Ojcze nasz … (19) „nam nasze”.
Odwieczny konflikt między moje a twoje. Z problemem „twojej woli” już spotkaliśmy się na początku rozważań modlitwy „Ojcze nasz”. Teraz przychodzi nam zmierzyć się z „naszym”. Bardzo odpowiada nam egocentryzm wyrażający się w „moje”. Pytanie tylko dlaczego mają być tylko moje winy a inne „moje” podporządkowane ma być Bogu? Rozwiązanie tego zagadnienia tkwi w odpowiedzi na pytanie: „co tak naprawdę jest moje?”. Kiedy patrzy się na to z punktu widzenia Stwórcy i stworzenia, łatwo zauważyć zależność człowieka. Dla egocentryka taka zależność jest krępująca. Dla człowieka otwartego jest to zależność w miłości. Dlatego właśnie taki człowiek nie ma  problemu z zawierzeniem siebie Bogu, Maryi… Wie, że ta zależność to pełnia życia. Dlatego chętnie oddaje to, co jedynie naprawdę posiada – wolną wolę. Miłość nie może funkcjonować bez wolności i to właśnie na płaszczyźnie wolności dokonują się ludzkie wybory. Te dobre – ufające Bogu – nie wymagają specjalnych zabiegów. Te złe, wcześniej czy później, zakończą się katastrofą i właśnie wtedy potrzeba powrotu, nawrócenia, które związane jest z odpuszczeniem. „Nasze” złe wybory zrywają więź z Ojcem, kiedy więc się z spotykamy w modlitwie, ważna jest deklaracja odcinania się od złych pociągnięć. Jedynie nasza wolność to wspaniała płaszczyzna realizacji dobra, dostosowana do realiów współczesności.