Czego pragnie słuchać współczesny człowiek? Od dziecka pragniemy słuchać i być posłusznym temu co jest dla nas wygodne. Jakiekolwiek wymagania zdają się być człowiekowi nie na rękę, zdają się być uciążliwością i ograniczeniem wolności. Jak często można usłyszeć głosy, że zagrożona jest wolność człowieka, kiedy każe mu się dokonywać wyborów niosących z sobą konsekwencje. Tymczasem praktyka życia wskazuje jednoznacznie, że na dłuższą metę nie da się żyć w próżni – nie da się żyć bez zdecydowania się na coś. Podejmuje więc człowiek – mniej lub bardziej przemyślane – decyzje. Nie da się również żyć bez wysiłku i trudu – bo gdyby każdy chciał żyć wygodnie – zabrakłoby w końcu tych, którzy tę wygodę mieliby zapewnić. Na tej drodze koniecznych wyborów towarzyszą nam inni ludzie. To ci, którzy wskazują na hierarchię wartości, dzielą się wiedzą i doświadczeniem. Na pierwszym miejscu są rodzice, nauczyciele i wychowawcy. To właśnie oni stają przed koniecznością poważnych wyborów: pomiędzy dobrem wychowanka, wymagającym wysiłku  a  własną wygodą, ostrzeżeniem  a tolerancją zła, jakością wiedzy i jej przekazem  a  pogonią za groszem, autorytetem  i  korzystnymi układami. Oni też stają na pierwszej linii frontu bitwy między czasem trudną prawdą  a  wygodnym i wzbudzającym popularność pobłażaniem. Kiedy bowiem słyszy się prawdziwą lecz trudną mowę – potrzeba wysiłku, by ją przyjąć i realizować, co nie jest ani popularne, ani modne, ani wygodne. Przed takim dylematem stali słuchacze Jezusa z Ewangelii, którzy Jego naukę określali „trudna mowa”. Trudno im było przyjąć, że dla osiągnięcia życia wiecznego potrzeba tego pokarmu jakim jest komunia święta. A może po prostu – zapatrzeni w swój własny świat – nie widzieli potrzeby dążenia do zbawienia?  A może trudno im było zrezygnować ze swoich poglądów na życie? Przed takim dylematem stoimy i my dzisiaj. Nauka Kościoła dla wielu jest zbyt trudną mową. Wielu oczekuje ustępstw w imię wolności, nowoczesności i wygody.