Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Sierpień, 2018

19 Niedziela Zwykła

Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Tymi słowami Jezus nawiązuje do znanej Żydom historii spożywania na pustyni manny. Tam na pustyni, aby Żydzi nie pomarli z głodu, Bóg zesłał im mannę, teraz Bóg daje pokarm dla duszy, dla życia wiecznego.
1. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez surowe posty, moglibyśmy się wymawiać: „Panie, nie mam zdrowia, wojna, ciężka praca, tak nie mogę”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez długie modlitwy, też znaleźlibyśmy usprawiedliwienie: „Panie, tyle pracy, rano bieganie stale ze stoperem w ręku, nie mam czasu. Ledwo niedzielna msza święta”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez wielkie jałmużny, też moglibyśmy powiedzieć: „Panie, jedna pensja nie wystarczyła, żona poszła nawet do pracy, bo jak tu wiązać koniec z końcem za te liche polskie pieniądze?”. I dlatego Jezus Chrystus przy Ostatniej Wieczerzy, kiedy zamienił chleb w swoje Ciało, powiedział: „Bierzcie i jedzcie”. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Tymi słowami Chrystus zaprasza i nas na Ucztę Eucharystyczną. Wielu przyjęło to zaproszenie i chodzą regularnie do Komunii Świętej. Jedni codziennie, raz w tygodniu, raz w niedzielę, raz na miesiąc, raz co kwartał. Drudzy tylko raz w roku, niestety, nie brak i takich, którzy wcale nie chodzą. Mają oczywiście swoje wymówki, a jakże. Gdyby je zebrać razem, powstałaby Litania dłuższa od Litanii do Wszystkich Świętych.
2. Wymienię niektóre wymówki:
a/ Nie mogę często przyjmować Komunii świętej – bo nie należy przesadzać. Powtarzają to zdanie zwykle ci, którzy we wszystkim przesadzają: w modzie, w rozrywkach, w sporcie, w pogoni za pieniędzmi.
b/ Nie mogę często przyjmować Komunii świętej – bo nie jestem święty, nie czuje się po prostu godny. Mówią zwykle tak ci, którzy krytykują wszystkich i wszystko, każdemu mają coś do zarzucenia, wynoszą się nad innych, siebie uważają za chodzące ideały.
c/ Co powiedzą ludzie gdy mnie zobaczą tak często u Komunii świętej? To zdanie wychodzi z ust takich, którzy nie liczą się w ogóle z opinią: włosy jak zbój Madej, gotów pójść na ulicę ubrany jak klaun z cyrku, mimo pogardy ludzkiej gotów pijany leżeć w rowie. Gdy miałby iść do Komunii, co powiedzą ludzie?
d/ Nie mogę za często chodzić do Komunii, bo boję się rutyny, żeby mi Komunia nie spowszechniała. A ja się pytam: kto jest lepszym muzykiem – czy ten, co ćwiczy codziennie czy raz do roku? Kto jest lepszym sportowcem – ten kto, który codziennie trenuje, czy ten co raz w roku?

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 18 Niedziela Zwykła

    KAFARNAUM zjawiła się grupa ludzi, która przepłynęła łodzią jezioro Galilejskie
    w poszukiwaniu Chrystusa. Poprzedniego dnia stało się coś, o czym głośno mówiła okolica. Chrystus uczynił cud i nakarmił pięć tysięcy mężczyzn mając do dyspozycji tylko pięć chlebów i dwie ryby. Szał radości ogarnął ludzi i chciano Go obwołać królem. Wówczas Chrystus oddalił się, gdyż nigdy nie zamierzał sięgać po władzę. Byłoby to sprzeczne z Jego misją. Mimo to odszukano Go i wówczas Chrystus dał im do zrozumienia, że zna dokładnie motywy przybycia: „Szukacie Mnie dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który wam da Syn Człowieczy”. Na podstawie Ewangelii widzimy wyraźnie, z jakich to motywów przychodzili ludzie do Chrystusa. Jedni szukali Go z pobudek czysto religijnych, drudzy w nadziei uzyskania zdrowia, inni ze zwykłej ciekawości: „Jaki On jest? Co mówi i czego żąda? Jakie plany ma na przyszłość?”. Byli i tacy, którzy bez przerwy Go śledzili i stawiali Mu prowokacyjne pytania, aby mogli Mu wytoczyć proces. Nie brakło i takich, którym przyświecały bardzo prozaiczne i przyziemne cele, jak chęć zdobycia pożywienia. DLA CHELBA, PANIE, DLA CHLEBA – tak śpiewali górale, odchodząc od stron ojczystych. Zdobycie chleba i wyżywienie rodziny to sprawa zbyt poważne, aby ich nie dostrzegać. Ale chleb może stać się pokusą tak silną, że tylko osoby o mocnym morale nie ulegną jej magii. Gdy w ramach akcji humanitarnej Kościół zajmował się rozdawaniem darów, pojawiali się w kościele ludzie, których przedtem nigdy nie widziano. Na terenach misyjnych ludzie biedni są gotowi kilka razy przyjąć sakrament Chrztu Świętego, byle tylko otrzymać coś do jedzenia. Chleb i garść ryżu mogą stać się magnesem przyciągającym ludzi do religii. Ale może być odwrotnie. Z powodu chleba, kariery i pieniędzy odchodzą od religii. KTO PYTA, NIE BŁĄDZI – powtarza ten zwrot pewien mój znajomy, który określa siebie, jako „katolika poszukującego prawdy”. Swego czasu wyraził opinię na temat masowych powrotów do religii. Twierdził, że motywacja takich decyzji jest bardzo przyziemna, jak „lęk przed nieznanym”, asekuracja – „na wszelki wypadek”, albo też „robienie na przekór”, czy „zawiedzione ambicje polityczne”. Wzrost powołań kapłańskich i zakonnych, jaki się notuje w Polsce i w innych krajach jest – według tego pana – stanem przejściowym, wynikającym z ogromnej sympatii do Papieża. A powołania misyjne, to tylko młodzieńcze marzenia, by już wyjechać w szeroki świat i przeżyć coś mocnego w krajach egzotycznych. Na tym polega między innymi urok życia, że każdy ma prawo mieć swój własny pogląd na różne dziedziny: sport, muzykę, film, teatr, modę i religię. Ważne jest jedno, aby wygłaszane opinie nie były zwykłą demagogią, fanatyzmem czy uprzedzeniem, lecz osadzały się na rzeczowych argumentach. I trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że do tej pory nie wymyślono żadnego przyrządu, przy pomocy, którego można by dokładnie i bez pomyłki określić motywy powrotu do Boga czy wstąpienia do zakonu. Pozory zawsze mylą, zaś prawda jest jak kostium kąpielowy albo częściowa albo całkowita.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii