Nie pokój, lecz rozłam! „Obdarz nas pokojem!” – Codziennie prosimy o to we Mszy świętej Bożego Baranka, wierząc, że taka prośba idąca przecież jak najbardziej po linii natury Baranka, zostanie na pewno wysłuchana. Baranki nie toczą bowiem wojen, nie rozrywają na strzępy przeciwnika, nie żywią się ani mięsem ani krwią swoich ofiar. Są barankami, a nie lwami czy tygrysami. Ale oto w dzisiejszej Ewangelii nasz Baranek Boży robi wszystkim niepokojącą niespodziankę. Jakby wypierają się swojej misji Księcia Pokoju, którą zwiastowali aniołowie nad Jego kołyską, mówi On do uczniów: „Czy myślicie, że przyszedłem ziemi dać pokój? Nie, powiadam wam, leczy rozłam”. Kiedy zestawimy to zdanie z innymi wypowiedziami Jezusa, choćby z tymi znanymi: „Pokój zostawiam Wam, pokój mój daję wam”, czy z Jego wielkanocnym „Szalom”, jesteśmy zdezorientowani. Czy z góry przekreśla On to, co powie na innym miejscu? Albo nie brał poważnie którejś ze swoich wypowiedzi? Ani jedno, ani drugie. Obydwie wypowiedzi Jezusa są prawdziwe i obydwie potraktować trzeba poważnie. Ale ta dzisiejsza każe być uważnym, by nie podstawić pod słowo „pokój” tego sensu, który wprawdzie dla nas jest oczywisty, ale niezupełnie pokrywa się z tym, co myślał Jezus. Słowo „pokój”, to wyrażenie wieloznaczne. Dziś, w naszym świecie jest ono niesłychanie modne. Znużeni tylu wojnami, zagrożeni wciąż na nowo różnego rodzaju konfliktami, uchwyciliśmy się kurczowo, niby ostatniej deski ratunku, hasła „pokój” i próbujemy z niego zrobić jedyne skuteczne lekarstwo na wszystkie bolączki ludzkości. Co rozumie przeciętny, szary człowiek pod wrażeniem „pokój”? Pokój to dla nas czas bez wojny. Czas bez rewolucji, bez krwawych zamieszek. Pokój to spokój. Czy Jezus posługując się wyrażeniem „pokój”, miał także to samo na myśli? Boję się, że nie zawsze. Dziś mówi wprawdzie o pokoju w potocznym tego słowa znaczeniu, rozumiejąc pod nim zgodę i wzajemną tolerancję. Ale na przykład żegnając się z uczniami w wieczór Wielkiego Czwartku, ma na myśli zupełnie coś innego. Powiedział im to zresztą całkiem wyraźnie: „Pokój mój daję wam! Nie tak, jak daje świat”. Jest tu jakaś wartość związana bezpośrednio z Nim samym, z Jego osobą i misją. Jest w tym pokoju coś z Boga, coś z wieczności, coś z najbardziej fundamentalnych przeznaczeń człowieka. Jezus nie obiecywał nigdy światu, że uwolnij go od wojen. Nigdy nie zapowiadał na ziemi trwałego ładu, spokoju i dobrobytu. Przeciwnie, wielokrotnie ostrzegał On swoich, że przyjdzie żyć im w świecie wstrząsanym konfliktami, niesprawiedliwością i gwałtem, znosić prześladowania, a nawet stracić życie za przyznanie się do Chrystusa.

Ks. Ireneusz