Słowem „cud” określa się dzisiaj wiele rzeczy. Dlatego może warto przypomnieć sobie, co oznacza „cud” w znaczeniu religijnym.  Najpierw  chodzi o wydarzenie niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia. Nie jest to jednak najważniejsze kryterium.  Musi ono również służyć  obiektywnemu  dobru – trudno w tym sensie uznać za cud np. uniknięcie kary przy popełnieniu przestępstwa. Nie może także służyć wypełnianiu zachcianek człowieka – często są one przez człowieka oceniane jako dobre a w istocie takie nie są. Najważniejszym kryterium jest jednak tzw. kontekst religijny. Cud to wydarzenie budujące wiarę człowieka, dokonujące się w religijnej atmosferze. W opisie uzdrowień lub wskrzeszeń na plan pierwszy wysuwają się ci, którzy wątpią. Jak bardzo są oni bliscy współczesnemu człowiekowi, który nawet uznając w Chrystusie Nauczyciela, zakładają z góry Jego bezsilność. Oni właśnie potrzebują spektakularnych wydarzeń mających na celu pobudzenie wiary. Na drugim miejscu można umieścić tych, którzy zwracają się o cud. Budować się można ich wiarą, determinacją, ale również sposobem zwracania się, wolnym od pretensjonalizmu i roszczeń. W wielu sytuacjach można również dostrzec wyraźne zgadzanie się z wolą Bożą. Cud zamyka również usta współczesnym „przemądrzałym”, którzy, ignorując Wszechmoc Boga, wszystko chcieliby zawdzięczać sobie, ludzkiej „mocy”. Trudno też oczekiwać cudu, kiedy ponosi się konsekwencje decyzji wbrew Bogu.