Jesteśmy słuchaczami Dobrej Nowiny. Dla większości z nas kończy się cała sprawa na niedzielnym kazaniu. Czasami jest zwyczaj, by o niektórych wątkach kazania jeszcze porozmawiać w domu o ile jesteśmy otwarci na takie dyskusje i o ile wszyscy członkowie rodziny mieli możliwość wysłuchania kazania. Większość jednak z nas poprzestaje na bierności. Spotykając osoby „zaczepiające” nas o wiarę, wolimy z nimi nie wchodzić w dyskusję, nie dlatego, byśmy się ich bali, ale nieraz mamy świadomość wielkich braków. Wiedza religijna, którą posiadamy to zapamiętane z czasów dzieciństwa i młodości takie czy inne fragmenty katechezy. A przecież w życiu wiele się zmieniło, inaczej i dojrzalej patrzymy na wiele spraw. Podobnie powinno być, jeśli chodzi o sprawy wiary. Mamy dziś podejmować dyskusję ze światem, z drugim człowiekiem, który niejednokrotnie ma „własne zdanie i poglądy” tudzież z człowiekiem, który żyje bez Boga. Jak jednak tego dokonać, gdy wiedza nasza jest „dziecinna” (infantylna), a nie zawsze mamy czas, by siedzieć nad tęgimi książkami teologicznymi. Z tych między innymi powodów zrodziła się inicjatywa katechezy dla dorosłych, by odświeżyć wiedzę religijną, ale i ją pogłębić. Katecheza tym różni się od kazania, że możemy być aktywni, możemy dopytywać, wyjaśniać, dzielić się także własnymi spostrzeżeniami. Jeśli mamy dziś stawić czoła zeświecczonemu światu, musimy mieć w ręku konkretne argumenty. Inicjatywa dobra, pomysł wspaniały, katecheza będzie. Możliwość jest, drzwi otwarte. Ale tylko Ty możesz na nią znaleźć czas, nikt za Ciebie tego nie zrobi. My księża możemy tylko zaprosić. Już w poniedziałek pierwsze spotkanie po Mszy św. wieczornej w domu parafialnym.