Sól ziemi i światłość świata. „Wy jesteście solą ziemi”. Każda gospodyni wie, jaką wartość posiada sól. Działa profilaktycznie, chroniąc mięso i ryby przed zepsuciem. Sól nadaje pokarmom odpowiedni smak i jest potrzebna w organizmie człowieka. Za czasów Chrystusa sól była droga i właściciele uchodzili za ludzi bogatych. Myśl Chrystusa jest czytelna: chrześcijaństwo jest bogactwem dla świata. Jego wyznawcy mają chronić ten świat przed moralną zgnilizną, nadawać życiu odpowiedni smak oraz być ratunkiem dla tonących w morzu nieprawości. „Jeśli sól utraci swój smak, na nic się już nie przyda”. Chrześcijanin przypominający zwietrzałą sól nie spełnia swego zadania i zamiast ratować innych przed zalewem zła i budować wały ochronne, przygląda się bezczynnie, co z tego wyniknie. Zamiast budzić chrześcijański optymizm, szerzy czarnowidztwo, zamiast być apostołem wiary, zasila szeregi obojętnych i uzależnionych od nałogów, zamiast gasić pożar, dolewa oliwy do ognia, zamiast pociągać do Boga, jeszcze bardziej odpycha i zraża do religii. „Wy jesteście światłem świata”. Rola światła jest ogromna, gdy ulice i drogi są dobrze oświetlone, kierowca może się bezpiecznie poruszać, widzi stojące na poboczu samochody oraz pieszych. Płonące światełko budzi nadzieję dla rozbitka na morzu, jest ratunkiem dla wędrowca w ciemnym lesie i szansą dla pilota lądującego w gęstej mgle. Gdyby w jakimś mieście wyłączono prąd na dłuższy okres, trudno sobie wyobrazić rozmiary kłopotów i nieszczęść mieszkańców: winda nie chodzi, lodówki i pralki nie działają, trolejbusy nie kursują, kibice sportowi nie mogą oglądać meczu, a sklepy stają się łatwym łupem złodziei. Wyznawcy Chrystusa mają oświetlać ciemne drugi ludzkiego życia, wszelkie niebezpieczne zakręty i zaułki, być widocznym drogowskazem dla poszukujących prawdy, szczęścia a w razie potrzeby pogotowiem ratunkowym dla zabłąkanych w gąszczu fałszywej ideologii czy dżungli dzikich obyczajów.

Ks. Ireneusz