Pochwała kontemplacji. Nawet z powodu Jezusa można dojść w domu do nieporozumienia. I to pomiędzy tak szlachetnym i rozumiejącymi się osobami, jak siostry Łazarza: Maria i Marta. Poszło o sposób zachowania się wobec gościa. Gościem był Jezus, który niespodziewanie zawitał do Betanii. Dwie osoby – dwie postawy. Marta rzuca się gorączkowo w wir przygotowań improwizowanego w pośpiechu przyjęcia. Maria siada u stóp Przybywającego i zapatrzona w Niego, zasłuchana w Jego słowa, zapomina o całym świecie. Scena w Betanii, tak barwnie opisana w dzisiejszej Ewangelii, może poróżnić pomiędzy sobą także i nas. Bo chociaż Jezus rozstrzygnął już autorytatywnie na korzyść Marii sposób zachowania się obu sióstr, niejeden z nas ma nadal i mieć będzie chyba jeszcze długo wątpliwości, czy w opisanym wypadku należało akurat tak postąpić, jak to zrobiła Maria. Zagonieni, zapracowani, zanurzenie od świtu do nocy w hałas kręcącego się obłędnie kieratu życia, niełatwo przyznamy, że „Maria obrała najlepszą cząstkę”. Tym bardziej, że wyrasta przed nimi problem wciąż aktualny, a różnie przez różnych ludzi rozstrzygany, mianowicie kontemplacji i życia czynnego. Słowo „kontem- placja” występuje nie tylko w słowniku pojęć religijnych. Ostatnio posługuje się nim dość
często tak zwana filozofia głębi i psychoterapia, nie mówiąc już o pismach indyjskich guru. Słowo „kontemplacja” w znaczeniu religijnym kojarzy się nam z zakonami klauzurowymi, gdzie to poświęceni Bogu ludzie, odcięci od świata wysokim klasztornym murem, a jeszcze bardziej dobrowolnym wyrzeczeniem, w skupieniu, medytacji i modlitwie usiłują, jak kiedyś Maria w Betanii, przeżyć bliskość Boga. Tego rodzaju kontemplację uprawiać jednak można także poza klasztorem, w stanie świeckim. Otóż wszystkim tym ludziom robi się czasem poważne zarzuty. Pozwalają oni sobie rzekomo na luksus bezczynności. Zamykają się w egoistycznym kręgu własnych spraw, a swój cenny czas marnują na długich modlitwach i nikomu nic nie dającej pobożności. Ile razy w życiu słyszeliśmy tego rodzaju zarzuty! Może i wśród nas samych są tacy, którzy za tamto „marnowane” życie mają pretensje nie tylko do poszczególnych osób, uprawiających kontemplację, ale i do wszystkich zakonów klauzurowych, do Kościoła, który na to pozwala i do tego zachęca, a nawet do samego Boga. „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu?”.

Ks. Ireneusz