Z Efezu pisze Św. Paweł list do gminy w Koryncie i namawia ich, między innymi do odważnego spojrzenia na samych siebie, bez upiększeń i euforii, a także bez kompleksów niższości. W każdej epoce według obiegowych poglądów, o wartości człowieka decydowały trzy czynniki: wiedza, majątek i pochodzenie społeczne. Jeszcze dzisiaj w naszej rzeczywistości bardzo popularne są takie powiedzonka: „jeżeli masz pieniądze to liczą się z tobą, szanują cię i wszystko załatwisz”. Rodzice zachęcają swoje dzieci do nauki takimi słowami: „ucz się, żebyś miał lżejsze życie niż my, żebyś nie musiał ciężko pracować. Zawsze się liczy jakiś papierek, dyplom i tytuł”. Także pochodzenie społeczne odgrywało w historii ważną rolę, zawsze łatwiejszy start życiowy mieli ludzie pochodzący z rodzin książęcych, królewskich, hrabiowski, magnackich i szlacheckich, niż dzieci rodzin wieśniaków i robotników. Jeszcze w naszych czasach pytano o pochodzenie i przydzielano dodatkowe punkty. Nawet faryzeusze patrzą podejrzliwie i z lekceważeniem na Chrystusa z powodu Jego pochodzenia: czy może być, co dobrego z Nazaretu? Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata – pisze Św. Paweł i przypomina gminie korynckiej: „niewielu wśród was mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych”. A więc ta pierwsza wspólnota chrześcijańska w tym portowym mieście składała się przeważnie z ludzi niewykształconych, biednych i z nizin społecznych. Owszem, byli wśród nich i ludzie mądrzy, bogaci i szlachetnie urodzeni, ale było ich niewielu. Jeżeli uwzględnimy panujące przekonanie, że człowiek biedny to taki, którego Bóg opuścił lub karze za grzechy, to będziemy wiedzieć, jakie intencje przyświecały Św. Pawłowi, gdy kreślił te słowa. Chciał przekonać członków gminy, że Bóg kocha każdego człowieka bez wyjątku, także analfabetę, pariasa, nędzarza i tych, którzy pochodzą z proletariatu. Bóg stosuje inne kryteria przy ocenianiu wartości człowieka. Jego wartość polega na tym, że jest dzieckiem Bożym.

Ks. Ireneusz