PROROK AMOS od trzody został posłany do prorokowania, posłany do tych, którzy tak bardzo byli przekonani, że nie mają sobie nic do zarzucenia. Tymczasem pojawia się człowiek, który obnaża ogromny fałsz i pustkę ich religijnego życia. Z całą bezwzględnością i mocą ukazuje przepaść między codziennym życiem i religią. Dlatego trzeba się z nim rozprawiać, wysyłać na banicję, niech sobie idzie byle dalej od nas. Niech nam nie zakłóca spokoju życia. I prorok odchodzi. A człowiek zostaje sam – pozornie zadowolony i spokojny o swoją przyszłość. Ale przyjdzie czas, że będzie musiał zapłacić cenę za odrzucenie prorockich słów prawdy. Bo w pewnym momencie objawi się cała pustka i jałowość życia i samotność, od której nie można uciec i co najgorsze, nie ma do kogo uciec. JEZUS PRZYWOŁAŁ DO SIEBIE DWUNASTU. Byli z Nim, słuchali Jego nauczania, widzieli cuda. Teraz mają iść „po dwóch”. To będzie dla nich pożyteczne nie tylko dla tego, żeby się wzajemnie wspomagali, ale przed wszystkim, by mogli dawać prawdziwe świadectwo, bo według prawa żydowskiego dla potwierdzenia prawdy trzeba dwóch świadków. „Przykazał im”. To coś więcej niż rady ewangeliczne, to rozkaz. Radykalne ubóstwo w wyposażeniu na drogę: „ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie, nic – prócz laski”. Ale dlaczego laska, dlaczego ten akcent: „nic na drogę prócz laski”? Przecież to byli młodzi mężczyźni, nie staruszkowie… Ktoś powiedział, że ta laska ma im przypominać, że mają dotykać ziemi, że mają odnawiać oblicze ziemi, „tej ziemi”. Ich wielkim wyposażeniem jest władza nad duchami nieczystymi i prawo głoszenia Ewangelii nawrócenia. Często słychać taką opinię: Życie to jedno, a wiara to drugie. Wielu, jest dziś gotowych twierdzić, że wiarą żyje się podczas ślubów, pogrzebów, chrztów, ewentualnie podczas Mszy Świętej … Po za tym toczy się codzienne życie, w którym nie powinno się „zawracać głowy” Panu Bogu. Skutkiem takiego myślenia jest fakt, że duża część ludzi uważających się za wierzących wyrzuciła własnego Stwórcę na margines życia. Istnieje przepaść między codziennym życiem i religijnością. Ludzie, którzy mówią o tym, żeby życie oprzeć na Chrystusie, są tolerowani, gdy dzieje się to od święta. Współcześni prorocy może nie tyle są wysyłani na banicję, ale wyszydzani, ignorowani, obłaskawiani. Przecież nie można drażnić ucha dzisiejszego człowieka mówieniem o poszanowaniu życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, o wierności małżeńskiej, o wierności przykazaniom Bożym. Przyznajmy – czy przypadkiem i dla nas nie są to tematy wstydliwe? W tym sensie, że boimy się o tym mówić. Lękamy się, że zostaniemy oskarżeni o dewocję. CHRZEŚCIJANIN ZANCZY NAMASZCZONY. Poprzez chrzest zostaliśmy namaszczeni na proroków. Każdy chrześcijanin jest i musi być prorokiem.

Ks. Ireneusz