Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Październik, 2018

30 Niedziela Zwykła

BARTYMEUSZ, tak miał na imię żebrak siedzący przy drodze do Jerycha. Nic nie wiadomo czy od urodzenia był kaleką, czy dopiero później utracił wzrok. Skoro dowiedział się, że Chrystus przechodzi z uczniami tą drogą, wołał błagalnie: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Niektórzy próbują go uciszyć, jakby chcieli mu powiedzieć: Nie szalej. Przestań. To wszystko nie ma żadnego sensu. Musisz się pogodzić ze swoim losem. Ale on nie rezygnuje i woła jeszcze głośniej: ulituj się nade mną! CO CHCESZ ABYM CI UCZYNIŁ? – Pyta Pan niewidomego. Wiadomo przecież, czego najbardziej pragnie człowiek niewidomy. Nie bogactwa, ani sławy, tylko jednego, żeby odzyskał wzrok, żeby chociaż na chwilę mógł swoimi oczami popatrzeć na piękno przyrody, zobaczyć swoich krewnych i znajomych. Ale czy to możliwe? Medycyna nie zna takich przypadków i oto nadchodzi Chrystus, o którym inni opowiadają, że w różnych miejscowościach uleczył chromych, trędowatych, głuchych a nawet niewidomych. Iskierka nadziei zaświtała w sercu nieszczęśliwego Bartymeusza: A może i mnie spotka takie szczęście? Inni pocieszają go: bądź dobrej myśli. PANIE, ŻEBYM PRZEJRZAŁ – odpowiada Bartymeusz na pytanie Chrystusa. Jest to żarliwa prośba, wydobywająca się z udręczonej cierpieniem duszy człowieka chorego, a równocześnie wielka nadzieja na jej spełnienie. To wołanie żebraka pod Jerychem jest wołaniem wielu ludzi. PANIE, ŻEBYM PRZEJRZAŁ – wołał przed laty do Boga student gimnazjum, targany wątpliwościami, gdy stwierdził, że jego wiara wyniesione z domu rodzinnego zaczyna walić się w gruzy. Był to Bronisław Markiewicz, późniejszy kapłan i założyciel Zgromadzenia Księży Marianów. PANIE, ŻEBYM PRZEJRZAŁ – wołał trędowaty z Brazylii umieszczony w leprozorium prowadzonym przez siostry zakonne. Kiedy dowiedział się o swojej chorobie, poczuł się najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na świecie. Życie straciło dla niego wszelki sens. Na szczęście zaczął czytać różne książki o tematyce religijnej, a także Pismo Święte. Odnalazł wiarę i sens cierpienia w świetle Ewangelii. To właśnie on, na wózku inwalidzkim prowadzonym przez psa, witał Ojca świętego Jana Pawła II podczas jego podróży apostolskiej po Brazylii w 1980 roku. MAJĄ OCZY, A NIE WIDZĄ – tak określa psalmista pewną kategorię ludzi. Jest to kalectwo duchowe, o wiele bardziej niebezpieczne od fizycznego. Powstaje z własnej winy człowieka, a polega między innymi na tym, że nie odróżnia się dobra od zła. Wszelkie zło jakiego się dopuszcza człowiek, uważa za coś dobrego. Jego lekkomyślność nie zna granic, gdyż nie widzi krzywd, jakie wyrządza innym, osobom najbliższymi i wspólnocie wierzących, a także sobie. Oślepiony złem nie przeczuwa, że stoczy się na dno upadku i popadnie w szpony nałogu. Wszelkie ostrzeżenia, że chodzi złymi drogami, uważa za tanie moralizatorstwo.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 30 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 29 Niedziela Zwykła

    Dawno to sobie uplanowali. Dawno postanowili. Czekali tylko na okazję. Mateusz mówi, że któregoś dnia wykorzystali w tym celu przybycie matki, która w ich imieniu i w ich obecności skierowała do Jezusa prośbę o miejsce dla nich po prawej i po lewej stronie tronu, w przyszłym królestwie Chrystusa. Byłoby to bardziej zrozumiałe i mniej obciążające obu młodych ludzi. Wiadomo, matkom często śnią się zaszczyty i bogactwa dla swoich synów. Marek jest w swojej relacji bardziej bezwzględny. Z matką czy bez matki nie bardzo go to obchodzi. Przyszli, prosili – wystarczy. A więc Jakub i Jan, synowie Zebedeusza przystępują, w tajemnicy przed innymi, do Jezusa i proszę Go o miejsce w majestacie. Nie wiecie o co prosicie – ostrzega Jezus, obu zapaleńców. Marzyć o miejscu obok Niego „kiedyś”, to zdecydować się także przemierzyć z Nim całe ziemskie „dziś”. A to „dziś” nie będzie wcale łatwe. Jest to bowiem „dziś” krzyża. Właśnie idą razem do Jerozolimy. I już chyba po raz trzeci Jezus mówi uczniom jaki będzie kres tej drogi. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skarżą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. Królestwa Bożego nie otrzymuje się nigdy bez krzyża z tej prostej przyczyny, że nie otrzymuje się go nigdy bez łączności z Jezusem. A ten jest i pozostanie na zawsze Jezusem ukrzyżowanym. Miejsce po prawej i po lewej stronie tronu w Królestwie Bożym to przez długi, długi czas, być może przez całe nawet życie człowieka, miejsce po prawej i po lewej stronie krzyża. Czy możecie pić kielich który Ja mam pić? – pyta Jezus Jakuba i Jana. Kielich będzie bardzo gorzki, tak gorzki, że już za niedługo w Ogrodzie Oliwnym Jezus zlany śmiertelnym potem błagał będzie Ojca, by Go oszczędził. Jezus nie chce nikogo pozostawić w nieświadomości, co do tego, z Kim wiążą swój los. W przeciwieństwie do robiących dla siebie reklamę, którzy ukazują tylko tę jasną, kuszącą, znaczoną sukcesem i przyjemnością stronę, On mówi swoim uczniom całą prawdę.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 29 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 28 Niedziela Zwykła

    Chrystus w towarzystwie swoich uczniów opuszcza granice Galilei, gdy nagle przybiega jakiś mężczyzna i pada przed Nim na kolana. Jeśli jest prawdą, że oczy są zwierciadłem duszy, to w oczach tego człowieka, jak w czystym jeziorze odbija się całe bogactwo jego wnętrza: młodzieńczy idealizm, radość życia, dociekliwość i pasja poszukiwania odpowiedzi na nurtujące pytania. Tylko On, Nauczyciel z Nazaretu, Bóg i człowiek w jednej osobie może uciszyć niepokój jego serca i zaspokoić głód prawdy: co mam czynić aby osiągnąć zbawienie? – pada pytanie. Ta scena musiała zrobić wielkie wrażenie na uczniach Chrystusa, skoro wszyscy trzej Ewangeliści opisali ją tak dokładnie. Nie było nic nadzwyczajnego w tym, że ktoś przychodzi do Chrystusa z prośbą lub pytaniem. Tak działo się niemal codziennie przenoszono chorych i niepełnosprawnych w nadziei uzyskania zdrowia. Zbliżały się matki prosząc o błogosławieństwo dla swoich dzieci, padali na twarz ojcowie, żebrząc o pomoc dla konającego przyjaciela lub własnego dziecka, pojawiali się ludzie z marginesu szukający skutecznego lekarstwa do walki z nałogiem, zachodzili też faryzeusze z podchwytliwym pytaniem żywiąc przekonanie, że Go skompromitują i wytoczą Mu proces. Nie brakło uczonych i utytułowanych. Ale czego szukał tam człowiek młody, zdrowy i bogaty. Posiadał przecież wszystko czego pragnie na tej ziemi przeciętny śmiertelnik. Czego mu brakło do pełnego szczęścia? Szukał po prostu odpowiedzi na kluczowe pytanie: Co robić, żeby życie było godne myślącego człowieka, żeby posiadało wartość przed Bogiem i prowadziło do zbawienia? Znać przykazania – brzmi odpowiedź. Wielka radość zagościła w sercu młodzieńca. Przykazania Boże były zawsze dla niego nietykalną świętością. Możesz spojrzeć wszystkim w oczy i z dumą odpowiedzieć: Nauczycielu wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. Niejednokrotnie słyszał wokół obiegowe zdanie: młodość ma swoje prawa, młodość musi się wyszumieć, na starość będzie dość czasu na pokutę i modlitwę. Widział też rówieśników szalejących w podejrzanych lokalach i pławiących się w różnych ekscesach lecz on pozostał sobą. Posiadane bogactwo nie zaszumiało mu w głowie jak mocne wino i nie rozluźniło moralnych hamulców. Ewangeliczny młodzieniec należy do tej kategorii ludzi, którzy są przekonani, że bogactwo to nie wszystko. Wiedza i sława nie zapełnią całkowicie pragnienia serca. A on szuka czegoś innego i wartościowego. Chrystus wyjaśnia młodzieńcowi: jeszcze ci jednego brakuje, idź sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim! Takie zdanie nie tylko zaskoczyło młodzieńca, ale spowodowało prawdziwy szok. Liczył w duchu raczej na pochwałę za swoją uczciwość i wierność Bożemu prawu, oczekiwał ewentualnie propozycji, żeby jakąś sumę pieniędzy przeznaczyć na dobre cele, Ale wymagać od niego, żeby cały majątek rozdał ubogim, to chyba gruba przesada. Młodzieniec nie rozumie, że Chrystus nie potępia samego bogactwa, ale również nie gloryfikuje ubóstwa jako ideał życiowego. Wymaga jednak od swoich uczniów, aby widzieli wokół siebie biednych oraz potrzebujący jako braci, którzy mają prawo do lepszego życia i żeby umieli dobrowolnie dzielić się z nimi posiadanym dobrem. Zbyt trudny ideał dla bogatego młodzieńca. To przysłowiowy „chiński mur”, którego nie potrafi przeskoczyć i to nie tylko on, ale także wielu współczesnych zwolenników Chrystusa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 28 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 27 Niedziela Zwykła

    Rodzice pragną szczęścia swoich dzieci. Przynieśli więc swoje maleństwa do Chrystusa, w którym widzą wyjątkowego wysłannika Boga i Człowieka o niezwykłej dobroci. Wiedzą też, jak wielkie obowiązki nałożył Bóg na ich barki. Mają przekazywać tradycje narodowe i religijne by formować ich serca i sumienia, zaszczepić zasady i wartości oraz przygotować do życia dorosłego i odpowiedzialnego. W tym celu proszę o modlitwę i błogosławieństwo. Niestety nie chciano ich dopuścić do Chrystusa. Uczniowie szorstko zabraniali im tego – napisz Ewangelista. Dlaczego? Czyżby nie kochali dzieci? Czy nie chcą zrozumieć, że Zbawiciel przyszedł do wszystkich ludzi, a oni swoją zaborczością zrażają ludzi do Niego? Jakie racje przemawiają za tym, aby dzieciom zatarasować drogę do Tego, który ich tak bardzo kocha? Być może, że kierowała nimi troska o Chrystusa, który jest zmęczony i głodny. A oprócz tego, czeka Go jeszcze wiele pracy. W ciągu wieków wiele razy stawiano bariery, aby młodzież nie spotyka się z Chrystusem ani w kościele, ani na katechezie. Czasem czynili to rodzice, obojętni, niewierzący. Czasem władza państwowa, która wydawała odpowiednie dekrety i zarządzenia. Argumentował zawsze, że kieruje się troską o dobro dziecka, że taki zakaz wypływa z motywów humanistycznych. A więc, że dziecko jest małe i nie rozumie prawd religijnych, że nie należy go przeciążać dodatkowymi obowiązkami, że religia jest niepotrzebna, że religia to czcigodny zabytek z przeszłości, która i tak zniknie z powierzchni. Nie należy gwałcić sumienia dzieci. Niech same zdecydują, gdy ukończą 18 rok życia. Są to wszystko pseudoargumenty, które mają ukryć niechęć, czy nienawiść do religii. Już stary Cycero zauważył, że nie ma na świecie głupoty, której nie próbowano by jakoś uzasadnić. Jezus widząc to, oburzył się. Uczniowie czekali na pochwałę za swoją postawę, a spotkała ich nagana. Dowiedzieli się od swojego Mistrza, że ich zachowanie jest skandaliczne: nie zabraniajcie dzieciom przychodzić do Mnie. Innymi słowy, jeżeli nie wierzycie we Mnie, jeśli moja nauka wam nie odpowiada, to przynajmniej nie przeszkadzajcie innym, a zwłaszcza dzieciom. To pierwsza uwaga Chrystusa. Druga: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. A więc, nie tylko nie przeszkadzajcie, ale zróbcie wszystko, aby dzieciom i młodzieży ułatwić kontakt ze Mną. Wiadomo, że człowiek potrzebuje zasad, wartości, ideałów. Musi poznać sens życia i cel swojej pracy. Musi wiedzieć, dlaczego ma walczyć ze złem. Dobrą odpowiedź na te pytania znajdzie w nauce Chrystusa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 27 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii