Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Listopad, 2018

Uroczystość JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA

Czy Ty jesteś Królem żydowskim?”. Hałasująca na schodach, przed bramą trybunału zgraja ludzka nie słyszała pytania Wielkorządcy. Ale gdyby usłyszała i ona parsknęłaby śmiechem. Ten królem? Po prostu tytuł ten mógł najskuteczniej zaprowadzić Oskarżonego na krzyż. A o to przecież chodziło. Ale każdy z tych, krzyczących, gestykulujących i miotających się dziko po dziedzińcu mężczyzn wiedział, że kim jak kim, ale królem to Jezus nie był. Patrzyli przecież od lat na Jego życie. Widzieli, jak wędrował pieszo kamienistymi drogami Judei czy Galilei, jak sypiał często na ziemi, owinięty tylko w płaszcz i drżący od chłodu nocy, jak jadł suchy chleb, popijając wodę ze studni czy potoku. Nie miał nie tylko pałacu, ale nawet własnego domu. Nazarejczyk nie był otoczony wojskiem, wystrojonymi dworzanami lub zgiętymi wpół niewolnikami, ale 12 rybakami, ludźmi prostymi, topornymi. Byli to w gruncie rzeczy dobre chłopy, ale na straż przyboczną króla, raczej się nie nadawali. Czekający na wyrok Poncjusza Piłata ludzie wiedzą to wszystko. Wiedzą także, że kiedy raz rozentuzjonowany tłum ofiarować chciał Nazarejczykowi koronę królewską, On nie tylko nie uległ podsuwanej pokusie sięgnięcia po władzę, ale uszedł potajemnie na miejsce nieznane, jakby chcąc się zdecydowanie i raz na zawsze odciąć od tego rodzaju ofert. Ten biedny Człowiek otwiera nagle usta. Ani się broni, ani usprawiedliwia. Przeciwnie. Jakby przekonany, że pytanie które do Niego skierowano, było samo przez się zrozumiałe, zaczyna mówić o swojej władzy monarszej i o jakimś królestwie, które wprawdzie nie jest stąd, ale w każdym razie gdzieś jest, gdzieś istnieje. A mówi to wszystko głosem spokojnym, opanowanym, bez cienia egzaltacji, jakby o rzeczy najzwyklejszej, o której wszyscy wiedzieć powinni. Piłat jest niebosiężnie zdumiony. Nie wierzy własnym uszom. Pyta więc raz jeszcze: „A więc jesteś królem?”. I znowu ta sama spokojna, beznamiętna, pełna wewnętrznej godności odpowiedź: „Tak, jestem królem”. Teraz Piłat już wie, że nie uda mu się w żaden sposób ocalić tego dziwnego więźnia. Będzie Go musiał skazać na śmierć, właśnie za to jego „królowanie”. Jezus wie również, że słowami, które przed chwilą wyrzekł, przypieczętował swój los. Dziwi nas fakt, że współcześni Jezusowi Żydzi nie dojrzeli w Jego osobie zapowiedzianego przez proroków Mesjasza-Króla. Tym bardziej, że wystarczyło mieć otwarte oczy, by pomimo przeciwnych pozorów, dostrzec w życiu i postępowaniu Proroka z Nazaretu rysy właściwe władcom i panującym. Wprawdzie Jezus zrobił wiele, by osłonić swą królewską godność płaszczem pokory i uniżenia, ale mimo tego całego przebrania pozostało w Jego życiu wiele, co Go zawsze zdradzało i co głośno krzyczało wszystkim uważnym, kim On naprawdę jest.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Uroczystość JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 33 Niedziela Zwykła

    Czy fragment dzisiejszej Ewangelii św. Marka, jak i w ogóle wszystkie przytaczane w Nowym Testamencie wypowiedzi Jezusa na temat końca świata, wolno nam ustawić w jednym szeregu z prezentowanymi teoriami lub hipotezami nauk ścisłych? Byłoby to nieporozumieniem. Takim nieporozumieniem, jak kiedyś próba naukowego odczytania tajemnice stworzenia świata i człowieka na podstawie wypowiedzi pierwszych rozdziałów biblijnej księgi Genesis. Podobnie jak tam, tak i tutaj Pismo Święte nie zamierza nikogo pouczać o przyrodniczych czy historycznych szczegółach zarówno początku, jak i końca świata, zostawiając te dociekania naukom ścisłym. Chce nam natomiast swoim opisem przybliżyć pewne prawdy religijne, które w tamtych zdarzeniach dochodzą w sposób szczególny do głosu. Posługuje się w tym celu językiem obrazowym a odpowiadającym zdolnościom i mentalności autora Świętej Księgi oraz poziomowi wiedzy przyrodniczej czy historycznej jego czasów. Nie wolno więc dać się usidlić niektórym, pobudzające wyobraźnię opisom, doszukiwać się specjalnych, tajemniczych znaczeń w różnych cyfrach, słowach czy imionach, którymi szczodrze czasem szafują święci Autorzy, i na ich podstawie budować chronologię i historyczność przytaczanych zdarzeń oraz ich zgodność ze współczesną biologią lub fizyką. W zapisanym przez św. Marka fragmencie mowy Jezusa, dotyczącej końca świata, wyróżnić można przynajmniej trzy wielkiej wagi myśli o charakterze wybitnie religijnym, którym poświęcić warto chwilę uwagi. Myśl Pierwsza – Bóg, który jest Stworzycielem świata, pozostaje także, i to zawsze, Jego suwerennym Panem. Może z tym światem zrobić, co zechce. W różnego rodzaju wypowiedziach proroków, a później Chrystusa, wyrażone jest przekonanie, że świat nie będzie trwał w nieskończoność. Jak miał swój początek, tak będzie miał i koniec. Nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Daremne są tu wszelkiego rodzaju dociekania i spekulacje. Zalecona jest natomiast ciągła gotowość. Pomimo całej swej okropności, godzina końca świata, da sprawiedliwym okazję do pogłębienia ich zaufania do Boga, złym zaś, ostatnią szansę nawrócenia. Myśl druga – Bóg kocha świat, który kiedyś stworzył. Nie cieszy Go ani zniszczenie, ani śmierć tego, co sam powołał do bytu. Koniec świata nie będzie więc aktem jakiegoś zdenerwowania czy gniewu Boga, tym bardziej nie będzie jakąś formą Jego zemsty na ludziach za to, że nie byli Mu posłuszni. Będzie zaplanowanym od początku przez Opatrzność usunięciem starego, by w jego miejsce stworzyć nowe, piękniejsze jeszcze i lepsze od poprzedniego. Pismo Święte wielokrotnie zapowiada nadejście jakiegoś „nowego nieba” i „nowej ziemi”. I choć nie bardzo wiemy, co się pod tym pojęciem kryje, to przecież już samo słowo daje wiele do myślenia. Dla terroryzowanego grzechem, topiącego się we własnym brudzie, zapędzanego coraz bardziej ślepą uliczkę świata zaplanowany przez Boga ostatni dzień, to nie tyle koniec, co krok w szczęśliwe i bezpieczne, bo niedostępne dla zła i grzechu, „jutro”. Myśl trzecia – w centrum biblijnego opisu końca świata stoi Chrystus. Nie przypadkiem! Przecież wokół Jego osoby i stworzonego przezeń dzieła obraca się całe to „nowe”, które już wśród nas jest. Już się zaczęło, już rośnie. I którego czekające nas „nowe niebo” i „nowa ziemia” będą tylko dopełnieniem i ukoronowaniem.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 33 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 32 Niedziela Zwykła

    Nareszcie będzie coś na kler i hierarchię – pomyśli może ktoś złośliwy, słysząc mocne słowa Jezusa, rzucane w dzisiejszej Ewangelii na teologów i kapłanów żydowskiej świątyni. A tak naprawdę powinniśmy wszyscy dogłębnie przemyśleć zarzuty sprzed 2000 lat postawione przez Jezusa, albowiem grzech i głupota są długowieczne i zarażają nawet po upływie setek lat, a wysokie i eksponowane stanowiska z natury swojej rodzą niebezpieczeństwo. Od pradawnych czasów religia bywała wykorzystywana do bardzo niereligijnych celów, a ludzie uczący innych o Bogu sami nie raz tym Bogiem zbyt mało się przejmowali. Jezus ostrzega swoich słuchaczy przed uczonymi w Piśmie. Widocznie są oni nie tylko śmieszni, ale i niebezpieczni. Niebezpieczni na skutek swoich powiązań z władzą, niebezpieczni wskutek możliwości wpływania na prawodawstwo, sądownictwo, opinię publiczną i zwyczaje. Niebezpieczni przez zły przykład jaki dają wierzącym. Wadami żydowskich teologów była obnoszona na pokaz zewnętrzność, którą przesłaniało się własną pustkę i nędzę, była obłuda, nadużywanie religii do bardzo niskich celów, było gonienie za: uznaniem, zaszczytami, pierwszymi miejscami. Smutnemu obrazowi ludzi, którzy czczą Boga tylko wargami, a nie sercem, przeciwstawia dzisiejsza Ewangelia innego człowieka. Człowiek ten znajduje uznanie w oczach Jezusa i otrzymuje Jego pochwałę. To opowieść o ubogiej wdowie, wrzucającej do kościelnej skarbony swoje ostatnie 2 grosze, nie jest bynajmniej w sposób sztuczny doczepiona do pierwszej części opowieści. Ona należy do niej organicznie, jako pewnego rodzaju pociecha, że świat nie składa się z samych obłudników, chciwców i poszukiwaczy wysokich stołków oraz pierwszych miejsc na ucztach. Są jeszcze wśród nas ludzie prości, skromni, z gruntu uczciwi, bezinteresowni, usuwający się w cień, bezgranicznie ufający Bogu i wprost nie do pojęcia wielkoduszni i ofiarni. Świat może ich nie dostrzega, ale Bóg zna swoich i na nich właśnie buduje.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 32 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 31 Niedziela Zwykła

    Wielki Patriarcha Mojżesz uczy swoich rodaków wierności Prawu Bożemu. Mówi także o Bożej bojaźni, która jest wyrazem szacunku dla Boga i Jego poleceń. Nie jest to bojaźń niewolnicza, a raczej dojrzała postawa wypływająca ze świadomości i wiedzę tego, Kim jest Bóg, a kim jesteśmy my w stosunku do swego Stworzyciela. Miłość wyraża się zawsze w szacunku do woli tego, kogo się miłuję. A postępowanie zgodne z wolą Bożą prowadzi zawsze do pokoju i szczęścia. Natomiast nieszczęście nie może być odczytywany jako kara Boża, lecz raczej jako następstwo lekceważenia tego, czego chce Bóg. Czasami mówi się, że uczestnictwo we Mszy Świętej jest wyrazem naszej miłości do Boga, ale czy rzeczywiście tak podchodzę do Mszy świętej? A może jest ona dla mnie tylko obowiązkiem, rytuałem, powinnością! Czy naprawdę wypływa z potrzeby serca? Dziś w Ewangelii Chrystus przypomni o przykazaniu miłości, a w zasadzie wymieni dwa: te dotyczące Boga, którego należy miłować całym sercem, całym umysłem i ze wszystkich sił oraz te, dotyczące miłości drugiego człowieka, którego Chrystus nazywa bliźnim. Tak łatwo przychodzi nam te przykazania wyrecytować, barwnie opowiadać o miłości do Boga, spędzonych godzinach w kościele, pomnażaniu przeróżnych modlitw, odmawianiu litanii i koronek, ale o miłości do drugiego człowieka mówić tak trudno. Owszem do tego, kto jest mi przyjazny miłość przychodzi zawsze łatwo, ale do tego człowieka z marginesu, człowieka mniej życzliwego, dla złośliwego sąsiada, dla brata który przejął cały spadek po rodzicach – miłości jest już niesamowicie trudna i wymagająca. I właśnie wtedy tak łatwo usprawiedliwiamy się, że zostaliśmy skrzywdzeni, poranieni, że mamy prawo do swojego. Że takich ludzi nie da się kochać. Wiadomości telewizyjne, prasowe, radiowe, internetowe często niosą tyle przerażenia. Widzimy i słyszymy w tych doniesieniach krzywdę, przemoc jaka dzieje się wśród ludzi. Stąd tyle kradzieży, zabójstw, napadów, włamań. Jeden człowiek jest zagrożeniem dla drugiego. Dlatego my cieszymy się, że Pan Jezus przychodzi nam z pomocą. Jezus jakby do nas mówi: staniesz się najcenniejszym prezentem dla świata, dla drugiego człowieka jeśli nie przestaniesz kochać Mnie i ludzi. Przy czym ludzi nie można segregować na zasługujących i niezasługujących na naszą miłość. Nie zwracajmy uwagi na zło, które niesie świat. Starajmy się raczej dawać miłość nie zapominając, że ona rodzi się i wypływa z więzi z Chrystusem. To od Niego otrzymujemy witaminę miłości, tę miłość trzeba dawać ludziom i światu.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 31 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii