Proście, a otrzymacie! Przyrzeka nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii wysłuchanie wszystkich próśb zanoszonych do Boga. Nie jest to jedyna obietnica tego rodzaju na kartach Ewangelii. Podobnie mocne jak u Łukasza wyrażenia: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”, znajdziemy także u Mateusza, Marka a przede wszystkim u Jana. Wszystkie te wyrażenia budzą uzasadnioną ufność. „O cokolwiek”, „ilekroć”, „wszystko” – i to za jedno tylko ufne zwrócenie się do Boga. Człowiek aż nie wierzy własnym uszom. Czy to możliwe? Obwieszone wotami i dziękczynnymi tablicami ściany przeróżnych sanktuariów, pełne wdzięczności listy, przepełnione pociągi do Lourdes, Fatimy czy Częstochowy zdają się potwierdzać ewangeliczną tezę o skuteczności modlitwy. Tylu ludzi zostało przecież wysłuchanych. Dla tylu niebo okazało się łaskawe. Niestety, nasze własne doświadczenie mówi nam możesz zgoła coś innego. Ile razy prosiliśmy i nie otrzymaliśmy nic. Ile razy szukaliśmy, a nie było nam dane znaleźć. Nie tylko delikatnie, jednym palcem, ale i pięściami obu rąk kołataliśmy w zamkniętą bramę nieba, niestety, drzwi nikt nam nie otworzył. Powie ktoś: może prosiłeś o rzeczy szkodliwe, o błahostki, drobiazgi? Ale cóż szkodliwego jest w tym, gdy proszę, by zagrożone małżeństwo moich przyjaciół nie rozleciało się, by ojciec przestał pić, a syn powrócił szczęśliwie z wojska? Albo czy to jest drobiazg lub błahostka, gdy błagam Boga o pomyślne wyniki skomplikowanej operacji? O zdanie przez moje dziecko egzaminu dojrzałości? O spokój i zgodę w rodzinie? A przecież wiele takich właśnie próśb pozostaje „niewysłuchanych”. Czyżby zabrakło czegoś istotnego naszej modlitwie, że Bóg pozostaje na nią głuchy? Warto się nad tym zastanowić, no bo przecież nie sposób przyjąć, że Jezus przereklamował wartość modlitwy i obiecał coś na wyrost, czego w rzeczywistości nie miał zamiaru spełnić i nie spełnia. W swoim Liście do Gminy Jerozolimskiej stawia apostoł Jakub następujące twierdzenie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie”.

Ks. Ireneusz