​Józef największy święty po Matce Bożej, planował normalne małżeństwo jak każdy ówczesny Izraelita. Był zaręczony z Maryją i czekał na drugi etap zaślubin, czyli przeprowadzenie narzeczonej do swego domu. Taki okres czekania trwał zasadniczo jeden rok. W tym czasie nastąpiło Zwiastowanie, o czym nie wiedział Cieśla z Nazaretu. Nie mogę sobie wytłumaczyć tego, co się stało postanowił odejść od Maryi. Wówczas Bóg wkroczył do akcji i przez anioła wyjaśnił mu całą sprawę: Nie bój się wziąć do siebie Maryi. Ona została powołana do godności matki Syna Bożego, porodzi Syna, który zbawi swój lud od grzechów. Józef uspokoił się i zrozumiał, że i on został powołany do realizacji Bożego planu. Nie bój się wziąć do siebie Maryi. Takie słowa kieruje Bóg do każdego człowieka wierzącego, zwłaszcza wtedy, gdy przeżywa pokusę odejścia od kultu maryjnego. Sekciarze różnych odcieni zarzucają, że katolicy oddają cześć boską zwykłej kobiecie. Kto nie zna dobrze nauki wiary, zaczyna się wahać i podchodzić z rezerwą do Matki Bożej. Są i tacy co zarzucają maryjnej pobożności  zbyt daleko posuniętą ludowość i naiwność. Można grymasić według własnego widzimisię, ale fakt pozostaje faktem, to kult maryjny sprawił, że wyrośli ludzie takiej miary jak kardynał Stefan Wyszyński, św. papież Jan Paweł II i św. Maksymilian Maria Kolbe. W ciągu wieków nigdy nie brakowało wrogów religii i Kościoła, którzy z szatańską zaciekłością bluźnili przeciwko Maryi. Z inspiracji objawień Fatimskich przynaglony objawieniem s. Łucji z 10  grudnia 1925r. Kościół zachęca czcicieli Matki Bożej żeby przyjmowali Komunię świętą, odmawiali różaniec i trwali na rozmyślaniu 15 minut w pięć pierwszych sobót miesiąca, jako wynagrodzenie Sercu Maryi za wszelkie zniewagi przeciwko Niej skierowane.