Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

IV NIEDZIELA ZWYKŁA

Każde objawienie się prawdy jest zobowiązujące do czegoś tam. Woła do czegoś lub zabrania. Za czymś tam każe iść. Wyrywa człowieka z przyjemnej drzemki, dotychczasowego „dziś” i ukazuje mu drogę nową, najczęściej nie za łatwą i nie za bezpieczną. Drogę do góry. Toteż nic dziwnego, że ten radykalizm prawdy wywołuje często nasz sprzeciw. Doświadczyli tego na własnej skórze starzy prorocy Izraela. Ani jednemu nie uwierzyli w to, co mówił. Ani jednemu nie podarowano tego, że ośmielał się stawiać żądania. Ani jednego nie oszczędzono. Jezus ogłaszając uroczyście w Nazarecie, że to na Nim właśnie spełniają się słowa Pisma, że jest obiecanym Mesjaszem, wiedział dobrze na jaką niebezpieczną wchodzi drogę. Stanąć w rzędzie proroków, to podzielić także ich los. To wyjść naprzeciw zwartej masie miernoty, lenistwa, brudu i grzechu. I próbować całej tej nędzy, przypiąć skrzydła. Ale człowiek z ziemi, nie tęskni do skrzydeł. Tęsknię za to do innych radości. I to o te radości będzie do Proroka wołał i od Niego ich oczekiwał, ich żądał. Jednak Głosiciela prawdy nie da się ani kupić, ani nagiąć do woli tłumu. Jezusa nie wprowadzą w błąd oklaski, którymi rodacy kwitują Jego słowa. Jezus wie, że tego, co im powiedział ani nie zrozumiano, ani nie wzięto poważnie. Bo ludzie tutaj są spragnieni nie prawdy o Nim, ale cudu. Prawda postawiłaby ich wobec konieczności opowiedzenia się za lub przeciw, wygryzłaby się w duszę wyrzutem sumienia. Cud można potraktować jako coś niezobowiązującego. Na taki cud teraz czekają, tego cudu zaczynają się coraz bardziej, natarczywie domagać. Liczą, że Jezus nie odmówi swojemu miastu atrakcji, których nie żałował innym miejscowościom. Ale Jezus odmawia. Z całą stanowczością mówi rodakom, że nie uczyni u nich żadnego znaku. Ponieważ serca zebranych nie dorosły jeszcze do zrozumienia niebieskich tajemnic. Z godnością i spokojem, choć z goryczą w sercu, próbuje Jezus wszystkie te sprawy wyjaśnić rodakom zebranym w synagodze w Nazarecie. Ale daremnie ci ludzie, albo nie chcą, albo nie są w stanie tego zrozumieć. Do ich świadomości dochodzi tylko jedno: nie zrobi cudu, gardzi nami, ośmiesza nas wobec innych. Głosiciele prawdy wiedzą dobrze jak szybko przychodzą nieraz ich słuchacze od oklasków do gwizdów, wyzwisk a nawet rękoczynów. Nazaret nie jest lepszy! Entuzjazm sprzed kilku minut przeradza się nagle w oburzenie i szał: unieśli się gniewem – mówi dosadnie dzisiejsza Ewangelia. W porywie gniewu rzucają się wszyscy na Jezusa. Wyrzucają Go z synagogi. Wloką za miasto, na urwiste zbocze góry, aby Go stamtąd strącić. Postawa ludzi z Nazaretu może nas dziwić i oburzać. Niestety jest to postawa, którą my także czasem przyjmujemy.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

III NIEDZIELA ZWYKŁA

Nie wiadomo, z jakimi uczuciami wracał Jezus do miasta, które wykołysało Jego dzieciństwo, do miasta, w którym spędził młodość i z którego nie więcej jak przed rokiem wyszedł, by głosić po całej Galilei nowinę o królestwie. Opromieniała Go już sława nauczyciela i cudotwórcy. Całe liczące się Nazaret ściągnęło więc do synagogi, by zobaczyć i posłuchać rodaka. A On wracał ten sam, co wyszedł, i nie ten sam. Wracał, by tym wszystkim, co Go tu znali, a w gruncie rzeczy nie znali, powiedzieć, kim naprawdę jest. nikomu tego dotychczas nie mówił. A tu postanowił powiedzieć sam. Dlaczego? Może dlatego, by wreszcie ci wszyscy, z którymi tu żył, z którymi spędził w tym mieście tyle lat i którzy przysięgliby, że wiedzą wszystko o Jego ojcu, o Jego matce i o Nim samym, zrozumieli, że nie tylko wyrósł ponad nich, ale że w ogóle nie jest stąd: ani z tych wąskich, rozgrzanych do białości słońcem ulic, ani z tych szarozielonych oliwek, ani z tej dyszącej południową urodą ziemi, ani z tego wiecznie pogodnego nieba, ani w ogóle z tego wszystkiego, co jest domem, krajem, ojczyzną i światem. Może chciał, by przestali wreszcie biegać za Nim po sąsiednich wioskach, w których się tylko pokaże, dziwić się Jego czynom, kiwać nad Nim głową i pytać: skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli, czy Jego Matce, nie jest na imię Miriam, a jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda… I tymi pytaniami, pełnymi zjadliwej trucizny, zabijać kiełkującą w sercach ludzi wiarę w Jego posłannictwo. A może po prostu Ojciec chciał, żeby tu, w Nazarecie, gdzie kiedyś poczęło się ludzkie życie Jego Syna, dokonało się jedno z tych wielkich objawienie Boga, jakie już miało miejsce w Betlejem, nad Jordanem, w Kanie i które mnożyć się będą z każdym dniem. Jezus chodzi do synagogi. Zajmuje honorowe miejsce. Budynek wypełnia się po brzegi ciekawymi. Jezus bierze zwój świętej księgi, rozwija go i zaczyna czytać. Tekst, który wybrał pochodzi z Izajasza. Wszyscy w synagodze wiedzą, że jest to tekst dotyczący czasów mesjańskich, proroctwo o Tym, który kiedyś przyjdzie, by wybawić Izraela. Jezus zwija rulon pergaminu i siada. Oczy wszystkich synagodze, są w Niego wlepione. I wtedy w jednym, jedynym zdaniu mówi im wszystko: Dziś wypełniły się te słowa Pisma, któreście przed chwilą słyszeli! Patrzą po sobie zdumieni. Gdzie się wypełniły? W kim się wypełniły? W Nim? Chyba cytując Izajasza, nie chce przez to powiedzieć, że to On właśnie jest z tym posłańcem, o którym mówili prorocy? Przecież to niemożliwe! To bzdura! Jezus siedzi i milczy. Cóż można jeszcze dodać do tego, co im wyznał? Gdyby mieli oczy otwarte i uszy gotowe do słuchania, gdyby mieli serce, które potrafi zachwycić się i ucieszyć odkrytą nagle prawdą? Ale oni tkwią nadal w utartym schemacie myślowym!

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Koncert

  • Możliwość komentowania Koncert została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

II NIEDZIELA ZWYKŁA

W niedzielę pachnącą wybornym winem z Kany Galilejskiej, o którym z takim znawstwem pisze Jan Ewangelista, stajemy trochę rozczarowani przed Jezusem. Panie, czy od takiego cudu wypadało zaczynać swoją wielką misję Mesjasza? Wskrzeszenie umarłego, uzdrowienie obsypanego trądem nędzarza, przywrócenie wzroku ślepemu – to byłoby coś! Ale produkcja wina? Do gospodarza wesela należało zadbać o to, by goście mieli co pić. Zresztą wypili już dosyć. Wesele nie zaczęło się przecież dopiero przed godziną. Dlaczego litościwe serce wielkiego Gościa zainteresowało się akurat takim banalnym szczegółem, gdy tymczasem w około tyle było na świecie nędzy, tyle rozpaczy, tyle chorób, tyle najstraszniejszych, wołających do nieba o ratunek nieszczęść. Nie mam rozumieć drogi Boże. I nie nam żądać od Jezusa, żeby się tłumaczył ze swoich czynów. Ale na pewno nie zaszkodzi, jeżeli w duchu pokory zatrzymamy się na chwilę przy odczytanej dopiero co historii cudu w Kanie Galilejskiej i spragnionymi prawdy ustami skosztujemy tego wina. Najbardziej rzucającą się w oczy prawdą, to prawda o wszechmocy Jezusa. Cud w Kanie, to pierwszy znak Jego przeogromnej potęgi. Potęgi, z którą dotąd nie spotkał się nikt. Pamiętajmy, że Jezus dopiero rozpoczyna swoją publiczną działalność. Dla otoczenia jest zwyczajnym człowiekiem, synem cieśli z Nazaretu. Dla nowożeńców z Kany jest być może którymś tam z dalekich krewnych. Nawet uczniowie nie przeczuwają, z kim to związali swoje życie. I w takich to okolicznościach Jezus przemienia wodę w wino. Dużo wody, w dobre wino. Robi to całkiem zwyczajnie, jakby od niechcenia. Kilka pospolitych słów i woda przestaje być wodą, a staje się tak wybornym trunkiem, że gospodarz wesela, znawca win, skosztowawszy podany sobie napój, robi panu młodemu wymówki, że taki specjał krył przed gośćmi aż do tej pory. Uczniowie są zdumieni. Kim jest Ten, kto ma aż taką władzę nad materią? Mówi ewangelista, że Jezus objawił w Kanie swoją chwałę. Owocem tej epifanii była wiara świadków cudu: „I uwierzyli w Niego Jego uczniowie”. Zapewne nie oni sami. Na tę odpowiedź wiary ze strony człowieka czekać będzie Jezus przy każdym ze swoich cudów. Szczęśliwi, którzy odpowiadają na to odkrycie tak, jak tamci pierwsi z Kany, a więc wiarą. O nią to przede wszystkim Cudotwórcy chodzi.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

KONCERT KOLĘD

 

W przyszłą niedzielę 20 stycznia
Chór im Juliusza Rogera z Rud uczestniczyć będzie
we Mszy św. o g. 16:00 a po niej wykona
Uroczysty KONCERT KOLĘD zapraszamy.

  • Możliwość komentowania KONCERT KOLĘD została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

Któregoś dnia, w szeregu czekających na chrzest grzeszników, staje Jezus. Stanął nie w rzędzie takich, którzy wychodzili już z wody oczyszczeni. Ale stanął wśród czekających na obmycie. Najświętszy – w gromadzie obarczonych grzechami ludzi. Zaszokowało to samego Jana Chrzciciela. „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?!” – mówi zdziwiony do Jezusa. Ale Jezus wie, co robi. Wśród grzeszników ustawił się On już dawno. Już wtedy, gdy przyjmując ludzką naturę i rodząc się z ziemskiej matki, stał się jednym z nas. Nie wstydzi się tego towarzystwa. Nie będzie się wstydził nigdy. Już wkrótce nazwą Go przyjacielem grzeszników. Ten Jezus, na którego Pan zwalił winy nas wszystkich – jak to już przed wiekami pisał o nim Izajasz – wchodzi teraz w wodę Jordanu. Nie oczyszczą Go te wody, bo i z czego? Nie obmyją z win, bo ich nie ma. Ale też nie spłuczą z Jezusa naszych grzechów, które On zastępczo wziął na siebie i którymi obciążony wchodzi teraz w świętą rzekę Jordan. Z wód Jordanu wyjdzie już nie tylko ktoś, kto dobrowolnie współuczestniczy w ludzkiej nędzy. Wyjdzie Ten, kto człowieka z jego win wybawi. Wykrzyczy zaraz tę nowinę Jan Chrzciciel swoim uczniom: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Oczekiwany od tylu lat Mesjasz rozpoczął swoją wielką misję zbawienia. Dla udręczonego grzechem człowieka jest to chwila radosna. Dla Mesjasza, to początek trudnej drogi, której etapem będzie krzyż na Golgocie i grób w ogrodzie Józefa z Arymatei. Mateusz, Marek i Łukasz piszą w swoich Ewangeliach o otwierającym się na chwilę niebie. Spełniona została błagalna modlitwa Izajasza: „Abyś rozdarł niebiosa i zstąpił”. Nad jednym z synów ludzkich otwiera się dzisiaj niebo, to niebo, które dla Niego, jako Boga, zawsze stoi otworem. W Nim rozwiera się ono i dla nas. Odtąd odległe, przestaje być odległym. Nieosiągalne jest już do zdobycia. Dopiero teraz Paweł będzie mógł napisać do Koryntian: „Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga… wiecznie trwałe w niebie”. Wszystko to jednak o tyle tylko jest nasze, o ile utrzymamy ścisłą łączność z Tym, nad którym dziś, nad Jordanem, rozwarło się niebo.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIEDZIELA – UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO

Jerozolima stała się widownią niecodziennego wydarzenia. Nieznajomi przybysze rozglądają się dokoła i pytają ludzi o miejsce narodzin „nowego króla”. W odpowiedzi dostrzegają wzruszanie ramion i kiwanie głowami na znak, że nastąpiła jakaś pomyłka. Gdyby coś takiego miało miejsce, na pewno byłoby głośno w całym mieście. Wiadomość o pojawieniu się obcych gości i zbieranie informacji na temat jakiegoś nowego króla dotarła na dwór Heroda. Zorientował się, że chodzi o Mesjasza. Zapytał uczonych, gdzie miał się urodzić Mesjasz, a potem wezwał po kryjomu do siebie owych nieznanych turystów, przyjął ich niezwykle serdecznie, z iście wschodnią gościnnością, a na pożegnanie dodał: „Wypytujcie się starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Gdzie jest nowo narodzony król? – Pytają Mędrcy ze wschodu. Do dnia dzisiejszego zastanawiają się bibliści kim byli owi Mędrcy, ilu ich było, z jakiego kraju przywędrowali i cóż to była za tajemnicza gwiazda, która ich prowadziła aż do Betlejem. Tradycja podaje, że było ich trzech, a ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar. Herod zorientował się w mig, że nie pytają o żadnego ziemskiego króla, ale o Mesjasza, zapowiedzianego przez proroków, który miał się zjawić na tej ziemi, wypełnić obietnice Boże i nadać właściwy sens całej historii człowieka. Pytanie owych Mędrców jest pytaniem, które pojawia się w życiu każdego niemal człowieka, w każdym kraju i w każdej epoce. Pośród licznych obrazów na temat Mędrców ze Wschodu jest i taki, na którym widzimy młodzieńca, drugiego mężczyznę w wieku średnim, trzeci zaś ma głowę przyprószoną siwizną. Symbolika jest czytelna. Szukanie Boga odbywa się w różnych okresach życia. Czasem dopiero u schyłku życia. Honoriusz Balzac powiedział z przekąsem, że dla kobiety „pierwsza religia to miłość, a ostatnia miłości, to religia”. Widocznie w swoim burzliwym życiu spotkał i takie przypadki, ale to nie upoważnia do uogólnień. Niektórzy odnaleźli Boga „pięć minut przed dwunastą”, czyli na krótko przed swoją śmiercią. Ale twierdzenie, że jest to strach przed nieznanym i asekuranctwo jest twierdzeniem na wyrost i uproszczeniem tajemnicy śmierci. Cóż my wiemy o ostatnich chwilach człowieka i o tym, co dzieje się w jego sercu? Aż się prosi, by w takich momentach zachować więcej taktu, kultury, delikatności i umiaru w swoich sądach.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA – UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Pierwsza niedziela w oktawie Bożego Narodzenia poświęcona jest Świętej Rodzinie Nazaretańskiej. Mała społeczność w Nazarecie, na którą dziś kierujemy spojrzenie, może pod wielu względami być wzorem dla naszych chrześcijańskich rodzin. Popatrzmy jednak na nią dzisiaj pod jednym tylko kątem widzenia. Może nie rzucającym się w oczy, ale zasadniczym, mianowicie jej stosunku do Boga. Problem właściwego stosunku do Boga jest kluczowym problemem także dla każdej chrześcijańskiej rodziny i od jego właściwego postawienia i rozwiązania zależy nie tylko szczęście i trwałość tego związku, ale w ogóle wszystko. Święta Rodzina – to rodzina Bogu bliska. Zarówno Serca Maryi, jak i serce Józefa należą całkowicie do Boga. Ona „łaski pełna”, on „mąż sprawiedliwy”. Od chwili wcielenia, a już szczególnie narodzenia Chrystusa, Maryja i Józef posiadają Boga „dla siebie”. Ten wcielony Bóg, jest przecież „ich” dzieckiem. I Maryja, i Józef mówią do Niego: „synu”. I Ona i on są powszechnie uważani za rodziców tego dziecka. Któż jest bliżej siebie niż kochająca się rodzina? I choć oboje nie rozumieją czasem postępowania własnego dziecka, nie oddala ich to od Jezusa. Służą Mu wiernie i ofiarnie. Gdy zajdzie potrzeba, podejmą dla Niego najbardziej nawet trudne decyzje. Szczególnie Matka, która na pewno lepiej od Józefa uświadamia sobie boskie „wyposażenie” swego Syna, starannie przechowuje i rozważa w swym sercu wszystko, co dotyczy Jezusa. I taka bliska Jezusowi, oddana Mu aż po krzyż, aż po grób, zawsze Służebnica Pańska, związana sercem najpierw z Synem. Następnie, pozostanie aż do końca swoich doczesnych dni z przedłużającym Jego istnienie na ziemi Kościołem. Największą pochwałą, na jaką zasłużyć może rodzina chrześcijańska, to stwierdzenie, że jest ona bliska Boga. Niestety, nadprzyrodzone wyposażenie nie zawsze zostaje przez człowieka rozpoznane i wykorzystane. Skarby, które się otrzymało, można roztrwonić, a przywileje stracić. Rodzina Bogu bliska, przeobraża się w rodzinę, która Boga zgubiła. Do tej tragicznej katastrofy nie dochodzi zazwyczaj nagle i niespodziewanie. Najczęściej umiera się powoli, na raty. Przestają cieszyć i interesować kościelne święta. Coraz częściej w niedzielę, zamiast do kościoła, jedzie się w plener. Pacierz staje się coraz rzadszy i coraz bardziej nudny. W zapomnienie idzie spowiedź i Komunia Święta. I tak bezboleśnie, jakby w narkozie, rodzina odchodzi od Boga. Czy znajdzie jeszcze czas i siły na to, by powrócić.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA Święto Św. Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Nasza parafialna Szopka

  • Możliwość komentowania Nasza parafialna Szopka została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Życzenia Świąteczne

Kochani Parafianie
Wam i Waszym Bliskim
z okazji
Świąt Bożego Narodzenia
składamy z serca płynące życzenia:
aby te Święta przyniosły prawdziwą radość,
pokój i dobro, głęboko zakorzenione
w Waszych sercach, które dadzą
Wam prawdziwe szczęście.
Duszpasterze
ks. Krystian i ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Życzenia Świąteczne została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii