Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Styczeń, 2018

II NIEDZIELA ZWYKŁA

Dlaczego jesteś kucharzem, lekarzem, nauczycielem, bankowcem? O kapłanach tak łatwo powiedzieć: to przecież powołanie. Ale i łatwo osadzać: ten, to ksiądz z prawdziwego powołania a tamten nie. Wydajemy takie opinie, ponieważ wydaje nam się, że znamy cechy człowieka, który ma spełniać rolę przewodnika duchowego. Po takim człowieku spodziewamy się po prostu więcej. Ale przecież powołaniem tak naprawdę jest każdy zawód. Lekarz, pielęgniarka, nauczyciel – jakże nie mówić tu o swoistym powołaniu i swoistej służbie. Kto w tym świeckim życiu rozumie swoją pracę, jako powołanie staje się nie tylko świetnym fachowcem, ale nade wszystko cieszy się dobrą opinią tych, dla których pracuje. Pierwsze czytanie o powołani Samuela i Ewangelia dzisiejszej niedzieli o powołaniu pierwszych uczniów wprost wskazują, że powołującym jest sam Bóg. To On obdarzając nas takimi czy innymi talentami wskazuje zarazem drogę powołani, dziś nowomodnie nazwalibyśmy ją drogą samorealizacji. Ale oprócz tej drogi, powołania, zawodu, spełnienia człowiek nosi w sercu jeszcze jedno pragnienie – człowiek szuka sensu i celu życia. Toteż Chrystus zaprasza i dziś do siebie wszystkich ludzi: chodźcie a zobaczycie. Zaprasza młodych entuzjastów, by stali się apostołami Jego sprawy. Zaprasza wszystkich stojących z boku, by nie stali na progu Kościoła, ale weszli do środka i czerpali ze skarbów naszej wiary. Chrystus zachęca wszystkich zniechęconych i uprzedzonych. W Nim odkrywamy sens życia, sens naszej pracy, codziennego trudno. Bo pracujemy nie tylko by się rozwijać, utrzymać, służyć innym, choć to bardzo szlachetne. Ale też każdego dnia pracą zdobywamy niebo.

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA – ŚWIĘTO CHRZTU PAŃSKIEGO

    Jan Chrzciciel przygotowywał ludzi na przyjście Mesjasza. Tłumy ludzi gromadziły się nad rzeką Jordan, a on wyjaśniał, w jaki sposób mają się przygotować na ten wielki dzień. Trzeba spełnić trzy warunki: przyjąć chrzest, wyznać swoje grzechy i czynić owoce pokuty. Dzień chrztu. Pełne głębokiej teologicznej treści zdarzenie nad Jordanem, skierować powinno naszą uwagę na pewien dzień, tym razem w naszym osobistym życiu. Nie trudno się domyślić, o jaki dzień chodzi. Dzień chrztu. Jeden z najważniejszych a przecież i jeden z najbardziej przez nas zapomnianych dni. Znamy na pamięć datę swoich urodzin, wiemy, kiedy obchodzimy imieniny, któż jednak z nas potrafiłby powiedzieć, w którym dniu został ochrzczony? Na wspomnienie tego dnia nie bije nam żywiej serc, nie obchodzimy jego rocznicy, nie składamy sobie z tej okazji życzeń. A przecież dzień chrztu był dla nas początkiem nowego, prawdziwego i bogatego życia. W ten dzień obmyto nas wodą: w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. To skromne, symboliczne obmycie, ale dokonane mocą otrzymanego od Chrystusa upoważnienia starło w nas ślad prastarej winy, obciążającej cały ród ludzki. Wczoraj jeszcze grzeszni i dalecy od Boga, dziś widzimy już otwarte nad sobą niebo i słyszymy głos Ojca, ten sam głos, co tam, nad Jordanem: Oto mój syn miły, w którym mam upodobanie. I nie jest to żadna pobożna przesada. Według nauki Apostoła Narodów chrzest przyobleka nas w Chrystusa, wszczepia w Niego, zanurza w Jego śmierci, ale też czyni uczestnikiem Jego zmartwychwstania. Bóg widzi w nas od chwili chrztu jakby odbicie własnego Syna. To też i na nas zsyła, jak kiedyś na Jezusa, swego Świętego Ducha, obietnicę i zadatek wszelkich innych dóbr.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii