Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Lipiec, 2018

15 Niedziela Zwykła

PROROK AMOS od trzody został posłany do prorokowania, posłany do tych, którzy tak bardzo byli przekonani, że nie mają sobie nic do zarzucenia. Tymczasem pojawia się człowiek, który obnaża ogromny fałsz i pustkę ich religijnego życia. Z całą bezwzględnością i mocą ukazuje przepaść między codziennym życiem i religią. Dlatego trzeba się z nim rozprawiać, wysyłać na banicję, niech sobie idzie byle dalej od nas. Niech nam nie zakłóca spokoju życia. I prorok odchodzi. A człowiek zostaje sam – pozornie zadowolony i spokojny o swoją przyszłość. Ale przyjdzie czas, że będzie musiał zapłacić cenę za odrzucenie prorockich słów prawdy. Bo w pewnym momencie objawi się cała pustka i jałowość życia i samotność, od której nie można uciec i co najgorsze, nie ma do kogo uciec. JEZUS PRZYWOŁAŁ DO SIEBIE DWUNASTU. Byli z Nim, słuchali Jego nauczania, widzieli cuda. Teraz mają iść „po dwóch”. To będzie dla nich pożyteczne nie tylko dla tego, żeby się wzajemnie wspomagali, ale przed wszystkim, by mogli dawać prawdziwe świadectwo, bo według prawa żydowskiego dla potwierdzenia prawdy trzeba dwóch świadków. „Przykazał im”. To coś więcej niż rady ewangeliczne, to rozkaz. Radykalne ubóstwo w wyposażeniu na drogę: „ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie, nic – prócz laski”. Ale dlaczego laska, dlaczego ten akcent: „nic na drogę prócz laski”? Przecież to byli młodzi mężczyźni, nie staruszkowie… Ktoś powiedział, że ta laska ma im przypominać, że mają dotykać ziemi, że mają odnawiać oblicze ziemi, „tej ziemi”. Ich wielkim wyposażeniem jest władza nad duchami nieczystymi i prawo głoszenia Ewangelii nawrócenia. Często słychać taką opinię: Życie to jedno, a wiara to drugie. Wielu, jest dziś gotowych twierdzić, że wiarą żyje się podczas ślubów, pogrzebów, chrztów, ewentualnie podczas Mszy Świętej … Po za tym toczy się codzienne życie, w którym nie powinno się „zawracać głowy” Panu Bogu. Skutkiem takiego myślenia jest fakt, że duża część ludzi uważających się za wierzących wyrzuciła własnego Stwórcę na margines życia. Istnieje przepaść między codziennym życiem i religijnością. Ludzie, którzy mówią o tym, żeby życie oprzeć na Chrystusie, są tolerowani, gdy dzieje się to od święta. Współcześni prorocy może nie tyle są wysyłani na banicję, ale wyszydzani, ignorowani, obłaskawiani. Przecież nie można drażnić ucha dzisiejszego człowieka mówieniem o poszanowaniu życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, o wierności małżeńskiej, o wierności przykazaniom Bożym. Przyznajmy – czy przypadkiem i dla nas nie są to tematy wstydliwe? W tym sensie, że boimy się o tym mówić. Lękamy się, że zostaniemy oskarżeni o dewocję. CHRZEŚCIJANIN ZANCZY NAMASZCZONY. Poprzez chrzest zostaliśmy namaszczeni na proroków. Każdy chrześcijanin jest i musi być prorokiem.

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 14 Niedziela Zwykła

    Smutna historia Nazaretu, którą przypomniała nam Ewangelia, idzie jako ostrzeżenie w historię. Nie oburzajmy się na mieszkańców Nazaretu, że w przebywającym do nich Jezusie nie odkryli wysłańca Bożego i obiecanego Izraelowi Mesjasza. My byśmy zapewne też nie odkryli! Żyli za blisko Niego i to przez 30 lat. Nigdy przez ten czas nie nazywał siebie prorokiem ani nauczycielem, ani wysłannikiem Jahwe. Był jednym z nich. Cieślą, synem Józefa i Maryi. Miał braci (kuzynostwo): Jakuba, Józefa, Judę, Szymona. Miał siostry (kuzynki), ciotki, całą gromadę dalszych krewnych. Nikt nie pytał, bo i po co? Wiadomo przecież, jakąś tam rodzinę każdy musi mieć. Płynęły lata i nie działo się nic. Cieśla żył w mieście, miasto żyło z Cieślą. I naraz żąda się od Nazaretu skoku w wiarę. Bo właśnie Jezus przyszedł do swojego miasta, które może przed rokiem opuścił i głosi Królestwo Boże. Poprzedziła Go sława wybitnego mówcy, nauczyciela i cudotwórcy. Nazaret nie ma nic przeciwko temu, że jeden z jego mieszkańców na wielkiego człowieka wyrósł. Jest nawet z tego powodu dumne i tłumnie stawia się na spotkanie z rodakiem. Niechże jednak ten wielki człowiek nie robi nagle z siebie kogoś, omal że równego Bogu! Niech im nie wmawia, że to właśnie na Nim spełniło się proroctwo Izajasza o mającym nadejść Mesjaszu! Niech przede wszystkim nie czyni swoim ziomkom wyrzutów, nie upokarza ich publicznie i nie stawia żądań, których stawiać nie ma prawa! A On to wszystko właśnie robi. Miasto jest oburzone. Za kogo ten Jezus chce uchodzić ? Kto jak kto, ale oni, mieszkańcy Nazaretu zasiedzieli od pokoleń w tym małym miasteczku, najlepiej wiedzą, kim jest ten, który dziś do nich przychodzi. I nikt nie potrafi ich przekonać, że się mylą. Nie bierzmy za złe mieszkańcom Nazaretu ich postawy wobec Jezusa. Po dwudziestu wiekach chrześcijaństwa odnajdziemy przecież tę postawę – i to jakże często – także wśród nas. „Bóg? Współczesna nauka nie zna tego pojęcia. Wcielenie Syna Bożego? Nonsens! Chrystus? Oczywiście człowiek. Społecznik zaangażowany politycznie, o ile w ogóle jest postacią historyczną. Wiara? Namiastka nauki, wyrafinowany sposób tłumaczenia naiwnych”. Mój Boże! Jak my wszystko wiemy. Jak my bez zająknienia mamy na wszystko odpowiedź. Tylko, że to nie jest odpowiedź. To powielany przez wieki stereotyp płytkiego, wygodnego myślenia. Klapy na oczach, jak u doróżkarskiego konia, sprawiają że nie widzi się całego bogactwa i wielowymiarowości problemu. Wiara, religia, Kościół. I nie chce się go widzieć. Stereotyp bowiem rozgrzesza: jeżeli niemożliwe, jeżeli nienaukowe, jeżeli tylko w przypuszczeniach i pytaniach, to i nie wiążące. Po co szukać? Po co się tym przejmować? Wiem swoje. I już największe, najświętsze, najbardziej ważne sprawy przestają interesować, niepokoić, zapraszać w przygodę. Czy jednak nie przyszło nam do głowy, że może my jesteśmy daltonistami, którzy nie łapią wszystkich kolorów? Nazaret potknęło się na tym, że nie potrafiło dojrzeć w Jezusie więcej, niż ukazywały pozory, przyzwyczajenie, doświadczenie wielu lat.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii