Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

III Niedziela WIELKANOCNA

Zapraszam nas dzisiejsza niedziela do przeżycia, wraz z apostołami, wielkanocnego spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem. Spotkanie jest niezapowiedziane, niezaplanowane, a dla zebranej w Wieczerniku gromadki uczniów, wręcz szokujące. Ich pierwszym odruchem na widok zjawiającego się Pana jest przerażenie. „Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha”. Wprawdzie w ciągu ostatnich godzin Wieczernik wypełniać zaczęły spłoszone ptaki przedziwnych wieści. Podobno Jezus żyje! Wiedziały Go Magdalena i kilka innych niewiast. Widział Go Szymon Piotr. Wiedziało dwóch uczniów idących do Emaus. Ci ostatni wrócili właśnie stamtąd. Siedzę teraz za stołem i opowiadają, co ich spotkało w drodze i jak poznali Pana przy łamaniu chleba. Ale zmęczonych serc nie opuściło jeszcze zwątpieniem. Jak trudno jest nieraz uwierzyć w szczęściu! I wtedy do nich przyszedł. Nie pukał, nie otwierał zaryglowanych drzwi. Stanął po prostu przed nimi powiedział: „szalom – alejchem” ! Pokój wam !… Czemu jesteście zmieszani? Dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Nie myślmy, że rzucili się ku Niemu, nieprzytomni ze szczęścia, by Go objęć i powitać. Niełatwo namówić do wiary tych, którzy przestali wierzyć. Jezus podejmuje więc różne zabiegi, by ożywić to, co umarło. Apeluje do poczucia rzeczywistości u swoich uczniów: Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem… Dotknijcie mnie… Macie to coś do jedzenia? Potem sięga do argumentów biblijnych. Oświecił ich umysły, by rozumieli trudne teksty o Mesjaszu, o którym dawno zapowiedziano, że będzie wprawdzie musiał cierpieć i umrzeć, ale dnia trzeciego zmartwychwstanie. Powracający spoza grobu Jezus mówi im dzisiaj, że Jego śmierć nie była żadnym końcem, żadną przegraną. Była koniecznym, zaplanowanym przez Boga etapem, który Mesjasz przejść musiał i przeszedł, a przeszedł go za nich i dla nich, by właśnie ich nie pochłonęła wieczna śmierć.

Ks. Ireneusz

W dzisiejszej Ewangelii, pozornie czysto opisowej, przypominającej barwny reportaż odległego zdarzenia, w rzeczywistości jednak niesłychanie bogatej w treść teologiczną, pada jedno zdanie, skierowane jakby osobiście do każdego z nas. Pocieszające zdanie, na które tylu z nas długo czekało: „BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI”. Okazję do wypowiedzenia tego zdania dało Jezusowi niedowiarstwo jednego z uczniów, imieniem Tomasz. Tomasz nie był w Wieczerniku, gdy do zebranych tam Apostołów przyszedł Zmartwychwstały. Kiedy mu powiedziano, co zaszło, zareagował protestem: nie uwierzę, dopóki nie zobaczę na własne oczy! Dopóki nie dotknę palcem! Dopóki eksperymentalnie się nie przekonam! Trudno dzisiaj powiedzieć, co spowodowało u Tomasza ten manifest niewiary w zmartwychwstanie? Za dużo w tym proteście ognia, żeby sądzić, iż dał tu o sobie znać jedynie trzeźwy, żądający dowodów umysł ucznia. Może Tomasz poczuł się urażony, że Pan ukazał się innym, nie jemu! Może doszła w nim do głosu zazdrość, że ci tu zjednoczeni w braterskiej wspólnocie mają już coś więcej niż on, są bogatsi posiadaną pewnością, są spokojniejsi, szczęśliwsi? Nie bawmy się w detektywów. Zostawmy Tomaszowi jego smutną tajemnicę. W każdym razie za to jedno jego zdanie, okrzyknęliśmy tego ucznia niedowiarkiem. Jego imię stało się synonimem sceptycyzmu i wątpienia. „Niewierny Tomasz”. A niesłusznie! Nie był on bowiem wcale pierwszym, który miał kłopoty z uwierzeniem, że Jezus powstał z martwych. Nie od razu uwierzyły niewiasty, nie od razu Piotr, nie od razu Kleofas z towarzyszem, nie od razu inni uczniowie, choć wszyscy oni albo osobiście spotkali uwielbionego Pana, albo przynajmniej widzieli pusty grób! I Bogu dzięki, że wobec tak niesłychanego cudu, jakim był powrót Jezusa spoza bram śmierci, ludzie ci zachowali ostrożność i zdrową nieufność. Ich trzeźwy sąd i uparte szukanie dowodów są najlepszym fundamenta dla naszej wiary w zmartwychwstanie.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela WIELKANOCNA – BIAŁA – ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Życzenia

Niech Zmartwychwstały Chrystus,

przynoszący nam

prawdziwą radość – duchową wiosnę,

napełni nas wiarą i pokojem.

Niech wspiera nas

w codziennym „powstawaniu z martwych”,

Życzymy aby promienie wielkanocnego poranka

rozświetlały naszą codzienność, a paschalna radość trwała w nas zawsze.         

Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

Życzą  Wam i Waszym bliskim 

 

ks. Krystian i ks. Ireneusz

 

Wielkanoc 2018r.

 

  • Możliwość komentowania Życzenia została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Po długim, czterdziestodniowym okresie przygotowania stanęliśmy już wczoraj wieczorem u bram nocy zwanej Wielką. Wprowadził nas w nią świątecznie odziany sługa ołtarza, niosący zapalony paschał. W mrocznym kościele, w którym wygaszone wszystkie światła, zamigotał ten płomyk świecy niby radosna zapowiedź nadchodzącego dnia. „Światło Chrystusa” – rozległ się trzykrotnie coraz to donioślejszy śpiew. Od płonącego paschału zapalili swoje świece wypełniający kościół wierni i rozbłysła światłem cała świątynia. Obudziły się milczące od trzech dni organy i dzwonki ministrantów. Od ołtarza popłynęło w świat pierwsze świąteczne „alleluja”, i tak weszliśmy w Wielkanoc. „Chrystus zmartwychwstał! Weselmy się!”. Idąc w procesji, spontanicznie poddajemy się temu nastrojowi wielkanocnej radość nie bardzo nawet wiedząc, dlaczego to mamy się dziś tak bardzo weselić. Ale uczestnicząc w uroczystej Mszy świętej dnia Zmartwychwstania, trzeba już sobie z tego zdać sprawę. Pomaga nam w tym zresztą liturgia dzisiejszego święta. Zaraz na jej wstępie, w trakcie czytania Ewangelii, stają przed nami trzej ludzie, uszczęśliwieni świadkowie zmartwychwstania: Magdalena, Piotr i Jan. To oni pierwsi doświadczył że Boga zabić się nie da. To oni pierwsi uświadomili sobie, że przegrana, a nawet śmierć, niekoniecznie oznaczać muszą koniec wszystkiego. To oni pierwsi namacalnie niejako przekonali się, że Ten, któremu zaufali, na którego postawili, z którym związali swoje życie i całą swoją przyszłość, silniejszy jest niż Annasz i Kajfasz, silniejszy niż Wielka Rada Starszych w Izraelu, silniejszy niż Piłat i jego żołnierze, silniejszy niż kaci, bicze, gwoździe i krzyż, a nawet śmierć sama i kamień grobowy, zatoczony na mogiłę. Co za uszczęśliwiające odkrycie! Ich Jezus żyje! Przeszedł zwycięsko przez otchłań cierpień, prób, upokorzeń, jakie Mu zgotowano. Zerwał wszystkie więzy, którymi próbowano Go spętać, nawet więzy śmierci. Nie tylko że Mu już dziś nic nie grozi, ale od tej cudownej nocy dana Mu zostaje wszelka władza na niebie i na ziemi.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Ciemnica i Grób Pański

20180331_07564920180331_081700

  • Możliwość komentowania Ciemnica i Grób Pański została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Triduum Paschalne

triduum208

  • Możliwość komentowania Triduum Paschalne została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIEDZIELA MĘKI PANSKIEJ

Cóż to za niewdzięczne zadanie, przemalowywać pełen blasku i kolorów obraz, jaki ludzie mają o mnie, na barwy coraz bardziej stonowane, szare, a nawet zgaszone! Przecież rośniemy, by kwitnąć i owocować a nie, by więdnąć w zapomnieniu i pustce. Toteż dziwimy się, że taką właśnie drogę: nie w górę, ale w dół, wybrał dla swojego życia Jezus. Jej symbolicznym odbiciem i jakby skrótem jest świętowana dziś liturgia niedzieli Palmowej. Rozpoczyna ją hosanna, radosny śpiew i pochód z palmami, których gałązki oznaczają zwycięstwo. Ale już za chwilę pada od ołtarza brutalny w swoim realizmie opis męki i śmierci Chrystusa. Tak było i w historycznym pierwowzorze dzisiejszego święta, tam, na ulicach Jerozolimy, dwadzieścia wieków temu. Człowiek, z którego osobą wiązane tyle nadziei, człowiek witany przez stolicę okrzykami entuzjazmu jako z dawna oczekiwany król Izraela, zostaje w ciągu paru zaledwie dni – w tym samym mieście, które wczoraj słało Mu szaty pod nogi – aresztowany, zasądzony i jako zbrodniarz powieszony na krzyżu. Cóż za fatalny splot okoliczności – pomyśli może niejeden. Czegóż to nie potrafią dokonać zawiść i intrygi! Otóż nie tak! Żaden nieszczęśliwy wypadek, żadne zbrodnicze knowania złych ludzi, żaden fałszywy krok ze strony nieszczęśliwego! W czasie ostatniej wieczerzy Jezus powie uczniom: „…Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione”. A postanowione zostały o Nim rzeczy nie mieszczące się w głowie. Przede wszystkim, że będąc Bogiem, stanie się człowiekiem. Co za niewyobrażalna degradacja! Będzie to człowiek ani najbogatszy, ani najpotężniejszy, ani obwieszony uniwersyteckimi dyplomami. Z życia, które Mu dane, zbierze nie śmietankę, ale to, co najcięższe i najbardziej upokarzające. Powie o Nim Paweł: „Ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi… Uniżył się i stał się posłusznym aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa”. Gdyby tego rodzaju życie było dla Jezusa wynikiem nieszczęśliwego fatum, gdyby narzuciła Mu je złość i perfidia ludzka, uznać by to trzeba za nieszczęście, owszem, za tragedię. Powiedzielibyśmy: Cóż, widocznie pisane Mu było, że pójdzie na dno. Wiemy jednak, że taki właśnie, a nie inny los wybrał dla siebie sam Jezus. Ofiarowany jest – bo sam chciał. Cóż jednak mogło być motywem aż tak dziwnego „chcenia”. Biblia nie zostawia pod tym względem żadnych wątpliwości. Jezus zdecydował się zejść aż na samo dno upokorzenia z miłości do człowieka.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA MĘKI PANSKIEJ została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

szafarze

W Jerozolimie odbywają się tradycyjne święta religijne. Olbrzymie tłumy ludzi zgromadziły się w tym świętym miejscu, aby, jak mówi Ewangelia – „oddać pokłon Bogu”. Wśród tej rzeszy pielgrzymów, przybyłych z różnych stron Palestyny, znalazła się także grupa Greków. To właśnie oni spotkali Apostoła Filipa i zwrócili się do niego z prośbą: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa”. Prośba krótka, ale zdecydowana. Jakby chcieli powiedzieć Filipowi: „musimy zobaczyć Jezusa, w przeciwnym razie nasza długa i uciążliwa pielgrzymka jest bezcelowa. My sami nie jesteśmy w stanie przedostać się do Jezusa ze względu na te masy ludzi. Ale ty, Filipie, możesz nam ułatwić to spotkanie. Bardzo nam na tym zależy. Nie odmawiaj”. Filip po naradzie z Andrzejem udaje się do Jezusa, by Mu przedstawić sytuację. CHCEMY UJRZEĆ JEZUSA! – Co kryło się za tą natarczywą prośbą Greków? Czy tylko zwykła ludzka ciekawość, aby zobaczyć z bliska Tego, o którym mówi się tyle różnych rzeczy: jedni z uwielbieniem, drudzy ze sceptycyzmem, a nawet oburzeniem. A może sprowadziła ich do Jerozolimy nadzieja uzyskania zdrowia dla siebie czy najbliższych, wszak coraz częściej słychać opinie: „Chromi chodzą, niewidomi widzą, trędowaci zostali oczyszczeni, nawet umarli zmartwychwstali”. A może zmusiła ich do tej pielgrzymki wewnętrzna rozterka, która drążyła jak kornik: „Jaki jest sens życia, sens pracy i cierpienia, dobra i zła, czy wszystko kończy się z śmiercią?”. Nie zadowalają ich odpowiedzi grackich nauczycieli i mędrców. Może właśnie Nauczyciel z Nazaretu udzieli im wreszcie jasnej i konkretnej odpowiedzi na te dręczące pytania, przed którymi nie może uciec żaden myślący i szukający prawdy człowiek? Niestety, Ewangelia nie mówi nic konkretnego, co kryło się za pytaniem Greków: „Chcemy ujrzeć Jezusa”. Znamy tylko odpowiedź Jezusa skierowaną do Filipa: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy”. A więc Jezus jako Mesjasz przyszedł nie tylko do Narodu Wybranego, lecz do wszystkich. Jezus ma być uwielbiony nie tylko w Palestynie, ale także w Europie i Azji, na wyspach Polinezyjskich, w buszu Nowej Gwinei i w afrykańskiej Saharze. Wszędzie zarówno przez białych, żółtych i czarnych, przez robotników i inteligencję.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU LAETARE

Niedziela dzisiejsza oddycha nadzieją. Niedziela dzisiejsza rozbrzmiewa wieścią o Bogu dobrym i miłosiernym, który tak „umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Pierwsze czytanie wychodzi od realistycznego zarysowania tła, na którym później rozbłyśnie zmiłowanie i łaska. Jest to tło ciemne. Bardzo ciemne. Król, kapłan i lud wybranego narodu sprzeniewierzają się Jahwe. Naśladując wszystkie obrzydliwości swoich pogańskich sąsiadów, mnożą nieprawość, odpychają Bożych wysłanników, szydzą z proroków, bezczeszczą świątynię w Jerozolimie. Kiedy bezbożność i swawola sięgają szczytu, grzech zaczyna owocować klęską. Chaldejczycy najeżdżają kraj, burzą święte miasto, palą Dom Pański, a mieszkańców wycinają mieczem bądź uprowadzają w niewolę, która potrwa siedemdziesiąt lat. Stworzony przez Boga świat nie zawsze realizuje Jego pełen mądrości i dobroci plan. Nie zawsze jest to świat dobry. Niesprawiedliwość, ucisk, wyzysk słabszego, mord, gwałt, terroryzm, skłócone narody i rodziny, niekończące się wojny, łzy i cierpienia niewinnych, oto czym niestety pisane są dwie trzecie dziejów ludzkości. Pomijając katastrofy żywiołowe i zło, takie jak choroby i śmierć, cała reszta jest tragicznym żniwem moralnej złości człowieka, konsekwencją jego występków i głupoty. Właściwie Bóg powinien się odżegnać od takiego świata. Zniszczyć go, bo jest to świat, który swoim istnieniem ubliża Stwórcy. My byśmy może tak właśnie zrobili. Ale nie On. Nasz Bóg kocha swój świat. Nawet ten zły, ten grzeszny, ten ubliżający Mu i nienawidzący Go. Ten nasz świat, w którym żyjemy i od którego nie da się uciec, ponieważ jest on cząstką każdego z nas. Po siedemdziesięciu latach niewoli oczyszczony doświadczeniem naród wybrany odzyska wolność i wróci de swojej ziemi. Wijący się w śmiertelnych mękach na pustyni, rebelianci przeciwko Mojżeszowi i Jahwe spojrzą na wiszącego u szczytu wysokiego pala miedzianego węża i odzyskają zdrowie. Los tamtych jest naszym losem. To o nas – pisze Paweł w II czytaniu mszalnym – umarłych na skutek występków, Bóg będąc bogaty w miłosierdzie, przez swą wielką miłość, jaką nas umiłował, przywrócił do życia. Czymże to zasłużyliśmy na zmiłowanie? Niczym! „Łaską bowiem jesteście zbawieni” – powie apostoł Efezjanom.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU LAETARE została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Przeznaczony na dzisiejszą niedzielę fragment Ewangelii Marka ukazuje nam zasadniczo czynności, którym Jezus poświęcał czas i siły, pełniąc wśród nas swoje posłannictwo. Były nimi: nauczanie, działalność dobroczynna i modlitwa. Jezus jest przede wszystkim nauczycielem. „Nauczycielu!” – mówią do Niego zarówno przyjaciele jak i wrogowie. Owszem, tę swoją funkcję nauczycielską stawia tak wysoko, że wprost zakazuje uczniom, by zawłaszczali siebie tytuł mistrza i nauczyciela. Największą niedolą człowieka i źródłem większości trapiący go nieszczęść jest nieznajomość prawdy. Żyjemy w świecie, który wątpienie podniósł do rangi zasady. Z każdym krokiem w tajemnice przyrody wchodzimy nie w światło, ale coraz głębszy mrok. Już chyba wiemy, że nic nie wiemy. Umiemy oczywiście, jako tako żonglować tą naszą półprawdą. Nauczyliśmy się też budować na pseudo pewności, tylko, że ta budowla wciąż się nam chwieje. Bóg, który w Jezusie Chrystusie przyszedł ratować człowieka, zaczyna, więc od pouczania go. Od wprowadzenia do Prawdy i Prawa. Niestrudzenie sieje słowo w nadziei, że zakiełkuje ono zrozumieniem i posłuszeństwem. Nie żałuje tego słowa nikomu. Jezus wie oczywiście, jak niepewny jest los sianego w ludzkich sercach słowa. Ale nie zniechęcaj się nieudanym żniwem. Co najwyżej, sieje rozrzutniej, by zrekompensować ewentualne straty. Zebrano okruchy tego słowa. Zamknięto je w księgach czterech Ewangelii. Poszły w świat. Żyjemy nimi od dwudziestu wieków. Równocześnie patrząc na przykład Jezusa, zaczynamy uświadamiać sobie godność i rolę słowa o Bogu i naszą odpowiedzialność za to słowo.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii