Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Kwiecień, 2017

III NIEDZIELA WIELKANOCNA

Dwaj uczniowie Chrystusa zdążają do wioski Emaus, oddalonej około 11 kilometrów od Jerozolimy. Mają dużo czasu, żeby w czasie drogi wymienić między sobą poglądy na temat dramatu, jaki rozegrał się w minionym tygodniu: aresztowania Jezusa, pośpiesznego procesu wbrew przepisom prawa, fałszywych świadków i niesprawiedliwego wyroku śmierci. Krążą pogłoski, że On żyje, potwierdzają to kobiety, które były u grobu, także apostołowie Piotr i Jan, ale oni Łukasz i Kleofas są zbyt krytyczni, aby dać wiarę takim niesprawdzonym sensacjom. Wolą opuścić Jerozolimę i udać się w bezpieczne miejsce, dopóki sprawa nie przycichnie. Gdy więc smutni i przygnębieni roztrząsają w szczegółach ostatnie wydarzenia, oto Jezus zbliżył się do nich. Nie poznali Go, gdyż „oczy ich były niejako na uwięzi”. Strach i smutek przeszkadzają w jasnym widzeniu rzeczywistości. Zajęci sobą i swoim bólem, nie widzą Chrystusa idącego obok. A przecież Bóg jest zawsze z nami, w każdej sytuacji życia. Jest tu zawarta cenna wskazówka: nie wolno stać z boku i biernie się przyglądać, jak ludzie uginający się pod ciężarem kłopotów oddalają się od Jerozolimy, która jest symbolem wspólnot wiary. Nie mam żadnego prawa do oceny: „to ich sprawa, wolna droga, niech każdy pilnuje siebie, stwórzmy zwarte getto w obronie przed potęgą zła i zalewem laickich poglądów”. Chrystus nie chce, żeby Jego Kościół stanowił zamkniętą twierdzę. Jako Jego uczniowie mamy wyjść naprzeciw świata i rozmawiać ze wszystkimi szukającymi kontaktów z Kościołem.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III NIEDZIELA WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Gdyby Ewangelie nie były Pismem Świętym napisanym przez ludzi pod natchnieniem Ducha Świętego, nigdy nie umieszczono by tam sceny ze świętym Tomaszem. To kompromitacja tego towarzystwa. Tomasz najlepsze lata spędził przy boku Chrystusa, obserwował Go, słuchał Jego nauk, był świadkiem różnych cudów, zastanawiał się nad tym i analizował. Kochał Chrystusa, był gotów oddać swoje życie za Niego. Aż tu nagle nastąpił taki czas: Jezus zostanie aresztowany, pobity, umiera na krzyżu. Złożono Go do grobu. Tomasz nie może znaleźć sobie miejsca, chce być sam ze swoim bólem i rozterkami. Gdy Jezus Zmartwychwstały ukazał się apostołom, zaryglowanym ze strachu w Wieczerniku, Tomasza nie było. Spotkał swoich kolegów a oni mu powiedzieli: „widzieliśmy Pana”. Ale on im odpowiedział: „jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, nie uwierzę”. Z powodu tego zdania na głowę Tomasza posypały się gromy potępienia. Przez dwa tysiące lat kaznodzieje, egzegeci prześcigali się w mowach oskarżycielskich, stawianiu stopni z jego wiary. Nazwano go „niewiernym Tomaszem”, chociaż swoja miłość do Chrystusa przypieczętował męczeńską śmiercią. Określano go chłopkiem – roztropkiem. Co to musi najpierw dotknąć, żeby uwierzyć. Pisano, że jego racjonalizm był żałosny, ale on o tym nie wiedział, że jego wypowiedź jest przejawem bezdennej pychy i zarozumiałości. Tylko Bóg mógłby powiedzieć czy gromiciele Tomasza nie byli więcej pyszni, a mniej wierni od niego, ale to takie przyjemne pokazywać palcem na drugiego, żeby odwrócić uwagę od swojej religijnej miernoty. Tomasz wypowiedział głośno to, co inni myśleli po cichu. W Tomaszu widzimy samych siebie. To Maria Magdalena przyniosła wiadomość, iż Chrystus zmartwychwstał. Czy można jej uwierzyć, skoro Chrystus wypędził z niej siedem złych duchów? A może histeryzuje i zmyśla? Za Magdaleną powtarza wiadomość o Zmartwychwstałym sam Piotr, ale to człowiek w gorącej wodzie kąpany. Także inni apostołowie informują „widzieliśmy Pana”, ale może i oni ulegli zbiorowej halucynacji? Tomasz jest ostrożny, szuka mocniejszych dowodów, ponieważ wie, że prawda o zmartwychwstaniu ma fundamentalne znaczenie dla chrześcijaństwa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO – BIAŁA – ŚWIĘTO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Życzenia świąteczne

    20170416_085923.jpg

    „PAN RZECZYWIŚCIE ZMARTWYCHWSTAŁ” (ŁK 24,34)

    Niech spotkanie ze Zmartwychwstałym Jezusem napełni Was Mocą i uzdolni do

    dawania świadectwa wiary wobec każdego człowieka.

    Niech Pan w Wasze serce wlewa ład, radość i pokój.

    Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

    Życzą Wam i Waszym bliskim

    ks. Krystian i ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Życzenia świąteczne została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

    Powiedział, że zmartwychwstanie i zmartwychwstał. Zawsze dotrzymywał słowa. Zresztą jakże śmierć mogłaby zatrzymać w swoim mrocznym królestwie Tego, który jest Życiem? Śmierć nie jest potęgą wszechwładną. Jej moc i panowanie są ograniczone. Dotyka ona tylko tych, których życie nie jest osobistą własnością, ale darem otrzymanym od kogoś innego. Ten, zamordowany na krzyżu i złożony w grobie, miał życie sam z siebie. By móc umrzeć, musiał się najpierw przyoblec w podległe śmierci człowieczeństwo. Musiał się stać jednym z nas. I na to właśnie Jego, wspólne z naszym człowieczeństwo, rzuciła się śmierć. Podstępnie, drapieżnie i okrutnie, jak to jest w naturze śmierci i jak od samego początku rzuca się ona na człowieczeństwo każdego z ludzi. Różnica pomiędzy nami a Nim. W życie Jezusa śmierć weszła nie jako nieuniknione fatum, przed którym nie ma ucieczki. Nie weszła też jako konsekwencja grzechu i kary za niego. Przyszła raczej, jako pokorna sługa, której zlecono wykonać rozkaz kogoś mocniejszego niż ona. Jezus umarł nie, dlatego, że musiał, ale dlatego że sam umrzeć chciał. „Nikt mi życia nie zabiera, lecz Ja je od siebie oddaje” – pada z Jego ust. Dlaczego to zrobił? Teologia wylicza szereg powodów. Zastanówmy się tylko nad jednym z nich, tym, który z ogromnym przejęciem podchwyciło i zaczęło głosić już pierwsze chrześcijaństwo, a który  jest zresztą najważniejszy: Jezus żył i umarł „dla nas”. To „dla nas” rozumieć trzeba bardzo szeroko. Przyjście na świat Syna Bożego nie miało na celu uwolnienia człowieka od trudu, cierpienia i śmierci. Według odwiecznych planów Opatrzności wszystko to pozostać miało nadal i iść poprzez historię ludzkości aż do chwili, gdy w miejsce doczesności rozkwitnie wieczność. Trzeba było jednak pokazać człowiekowi, jak należy trudzić się, cierpieć, a potem umrzeć. Potrzebny nam był Ktoś, kto umiałby człowieka przekonać, że pod odrażającą skorupą pracy, niepowodzeń, cierpienia, śmierci, odnaleźć można pełen logiki i miłości plan Boga, uwzględniający nasze dobro, tego Boga, który jest przecież Ojcem.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ

    „A Pan Jezus jechał na oślicy ku swojej śmierci, radującą się ulicą”. To z Gołubiewa, ale i z Mateusza. Tego Mateusza, który dziś, w Niedzielę Palmową, pędzlem maczanym najprzód w słońcu, a potem w najgłębszym mroku, przybliżyć nam próbuje tajemnicę Jezusa, wchodzącą właśnie w swoje stadium najbardziej dramatyczne, ale i najbardziej zasadnicze i ważne. W tygodniu, który idzie, zderzą się z sobą, w rozstrzygającym boju, światło i mrok, prawda i kłamstwo, miłość i nienawiść, życie i śmierć, tajemnica zbawienia z tajemnicą nieprawości. Niedziela Palmowa jest jakby pierwszym krokiem w pełną kontrastów rzeczywistość Paschy, i jak tamta, składa się z mozaiki świateł i cieni. Gdyby nam, ludziom posiadającym wyczucie stylu i tego, co wypada, polecono stworzyć ramy do już stojącej w drzwiach Męki Pana, rozpoczęlibyśmy wszystko bardzo patetycznie i nastrojowo, wygaszając stopniowo światła i radośniejsze dźwięki, by każdym słowem i każdym gestem podkreślić ważność i jedyność chwili. A Jezus wsiada sobie zwyczajnie na pożyczonego osła i w gromadzie rozradowanych Galilejczyków wjeżdża, zalaną słońcem drogą, do miasta. Rozlegają się okrzyki: Hosanna! Powiewają gałęzie palm, co gorliwsi rzucają swoje szaty na drogę, jak to i u nas się robi, gdy czerwone chodniki słane są pod nogi wysiadających z samolotu dygnitarzy. Prawie wiosenny festyn. Do tego weselącego się pod bokiem Jezusa orszaku zaproszeni zostajemy przez liturgię Niedzieli Palmowej także i my. Nabożeństwo dzisiejsze rozpoczęto przecież od poświęcenia palm, od „Hosanna”. Nie róbmy zdziwionej miny. Trzeba, abyśmy się weselili. To nic, że za chwilę odczytywać nam zaczną od ołtarza, opis  męki i śmierci Chrystusa. To nic, że świeżą zieleń Niedzieli Palmowej zmrozi już za kilka dni chłód Wielkiego Piątku, a wołania „Hosanna” utoną w podyktowanym nienawiścią „ukrzyżuj!”. Pełną pogody i wiosennego słońca uwerturę do własnej śmierci napisał nie żaden pozbawiony wyczucia chwili kompozytor, nawet nie żaden z Ewangelistów. Napisał ją sam dla siebie i napisał ją dla nas, Jezus.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • V Niedziela Wielkiego Postu

    Nie wszyscy ludzie myślą jednakowo. Są tacy, co w Boga nie wierzą, bo rzekomo nikt Boga nie widział. Są tacy, co Chrystusa nie uznają, bo to rzekomo postać legendarna i zmyślona, jak bajka o Jasiu i Małgosi. W piekło nie wierzy, bo rzekomo nikt stamtąd nie przyszedł się poskarżyć. Nie zamierzamy dzisiaj udowadniać istnienia Boga, niewidomy też nie widzi słońca a wierzy w jego istnienie. Nie będziemy udowadniać historyczności Chrystusa. Odsyłamy do czasopisma rosyjskiego „Nowy mir” z 1959r., gdzie najwybitniejsi uczeni radzieccy stwierdzają, że Chrystus jest postacią historyczną. Nie będziemy nikogo przekonywać o istnieniu piekła. Niech taki wrzuci dziecko do studni i czeka aż ono przyjdzie się poskarżyć, że jest na dnie studni. Ale jest jedna prawda, w którą my wszyscy na tej ziemi wierzymy. I ci co do kościoła chodzą i ci, którzy uważają się za niewierzących, nawet ci co tej religii mają serdecznie dosyć, i gdyby mogli to by cały Kościół utopili w łyżce wody. My wszyscy wierzymy w jedną prawdę, że trzeba będzie pewnego dnia umrzeć. Odejdziemy z tego świata, zostawimy to wszystko, cośmy na tej ziemi ukochali, do czegośmy się przywiązali, co nam było tak bliskie i drogie. Odejdziemy. I mamy filmy niedokończone, bo reżyser umarł, mamy książki nienapisane do końca, bo pisarz umarł, mamy obrazy niedokończone, bo malarz umarł. Jest słynna „Symfonia niedokończona”, bo kompozytor umarł. Odejdziemy kiedyś z tego świata, czy nam się to podoba czy nie. I można by powiedzieć w tym miejscu: mówi się trudno, siła wyższa, na układy nie ma rady, po co z tego powodu robić wielki problem? Wiadomo, że żelazo idzie na złom, papier na makulaturę, a człowiek pewnego dnia na cmentarz. „Panie gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” – powiedziała do Jezusa Marta nad grobem swojego brata Łazarza. I tu się rozchodzą nasze drogi. Dla człowieka niewierzącego wszystko się kończy na cmentarzu. Dla człowieka wierzącego śmierć to tylko przekroczenie progu, wstępujemy w dalszym ciągu w życie wieczne w Bogu.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V Niedziela Wielkiego Postu została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii