Trudno wyobrazić sobie, zwłaszcza w naszej kulturze, posiłek bez chleba. Chleb jest znakiem dostatniego życia a jego brak znakiem biedy i głodu. Mówimy, że pracujemy ciężko na chleb. Że nam się nigdy nie znudzi. Bochen chleba przed pokrojeniem znaczyły nasze babcie znakiem krzyża i otaczano go ogromnym szacunkiem. Chleb znaleziony na ziemi podnoszono i całowano. Bo człowiek zdawał sobie sprawę, że w chlebie zawarte jest całe życie i praca człowieka, jego wysiłek i pot. Dziś, może dlatego, że nie znamy, co to znaczy być naprawdę głodnym, chleb traktujemy z coraz mniejszym szacunkiem i coraz łatwiej trafia zamiast na stół czy w ręce głodnego to do śmietnika. I nie inaczej jest z tym Chlebem, który pozostawił nam Pan Jezus. Choć zamknął siebie pod postacią Chleba, by być naszą codzienną sprawą, codziennym pokarmem duszy nie tak chętnie przystępujemy do Stołu Pańskiego. Czy to nie dziwne, że osoby, które nie mogą z różnych przyczyn przystępować do Komunii tak pragną by Kościół coś w tej materii zmienił; zaś te osoby, które żadnych przeszkód nie mają same się pozbawiają tego Pokarmu i tej wielkiej łaski? Wołamy w modlitwie Ojcze nasz, chleba naszego powszedniego daj nam Panie. Oby na naszych stołach nie zabrakło nigdy tego chleba, ale też oby budziło się w nas pragnienie by często przyjmować Komunię św. Każda Eucharystia jest spotkaniem z Panem w Wieczerniku, w każdej Eucharystii na nowo dokonuje się ofiara z Golgoty i tylko ten, kto pożywa to Ciało będzie żył na wieki. I jeszcze jedno! Dziękujmy, że mamy póki co otwarte kościoły, że w każdej chwili możemy tam wejść. Jezus w tabernakulum cierpliwie na nas czeka. Nie pozwólmy by był zupełnie sam. 19 listopada o godz. 2000 w czasie naszej Nowenny podziękujemy za Sakrament Eucharystii i za chleb powszedni.