Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Maj, 2019

VI Niedziela WIELKANOCNA

Człowiek, to istota w drodze. Przychodzi, jest chwilę z nami, potem żegna się albo i nie żegna, ale opuszcza na zawsze tych, którzy go kochali albo których on sam zdążył na chwilę objąć krótką, burzliwą, zaprawionym goryczą rozstania miłością. Tylko Bóg nie ma zwyczaju opuszczać żadnej z tych rzeczy, do których raz przyłożył rękę. Jak w dniu stworzenia, tak i po milionach lat Jego ojcowska opaczność nadal zainteresowana jest światem, nadal jest bliska wszystkiemu, co wzięło byt z Jego woli. Nawet gdy człowiek nie chce mieć z Bogiem nic wspólnego, gdy od Niego ucieka, gdy ostentacyjnie odżegnuje się od wspólnoty ze swoim Stwórcą, Bóg nie pozbawia go swojej zbawczej obecności. Idzie za opornym cierpliwie i dyskretnie, gotów w każdej chwili pochwycić rękę swego nadąsanego dziecka, gdy tylko ta ręka ufnie się ku Niemu wyciągnie. „Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was” – mówi Jezus do uczniów w czasie ostatniej wieczerzy, przypominając im, że wszystkie Jego rozstania z ludźmi są tylko pozorne. Szczególną jednak swoją bliskość przyrzekł Jezus swoim przyjaciołom. „Jeśli Mnie kto miłuje… Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać” – słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Obietnica przybycia Ojca i Syna dopełniona zostaje zapowiedzią trzeciego jeszcze Gościa: „Ja zaś prosił będę Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. To powtórne przyjście Jezusa w towarzystwie Ojca i Ducha Świętego jest dla człowieka źródłem pokoju, światła i siły. Kończy się ciemność i dręczące dzieci tego świata „dokąd?” I „po co?”. Kończy się smutek samotność i człowiek jakby na nowo odkrywam siebie i świat. Jak kiedyś uczniowie bierze w siebie pokój, który nie jest ani miękkością, ani rezygnacją, ani kompromisem, ale poczuciem pewności, bezpieczeństwa i zmuszającej do działania energii. Nie dokonuje się to oczywiście od razu. Bóg ma czas. Toteż odsłania się człowiekowi stopniowo i powoli.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VI Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • V Niedziela WIELKANOCNA – ODPUST PARAFIALNY

    Kapłan – sacerdos po łacinie, czyli „święty dar”. Święty, bo daje święte rzeczy i tak należy to rozumieć. Bo sama świętość nie jest nikomu darmo dana, musimy ją zdobywać latami i to nieraz do ostatniego uderzenia serca. Zdobywać ją musi tak kapłan jak i osoba świecka. Dziś w uroczystość odpustową jak na święty dar niebios patrzymy na kapłan sprzed wielu wieków, na Jana Sarkandra. I podziwiamy jego bohaterską postawę, gdy odbierał katusze i był nieludzko traktowany. I podziwiamy ducha jego żarliwej modlitwy. I podziwiamy jego czułość na ludzką biedę i krzywdę. Sarkander, mocą Bożej łaski zapewne, ale i własną pracą nad sobą potrafił być prawdziwie świętym darem dla innych. I jest darem nadal. Dla nas współczesnych także. Bo świętość się nie przedawnia, nie traci gwarancji, nie zużywa się… Wręcz przeciwnie, z upływem czasu daje się coraz bardziej „smakować”. I mam nadzieję, że dane nam było mieć na drogach naszego życia takich współczesnych księży „Sarkandrów”. Gotowych zapomnieć o sobie, żyjących dla swoich owieczek. Serdecznych, ciepłych, wyrozumiałych. I tak pokornych, że czuliśmy, iż ci ludzie, modlitwą i święceniami zjednoczeni z Bogiem, prawdziwie stają się skarbem – darem – dla nas i parafii. I wielu z nas jest właśnie w tym „miejscu wiary”, bo prowadziły nas delikatne dłonie kapłana drogą katechezy, sakramentów, modlitwy. Może akurat to moje szczęście, ale miałem na swej drodze życia wspaniałych kapłanów. Mojego proboszcza z lat dzieciństwa i młodości Ks. Feliksa Hanuska, czarującego serdecznością i uśmiechem. W kapłaństwie zaś między innymi ks. Waleriana Ogiermana, o ojcowskim sercu. Oni dwaj (już świętej pamięci) i wielu innych stało się dla mnie prawdziwie „świętym darem”. I to jest mój Kościół, takich dał mi kapłanów, oni byli dla mnie „darem niebios”. I choć wiem, że jak pośród Dwunastu, jeden zdradził, zadał ranę, odszedł. To takie proporcje są i dziś. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Niech św. Jan Sarkander wyprasza łaski dla Śląskiego Kościoła i Kościoła w Ojczyźnie, by każdy duchowny żył i postępował tak, by stać się świętym darem dla innych.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V Niedziela WIELKANOCNA – ODPUST PARAFIALNY została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • IV Niedziela Wielkanocna – DOBREGO PASTERZA

    Mówi stare, tureckie przysłowie: „Nie ma człowieka, którego by nie gnębiły troski. A gdyby się przypadkiem taki znalazł, to nie byłby on człowiekiem”. Ludzki los do troska. Przez pierwsze lata naszego życia, zanim w małym dziecku rozbudzi się świadomość, a tym bardziej rozum, dźwiga tę troskę o siebie sam organizm człowieka. Ale z chwilą włączenia się w nas świadomości i rozumu, odpowiedzialność za prawidłowy rozwój naszego życia fizycznego i psychicznego, za zdrowie spadać zaczyna w coraz większej mierze na samego człowieka. To on troszczyć się odtąd będzie każdym jego zagrożeniem, z niepokojem patrzeć na postępujący proces starzenia się, to jemu osobiście zarezerwowany jest lęk przed nadchodzącą nieuchronnie śmiercią. Do troski o własny organizm dojdą od samego początku inne jeszcze troski. A więc troska o zdobycie wiedzy, zawodu, stanowiska w społeczeństwie, o jaki takie urządzenie się w życiu. Iluż ludziom te właśnie zmartwienia spędzają przez długie lata sen z powiek! A przecież to nie wszystko, co nas dręczy. Nawet nie najważniejsze. Wielkim przedmiotem troski dorosłego człowieka jest także drugi człowiek: mąż, żona, dziecko, rodzina, społeczeństwo, świat, w którym żyjemy. To właśnie w zetknięciu z rzeczywistością ludzi, nasze życie zabarwia się całą paletą (przeważnie) ciemnych kolorów: od zniechęcenia, nudy, zawodu i niechęci, do buntu, gniewu, nienawiści i rozpaczy włącznie. Nie ma i nie będzie ludzkiego życia bez tych cieni. Udręczonemu człowiekowi podsuwa dzisiejsza Ewangelia kilka zdań wypowiedzianych kiedyś przez Jezusa, które stać się mogą dla każdego z nas z lampą – przewodniczką przez najczarniejszą nawet noc. Oto one: „Ja jestem dobrym pasterzem. Znam owce moje. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”. A więc: Jesteś w rękach Boga. A to są mocne ręce. I co najważniejsze, kochające.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV Niedziela Wielkanocna – DOBREGO PASTERZA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • III Niedziela WIELKANOCNA

    Wszystko zaczął Piotr, a zaczął – trzeba mu to wypomnieć – bardzo nieteologicznie: „Idę łowić ryby”. Nie chodziło oczywiście o żadną zdradę dotychczasowego powołania. Piotr ani nie porzucał służby u Chrystusa, ani nie wracał na stałe nad jezioro. Piotr jest po prostu zmęczony. Tyle ostatnio przeżył. Tyle wycierpiał. Tyle z siebie wypłakał. Teraz przybył z towarzyszami do Galilei. Chce się przez chwilę odprężyć, wracając na jedną noc do zajęcia, które kiedyś wypełniało mu tyle nocy. „Idę łowić ryby”! Odpowiedzieli mu towarzysze: „Idziemy i my z Tobą”. Jest ich siedmiu. Święta liczba Biblii, symbolizująca pełnię. Łowią całą noc, ale sieci pozostają puste. Trzeba się im przyzwyczaić do nieudanych połowów. Gdy bowiem zaczną łowić ludzi, nie będzie wcale lepiej. Nad ranem, gdy już zniechęceni opuszczają ręce, jawi się na brzegu jakaś postać. Jest jeszcze za ciemno, by rozpoznać, kto to taki. Nieznajomy woła do nadpływających: „Dzieci, czy macie co na posiłek?”. Są więc już klienci po ryby. Tylko, że ryb nie ma. Mówią o tym Tamtemu, a On do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Skąd Piotr zna to polecenie? Trzy lata temu, od takiego właśnie rozkazu wszystko się na nowo w jego życiu zaczęło. Bo zaraz były ryby. Wiele ryb. Niestety dziś, słysząc taki sam jak wówczas rozkaz, nie rozpoznaje Mistrza. Nie rozpoznaje Go nawet wtedy, gdy wypełniona rybami sieci idzie ciężko na dno. Dopiero Jan zawoła do niego: „To jest Pan!”. dlaczego więc Piotr jest jeszcze ślepy? Może Pan chce pouczyć swojego apostoła, że nawet on – Opoka, on – Pasterz nie zawsze będzie tym pierwszym, co to na miałkim piasku pospolitych ludzkich spraw i wydarzeń odkryj obecność swojego Mistrza. Czasem dojrzy Go wcześniej ktoś inny. Czasem ktoś inny pierwszy Go rozpozna i odczyta Jego wolę. Jakiś Jan. Jakiś uczeń, którego Jezus miłuje.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii