Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

IV Niedziela Wielkiego Postu – LAETARE

Jest szabat. Chrystus w towarzystwie swoich uczniów udaje się do Jerozolimy i nagle zauważa siedzącego przy drodze żebraka, niewidomego od urodzenia. Pogląd na temat kalectwa był w owym czasie bardzo szablonowy. Jeżeli jesteś kaleką lub spotkało cię jakieś wielkie nieszczęście, to jest namacalna kara Boża za grzechy rodziców lub twoje własne. Wszystko jest jasne i proste, ale uczniowie chcą wiedzieć, co sądzi o tym Chrystus. Pytają więc: „Nauczycielu, kto zgrzeszył, że urodził się niewidomy – on czy jego rodzice?”. Jezus odpowiedział: „ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże”. Taka odpowiedź musiała zaskoczyć Jego uczniów, gdyż nikomu nie przyszło do głowy, że istnieją liczne cierpienia niezawinione przez ludzi. Ani to choroby dziedziczne, ani kalectwo spowodowane własną lekkomyślnością. Aby objawiły się sprawy Boże. Niewidomy po raz pierwszy w życiu widzi dokładnie ludzi, swoich sąsiadów, krewnych i rodziców. Po raz pierwszy podziwia uroki tego świata. Jakże wdzięczny jest za to wszystko Bogu. Cierpienie bowiem nie zawsze zbliża człowieka do Boga, czasem oddala. Potwierdza to Kalwaria. Jeden z cierpiących łotrów bluźni Chrystusowi i kończy swoje życie bez żalu i skruchy. Bezmiar cierpień w różnych obozach koncentracyjnych sprawił, że niektórzy stracili zaufanie do Boga, utracili wiarę, oddalili się od Kościoła i praktyk religijnych. Jerzy Zawieyski napisze, że „cierpienie to kamień, o który potykają się najszlachetniejsze dusze”. Nasz ewangeliczny niewidomy, mimo trwającego latami kalectwa, nie stracił rozsądku ani trzeźwego myślenia. Nie zasklepił się w sobie, nie stał się zgryźliwy, ani Boga nie oskarżał o istniejące zło w świecie. Wprawdzie nie znał Chrystusa, ale po uzyskaniu zdrowia zobaczył Go, uznał w Nim Mesjasza, czemu dał wyraz w słowie i czynie: „wierzę Panie” i oddał Mu pokłon. Wezwany do urzędu w celu przesłuchania, mówi odważnie, co myśli i czuje: „od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia”. Żarliwa i logiczna argumentacja robi wrażenie na faryzeuszach.

Ks. Ireneusz

III Niedziela Wielkiego Postu

Różne drogi prowadzą do Chrystusa. Samarytanka spotkała Go przypadkowo przy studni Jakuba. Jak co dzień, szła po wodę. To spotkanie wywarło na niej niesamowite wrażenie i to z kilku powodów. Chrystus pierwszy zaczyna z nią rozmawiać, chociaż Żydzi nie utrzymywali kontaktów towarzyskich z Samarytanami, uważając ich za gorszy gatunek ludzi. Po wtóre, rozmowa z Chrystusem jest pełna taktu i delikatności, chociaż ona ma już szóstego męża i wie dokładnie, jakimi epitetami określają ją ludzie. Wreszcie Chrystus daje do zrozumienia, że zna dokładnie całą jej przeszłość: miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To był decydujący argument, który ją przekonał, że Ten, który z nią rozmawia, jest Mesjaszem. Mimo głębokiego upadku moralnego, zachowała zmysł religijny i tęsknotę za Bogiem. Nie tylko uwierzyła w Chrystusa, ale stała się Jego żarliwą apostołką. Zostawiła dzban swój, pobiegła do miasta i mówiła napotkanym ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam. I wielu Samarytan uwierzyło w Chrystusa dzięki słowom tej kobiety. Na ich prośbę pozostał tam przez dwa dni i o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo. Studnia Jakubowa była miejscem zwrotnym w życiu Samarytanki. Tu spotkała Chrystusa i stała się zupełnie inną kobietą. A przecież przyznanie się do błędu i porażki życiowej nigdy nie jest łatwe i nikomu nie sprawia przyjemności. Jakże łatwo mogła się poczuć obrażoną i odburknąć: cóż to, kogo obchodzi, co ja robię, i z kim aktualnie żyję? To moja sprawa, robię to, na co mam ochotę i wara od mojego prywatnego życia. Samarytanka wie, że Chrystusa widzi po raz pierwszy w życiu i tylko Bóg może znać tak dokładnie tajniki jej serca i sumienia. To wystarczyłoby uwierzyć. Każdy w życiu ma taką „studnię Jakuba”, gdzie Chrystus czeka właśnie na niego, aby otworzyć mu oczy na wiele spraw ważnych i koniecznych, których do tej pory nie dostrzegał. Tylko od człowieka zależy, czy nie zmarnuje takiej szansy i daru Bożego.

Ks. Ireneusz

II Niedziela Wielkiego Postu

Cokolwiek Pan Jezus czynił na tej ziemi, zawsze miał w tym jasno określony cel. Na drugą Niedzielę Wielkiego Postu przypada Ewangelia, kiedy to Jezus spośród dwunastu, trzech apostołów zabrał na Górę Tabor. I miał w tym jasno określony cel. Jezus wiedział, że już za kilka dni apostołowie i Jego uczniowie przeżyją straszliwy szok, On zostanie aresztowany, skatowany, skazany na śmierć, zabity. On, który jednym słowem uciszył wzburzone jezioro. On, który niewidomym przywracał wzrok, głuchym słuch, na oczach apostołów wskrzesił młodzieńca, którego już transportowano na cmentarz. Ten wszechmocny Syn Boży Jezus Chrystus będzie związany, będzie ubiczowany i skona na krzyżu wśród łotrów. Żeby apostołowie nie zwątpili i nie załamali się w wierze, Jezus ich bierze na Górę Tabor: Piotra, Jana i Jakuba. Na ich oczach przemienia się, ukazuje im rąbek nieba. Chciał ich przez to zahartować na to, co ma przyjść. A po wtóre, Jezus ukazał im Eliasza i Mojżesza, dwóch wielkich przywódców narodu żydowskiego w szczęśliwości wiecznej, jakby chciał powiedzieć Piotrowi, Jakubowi i Janowi: pamiętajcie, że gdy wytrwacie przy Mnie do śmierci, czeka was to samo, co spotkało Eliasza i Mojżesza. I to były te dwa cele, które przyświecały Chrystusowi, gdy ich prowadził na Górę Tabor. Przeżywamy drugą Niedzielę Wielkiego Postu, i każda niedziela ma swój cel i sens. Z jednej strony chcemy się przygotować na to piękne Święto Zmartwychwstania Pańskiego, bo wierząc w zmartwychwstanie, my się powoli przygotowujemy do naszego zmartwychwstania. Ale jednocześnie, my się musimy każdego dnia wewnętrznie przeobrażać na lepsze. Pan Bóg w nas szanuję wolną wolę i nikogo z nas na siłę nie zmieni w dobrego. Dlatego zawsze mówimy o współpracy człowieka z łaską Bożą. Jeżeli my się oprzemy, to Pan Bóg na siłę dobrego i świętego z nas nie uczyni. Bo jest to tajemnica Bożej łaski i wolnej woli człowieka.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

I Niedziela Wielkiego Postu

Autor biblijny w sposób prosty i plastyczny opisuje grzech pierwszych rodziców a równocześnie pokazuje kawałek dobrej psychologii oraz odsłania kulisy oddalania się człowieka od Boga. Jak na taśmie filmowej przesuwają się przed naszymi oczami kolejne fazy dramatu człowieka. Pan Bóg umieścił człowieka w ogrodzie Eden i dał mu polecenia by ten ogród uprawiał, aby ludzie się rozmnażali, ale dał jeden zakaz: „z drzewa poznania dobra i zła nie wolno jeść. Niestety Ewa uwierzyła szatanowi, że Bóg im czegoś zazdrości, że Bóg tylko straszy. Zerwała owoc i dała swemu mężowi Adamowi. Otworzyły się im oczy, zrozumieli swój błąd i zaszyli się w gęstwinie drzew, ze strachu, co teraz będzie. Psychologia grzechu. Człowiek najpierw zrobi źle, złamie prawo Boże, a potem ucieka przed Bogiem, chowa się, ukrywa. A gdy Pan Bóg pyta go, dlaczego mnie unikasz, dlaczego się chowasz między drzewami, człowiek zaczyna kłamać, zmyślać, wykręcać się, byle się nie przyznać do zła, jestem nagi. A gdy Pan Bóg złapie go na kłamstwie, zwala winę na drugiego. Wnioski. Przykazania Boże są dla dobra człowieka. Ludzie ciągle wierzą podszeptem złego ducha, że skoro uwolnią się z Bożych Przykazań będą szczęśliwi, wolni i równi Bogu. Wszelkie religijne nakazy i zakazy to kajdany. A więc precz z nimi. Gdy lekarz zaleci lub zabroni, nikt nie komentuje, że to ograniczenie wolność. Wszelkie znaki drogowe nakazu i zakazu są przyjmowane, jako potrzebne dla bezpieczeństwa na drogach i nikt nie mówi, że to ograniczenie wolności człowieka. Owszem są kierowcy, którzy przepisy drogowe stale łamią, ale to piraci drogowi siejący postrach na drogach, sprawcy wypadków, kalectwa i śmierć. Istnieją też przepisy dotyczące gier sportowych, szachów, brydża. Istnieje instrukcja użytkowania samochodu, pralki, telewizora, komputera i każdy rozsądny człowiek respektuje te przepisy.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania I Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO

Od I Niedzieli Wielkiego Postu do wtorku

Adoracja Najświętszego  Sakramentu

Jezus czeka na ciebie

  • Niedziela

1000 – 1115 – parafianie

1230 – 1330 – ul. Szymanowskiego

1330 – 1430 – ul. Reymonta

1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej

  • Poniedziałek i  Wtorek

830 –  930 –  ul. Reymonta 2 – 28

930 – 1030 – ul. Skłodowskiej 1 – 59

1030 – 1130 – ul. Szymanowskiego

1130 – 1230 – ul. Rodzice z małymi dziećmi

1230 – 1330 – Żywy Różaniec

1330 – 1430 – ul. Reymonta 30 – 56

1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej 61 – 113

1530 – 1630 – dzieci

1630 – 1730 – młodzież

 

  • Możliwość komentowania CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VIII Niedziela Zwykła

Coraz bardziej zachęca Kościół ludzi do czytania Pisma Świętego. I ludzie rzeczywiście kupują Pismo Święte i czytają zwłaszcza Nowy Testament. Ale gdy dojdą do miejsca, gdzie mowa o ptaszkach i liliach polnych, zamykają Ewangelię i zaczynają protestować: to tylko piękne słowa, a gdzie fakty? I wyliczają całą litanię zarzutów przeciwko Opatrzności Bożej.
A) Zarzuty. Gdzie Bóg, skoro tyle zła panoszy się na świecie? O ptaszki się stara, lilie przyodziewa, a równocześnie miliony ludzi przymiera z głodu! Gdzie Bóg? skoro ludzi uczciwych usuwa się w kąt, są zadeptani w tłumie, a źli i podli rozpychają się łokciami, dobrze im się powodzi. Gdzie Bóg? skoro tyle nieszczęść jak gromy z jasnego nieba spadają na rodziny porządnych katolików? Gdzie jesteś Boże? – Wołały w czasie wojny te długie, niekończące się szeregi idące do komór gazowych! Gdzie byłeś Boże? – Zdają się wołać ponure bloki Auschwitz napełnione głosami tamtych spalonych, te buciki dziecięce, te kopce prochów ludzkich na Majdanku. Gdzie byłeś Boże? – Zdają się pytać te dalekie, niezliczone żołnierskie groby po lasach i pustyniach, te krzyże, to morze krwi, łez i bólu. Gdzie jesteś Boże? – To pieśń ludzkiego serca, pieśn niezliczonych rodzin, pieśń całej ludzkości, która tak rzadko cieszy się pokojem.
B) Odpowiedź na zarzuty. Chrystus, jako Bóg wiedział, że ludzie będą mieli mnóstwo trudności. Liczył się z tym. A jednak mówił: przypatrzcie się ptakom w powietrzu nie sieją, ani żną i nie zbierają do spichrzów, przypatrzcie się liliom na polu jak rosną, nie pracują ani przędą. A powiadam wam, nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Nie troszczcie się, więc zbytnio i nie mówcie: Co będziemy jeść? Co będziemy pić? Czym będziemy się przyodziewać? Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie”.
Zamiarów Bożych nie przenikniemy. Nie widzimy Boga, ale najważniejsze, że On nas widzi. Powierzmy się spokojnie Jego ojcowskim ramionom. Umiejmy zdobyć się na tyle wiary jak K. Iłłakowiczówna, która całą wojnę przeżyła w obozie i po wyjściu na wolność napisała: „ja nie wiem o mój Boże, jaką Ty mi przyszłość gotujesz. Wiem tylko żeś moim Bogiem i że mnie ogromnie miłujesz”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VIII Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VII Niedziela Zwykła

Powiedziano przodkom: „oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam nie stawiajcie oporu złemu”. Uderzony w prawy policzek nie oddawaj pięknym za nadobne. Nie broń siłą tego, co do ciebie należy. Pozwól nawet zabrać więcej niż ci wzięto. Zmuszony do jakiejś czynności rób co ci każą, a nawet coś ponad to. Dawaj swoje i pożyczaj. Zalecono nam przezwyciężanie różnych postaci zła, różnych form krzywdy czy niesprawiedliwości, a także lęku o własną szkodę, nie odwetem, nie siłą, nie przesadną troską o swoje, ale dobrocią, łagodnością, pokorą, wyrozumiałością i szerokim sercem. W następnym swoim zdaniu ukazanym przez dzisiejszą ewangelię Jezus podniesie poprzeczkę jeszcze wyżej. Nie tylko nie odpłacaj gwałtem za gwałt. Zdobądź się na coś więcej: wydrzyj z serca także i nienawiść do wroga. Przekrocz próg dzielący was wzajemnie. Miłujcie waszych nieprzyjaciół. Oszołomieni bezkompromisowością Jezusowych żądań rozglądamy się niepewnie dokoła. Może to nie do nas? Któż to zaproszony został na aż tak wysokie ścieżki? Uczniowie Jezusa. To od swoich uczniów zażąda Jezus: nie oddawajcie złem za zło, choćbyście mieli do tego pełne prawo, choćby karę za winy przewidywał kodeks i wyroki waszych sądów. Zło zwyciężajcie dobrem. W kontakcie z drugim zrezygnujcie z posługiwania się przemocą. Strzeżcie swojego serca, by nie rozpanoszyła się w nim nienawiść. Nawet wroga niech obejmuje wasza miłość. Świadczcie dobro waszym nieprzyjaciołom. Módlcie się za nich. Dość łatwo przełyka się wszystkie te nawoływania, gdy się je słyszy z ambony lub gdy się je czyta siedząc w miękkim fotelu zasobnego i dobrze ogrzanego pokoju. Spytajcie jednak tych, co zostali ograbieni, pobici, niesprawiedliwie skazani. Spytajcie tych, co przeszli więzienia i obozy koncentracyjne, ludzi, co z przesłuchań wyszli kalekami, którym wymordowano rodzinę. Dopiero oni czują straszliwy ciężar Jezusowych żądań. Dopiero oni widzą, jakiej wewnętrznej doskonałości potrzeba albo, jakiej pomocy z góry, by nie płacić złem za zło i by zdobyć się na tę nakazaną nam miłość względem naszego wroga.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VII Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VI Niedziela Zwykła

Księga Syracydesa albo Mądrość Syracha powstała na początku drugiego wieku przed Chrystusem, a jej autorem jest doświadczony nauczyciel Prawa. Warto przeczytać, co ten człowiek pisze o wolności, ponieważ jest to temat zawsze aktualny, wywołujący gorące emocje, żarliwe dyskusje a czasem bolesne nieporozumienia. Bóg na początku stworzył człowieka. Autor przypomina fundamentalną prawdę, że człowiek pochodzi od Boga i że od Niego otrzymał pewne zadania do wykonania na ziemi. Bez przyjęcia tej prawdy zgubimy się w gąszczu różnych teorii i własnych przypuszczeń. Podczas dyskusji stosuje się ulubiony zwrot: „mnie się wydaje”. A przecież nie chodzi o to, co mnie lub innemu się wydaje, ale to jak Pan Bóg widzi daną sprawę. Sam wybór należy do człowieka. Wolność jest darem kochającego Boga i przejawem Jego zaufania do stworzenia. Jest także ryzykiem gdyż może obrócić się przeciwko Niemu. Syracydes mówi: Bóg położył przed tobą ogień i wodę, życie i śmierć, co zechcesz po to wyciągniesz rękę. Bóg chce, aby człowiek postępował zgodnie z Jego przykazaniami. Normy religijne są po to, aby wyznaczać granice bezpieczeństwa dla jednostki i narodów. Łamanie norm Bożych prowadzi do anarchii i niewoli. Druga sprawa to, to że Przykazania Boże są możliwe do zachowania. To nie normy dla wybranych ascetów, lecz dla wszystkich, zawsze są aktualne i na czasie. Nie wolno mówić, że Bóg wprowadza człowieka w błąd i ogranicza jego wolność. Właśnie Przykazania Boże leżą w ludzkiej naturze i pozwalają na prawidłowy rozwój, chociaż owoc zakazany lepiej smakuje i kusi nadzieją szczęścia. Co pewien czas odżywają na nowo stare teorie, próbujące wmówić człowiekowi, że nie ma żadnych norm odwiecznych i bezwzględnych, że takie prawa tworzy społeczeństwo i podlegają one ciągłym przemianom w zależności od sytuacji życiowej czy historii. Nic bardziej fałszywego. Według Biblii Bóg jest twórcą prawa i to prawa mądrego. „Bóg jest sędzią i nie da się przekupić, nie będzie miał względu na osoby, ujmie się za sprawiedliwymi i wyda słuszny wyrok”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VI Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

V Niedziela Zwykła

Sól ziemi i światłość świata. „Wy jesteście solą ziemi”. Każda gospodyni wie, jaką wartość posiada sól. Działa profilaktycznie, chroniąc mięso i ryby przed zepsuciem. Sól nadaje pokarmom odpowiedni smak i jest potrzebna w organizmie człowieka. Za czasów Chrystusa sól była droga i właściciele uchodzili za ludzi bogatych. Myśl Chrystusa jest czytelna: chrześcijaństwo jest bogactwem dla świata. Jego wyznawcy mają chronić ten świat przed moralną zgnilizną, nadawać życiu odpowiedni smak oraz być ratunkiem dla tonących w morzu nieprawości. „Jeśli sól utraci swój smak, na nic się już nie przyda”. Chrześcijanin przypominający zwietrzałą sól nie spełnia swego zadania i zamiast ratować innych przed zalewem zła i budować wały ochronne, przygląda się bezczynnie, co z tego wyniknie. Zamiast budzić chrześcijański optymizm, szerzy czarnowidztwo, zamiast być apostołem wiary, zasila szeregi obojętnych i uzależnionych od nałogów, zamiast gasić pożar, dolewa oliwy do ognia, zamiast pociągać do Boga, jeszcze bardziej odpycha i zraża do religii. „Wy jesteście światłem świata”. Rola światła jest ogromna, gdy ulice i drogi są dobrze oświetlone, kierowca może się bezpiecznie poruszać, widzi stojące na poboczu samochody oraz pieszych. Płonące światełko budzi nadzieję dla rozbitka na morzu, jest ratunkiem dla wędrowca w ciemnym lesie i szansą dla pilota lądującego w gęstej mgle. Gdyby w jakimś mieście wyłączono prąd na dłuższy okres, trudno sobie wyobrazić rozmiary kłopotów i nieszczęść mieszkańców: winda nie chodzi, lodówki i pralki nie działają, trolejbusy nie kursują, kibice sportowi nie mogą oglądać meczu, a sklepy stają się łatwym łupem złodziei. Wyznawcy Chrystusa mają oświetlać ciemne drugi ludzkiego życia, wszelkie niebezpieczne zakręty i zaułki, być widocznym drogowskazem dla poszukujących prawdy, szczęścia a w razie potrzeby pogotowiem ratunkowym dla zabłąkanych w gąszczu fałszywej ideologii czy dżungli dzikich obyczajów.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

IV Niedziela Zwykła

Z Efezu pisze Św. Paweł list do gminy w Koryncie i namawia ich, między innymi do odważnego spojrzenia na samych siebie, bez upiększeń i euforii, a także bez kompleksów niższości. W każdej epoce według obiegowych poglądów, o wartości człowieka decydowały trzy czynniki: wiedza, majątek i pochodzenie społeczne. Jeszcze dzisiaj w naszej rzeczywistości bardzo popularne są takie powiedzonka: „jeżeli masz pieniądze to liczą się z tobą, szanują cię i wszystko załatwisz”. Rodzice zachęcają swoje dzieci do nauki takimi słowami: „ucz się, żebyś miał lżejsze życie niż my, żebyś nie musiał ciężko pracować. Zawsze się liczy jakiś papierek, dyplom i tytuł”. Także pochodzenie społeczne odgrywało w historii ważną rolę, zawsze łatwiejszy start życiowy mieli ludzie pochodzący z rodzin książęcych, królewskich, hrabiowski, magnackich i szlacheckich, niż dzieci rodzin wieśniaków i robotników. Jeszcze w naszych czasach pytano o pochodzenie i przydzielano dodatkowe punkty. Nawet faryzeusze patrzą podejrzliwie i z lekceważeniem na Chrystusa z powodu Jego pochodzenia: czy może być, co dobrego z Nazaretu? Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata – pisze Św. Paweł i przypomina gminie korynckiej: „niewielu wśród was mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych”. A więc ta pierwsza wspólnota chrześcijańska w tym portowym mieście składała się przeważnie z ludzi niewykształconych, biednych i z nizin społecznych. Owszem, byli wśród nich i ludzie mądrzy, bogaci i szlachetnie urodzeni, ale było ich niewielu. Jeżeli uwzględnimy panujące przekonanie, że człowiek biedny to taki, którego Bóg opuścił lub karze za grzechy, to będziemy wiedzieć, jakie intencje przyświecały Św. Pawłowi, gdy kreślił te słowa. Chciał przekonać członków gminy, że Bóg kocha każdego człowieka bez wyjątku, także analfabetę, pariasa, nędzarza i tych, którzy pochodzą z proletariatu. Bóg stosuje inne kryteria przy ocenianiu wartości człowieka. Jego wartość polega na tym, że jest dzieckiem Bożym.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii