Pogrzebion.

Zacny członek Wysokiej Rady – Józef z Arymatei – człowiek dobry i sprawiedliwy, obrońca Jezusa przed Tym gremium żydowskim udał się do Piłata, aby pozwolił zdjąć z krzyża ciało Pana Jezusa. Tylko dzięki decyzji Namiestnika, można było to zrobić. Tak ciała skazańców, miały być postrachem dla mieszkańców Jerozolimy. Tenże Józef musiał być zamożnym człowiekiem skoro miał już dla siebie przygotowany grób i zwolennikiem Jezusa, ponieważ bez wahania oddał go Jezusowi. Ponieważ już świtał poranek szabatu, wszystko musiało się odbyć szybko. Przyjaciele z ramion Matki przenieśli ciało w okolice grobu, owinęli je w płótno i złożyli w grobie zataczając przed jego wejście duży okrągły kamień. Przygotowanie Ciała do pochówku i same obrzędy pogrzebowe odłożono na czas po święcie Paschy. Nastała cisza, nie dla wszystkich świąteczna! Wystarczy wyobrazić sobie Matkę! Praktyczne kobiety jednak zaczęły przygotowywać się do ceremonii pogrzebowych, aby zaraz po szabacie dopełnić  obowiązków wobec Ciała Nauczyciela. Nakazywały to zwyczaje żydowskie, które jednak nakładały na spełniających te obowiązki kilkudniową nieczystość /obmycia i pozostanie w domu/. Dlatego obrzędy pogrzebowe odbywały się w tym samym dniu. Zadrżała starszyzna żydowska. Przestraszeni udali się do Piłata ze swoimi wątpliwościami. „On zapowiedział, że po trzech dniach powstanie”. Każ zabezpieczyć grób żołnierzami, aby nikt Go nie wykradł. Piłat spełnia ich prośbę. Grób jest zapieczętowany i pod strażą pretorianów rzymskich. Na trzeci dzień oszustwo poszło w świat. Dobrzy ludzie jednak nie zapomnieli. Przez święta coraz bardziej przypominali sobie Jego słowa, zapowiedzi, proroctwa. Już wczesnym rankiem kobiety, w niemałej grupie podążyły skoro świt w stronę grobu, aby spełnić ostatnią posługę wobec ciała Nauczyciela. I stało się.

Ks. Henryk