Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Kwiecień, 2019

Nie będziemy się dziś zajmować Tomaszem. Wystarczy nam, co powiedział o nim Ewangelia. Skupimy natomiast uwagę na gromadce uczniów, o których Jan mówi, że z obawy przed Żydami zamknęli się w jakimś mieszkaniu, niewykluczone, że w Wieczerniku. Jest schyłek dnia zmartwychwstania. Uczniowie zabarykadowali drzwi, ponieważ czują się zagrożeni. Nikt nie powiedział, że gniew starszyzny, wyładowany na Jezusie, nie sięgnie po nowe jeszcze ofiary. Prześladowcy nie lubią pozostawiać na wolności zwolenników skazanego. Tym bardziej dziś liczyć się można z represjami, gdy rozeszły się już pierwsze pogłoski o zmartwychwstaniu Jezusa, i gdy Żydzi gorączkowo wmawiają Piłatowi, że to właśnie uczniowie wykradli ciało Zabitego. Pokolenie które przeżyło okupację, dobrze zna te zasłonięte okna, zaryglowane drzwi, to trwożliwe sprawdzanie, kto też przypadkiem puka do bramy. Oczywiście każdy z tych zamkniętych w jerozolimskim domu mężczyzn wie, że siepacze, jeżeli zechcą, znajdą ich także i tutaj i zaaresztują. Ale zawsze to co innego, niż być wziętym z łapanki ulicznej, nieoczekiwanie, bez możliwości pożegnania się ze swoimi. Zamykają się więc uczniowie, ponieważ boją się o siebie samych. Instynktownie czują, że nie dorośli jeszcze do stawiania czoła wrogim ludziom. Wyjść na zewnątrz, to dać świadectwo o Jezusie. Przyznać się do Niego. Stanąć w Jego obronie. Czy są do tego zdolni? Ostatnie dni ukazał im namacalnie własną słabość. Choć od tamtych zdarzeń upłynęły prawie trzy dni, uczniowie nie przyszli jeszcze do siebie. Jeszcze nie odzyskali wiary w Tamtego, który odszedł, i wiary w siebie. Lepiej więc, że są tutaj, za zamkniętymi drzwiami, względnie bezpieczni, a przede wszystkim znowu razem, w gromadzie, złączeni i zrównani wspólnym wstydem, ale i bogaci wspólną nadzieją. Jak to dobrze, że są jeszcze na świecie miejsca, do których można uciec w chwili próby. Gdzie odgrodzenie pozwala bezpiecznie odetchnąć, a odnalezione na nowo braterstwo i wspólnota ratują przed rozpaczą i samotnością. Czy znasz takie miejsca ucieczki? Miejscem ucieczki dla wierzącego w pewnych trudnych momentach jego życia może stać się ten kościół przez małe „k”, czyli świątynia, a w niej cisza, powaga, czas na refleksję, osobista modlitwa, konfesjonał, Eucharystia. Jeszcze skuteczniej niż przygodne odwiedziny kościoła pomaga dłuższe odosobnienie w jakimś domu rekolekcyjnym.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela WIELKANOCNA – ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Życzenia

    Niech Zmartwychwstały Chrystus, napełni nas wiarą i pokojem.

    Niech wspiera nas w codzienności życzymy

    aby światło Wielkanocnego Poranka rozświetlało naszą codzienność,

    a paschalna radość trwała w nas zawsze.

    Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

    Życzą  Wam i Waszym bliskim

    ks. Krystian i ks. Ireneusz

     

  • Możliwość komentowania Życzenia została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

    Jakże łatwo jest zamordować człowieka bezbronnego. Tego też zamordowano i wrzucono do grobu. Potem zatoczono jeszcze na ten grób wielki kamień, umyto ręce z krwi, by nie splamić nią świątecznego obrusa i powiedziano sobie z ulgą: koniec! Tak bowiem dotychczas kończyły się wszystkie historie ludzi sprawiedliwych a niewygodnych. Nie przewidziano wszakże jednego, a mianowicie, że zabity nie był tylko człowiekiem. Wprawdzie, gdy jeszcze żył, mówił tam coś o swoim tajemniczym pochodzeniu, o jakiejś swoich koligacjach z Panem Bogiem. Ale któżby wierzył w takie brednie. A tymczasem okazało się, że miał rację. Toteż historia, która zaczęła się po ludzku, skończyła się po Bożemu. Zamordowany poleżał w grobie niecałe trzy dni, potem wstał i żywy, w prawdziwym choć uwielbionym ciele, odwalił grobowy kamień. To właśnie ta dziwna historia o zmartwychwstaniu rozkołysała dzisiaj wszystkie dzwony całego chrześcijaństwa. Przyszliśmy, by u pustego grobu Zbawiciela odnowić swoją wiarę w żywego i zwycięskiego Chrystusa, ożywić nadzieję, a przede wszystkim wskrzesić na nowo swoją miłość ku Niemu. Czy ja naprawdę wierzę w Chrystusa? Czy wierzę, że będąc człowiekiem, był On i jest równocześnie Bogiem, przed którym pada się na kolana? Czy wierzę, że On mnie zna? Mną się interesuje? Mnie szuka? Że umarł za mnie? Że zmartwychwstał? Czy wierzę że On ma prawo stawiać mi żądania, mówić: zrób to, albo nie czyń tego lub tamtego, bo to cię zgubi, bo to nas rozdzieli z sobą, bo to zmarnuje wszystko, co dla ciebie uczyniłem? Czy dla mnie Wielkanoc, to naprawdę wciąż jeszcze przeżycie religijne, czy tylko święto takiej samej rangi jak walentynki lub dzień pokoju?

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Triduum Paschalne

  • Możliwość komentowania Triduum Paschalne została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ

    Triumfujący Bóg zawsze znajdzie zwolenników. Przez otwartą szeroko bramę w murze wschodnim, pochód wkracza do miasta. Jezus jest spokojny i pogodny, chociaż wie, czym skończy się ten zaimprowizowany przez tłum manifest. Wydaje się być nawet zadowolony. Na utyskiwania faryzeuszów, chcących, by uspokoił ciżbę, odpowiada krótko: „Powiem wam – jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”. Świat jest tak skonstruowany, że zawsze na nim ktoś wielbić będzie Boga. Jeśli ludzie zapomną o tym obowiązku, jeżeli ich usta będą kiedyś zbyt dumne, by wymawiać słowo: Bóg, rolę chwalców Najwyższego przejmą kamienie. Kamienie, które pozostaną z miast, państw i cywilizacji stworzonych przez tego rodzaju ludzi. Godzinę temu na stoku Góry Oliwnej Jezus płakał na takim właśnie miastem, które było zbyt dumne i harde, by pośrodku siebie dać należne miejsce Bogu. Nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony – powiedział smutno do uczniów. Nie minie 50 lat, a tylko rozrzucone na pogorzelisku głazy głosić będą wszystkim czasom, jaki los czeka tych, którzy obywać się chcą bez Boga. Ale dziś Jerozolima śpiewa jeszcze „hosanna!”. Jezus jest jej za to wdzięczny. Bóg bierze pod uwagę każdą z godzin, które biją. Docenia każde ludzkie „dziś”. Za to „dziś”, za to Jemu poświęcone „teraz” jest człowiekowi zobowiązany. Zapamięta każde nasze „hosanna”, choć – być może – już jutro, te same ustawę będą wołać „ukrzyżuj!”. Ileż myśli płynie od dzisiejszej Niedzieli Palmowej! Odrobina wysiłku, odrobina dobrej woli, odrobina entuzjazmu, miłości i ofiary zostanie zawsze przez Boga dostrzeżona. Ten, co nas stworzył, wie, że życie nie jest nam dane od razu całe. Dane nam są poszczególne chwile. Im więcej tych chwil naznaczymy Bogiem, religią, cnotą, tym lepiej dla nas. W godzinach walki, w godzinach odejść a może nawet zdrady, te chwile wołać będą za nami do Pana o zmiłowanie. Niech i dzisiejszy dzień będzie taką chwilą dobrej woli. Z gałązkami palmowymi w ręku wyjdźmy wszyscy na spotkanie Mesjasza.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

    Jezus siedzi na dziedzińcu świątyni, otoczony rzeszą słuchaczy. Przed Nim gromadka uczonych w Piśmie i oskarżona o cudzołóstwo kobieta. „Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Nic nie mówi. Jakby nieobecny duchem schylił się i kreślił palcem na ziemi jakieś nieczytelne znaki. Może chce im pokazać, jak bardzo przepis prawa może zagmatwać serce prawnika? Może pisze czyjś los? Wydaje wyrok na kogoś? Kiedy oskarżyciele nie przestają nalegać, Jezus podnosi się nagle i mówi: „kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. A więc jednak jest winna. A więc jednak miało miejsce przestępstwo. Nigdy, w żadnych okolicznościach, Jezus nie powie, że czarne jest białe, a białe czarnym. Nie nazwie grzechu cnotą, a cnoty grzechem. Prawda na pierwszym miejscu. Cudzołóstwo, tak surowo piętnowane od niepamiętnych czasów, jest i w nauce Jezusa grzechem. A z grzechem Jezus nie paktuje. On jeden bowiem zna całą jego złość i ohydę. By złamać zniewalającą moc grzechu, stanie wkrótce sam do rozstrzygającej walki z nim. Straci życie w tej walce, ale właśnie Jego śmierć zada decydujący cios grzechowi. Odtąd człowiek decydując się na zło, nie będzie już mógł się usprawiedliwić, że nie wiedział, co czyni. Na drodze grzechu spotka bowiem zawsze krzyż. Spotka ukrzyżowaną dla nas Miłość. Chcąc zrobić krok w kierunku grzechu, będzie musiał obalić ten krzyż. Będzie musiał tę ukrzyżowaną Miłość podeptać. Nie każdy się na to odważy. Nie każdy zapłacić zechce aż taką cenę. Teraz też, na dziedzińcu świątyni, w obliczu oskarżycieli, Jezus nie bagatelizuje popełnionego przez cudzołożnicę grzechu. Nie wybiela go. Nie usprawiedliwia okolicznościami. W rozstrzygnięciu Jezusa grzech zasługuje na karę. Czy także i człowiek, który zgrzeszył? Człowiek też. Tyle, że człowieka osłaniać będzie aż do końca miłosierdzie Miłosiernego. Oto stoi przed Jezusem taki właśnie, zasługujący na litość człowiek. Bóg jeden wie, co doprowadziło go do upadku. Jakie naciski, jakie chytre pułapki, jaka wewnętrzna słabość czy głupota, jaka ślepota i źle pojęta miłość. Zgrzeszyła. Teraz za ten grzech ma spaść na nią kara. Tylko z czyjej ręki? Któż to wystroił się w togę stróża prawa? Któż to chciałbym od Najświętszego usłyszeć upoważnienie do rozlewu krwi? Nie kto inny, tylko grzesznicy. Tacy sami jak ta, o której śmierć wołają. Owszem, gorsi od niej. Poniżają kogoś publicznie, komu zdarzył się upadek, chcą przez to zabłysnąć przed tłumem, jako gorliwi stróże prawa. A wszystko to czynią obłudnie i z perfidią. W rzeczywistości bowiem nie zależy im ani na prawie, ani na cudzołożnicy, ani na sprawiedliwości, ani na karze czy uwolnieniu winnego. Tym, kto ma tutaj paść ukamienowany, wdeptany w ziemię, wyszydzony wobec ludu, podstępnie schwytany na słowie, jest sam Jezus. Tylko, że nie z Bogiem takie gierki.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO

    CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO

    Od V Niedzieli Wielkiego Postu do wtorku

    Adoracja Najświętszego  Sakramentu

    Jest to czas wyciszenia zwłaszcza  po  karnawale, aby  przeprosić  za  grzechy  swoje  i  swoich  bliskich.

    Jezus czeka na ciebie !

     

    Niedziela

    1000 – 1115 – adoracja dla wszystkich

    1230 – 1330 – ul. Szymanowskiego

    1330 – 1430 – ul. Reymonta

    1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej

      Poniedziałek i  Wtorek

    830 –  930 –  ul. Reymonta 2 – 28

    930 – 1030 – ul. Skłodowskiej 1 – 59

    1030 – 1130 – ul. Szymanowskiego

    1130 – 1230 – ul. Rodzice z małymi dziećmi

    1230 – 1330 – Żywy Różaniec

    1330 – 1430 – ul. Reymonta 30 – 56

    1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej 61 – 113

    1530 – 1630 – dzieci

    1630 – 1730 – młodzież

  • Możliwość komentowania CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU – LAETARE

    Wśród wielu Jezusowych przypowieści, przypowieść „O synu marnotrawnym”, a raczej o jego wspaniałym ojcu, jest prawdziwie „pieśnią nad pieśniami” Bożego Miłosierdzia względem człowieka. Ileż to już razy słuchaliśmy tej opowieści, ileż razy na trudnych drogach powrotu świeciła nam ona jak gwiazda wskazująca dom ojca, dom wciąż jeszcze dla nas otwarty! Zna tę przypowieść każdy chrześcijanin. Napisano o niej wiele książek, wygłoszono wiele kazań. Nie będziemy więc dziś wracać do samego opisu, który zresztą przypomniała wszystkim odczytana przed chwilą Ewangelia. Spróbujmy natomiast przeanalizować teologiczną treść o synu marnotrawnym. Pod prostymi słowami i obrazami kryje się bowiem w niej cała omal objawiona nauka o nawróceniu i powrocie grzesznika do Boga. Młodszy syn z ewangelicznej opowieści oświadcza któregoś dnia ojcu, że opuszcza dom rodzinny. Żąda przy tym wydania przypadającej mu części majątku. Co doprowadziło do tak przykrej sytuacji? Trudności w rodzinie? Urażona czymś miłość własna? Młodzieńcza lekkomyślność i buta? Nie powie nam tego nikt. Tak, jak nikt nie wie, dlaczego to i nam robi się czasem ciasno i nieznośnie w przytulnym dotąd domu Ojca, w bezpiecznym świecie pacierza, niedzielnej Mszy świętej, częstej komunii, wielkanocnej spowiedzi, rezurekcji i pasterki. Ojciec z przypowieści nie pyta syna, dlaczego odchodzi. Z przedziwnym spokojem oddaje mu żądaną część majątku. Bóg ma dostać mocy, by zrywającego z Nim związek grzesznikowi powiedzieć: nie! Ale tego nie robi. Pozwala odejść. Nie uczyni żadnego gestu, by nas przemocą przy sobie zatrzymać. Szanuje wolność stworzenia, które sam wolnym uczynił. Czy jednak nie boli Go serce w godzinie rozstania? Grzesznik o to nie pyta. Krok przez próg i zaczyna się buńczuczna wyprawa w marnotrawstwo, swawolę i bezbożność. Jakże szybko przychodzi to, co nieuchronnie przyjść musiało: dno. Z pozłacanych tronów, które obiecywał grzech, schodzi się paść świnie.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU – LAETARE została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii