Ojcze nasz ….. (6) Słowa „któryś jest” uświadamiają nam najpierw osobową relację do Boga Ojca. Bóg jest Kimś, do którego się zwracam.  Jest Kimś, z którym można porozmawiać – na tym polega też istota modlitwy. Jeżeli rozmowa to i odpowiedź. Mówiąc do Boga w formie modlitwy oczekuję wysłuchania i odpowiedzi. Ta odpowiedź jest dla mnie ważna, bo prowadzenie bezsensownej rozmowy mija się z celem, a tym bardziej takie jest prowadzenie monologu. Kiedy wypowiadam słowa to kieruję je w stronę konkretnej osoby w konkretnym celu. Prawdziwie osobowy dialog wyraża  też  uczucia.  Mówię, bo Ktoś jest dla mnie ważny, bo potrzebuję nie tylko coś ustalić, ale kochać i być kochanym, potrzebuję emocjonalnej więzi. Taką więź można również w jakiś sposób realizować „na odległość”.  Jest  to  jednak forma pozbawiona istotnego elementu – spotkania. W modlitwie spotykam się z Bogiem. Żeby jednak do tego doszło potrzebna jest obecność. Bóg objawiając siebie mówi: „Jestem Który Jestem”. Zwracając się do Niego „jest” wyrażam wiarę w Jego obecność. To, że „jest”, jest też podstawą nadziei i siły dla modlącego się człowieka. Jest też wyrazem sensu modlitwy, która nie jest procedurą religijną ani czczym gadaniem. Fundamentem modlitwy jest też miłość, bez której „język ludzi i aniołów” byłby tylko „miedzią brzęczącą i cymbałem brzmiącym”.