Co zrobić by pójść do nieba? Jednym wydaje się, że już stoją w jego przedsionku, bo przecież modlą się, chodzą do kościoła, czytają od czasu do czasu pobożne książki może nawet należą do przyparafialnej grupy. Dzieci szybko dodadzą do wyżej wymienionej pobożnej litanii, że trzeba słuchać mamy i taty, pomagać bliźnim, unikać złych słów, po prostu być grzecznym. Inni odpowiedzą wprost – jestem przecież lepszy niż sąsiad, on już z 20 lat nie był w kościele, pije, źle traktuje żonę i dzieci, tylko przekleństwa ma na ustach. Ja jestem lepszy niż on. Czy to „bycie lepszym niż” naprawdę wystarczy by pójść do nieba?  Chyba jednak nie wystarczy! Może, dlatego dziś słyszymy w Ewangelii bardzo pouczającą przypowieść o roztropności nieuczciwego rządcy. Wiedząc, że grunt sypie mu się pod nogami zaczyna kombinować, co tui zrobić by dobrze na przyszłość się ustawić wszak: „Co ja pocznę, skoro mój pan odbiera mi zarządzanie? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę”. Zabezpiecza się, na wszelkie sposoby, żeby w razie czego miał z czego żyć. Jezus mówi o takich ludziach, że oni mogą być dla nas wzorem, żebyśmy tyle czasu poświęcali dla naszego zbawienia. Chrystus widział ludzi wierzących, ale zupełnie obojętnych, niefrasobliwych: „jakoś tą będzie”. Co zrobić by pójść do nieba? Druga uwaga Zbawiciela dotyczy stwierdzenia: „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny”. Jakie to ważne. Tyle razy porównujemy nasze życie do mozaiki składającej się z tysięcy różnobarwnych kamyczków. A każdy taki mały kamyczek to drobne rzeczy, z jakich składa się nasza codzienność. Jakie to ważne by nie być bohaterem przed obcymi oczami, grać w życiu jak na deskach teatru. By nie dawać Bogu świeczki a diabłu ogarek.