Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! – To słowa Izajasza nawołuje on do radości człowieka i całą przyrodę. Dlaczego? Ponieważ niewola się skończyła, naród odzyska wolność i powróci do swoich domów. Zarzut pewnego człowieka: denerwuje mnie trzecia niedziela adwentu z tym wołaniem o radość i z tym psalmem gdzie autor twierdzi, że Bóg karmi chlebem głodnych, wypuszcza na wolność więźniów, ochrania sieroty i wdowy. Tego nie można słuchać, przecież miliony ludzi umierają z głodu, tyle więźniów przebywa w nieludzkich warunkach z powodu swoich przekonań religijnych czy politycznych, tyle sierot i wdów jest wykorzystywanych, a to są grzechy wołające o pomstę do nieba. Jak można się cieszyć i radować, gdy widzi się miliony bezrobotnych, ludzi żyjących poniżej ubóstwa, na granicy głodu? Oczywiście, że to, co mówi ten człowiek jest prawdą, pod warunkiem, że nie ma Boga i Bóg się nie upomni o te krzywdy. Bóg jest inny niż myślimy, ale jest i w swoim czasie zrobi porządek na świecie. Odwagi. Nie bójcie się, woła do nas. Bóg dochowuje wierności. To ludzie składają wielkie obietnice i o nich zapominają. Bóg nikomu nie sypie piaskiem w oczy, nie składa obietnic bez pokrycia. On wypełnia zawsze to, co przyrzekł. Bóg nie reaguje natychmiast, nie wkracza do akcji, gdy dzieje się zło, ponieważ ma czas i całą wieczność, a ludziom złym daje szansę na opamiętanie. Toteż Św. Jakub namawia nas do cierpliwości. Trwajcie cierpliwie aż do przyjścia Pana. I daje nam dwa przykłady cierpliwości: mianowicie cierpliwość rolnika, który czeka na plony, oraz cierpliwość proroków, mężów wybranych, którzy przemawiali w imieniu Boga.