„Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata…”. Skąd pochodzą te słowa? Wypowiedział je Jan Chrzciciel nad Jordanem i to dwukrotnie. Do tego proroka przyszła wyjątkowa delegacja złożona z kapłanów, lewitów i faryzeuszów, aby go zapytać, dlaczego udziela chrztu skoro nie jest Mesjaszem ani Eliaszem? Jan im wyjaśnił, że on chrzci wodą, ale „pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u sandałów!”. Delegacja zrozumiała, że Jan nie uważa siebie za Mesjasza, że Zbawiciel dopiero nadejdzie. Kto wiązał rzemyki u sandałów? Niewolnik swojemu panu, uczeń mistrzowi, podwładni swojemu opiekunowi. Jan wyraża opinię, że on nie nadaje się nawet na niewolnika dla przyszłego Mesjasza. Mesjasz przyjdzie po mnie i będzie chrzcił Duchem Świętym. Na drugi dzień po tym wydarzeniu, Jan zauważył, że Jezus zbliża się do niego i wówczas na oczach tłumu pokazał palcem na Niego i rzekł: „oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” i dodaje: „to Ten, o którym wam mówiłem”. A następnie opowiedział, co się działo, gdy udzielał Mu chrztu: ujrzałem Ducha, który jak gołębica zastępował i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego na Nim jest tym, który chrzci Duchem Świętym; ja to ujrzałem i daję świadectwo, że on jest Synem Bożym”. Drugi raz, czyli następnego dnia Jan Chrzciciel stał z dwoma uczniami: był to Andrzej brat Szymona Piotra i Jan Apostoł. Znowu przechodził Jezus i wówczas to Jan Chrzciciel rzekł: „oto Baranek Boży”. Niektórzy malarze przedstawiają Jana Chrzciciela z tym wyciągniętym palcem wskazującym na Chrystusa. Jan nie chce zatrzymywać Go dla siebie, nie szuka własnej popularności, ale kieruje ludzi do Chrystusa.

Ks. Ireneusz