Pasterze owiec należeli do najniższej warstwy społeczeństwa i nikt im niczego nie zazdrościł. Byli biedni i niewykształceni. I oto pewnej nocy stanął przy nich Anioł Pański, wielka światłość ich otoczyła i usłyszeli słowa: oto zwiastuję wam radość wielką, dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel. Potem zobaczyli całe zastępy aniołów, którzy wielbili Boga. Pójdźmy do Betlejem, zdecydowali po wspólnej naradzie. Przeżyli prawdziwy szok. Co robić dalej? Zachowali rozsądek: trzeba udać się do Betlejem i na miejscu sprawdzić to, o czym się przed chwilą dowiedzieli. I wyruszyli w drogę. Ewangelista napiszę krótko: znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie. Przekonali się na własne oczy, że Bóg zawsze dotrzymuje obietnic, nie upiększa rzeczywistości i mówi prawdę. Nie bójcie się – powiedział anioł do pasterzy, oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu. Bóg nie straszy, Boga nie należy się bać. On przynosi radość i pokój. To władcy dyktatorzy sieją wśród ludzi strach. Bóg Zbawiciel przychodzi na świat w postaci bezbronnego dziecka, aby człowiek pozbył się strachu i z radości służył Stwórcy. Pasterze nie wstydzili się swoich przekonań i publicznie mówili o tym, co im zostało objawione. Pasterze wrócili wielbiąc Boga. Wyjątkowa noc, która zdecydowała o ich dalszym życiu. Na zewnątrz nic się nie zmieniło. Nie stali się bogatymi i nie awansowali, pracowali nadal w swoim zawodzie, ale zmienili się wewnętrznie. Inaczej patrzeli na siebie, swoją pracę, na świat i ludzi. Pasterze zmienili obraz Boga. Jest On kochającym Ojcem, który nikogo nie odrzuca od siebie. I wartości człowieka nie mierzy się ilością pieniędzy, ani wiedzą, tylko sercem.

Ks. Ireneusz