Przeznaczony na dzisiejszą niedzielę fragment Ewangelii Marka ukazuje nam zasadniczo czynności, którym Jezus poświęcał czas i siły, pełniąc wśród nas swoje posłannictwo. Były nimi: nauczanie, działalność dobroczynna i modlitwa. Jezus jest przede wszystkim nauczycielem. „Nauczycielu!” – mówią do Niego zarówno przyjaciele jak i wrogowie. Owszem, tę swoją funkcję nauczycielską stawia tak wysoko, że wprost zakazuje uczniom, by zawłaszczali siebie tytuł mistrza i nauczyciela. Największą niedolą człowieka i źródłem większości trapiący go nieszczęść jest nieznajomość prawdy. Żyjemy w świecie, który wątpienie podniósł do rangi zasady. Z każdym krokiem w tajemnice przyrody wchodzimy nie w światło, ale coraz głębszy mrok. Już chyba wiemy, że nic nie wiemy. Umiemy oczywiście, jako tako żonglować tą naszą półprawdą. Nauczyliśmy się też budować na pseudo pewności, tylko, że ta budowla wciąż się nam chwieje. Bóg, który w Jezusie Chrystusie przyszedł ratować człowieka, zaczyna, więc od pouczania go. Od wprowadzenia do Prawdy i Prawa. Niestrudzenie sieje słowo w nadziei, że zakiełkuje ono zrozumieniem i posłuszeństwem. Nie żałuje tego słowa nikomu. Jezus wie oczywiście, jak niepewny jest los sianego w ludzkich sercach słowa. Ale nie zniechęcaj się nieudanym żniwem. Co najwyżej, sieje rozrzutniej, by zrekompensować ewentualne straty. Zebrano okruchy tego słowa. Zamknięto je w księgach czterech Ewangelii. Poszły w świat. Żyjemy nimi od dwudziestu wieków. Równocześnie patrząc na przykład Jezusa, zaczynamy uświadamiać sobie godność i rolę słowa o Bogu i naszą odpowiedzialność za to słowo.

Ks. Ireneusz