samotnością, wolnym życiem człowieka, którego nie popędza budzik ani kalendarz. TROSKA O ZDROWIE. Wielorako zagrożeni, umiemy je dziś cenić i nie żałujemy ani pieniędzy, ani starań, by uchronić się od choroby i jak najdłużej zachować fizyczną i psychiczną sprawność. Każdy urlop – to jakaś regeneracja sił, jakieś polepszenie samopoczucia, jakaś akumulacja energii na czekający rok pracy. Dla młodych ponadto radosne przeżycie własnych możliwości w przeróżnych rodzajach sportu. Co może i co powinien dać człowiekowi odpoczynek? Ktoś sformułował to w ten sposób: czas dla siebie, czas dla drugiego, czas dla Boga.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 16 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii