Są ponoć tacy, którzy nie boją się burzy. Tak czy inaczej jest to zjawisko dość niebezpieczne, gwałtowne, zaskakujące nagłymi błyskami i przerażające grzmotem. Nic zatem dziwnego, że słowo „burza” często odnoszone jest do gwałtownych wydarzeń życia i nazywane „życiową burzą”. Podobnie ma się rzecz z łodzią unoszoną na falach – nawet o Papieżu mówi się jako „sterniku łodzi Piotrowej”. Znane określenie „wypłyń na głębię” też odnosi się do odważnego podejmowania wezwań życiowych. Ewangeliczna scena uciszenia burzy na jeziorze nie jest tylko prostym opisem wydarzenia, które miało miejsce w Palestyńskiej rzeczywistości I-go wieku, ale ma wymiar dotyczący życia człowieka, również obecnej doby. „Przeprawmy się na drugą stronę” – to jakby zaproszenie do podjęcia trudu przeprawy przez ocean doczesności, ku wieczności. Szczególnie wtedy, kiedy przychodzi do oderwania się od bezpiecznego portu rodzinnego domu i wejścia w dorosłe , samodzielne, odpowiedzialne życie. Jest łódź – symbol jako takiego bezpieczeństwa doczesnego. Pytanie czy do tej naszej łodzi zapraszamy Chrystusa, który jak się okaże, jest niezbędny. Nie zawsze też doceniamy i zauważamy Jego obecność, a dla niektórych wydaje się zbędnym balastem. Z chwilą, kiedy rozpętuje się burza, nie zawsze mamy tę świadomość, że Jest z nami, nie zawsze od razu się do Niego odnosimy, a często mamy również pretensje, że „Go nie obchodzi”. Na końcu wielu może być zaskoczonych, że On „takie coś może”.