Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Lipiec, 2019

15 Niedziela Zwykła

Kto jest moim bliźnim? Odpowiedź pozornie prosta i aż dziwić się trzeba, że uczony w Piśmie, człowiek zapewne starszy i nie głupi, który przecież nie żył na księżycu, ale na ziemi, zwrócił się właśnie z takim pytaniem do Jezusa. Moim bliźnim jest każdy człowiek. Każdy, a więc nie tylko rodak, mówiący tym samym co ja językiem i mieszkający w tym samym kraju co ja, a więc nie tylko wyznawca religii, którą ja uważam za prawdziwą, i tego kierunku politycznego, za którym ja się opowiadam. Moi bliźni mają różny kolor skóry, mówią niezrozumiałymi dla mnie językami, gromadzą się pod sztandarami różnych barw, czczą lub nie czczą Boga, są sprawiedliwi lub grzeszni, budują na świecie ład, dobro i pokój albo topią ten świat we krwi, krzywdzie, nędzy i plugastwie. Poza więzami natury istnieją związki o wiele wyższej rangi. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożej miłości. Każdego z nas Bóg kocha i każdym się opiekuje. Za każdego z nas umarł Chrystus. Każdy zaproszony został do życia bez końca w królestwie Ojca. Uczony w Piśmie w dzisiejszej Ewangelii mógł tego wszystkiego nie wiedzieć. Od dzieciństwa wszak wmawiano mu, że bliźnim jest tylko rodak, Izraelita, członek wybranego przez Jahwe narodu. Stąd zapewne jego pytanie skierowane do Jezusa. My wiemy, kto jest naszym bliźnim. Wiemy, że jest tych bliźnich tylu, ilu ludzi zamieszkuje ziemię. Wiemy również, że ich sobie nie wybieramy. Czy chcemy, czy nie chcemy, oni po prostu są. W czym jednak problem? Mianowicie przy teoretycznym akceptowaniu zasady, że wszyscy ludzie są moimi braćmi, w praktyce często żyję życiem egoisty, szukam wyłącznie samego siebie, służę tylko sobie i poza sobą nie widzę nikogo. A to straszne odkrycie!

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 14 Niedziela Zwykła

    Zaczynało się zawsze od słowa „pójdź”. Rzucał je temu lub owemu, spotkanemu na drodze. Rzucał je niektórym z tych, co sami zgłosili się, bo zapragnęli pozostać przy Mistrzu. Nie kupował nikogo obietnicami. Nie ciągnął ludzi ku sobie wizją łatwego i dostatniego życia. Czasem wręcz ich zniechęcał wysokimi wymaganiami. Jedni odchodzili, drudzy zostawali. Z tych, którzy się zdecydowali pozostać, urosła z czasem spora gromadka. I gdy się już razem zżyli, gdy byli już nie tylko „z Nim”, ale i „Jego”, wtedy padło i to drugie słowo: „Idźcie”. Musiało paść. Do Jezusa przychodzi się zawsze po to, żeby przez Niego zostać posłanym. Uczeń jest tu zawsze apostołem. Otrzymany dar musi być przekazany innym. Cała dzisiejsza Ewangelia poświęcona jest opisowi rozesłania przez Jezusa Jego uczniów na pierwsze prace apostolskie. „Idźcie” – które tutaj pada, ma jeszcze bardzo skromny zasięg; właściwie tylko Galilea, może Judea, może niewielki skrawek ościennych krajów przylegających do Izraela. Ale czuć już w tym słowie zapowiedź innego rozesłania, które mieć będzie miejsce po Zmartwychwstaniu – „na cały świat”. Do wszystkich narodów. Podobnie jak zbawienie ma charakter powszechny, tak i wieść o nim dotrzeć musi do wszystkich. Żniwo jest więc wielkie i dojrzewa nie tylko w Palestynie. Czy starczy jednak robotników? Tych tutaj jest 72. W porównaniu z pierwszą ekipą misjonarzy, składającej się wyłącznie z Apostołów, tutejsza jest o wiele większa. Ot ludzie bardzo prości, ale silni nie tyle wiedzą religijną, czy wymową, ile tym, co przeżyli u boku Jezusa, co u Niego widzieli i co słyszeli z Jego ust.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii