Strona parafialna

parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum na dzień Luty 11th, 2018

Czterdziestogodzinne Nabożeństwo

ADO

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • VI NIEDZIELA ZWYKŁA

    Trąd to choroba bardzo stara. Na długo przed narodzeniem Chrystusa znana była na subkontynencie Indyjskim i stamtąd w wyniku migracji rozprzestrzeniła się na wszystkie kontynenty. W Starym Testamencie, w Księdze Kapłańskiej, znajdujemy zapis jak należy postępować z takimi chorymi. Muszą być odizolowani od zdrowych, przebywać w specjalny miejscu, nosić rozerwane szaty, zasłoniętą brodę i wołać: nieczysty, nieczysty! Ewangelia opowiada o trędowatym, który przyszedł do Jezusa, upadł na kolana i prosił: jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić! W tym zdaniu mieści się cała niedola chorego. Trądu uchodził za chorobę nieuleczalną i zakaźną. Medycyna była bezradna. Znachorzy nie przynosili spodziewanej ulgi. Krewni zbliżali się tylko na pewną odległość i dostarczali coś do jedzenia, w geście bezradności rozkładali ręce. Ale w sercu trędowatego z Ewangelii zamigotał płomień nadziei, gdy wyruszył na spotkanie z Chrystusem. Żaden Żyd nie padnie na kolana przed zwykłym człowiekiem, tylko przed królem lub cesarzem. Trędowaty widzi w Chrystusie wysłannika Boga, kogoś kto może mu pomóc i przywrócić mu zdrowie. Z jego ust obolałych od trądu wydobywają się błagalne słowa: jeśli chcesz możesz mnie oczyścić! Chrystus odpowiada: chcę, bądź oczyszczony! Można sobie wyobrazić zdziwienie i przerażony miny obecnych tam ludzi. Jezus zbliża się do chorego, wyciąga rękę i dotyka go, krzepi dobrym słowem i przywraca pełne zdrowie. Chory pragnie przede wszystkim ulgi w cierpieniu i powrotu do zdrowia. Toteż trędowaty opuścił teren rezerwatu, zaryzykował, udał się do Jezusa. Nie wiedział, z jaką spotka się reakcją, jaka będzie konsekwencja tego czynu. Może usłyszeć cierpkie słowa, że przyszedł w nieodpowiedniej porze, że przeszkadza w działalności, naraża innych na chorobę, że trzeba się pogodzić ze swoim losem i dźwigać ten krzyż za siebie i innych. Tymczasem zaskoczyła go postawa Chrystusa: nie odtrącił go i nie zrugał, nie moralizował, tylko zdjęty litością, uleczył go. Nie sposób słowami opisać radość, jaka zagościła w jego sercu.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii