WIELKA MOWA JEZUSA W KAFARNAUM stawia każdego chrześcijanina wobec dwóch zasadniczych żądań: wobec żądania wiary i żądania uczestnictwa w Eucharystii. O wierze, jako fundamencie „bycia z Jezusem” i bramie w „życie wieczne”, mówiliśmy już w ubiegłą niedzielę. Dziś zajmiemy się sakramentem Ciała i Krwi Pańskiej, tematem pozornie odrębnym, w rzeczywistości jednak najściślej z wiarą powiązanym, owszem, będącym z natury swojej – jak to słusznie powtarzamy w każdej Mszy świętej – Wielką Tajemnicą Wiary. Uwierzyć w Chrystusa to nie tylko przyjąć za prawdę Jego słowo, skierowane do nas, potraktować poważnie Jego nakazy i obietnice, dojrzeć w Jego osobie i posłannictwie Boga, miłosiernie zniżającego się do człowieka. To także – nawet przede wszystkim – podjąć przychodzące do nas w Jezusie zaproszenie do „trwania w Nim”, bycia razem i bycia dla siebie, w pełnej zawierzenia i wzajemnego oddania miłości, to zdążać do nacechowanej zażyłością komunii osób, które we wzajemnym posiadaniu i obdarowywaniu znajdują szczęście i sens swego istnienia. W oparciu o własne wyłącznie siły, krok w tego rodzaju dojrzałą wiarę; wiarę, która nie tylko wie, ale już i smakuje, jest dla człowieka niemożliwy. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec” – mówi Jezus do Żydów, a ma na myśli każdą wiarę nawet tę, dopiero początkującą. Jakiejże mocnej i życzliwej ręki będzie trzeba, by zrobić krok w wiarę, będącą już miłością! Na szczęście Bóg pomyślał i o tym. Jego mądrość dawno zastawiła dla swoich dzieci stół i szeroko rozesłała zaproszenie. Słyszeliśmy je w pierwszym czytaniu: „Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałem” /Prz 9,5/. Skonkretyzowaniem tego, ogólnikowego tylko, starotestamentalnego zaproszenia jest mowa Jezusa w Kafarnaum, w której po raz pierwszy pada zapowiedź ustanowienia Eucharystii. Od tej chwili do wejścia w królestwo Boże albo – jak to określa Jan – w życie wieczne nie wystarczy samo karmienie się doktryną Ewangelii i wiarą w Chrystusa. Sięgnąć przyjdzie po inny jeszcze pokarm, który umożliwia człowiekowi trwanie w Chrystusie, bycie nie obok Niego, ale w Nim i życie tym życiem, którym On żyje. Pokarmem tym jest „chleb z nieba”, „chleb życia”, „chleb żywy” albo „ chleb Boży” – jak go nazywa Jezus w dzisiejszej ewangelii, zanim powie wyraźnie, że chodzi tu o Jego własne ciało i o Jego własną krew. Nakaz spożywania tego chleba staje się natychmiast dla słuchaczy kamieniem obrazy. „Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia?”

Ks. Ireneusz