Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

II NIEDZIELA ADWENTU

Dzisiejsze czytania mszalne dają nam sporo materiału do przemyślenia. Święty Paweł w Liście do Rzymian wyjaśnia, że człowiek potrzebuje nadziei i pociechy. Bez nadziei życie nie ma wartości, ostatnia umiera nadzieja. Chodzi o chrześcijańską nadzieję, która nam mówi, że jest Bóg, że On pamięta o każdym człowieku i do Niego należą ostatnie słowa na tej ziemi. Źle się dzieje z człowiekiem, gdy przygnębiony i wewnętrznie obolały mówi: ja już nie mam żadnej nadziei! W czasie adwentu, na modlitwie i rozważaniu Słowa Bożego trzeba tę nadzieję odnaleźć i ją rozbudować. Każdy człowiek, jeśli ma realizować swoje życiowe powołanie potrzebuje cierpliwości. Wszak nerwowość pcha się drzwiami i oknami do naszych domów i rodzin. Atakuje nasze serce i próbuje wszelkimi sposobami wytrącić nas z równowagi. Stare przysłowie ostrzega: nie naprawisz nigdy złością – zrobisz wszystko łagodnością. Izajasz zapowiada, jaki będzie Mesjasz i wylicza jeden z Jego przymiotów, jakże ważny dla każdego z nas: nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek, ale osądzi ludzi sprawiedliwie. Z słów Izajasza wynika jedno: zachowajmy spokój, nie denerwujmy się, że zło triumfuje, że bezbożni i cynicy mają się dobrze, bluźnią przeciwko Bogu i dobrze się im powodzi. To wszystko jest do czasu. Przyjdzie kryska na Matyska. On będzie panował od morza do morza, od rzeki aż po krańce ziemi. W dzisiejszej Ewangelii są dwa cenne zdania. Nawróćcie się i przygotujcie drogę Panu! Co znaczy wezwanie: nawróćcie się!? W znaczeniu biblijnym słowo „nawróćcie się” oznacza przynosić dobry owoc, kierować się w życiu Bożymi zasadami, odrzucić obłudę i hipokryzję. Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego. Mianowicie, gdy się zjawił jakiś ważny dostojnik władze nakazywały przygotować drogi, które były w złym stanie: dziury, doliny, pagórki, nierówności. Gdy Jan Chrzciciel powtarza te słowa: Przygotujcie drogę Panu, na myśli ma nasze serca i sumienia, trzeba niwelować nasze wzniesienia pychy i zarozumiałości, zakopywać doliny pogardę i braki miłości. 

I NIEDZIELA ADWENTU

Rozpoczął się adwent, czas przygotowania się na Święta Bożego Narodzenia i na powtórne przyjście Chrystusa. Trzeba znaleźć czas i otworzyć się na Boga. Słowa Ewangelii nie są straszeniem, tylko ostrzeżeniem. Gdy w telewizji czy radiu słyszymy komunikaty, że zbliża się tajfun lub huragan, nikt nie sądzi, że to straszenie ludzi, tylko każdy, kto może zabezpiecza się przed tym, co nadejdzie, kupuje żywność i ewakuuje się. Bo te ostrzeżenia są wielkim dobrodziejstwem. Słuchamy też z uwagą komunikatów dla kierowców: uwaga! Będzie zła pogoda i słaba widoczność, panuje zamieć i gołoledź, drogi są nieprzejezdne, służby drogowe nie nadążają z usuwaniem śniegu itd. Nie jest to żadne straszenie mieszkańców ani kierowców, tylko ostrzeżenie by nie byli zaskoczeni i przygotowali się na warunki panujące na drogach. Niestety człowiek w swojej lekkomyślności potrafi wzruszać ramionami i nie traktować na serio tych ostrzeżeń. Podobnie postępuje Pan Bóg, nasz najlepszy Ojciec. Nikogo nie straszy, ale ostrzega przed niebezpieczeństwami. Wybór należy do nas. Nikt nie uczyni zarzutu Bogu: że nie wiedział, że go nikt nie poinformował i nie ostrzegał. Pora powstać ze snu! Kto z nas nie zna głosu budzika, który oznajmia, że noc minęła i pora się wybierać do pracy, do szkoły, choć chętnie by się jeszcze wypoczęło? Niektórzy opowiadają, że mają delikatny sen i śpią czujnie jak zając pod miedzą, każdy szmer ich budzi i wiedzą dokładnie, o której godzinie ktoś powrócił do domu. Są tacy, którzy mają mocny i twardy sen, nie słyszą burzy i piorunów, można ich wynieść z domu z łóżkiem, śpią jak zabici. Bardzo wielu skarży się na brak snu. Przewracają się z boku na bok, słyszą bicie zegara. Dawniej radzono żeby liczyć owieczki do tysiąca i na pewno przyjdzie sen. Teraz poleca się różne zioła i tabletki. Różne są przyczyny kiepskiego snu, między innymi kłopoty i zmartwienia. Święty Paweł nie zajmuje się w swoim liście kłopotami ze snem, ale apeluje do mieszkańców Rzymu, żeby obudzili się z religijnego snu, z bylejakości i obojętności. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień – pisze! Nocą pracują przeważnie różne typy: złodzieje, aferzyści, włamywacze, mordercy. W nocy odbywają się hulanki, ciemne interesy, rozpusta i zdrady. Adwent. Miejmy odwagę spojrzeć odważnie w nasze sumienia: jak tam wygląda? Powtarzajmy często to piękne zdanie z dzisiejszego refrenu: Idźmy z radością na niedzielną Mszę Świętą, Idźmy z radością do konfesjonału, bo tam na nas czeka Jezus Miłosierny, idźmy z radością na spotkanie Boga, gdy wybij ostatnia godzina.

Ks. Ireneusz

UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA

Król – ale jaki? Kiedyś, gdy żył jeszcze na ziemi, a pytano Jezusa kim jest, używał na określenie swej Osoby nazw prostych i pospolitych, dalekich od blasku korony. Może więc lepiej w ogóle nie nazywać Go królem? Może lepiej nie stawiać nigdy w jednym rzędzie Jego najczystszego Imienia z szeregiem imion królów i panujących, z których omal, co drugie – jak uczy historia – splamione zostało tyraństwem, chciwością, wyuzdaniem lub pospolitą głupotą? Może lepiej na niepokalane skronie Boga-Człowieka, które opasała kiedyś jedna tylko korona, ta z ciernia, nie wkładać nigdy brzęczącej obręczy ze złotej blachy, do której przyschło w ciągu wieków tyle krwi, tyle łez ludzi ciemiężonych i tyle brudu? A jednak, jakby na przekór temu wszystkiemu, liturgia dzisiejsza ukazuje nam Chrystusa w koronie na głowie i z berłem w ręku, każe Go nazywać królem i oddawać Mu cześć z tego właśnie tytułu. Jak pogodzić te pozorne sprzeczności? Pogodzić nietrudno. W czasie swojego ziemskiego życia Jezus energicznie odżegnywał się od tytułu króla, bo nie chciał być przez współczesnych źle zrozumiany i obciążyć swojej misji elementami niemającymi z nią nic wspólnego. Kościół znowu, wychodząc z innych założeń, ustanawia uroczystość Chrystusa Króla, byśmy patrząc na skromną postać Syna Człowieczego, w jakiej do nas przyszedł, na Jego uniżenie, mękę i śmierć na krzyżu, nie zapomnieli przypadkiem, że Jezus, chociaż królem siebie nie tytułował, królem przecież był, jest i będzie. I to jakim królem! Uznając Chrystusa moim Królem i na serio rozpoczynając życie prawdą i miłością, nie tylko ja sam osobiście słyszę obietnicę odczytanej przed chwilą Ewangelii: „Dziś będziesz ze Mną w raju”. Zapowiedź lepszego jutra otrzymuje wówczas i cały otaczający mnie świat.

  • Możliwość komentowania UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Druga z prawd wiary brzmi: „Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze”. Zapomnieliśmy trochę o tej prawdzie, bo mniej lub bardziej słusznie zaczęliśmy akcentować Boże Miłosierdzie. I owszem, jak pisał papież Franciszek: Miłosierdzie to Imię Boga, ale owo pochylenie się nad grzesznikiem nie oznacza wcale przekreślenia Bożej sprawiedliwości. Od razu nadmienić należy, że nie chodzi tu jedynie o ludzką sprawiedliwość, która niestety ma nieraz wzgląd na osobę. Człowiek nieraz ocenia drugiego po tym, co zewnętrzne, po stanie posiadania, bez znajomości przyczyn i historii człowieka. Tak łatwo przyklejać komuś łatkę. Przekreślić kogoś, gardzić osadzonymi w więzieniach. Ileż razy skazywaliśmy kogoś na ośmieszenie, pogardę, wykluczenie społeczne. Ileż dziś mówi się o tak zwanym hejcie, czyli o obraźliwym lub agresywnym komentarzu zamieszczonym w internecie. Sądy człowieka przyjęły postać samosądów bez możliwości obrony. A co gorsza nieraz uczciwi słyszą – jesteś winny, a mordercy – jesteś niewinny. Na szczęście Bóg nie ma względu na osoby. Czy jesteś papieżem, profesorem, prezesem, sprzątaczką, sprzedawcą, kelnerem – u Boga mamy równe szanse. Bóg zna historię naszego życia, zna podstawy naszych decyzji. Jego sprawiedliwość okraszona jest miłosierdziem, dlatego mamy prawo, mimo grzeszności wciąż liczyć na niebo. Ale też pamiętając, że Bóg jest sędzią nie igrajmy z życiem, nie wchodźmy w konszachty ze złem, nie myślmy, że Bóg nie widzi, nie przechodźmy na stronę diabła. Bo jak poucza prorok Malachiasz: „Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień”.

  • Możliwość komentowania XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

Kłopotliwe pytania! Ileż takich swoim rodzicom i nauczycielom zadają dzieci i młodzież. Saduceusze – zadają jedno z takich pytań Chrystusowi: pewna kobieta, poślubiła po kolei siedmiu mężów, by doczekać się potomstwa i w końcu sama umarła. Którego z nich żoną będzie przy zmartwychwstaniu? Chrystus udzielił im odpowiedzi, ale najpierw wyjaśnił: jesteście w wielkim błędzie. Nikt nie lubi się przyznawać ani do winy, ani do błędu. Bywają osobnicy tak zapatrzeni w siebie, iż potrafią bez zająknięcia powiedzieć: „Cóż ja mogę za to, że się nigdy nie mylę”. On wszystko wie, na wszystkim się zna, nigdy się nie myli i nie przegrywa. Aż dziw bierze, jakie hałdy ulizanych sloganów i pseudoargumentów mieszczą się w głowie samozwańczego autorytetu. Rozmowa z takimi ludźmi jest bardzo trudna. Taki typ ludzi reprezentowali saduceusze. Dlatego Chrystus wykazuje dwa podstawowe błędy w ich rozumowaniu: „Nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej”. PO ZMARTWYCHWSTANIU BĘDZIEMY JAK ANIOŁOWIE. Chrystus tłumaczy saduceuszom: dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Tam, po drugiej stronie, już nie ma małżeństwa, gdyż zbawieni „są równi aniołom i są dziećmi Bożymi”. A pytania ciągle powracają: „Co będzie z tymi, którzy poginęli w morzach, spłonęli w krematoriach, utracili nogi na wojnie lub byli kalekami od urodzenia? Niektórzy dźwigają krzyż nieudanego małżeństwa i nie chcą być pogrzebani obok siebie w obawie, że te same żale będą zmuszeni znosić przez całą wieczność”. Odpowiedź Chrystusa jest krótka: „Będą jak aniołowie”, czyli żadnego podziału na młodych i starych, zdrowych i chorych, ubogich i bogatych, żadnej nienawiści i żadnych braków. Gdyby życie człowieka kończyło się na cmentarzu i nie było zmartwychwstania, religia i wiara w Boga nie miałyby żadnego sensu. Zdrowy rozsądek buntuje się przeciw tezie, iż taki sam los czeka dobrych i złych, uczciwych i krzywdzicieli, ofiary i katów, bohaterów i zdrajców.    Chrystus, Syn Boży, znający całą prawdę o człowieku, mówi: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”. 
  • Możliwość komentowania XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA

Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”. Jezus jest Tym, który szuka człowieka. Bo to człowiek zginął, zagubił się, odszedł od Boga i chodzi swoimi drogami. Tworzy swój świat, który nie daje mu szczęście, który nie daje mu spokoju. Jezus szuka człowieka po to, aby dać mu na nowo dar bycia z Bogiem. Bycia z Tym, który go stworzył i wie najlepiej, czego mu potrzeba do wzrostu, do szczęścia, do życia. Jezus szuka każdego człowieka. Oto w dzisiejszej Ewangelii mamy opisane spotkanie z człowiekiem, który po ludzku jest odrzucony, znieważony, jest człowiekiem przegranym do końca. Nikt z ludzi sprawiedliwych, bogobojnych nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Był to człowiek, który współpracował z okupantem, człowiek, który okradał swój naród, człowiek niesprawiedliwy, był celnikiem, grzesznikiem. To wszystko, co najgorsze w jego życiu się zdarzyło. Dlatego nikt z pobożnych Żydów nie chciał nawet spojrzeć z życzliwością na niego, a cóż dopiero z nim rozmawiać, a cóż dopiero zasiąść z nim do stołu. Zacheusz bardzo chciał zobaczyć Jezusa. I dziwi nas ta sytuacja. Wchodzi na drzewo. Czy nie mógł wejść na balkon albo wysoki dom? Musi wejść na drzewo. On takie dostojnik, on znany w całym mieście, choć niekochany musi wejść na drzewo. Może, dlatego, żeby ukryć się w liściach tego drzewa i z ukrycia zobaczyć Chrystusa. Bo sam siebie uważa za niegodnego spotkania z Nauczycielem. A mimo to, Jezus zauważył go w tych liściach drzewa, zobaczył go w tym ukryciu, bo widział jego serce, Wiedział, że pragniesz Go zobaczyć. Bohater Ewangelii chciałby usłyszeć słowa i zobaczyć. Usłyszeć ku nawrócenie się. I w ten sposób otrzymuje dar zbawienia, niczym niezasłużony przez człowieka.                  ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA

Doskonale znana nam scena: modlitwa faryzeusza i celnika. Przypowieść, która jest zawsze aktualna. Faryzeusz zamiast uwielbiać Boga, zachwala samego siebie, zamiast słuchać, co On mówi, nie dopuszcza Go do słowa, zamiast przepraszać za grzechy, wylicza skrupulatnie swoje sukcesy w obawie, że aniołowie w niebie mogliby coś przeoczyć. Niestety, skłonność do samochwalstwa jest zjawiskiem powszechnym. W każdym zawodzie spotyka się „faryzeuszów”, demonstrujących pewność siebie i swoją wyjątkowość. Drugi błąd faryzeusza: „Dziękuję ci, że nie jestem jak inni”. We własnych oczach uchodzi za ideał, gardzi innymi i wypomina ich grzechy, a nie widzi własnych. A jak wygląda modlitwa celnika? Posiada trzy istotne cechy: 1. „Stał on z daleka”. Celnik czuje dystans, jaki dzieli człowieka od Boga, wyczuwa Jego świętość i majestat. 2. „Nie śmiał oczu wznieść ku niebu” – odczuwa swoją małość i grzeszność. 3. „Bił się w piersi i mówił: Boże miej litość dla mnie grzesznika”. Nie wylicza grzechów faryzeusza, chociaż mógłby niejedno na ten temat powiedzieć. Zajmuje się sobą, swoim wnętrzem, odczuwa żal za swoje przewinienia, rodzi się w nim prośba o przebaczenie i postanowienie poprawy. Toteż Chrystus powiedział: TEN ODSZEDŁ DO DOMU USPRAWIEDLIWIONY. Nie należy wyciągać wniosku, jakoby każdy faryzeusz za czasów Jezusa był dwulicowy i zasługiwał na naganę, a każdy celnik był pokorny i gotowy do pokuty. Chrystus napiętnował pewne skrzywienia w pobożności, a równocześnie pokazał, że każdy człowiek, nawet ten z marginesu społecznego, może się zmienić, a drzwi do miłosierdzia Bożego są zawsze otwarte.

  • Możliwość komentowania XXX NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

Święta Jadwiga wielka patronka Śląska urodziła się około 1174 roku w Andechs na Bawarii. 7 lat spędziła w klasztorze benedyktynek. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem w trzynastym roku życia wyszła za mąż za księcia Śląskiego z Wrocławia Henryka później zwanego Brodatym. Urodziła mu aż siedmioro dzieci niestety czworo zmarło w dzieciństwie. Na jej rodzinne miasto w Bawarii oraz jej najbliższą rodzinę, zwłaszcza siostry, spadło bardzo wiele nieszczęść. Zdawała sobie sprawę, że w pewnej mierze te wszystkie tragedie były zawinione. Postanowiła więc w imieniu całej rodziny pokutować. W ten sposób chciała wybłagać nawrócenie wszystkim swoim krewnym, odpokutować winy i całą rodzinę wprowadzić na prostą drogę. W jej biografii czytamy, że osobiście pielęgnowania trędowatych a wiemy, że wtedy uważano ich za wyrzutków społeczeństwa. Ona miała jednak dla nich otwarte serce, ponieważ wiedziała, że każdy człowiek jest darem Boga, że służąc mu służy się samemu Chrystusowi. Wstawiała się też u swego męża za skazanymi na ciężkie kary, pragnęła złagodzić dla nich wyrok zwłaszcza, gdy chodziło o karę śmierci. Ostatnie lata swojego życia spędziła, jako wdowa w trzebnickim klasztorze Cystersów. Święta Jadwiga stała się w pewnym sensie budowniczym mostów pomiędzy Słowianami i mieszkającymi na naszych ziemiach Niemcami. Pragnęła by te narody wzajemnie się ubogacały żyjąc w pokoju i w ten sposób dążyły ku swemu przeznaczeniu. Jeszcze jedna rzecz, pewien szczegół należy podkreślić w życiu Świętej Jadwigi a mianowicie to, że bezgranicznie kochała Kościół. Dlatego w hagiografii jest przedstawiona, jako ta, która trzyma w ręku model kościoła. Nie oznacza to tylko i wyłącznie, że przyczyniła się do budowy wielu opactw i świątyń na Śląsku, ale także a może nade wszystko, że kochała cały Kościół, jako wspólnotę Ludu Bożego, tą miłość opierała na upodobaniu modlitwy.

  • Możliwość komentowania XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Czytam z ogromnym wzruszeniem najnowszy wywiad z Papieżem Benedyktem XVI. Bardzo przejmujący. Choć po Wielkim Janie Pawle II trudno nam było zaakceptować skromnego, wyciszonego nowego papieża, to jednak nie ma wątpliwości, że swym umysłem dorównuje św. Tomaszowi, a zwłaszcza św. Augustynowi, którego myśl była dla niego inspiracją. Angielski historyk P. Watson nazywa go „ostatnim reprezentantem niemieckiego geniuszu”. Aby zrozumieć papieża Ratzingera trzeba wczytać się w jego słowa. A pozostawił nam niezwykłą spuściznę i bogactwo. Ten Boży filozof obarczony ciężarem papiestwa zmagał się także z tym, co takie ludzkie: utratą wzroku w lewym oku i osłabieniem słuchu. Zrezygnował z ucałowania ręki, w herbie zamiast tiary umieścił biskupią mitrę. Nie był obiektem kultu. Lubił ciszę i w ciszy pracował. Głęboko przemodlił swoją decyzję o abdykacji po 8 latach służby i choć świat spekulował, dlaczego? – on był po prostu przekonany, że tak trzeba. W jego opinii prawdziwym problemem współczesnego Kościoła jest nie ubytek jego członków, ale zanik wiary. Niestety, jak zauważa Benedykt XVI: „ Bóg znika z horyzontu człowieka” i dlatego „gaśnie pochodzące od Boga światło”. I choć jest to przerażająca wizja, to jednak papież Ratzinger wierzy, że Kościół pozostanie swoistego rodzaju arką Noego, ratującą kapsułą. Zachęcam wszystkich do przeczytania książki, wywiadu z Benedyktem XVI, który przeprowadził Peter Seewald, a który ukazał się pod tytułem: Ostatnie rozmowy. 

Myślę także, że od bieżącego numeru naszej gazetki będziemy u dołu strony umieszczali myśli papieża Benedykta.        

                                                                                             Ks.  Ireneusz                                          

  • Możliwość komentowania została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

Sługa sług Bożych to jedno z określeń, jakie stosujemy wobec Ojca Świętego. Można powiedzieć, że papieski urząd toczy się w świetle fleszy a głoszone słowa są analizowane tak przez wierzących jak i niewierzących. Papiestwo pokazuje jednak, że można stać na piedestale i jednocześnie stać się sługą wszystkich. Stąd zwłaszcza ostatnie lata pontyfikatów dobitnie pokazały, że Ojciec św. jest rzeczywiście sługa wszystkich, jest sumieniem świata a jego głos głosem tych, którym zamyka się usta. Trudno znaleźć mocniejszych obrońców godności ludzkiej i zarazem głosu, który wzywa różne strony konfliktu na świecie do pokojowych rozmów. Taki był nasz św. Jan Paweł II, takim był Benedykt XVI i takim jest dziś papież Franciszek. Wielu ludzi nazwało siebie pokoleniem JPII i chyba słusznie, bo dorastało lub dojrzewało w latach tego pięknego pontyfikatu. Iluż z nas pokonywało różne trudności by być na pielgrzymkach Ojca św., gdy przyjeżdżał do swojej Ojczyzny. Wieszamy na ścianach zdjęcia z tych spotkań, opowiadamy innym o atmosferze tamtych dni. Pytanie jednak nieco bolesne: ile w nas zostało z treści jego przemówień i homilii?! Zbliżający się kolejny dzień papieski a także List Episkopatu muszą drążyć nasze sumienia i serca. Dlaczego? Bo Papież za nas pewnych rzeczy nie zrobi! Jan Paweł II i jego następcy wskazują tylko drogę, szlak, kierunek. I chociaż lubimy nieraz manowce to wcale nie jesteśmy na nich szczęśliwsi. Szczęście rodzi się z poczucia bliskości Boga, bo On jest Miłością. Niech zbliżający się kolejny dzień papieski zmobilizuje nas nie do sentymentalnych wspomnień, ale konkretnego działania na rzecz dobra i pokoju. A minimum tego, co każdy z nas może zrobić niech wyznacza w październiku modlitwa różańcowa. 

  • Możliwość komentowania XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii