Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Grudzień, 2018

Pierwsza niedziela w oktawie Bożego Narodzenia poświęcona jest Świętej Rodzinie Nazaretańskiej. Mała społeczność w Nazarecie, na którą dziś kierujemy spojrzenie, może pod wielu względami być wzorem dla naszych chrześcijańskich rodzin. Popatrzmy jednak na nią dzisiaj pod jednym tylko kątem widzenia. Może nie rzucającym się w oczy, ale zasadniczym, mianowicie jej stosunku do Boga. Problem właściwego stosunku do Boga jest kluczowym problemem także dla każdej chrześcijańskiej rodziny i od jego właściwego postawienia i rozwiązania zależy nie tylko szczęście i trwałość tego związku, ale w ogóle wszystko. Święta Rodzina – to rodzina Bogu bliska. Zarówno Serca Maryi, jak i serce Józefa należą całkowicie do Boga. Ona „łaski pełna”, on „mąż sprawiedliwy”. Od chwili wcielenia, a już szczególnie narodzenia Chrystusa, Maryja i Józef posiadają Boga „dla siebie”. Ten wcielony Bóg, jest przecież „ich” dzieckiem. I Maryja, i Józef mówią do Niego: „synu”. I Ona i on są powszechnie uważani za rodziców tego dziecka. Któż jest bliżej siebie niż kochająca się rodzina? I choć oboje nie rozumieją czasem postępowania własnego dziecka, nie oddala ich to od Jezusa. Służą Mu wiernie i ofiarnie. Gdy zajdzie potrzeba, podejmą dla Niego najbardziej nawet trudne decyzje. Szczególnie Matka, która na pewno lepiej od Józefa uświadamia sobie boskie „wyposażenie” swego Syna, starannie przechowuje i rozważa w swym sercu wszystko, co dotyczy Jezusa. I taka bliska Jezusowi, oddana Mu aż po krzyż, aż po grób, zawsze Służebnica Pańska, związana sercem najpierw z Synem. Następnie, pozostanie aż do końca swoich doczesnych dni z przedłużającym Jego istnienie na ziemi Kościołem. Największą pochwałą, na jaką zasłużyć może rodzina chrześcijańska, to stwierdzenie, że jest ona bliska Boga. Niestety, nadprzyrodzone wyposażenie nie zawsze zostaje przez człowieka rozpoznane i wykorzystane. Skarby, które się otrzymało, można roztrwonić, a przywileje stracić. Rodzina Bogu bliska, przeobraża się w rodzinę, która Boga zgubiła. Do tej tragicznej katastrofy nie dochodzi zazwyczaj nagle i niespodziewanie. Najczęściej umiera się powoli, na raty. Przestają cieszyć i interesować kościelne święta. Coraz częściej w niedzielę, zamiast do kościoła, jedzie się w plener. Pacierz staje się coraz rzadszy i coraz bardziej nudny. W zapomnienie idzie spowiedź i Komunia Święta. I tak bezboleśnie, jakby w narkozie, rodzina odchodzi od Boga. Czy znajdzie jeszcze czas i siły na to, by powrócić.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA Święto Św. Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Nasza parafialna Szopka

  • Możliwość komentowania Nasza parafialna Szopka została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Życzenia Świąteczne

    Kochani Parafianie
    Wam i Waszym Bliskim
    z okazji
    Świąt Bożego Narodzenia
    składamy z serca płynące życzenia:
    aby te Święta przyniosły prawdziwą radość,
    pokój i dobro, głęboko zakorzenione
    w Waszych sercach, które dadzą
    Wam prawdziwe szczęście.
    Duszpasterze
    ks. Krystian i ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Życzenia Świąteczne została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • IV NIEDZIELA ADWENTU

    Choć to czwarta niedziela adwentu to jednak będzie już świątecznie czyli „Bożonarodzeniowo”. Nie trzeba być od razu uczonym w Piśmie, ani obwieszonym dyplomami teologiem, by odpowiedzieć sobie na pytanie: w jakim to celu Jezus przyszedł na naszą niegościnną ziemię? Kto ma pod tym względem jakieś wątpliwości, niech zaglądnie do tekstu czytanej nocą, w Pasterkę Ewangelii Łukasza. Wśród wielu słów, pada tam jedno zdanie, że z miejsca ustawia nasz problem we właściwych ramach. Przekreśla ono bez reszty sentymentalne mrzonki niektórych pisarzy, którzy sądzili, że to urok naszej ziemi, fascynacja żyjącymi na niej ludźmi skusiły Boga do złożenia wizyty swojemu stworzeniu. Podobnie jak bogatego amerykańskiego turystę, kusi od czasu do czasu zobaczenia egzotycznych tubylców w lasach Nowej Zelandii lub pospacerowanie sobie boso, po ciepłych plażach Tahiti. To dopiero mieszczucha kusi! Zapisane przez Łukasza zdanie wypowiada anioł do pasterzy na polach Betlejem: „Nie bójcie się! Oto zwiastuje wam radość wielką… Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel”. Co w przekazie Łukasza jest najważniejsze? Jedno słowo – „Zbawiciel”. Słowo to słyszeliśmy już tysiąc razy i może właśnie dlatego, nie mówi już ono do nas nic. Spowszedniało! Wyblakło! Pomimo to w jego gołębi pulsuje nadal ta sama uszczęśliwiająca człowieka treść. Zbawić kogoś, to znaczy uratować go. Wyrażenie to, omal nieużywane poza językiem Kościoła nie kojarzy się nam z jakimś konkretnym działaniem. Dajmy mu jednak współczesne brzmienie, a ożyje. Widocznie nie za wesoło było ze światem, skoro musiał mu przybyć na pomoc aż taki Ratownik. Dopóki okręt płynie bezpiecznie po morzu, nigdy nie wysyła w eter alarmującego wezwania S.O.S! Jeżeli jednak, stojące na redzie ratownicze statki podnoszą w środku nocy kotwice i idą w morze, to znaczy, że tam gdzieś ktoś tonie. I w domu także, w którym odbywa się wesołe rodzinne spotkanie nikomu nie przychodzi do głowy chwytać za słuchawkę telefonu i dzwonić do straży pożarnej czy pogotowia ratunkowego, prosząc o przybycie. Gdy nagle usłyszymy na ulicy wycie syren ratowniczych wozów, wiem, że w pobliżu dzieje się coś bardzo niedobrego. W takim właśnie kontekście konieczności udzielenia świata natychmiastowej pomocy, anioł w Betlejem przedstawia pasterzom narodziny Jezusa. U nas „ratować”, to najczęściej doskoczyć z doraźną pomocą w momencie, w którym najgorzej. Potem odchodzimy. Boże Narodzenie nie mogło być wyłącznie jednorazowym faktem. Niebieski ratownik musiał tu już pozostać i rzeczywiście pozostał na zawsze!

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV NIEDZIELA ADWENTU została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • III NIEDZIELA ADWENTU – GAUDETE

    Wysłańcy, zwiastuni, heroldowie mają zazwyczaj bardzo trudne zadanie do wykonania. Z jednej strony ukazać oni muszą możliwie w najlepszym świetle tego „nadchodzącego”. Do namalowania takiego portretu, potrzebne są stonowane kolory i delikatne dotknięcie pędzla. Z drugiej strony zadaniem posłańca jest otwarcie zamkniętych dotąd dla tego „przychodzącego” – drzwi. Co zrobić, gdy nie otwierają się one pomimo próśb i najwspanialszych walorów tego, który idzie? Jan Chrzciciel jest człowiekiem mocnym, wychowała go pustynia i samotność. Tacy nie rozdzielają włosa na czworo, nie bawią się w subtelność i pieszczotliwość, zamiast długo szukać klucza do bramy, która nie chce się otworzyć, wyważają po prostu tę bramę. Twarde są kazania Jana Chrzciciela. Trzeba opowiedzieć się za lub przeciw. Ten, który idzie zacznie od przeprowadzenia na świecie sądu, oddzieli pszenicę od plew, pszenicę zgromadzi w spichlerzu, a plewy spali ogniem nieugaszonym. Drzewo nie przynoszące owocu – wytnie i wrzuci do pieca. Trzeba więc dobrze rozważyć, gdzie stanąć i to zaraz, bo siekiera sprawiedliwej pomsty jest już przyłożona do korzenia. Kazanie Jana Chrzciciela budzą zainteresowanie i zyskują rozgłos. Ludzie są skruszeni i pełni dobrych chęci, bo ci ludzie chcieliby dobrze żyć. Przychodzą więc do Jana i pytają, co mają czynić? Ludziom pytającym, co mają czynić, Jan nie nakazuje ani porzucenia pełnienia dotychczasowego zawodu, ani radykalnej zmiany trybu życia, nie zaleca żadnych pokutnych pielgrzymek do Jerozolimy, ani zadośćuczynienia ofiarom grzechu. Żadnych długich modłów, czy uciążliwych postów. Zaleca natomiast sprawiedliwości i miłosierdzie. Sprawiedliwość tym, którzy dotąd grzeszyli niesprawiedliwością, którzy krzywdzili drugich i zagarnęli nie swoje, a miłosierdzie zaleca wszystkim ludziom. W trzecią niedzielę adwentu warto spojrzeć na samego siebie, warto sobie postawić tamto pytanie znad Jordanu: co mam czynić? Jak żyć, by to życie było drogą ku spotkaniu z tamtym Nadchodzącym? Jeżeli od celnika i pogańskiego żołdaka wymagano sprawiedliwości, to postawa taka cechować powinna tym bardziej ucznia Chrystusa. Jest to bowiem fundament wszystkich cnót moralnych, żąda ona: oddaj każdemu co mu się należy! Każdemu, to znaczy i Bogu i człowiekowi. Bogu daj przysługujące Mu część i posłuszeństwo. Twojemu bratu – człowiekowi, daj poszanowanie jego godności i praw. W parze ze sprawiedliwością powinno iść miłosierdzie. Zapytaj dziś serce o konkretny program swego chrześcijańskiego „jutra”. Bo miłość, to nie tylko wewnętrzne nastawienie, piękne uczucia i górne słowa. Miłość, to przede wszystkim czyn. Niech mi więc moje własne serce powie: komu trzeba przebaczyć, z kim się pojednać, do kogo podejść z zaufaniem, czyją biedę wspomóc?

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III NIEDZIELA ADWENTU – GAUDETE została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • II NIEDZIELA ADWENTU

    We wstępie do swojej Ewangelii zaznacza Łukasz, ile troski włoży w wiarygodność i historyczność tego dzieła: „Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszej chwili i opisać … po kolei”. I właśnie tak historycznie, z osadzeniem faktu, rozpoczyna opis publicznego wystąpienia Jana Chrzciciela. Nam się czasem wydaje, że jak już sobie życie jako tako ułożymy, uporządkujemy, jak już odejdzie od nas to, co serce plami i poniża, to wówczas rozglądamy się i za Bogiem. A co, jeżeli On przyjdzie wcześniej? A co, jeżeli nas zaskoczy, tak jak zaskoczył kiedyś tamtych? Nie bójmy się jednak tego nieoczekiwanego przyjścia. Kiedykolwiek by ono nastąpiło i w jakiejkolwiek sytuacji nas zostało, trzeba ku niemu wyciągnąć ręce. Bo Bóg, który przychodzi, to Bóg Zbawiciel. Niepotrzebne Mu dobre czasy. To On czyni czasy dobrymi. To On umożliwia człowiekowi przemeblowanie życia i trwały ład. Ale zbawi On tylko tych, którzy chcą być zbawieni. Nie skorzystali z oferty ani Piła, ani Herod, ani Annasz czy Kajfasz, choć każdemu z nich dana była łaska osobistego zetknięcia się z Chrystusem. Niechętnymi spotkaniu i brudnymi rękami dotknęli oni wprawdzie „pełni czasów”, ale osobiście nie skorzystali na tym nic. Odtąd tylko ich imiona pozostaną w historii na świadectwo, iż tamto, które Łukasz zaczyna opisywać, nie jest bajką, legendą, wytworem fantazji, ale faktem, który da się umiejscowić w konkretnym czasie, na konkretnie określonej przestrzeni. A wszystko zaczęło się tak: koczujący gdzieś na odludziu Pustelnik Jan otrzymuje któregoś dnia znak: „czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże”. Żegna pośpiesznie samotność i wyrusza w drogę. „Obchodził więc całą okolicę i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów”. Kto mu powiedział, że wybierając się na spotkanie z Bogiem, trzeba zacząć od zerwania z grzechem i wymazania go z życia przez nawrócenie i pokutę? Jan był mądry Biblią i własnym, czystym sumieniem. My, mniej od niego mądrzy i nieporównywalnie mniej święci, wchodzimy co roku w nasz adwent z zupełnie innymi troskami. Kto tam myśli o sumieniu i czystym sercu? Choć Boże Narodzenie obiecuje nam spotkanie nie z bajką, ale z rzeczywistością, a w tej rzeczywistości nie z czymś, ale z kimś, nasze przygotowanie do świąt wygląda tak, jakby tamten Przychodzący był na niby i jakby uczcić Go można nie sobą, ale rzeczami. Szał potrzebnych i niepotrzebnych zakupów, podarunki, świecidełka, wyjazdy, listy, smsy. Przecież to wszystko jest wyłącznie dla nas i dla naszych! A co dla Niego?

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II NIEDZIELA ADWENTU została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Odwiedziny duszpasterskie

  • Możliwość komentowania Odwiedziny duszpasterskie została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • I NIEDZIELA ADWENTU

    Komu jak komu ale człowiekowi XXI wieku nie trzeba dopiero opisu Ewangelii, by dowiedział się, jakie to okropności czekają świat i ludzkość w dniu, w którym „moce niebios zostaną wstrząśnięte” i to, co wydawało się trwałe i bezpieczne nagle zacznie rozsypywać się jak skorupy rozbitego dzbana. Człowiekowi XXI wieku mówi o tym wystarczająco wyraźnie nauka. Współcześni fizycy, chemicy, biolodzy, różnego rodzaju specjaliści od analizowania rzeczywistości, grzebania w ziemi lub patrzenia w gwiazdy, wszyscy ci, do wczoraj jeszcze zwiastuni postępu i heroldowie optymizmu, coraz częściej przeobrażać się zaczynają w proroków ostrzegających świat przed zniszczeniem i zagładą. Jeśli te teorie, hipotezy, przepowiednie lub ściśle naukowe wnioski nie przyprawiają ludzi o zbiorowy obłęd, to świadczy to albo o bezmyślności, albo o odporności ludzkiej psychiki, która zdolna jest przyzwyczaić się do najgorszego. W każdym razie nikomu z tych, co opisują rzekomy koniec świata, nie przychodzi do głowy zapraszać nas do pogody, a już tym bardziej do optymizmu i radości. To tylko Jezus ma odwagę rzucić uczestnikom ostatecznej katastrofy to niepojęte zdanie: „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupieniem”. Zdanie to, czytanie w pierwszą niedziele adwentu, u progu nowego Roku Kościelnego, urasta do miary hasła i programu. Chrześcijanin powinien wziąć je w swoje życie i jego treścią przemienić każdą, nawet tę najczarniejszą, nawet tę huczącą gromami ostatecznej katastrofy noc. Ma zaś prawo to uczynić dlatego, ponieważ w chmurzącą się przed nim przyszłość wchodzi nie sam, ale z Jezusem. Chrześcijanin nie boi się tego przyjścia. Kto wierzy w Jezusa, kto Mu zaufał, kto zjednoczony jest z Nim miłością, ten już teraz, w czasie swojego ziemskiego życia, wyrastać zaczyna jak On, ponad to, co zmienne, przygodne, podlegające zniszczeniu i śmierci. Nawet przez najgorszy chaos pójdzie bezpiecznie ku obietnicy danej człowiekowi przez Boga. Ludzka głupota, przemoc zbrodniarzy lub tragiczny los mogą wprawdzie odebrać mu wszystko, co ma. Nie zabiorą wszakże najważniejszego: tego, kim jest.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania I NIEDZIELA ADWENTU została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii