Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Listopad, 2018

32 Niedziela Zwykła

Nareszcie będzie coś na kler i hierarchię – pomyśli może ktoś złośliwy, słysząc mocne słowa Jezusa, rzucane w dzisiejszej Ewangelii na teologów i kapłanów żydowskiej świątyni. A tak naprawdę powinniśmy wszyscy dogłębnie przemyśleć zarzuty sprzed 2000 lat postawione przez Jezusa, albowiem grzech i głupota są długowieczne i zarażają nawet po upływie setek lat, a wysokie i eksponowane stanowiska z natury swojej rodzą niebezpieczeństwo. Od pradawnych czasów religia bywała wykorzystywana do bardzo niereligijnych celów, a ludzie uczący innych o Bogu sami nie raz tym Bogiem zbyt mało się przejmowali. Jezus ostrzega swoich słuchaczy przed uczonymi w Piśmie. Widocznie są oni nie tylko śmieszni, ale i niebezpieczni. Niebezpieczni na skutek swoich powiązań z władzą, niebezpieczni wskutek możliwości wpływania na prawodawstwo, sądownictwo, opinię publiczną i zwyczaje. Niebezpieczni przez zły przykład jaki dają wierzącym. Wadami żydowskich teologów była obnoszona na pokaz zewnętrzność, którą przesłaniało się własną pustkę i nędzę, była obłuda, nadużywanie religii do bardzo niskich celów, było gonienie za: uznaniem, zaszczytami, pierwszymi miejscami. Smutnemu obrazowi ludzi, którzy czczą Boga tylko wargami, a nie sercem, przeciwstawia dzisiejsza Ewangelia innego człowieka. Człowiek ten znajduje uznanie w oczach Jezusa i otrzymuje Jego pochwałę. To opowieść o ubogiej wdowie, wrzucającej do kościelnej skarbony swoje ostatnie 2 grosze, nie jest bynajmniej w sposób sztuczny doczepiona do pierwszej części opowieści. Ona należy do niej organicznie, jako pewnego rodzaju pociecha, że świat nie składa się z samych obłudników, chciwców i poszukiwaczy wysokich stołków oraz pierwszych miejsc na ucztach. Są jeszcze wśród nas ludzie prości, skromni, z gruntu uczciwi, bezinteresowni, usuwający się w cień, bezgranicznie ufający Bogu i wprost nie do pojęcia wielkoduszni i ofiarni. Świat może ich nie dostrzega, ale Bóg zna swoich i na nich właśnie buduje.

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 31 Niedziela Zwykła

    Wielki Patriarcha Mojżesz uczy swoich rodaków wierności Prawu Bożemu. Mówi także o Bożej bojaźni, która jest wyrazem szacunku dla Boga i Jego poleceń. Nie jest to bojaźń niewolnicza, a raczej dojrzała postawa wypływająca ze świadomości i wiedzę tego, Kim jest Bóg, a kim jesteśmy my w stosunku do swego Stworzyciela. Miłość wyraża się zawsze w szacunku do woli tego, kogo się miłuję. A postępowanie zgodne z wolą Bożą prowadzi zawsze do pokoju i szczęścia. Natomiast nieszczęście nie może być odczytywany jako kara Boża, lecz raczej jako następstwo lekceważenia tego, czego chce Bóg. Czasami mówi się, że uczestnictwo we Mszy Świętej jest wyrazem naszej miłości do Boga, ale czy rzeczywiście tak podchodzę do Mszy świętej? A może jest ona dla mnie tylko obowiązkiem, rytuałem, powinnością! Czy naprawdę wypływa z potrzeby serca? Dziś w Ewangelii Chrystus przypomni o przykazaniu miłości, a w zasadzie wymieni dwa: te dotyczące Boga, którego należy miłować całym sercem, całym umysłem i ze wszystkich sił oraz te, dotyczące miłości drugiego człowieka, którego Chrystus nazywa bliźnim. Tak łatwo przychodzi nam te przykazania wyrecytować, barwnie opowiadać o miłości do Boga, spędzonych godzinach w kościele, pomnażaniu przeróżnych modlitw, odmawianiu litanii i koronek, ale o miłości do drugiego człowieka mówić tak trudno. Owszem do tego, kto jest mi przyjazny miłość przychodzi zawsze łatwo, ale do tego człowieka z marginesu, człowieka mniej życzliwego, dla złośliwego sąsiada, dla brata który przejął cały spadek po rodzicach – miłości jest już niesamowicie trudna i wymagająca. I właśnie wtedy tak łatwo usprawiedliwiamy się, że zostaliśmy skrzywdzeni, poranieni, że mamy prawo do swojego. Że takich ludzi nie da się kochać. Wiadomości telewizyjne, prasowe, radiowe, internetowe często niosą tyle przerażenia. Widzimy i słyszymy w tych doniesieniach krzywdę, przemoc jaka dzieje się wśród ludzi. Stąd tyle kradzieży, zabójstw, napadów, włamań. Jeden człowiek jest zagrożeniem dla drugiego. Dlatego my cieszymy się, że Pan Jezus przychodzi nam z pomocą. Jezus jakby do nas mówi: staniesz się najcenniejszym prezentem dla świata, dla drugiego człowieka jeśli nie przestaniesz kochać Mnie i ludzi. Przy czym ludzi nie można segregować na zasługujących i niezasługujących na naszą miłość. Nie zwracajmy uwagi na zło, które niesie świat. Starajmy się raczej dawać miłość nie zapominając, że ona rodzi się i wypływa z więzi z Chrystusem. To od Niego otrzymujemy witaminę miłości, tę miłość trzeba dawać ludziom i światu.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii