Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Lipiec, 2019

18 Niedziela Zwykła

Marność nad marnościami. Te przeznaczone do rozburzenia stare stodoły z dzisiejszej Ewangelii, by w ich miejsce wybudować nowe i obszerniejsze, napsuły już niejednemu z wierzących sporo krwi. Czy naprawdę Panu Bogu nie podoba się, że pracujemy, dochodzimy do jakiego takiego majątku, że zaczynamy wygodniej mieszkać i dostatniej się ubierać, a nawet odkładamy jeszcze coś na czarną godzinę? Czy doczesna rzeczywistość, w której tkwimy, dla której zamartwiamy się, nie dojadamy, nie dośpimy, dla której człowiek bierze na siebie tyle ofiar i za którą wysoko płaci swoim czasem, swoim zdrowiem, a więc sobą samym – to tylko „marność nad marnościami” i pogoń za wiatrem, jak nam to przed chwilą odczytano? Czy rozsądny i pracowity gospodarz – bo leniwcowi nie obrodzi pole nawet w najbardziej urodzajne lato – nie zasługuje na pochwałę i postawienie go za wzór, a nie na słowo „głupiec”! Czy chrześcijaństwo do końca gardzić będzie ziemią i nawoływać wyłącznie do pacierza i liczenia na pomoc z nieba? Wystarczy! Nie mnóżmy zarzutów. Im więcej ich wysuniemy, tym bardziej będą niedorzeczne. Najlepszą odpowiedzią niech będzie poważne podejście do tekstu dzisiejszych czytań mszalnych, w pierwszym zaś rzędzie do Ewangelii. Łukasz przytacza w niej opowieść Jezusa o pewnym zamożnym człowieku, który nie wiedząc, gdzie zgromadzić udane zbiory, postanawia zburzyć swoje stare spichlerze dla wybudowania nowych, bardziej obszernych. Zapewne jest to gospodarz energiczny i z inicjatywą. Niestety, lista pochwał pod jego adresem nie będzie długa. Nasz obszarnik ma bowiem sporo wad. Jest on przede wszystkim bardzo krótkowzroczny. Wybudowawszy, nowe stodoły sądzi naiwnie, że ubezpieczył się w ten sposób na całą swoją przyszłość. A co, gdy złodzieje się włamią? A co, gdy pożar? A co, gdy spadek ceny zboża? Nawet niepozorne myszy sprawić mogą prawdziwe spustoszenie w źle zabezpieczonych sąsiekach. Nasz gospodarz nie bierze w ogóle pod uwagę takiej ewentualności. Co gorsza, on i w stosunku do własnej osoby nie wietrzy żadnego niebezpieczeństwa. A ileż to potrzeba, by umrzeć? Dróg prowadzących w śmierć jest wiele. Nasz gospodarz nie ma tego rodzaju zmartwień. Wręcz przeciwnie. On już z góry ustalił program na te długie i spokojne lata, którego go czekają. I tu znowu człowiek ten okazuje się bardzo płaski i malutki.

Ks. Ireneusz

 

  • Możliwość komentowania 18 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 17 Niedziela Zwykła

    Proście, a otrzymacie! Przyrzeka nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii wysłuchanie wszystkich próśb zanoszonych do Boga. Nie jest to jedyna obietnica tego rodzaju na kartach Ewangelii. Podobnie mocne jak u Łukasza wyrażenia: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”, znajdziemy także u Mateusza, Marka a przede wszystkim u Jana. Wszystkie te wyrażenia budzą uzasadnioną ufność. „O cokolwiek”, „ilekroć”, „wszystko” – i to za jedno tylko ufne zwrócenie się do Boga. Człowiek aż nie wierzy własnym uszom. Czy to możliwe? Obwieszone wotami i dziękczynnymi tablicami ściany przeróżnych sanktuariów, pełne wdzięczności listy, przepełnione pociągi do Lourdes, Fatimy czy Częstochowy zdają się potwierdzać ewangeliczną tezę o skuteczności modlitwy. Tylu ludzi zostało przecież wysłuchanych. Dla tylu niebo okazało się łaskawe. Niestety, nasze własne doświadczenie mówi nam możesz zgoła coś innego. Ile razy prosiliśmy i nie otrzymaliśmy nic. Ile razy szukaliśmy, a nie było nam dane znaleźć. Nie tylko delikatnie, jednym palcem, ale i pięściami obu rąk kołataliśmy w zamkniętą bramę nieba, niestety, drzwi nikt nam nie otworzył. Powie ktoś: może prosiłeś o rzeczy szkodliwe, o błahostki, drobiazgi? Ale cóż szkodliwego jest w tym, gdy proszę, by zagrożone małżeństwo moich przyjaciół nie rozleciało się, by ojciec przestał pić, a syn powrócił szczęśliwie z wojska? Albo czy to jest drobiazg lub błahostka, gdy błagam Boga o pomyślne wyniki skomplikowanej operacji? O zdanie przez moje dziecko egzaminu dojrzałości? O spokój i zgodę w rodzinie? A przecież wiele takich właśnie próśb pozostaje „niewysłuchanych”. Czyżby zabrakło czegoś istotnego naszej modlitwie, że Bóg pozostaje na nią głuchy? Warto się nad tym zastanowić, no bo przecież nie sposób przyjąć, że Jezus przereklamował wartość modlitwy i obiecał coś na wyrost, czego w rzeczywistości nie miał zamiaru spełnić i nie spełnia. W swoim Liście do Gminy Jerozolimskiej stawia apostoł Jakub następujące twierdzenie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie”.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 17 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 16 Niedziela Zwykła

    Pochwała kontemplacji. Nawet z powodu Jezusa można dojść w domu do nieporozumienia. I to pomiędzy tak szlachetnym i rozumiejącymi się osobami, jak siostry Łazarza: Maria i Marta. Poszło o sposób zachowania się wobec gościa. Gościem był Jezus, który niespodziewanie zawitał do Betanii. Dwie osoby – dwie postawy. Marta rzuca się gorączkowo w wir przygotowań improwizowanego w pośpiechu przyjęcia. Maria siada u stóp Przybywającego i zapatrzona w Niego, zasłuchana w Jego słowa, zapomina o całym świecie. Scena w Betanii, tak barwnie opisana w dzisiejszej Ewangelii, może poróżnić pomiędzy sobą także i nas. Bo chociaż Jezus rozstrzygnął już autorytatywnie na korzyść Marii sposób zachowania się obu sióstr, niejeden z nas ma nadal i mieć będzie chyba jeszcze długo wątpliwości, czy w opisanym wypadku należało akurat tak postąpić, jak to zrobiła Maria. Zagonieni, zapracowani, zanurzenie od świtu do nocy w hałas kręcącego się obłędnie kieratu życia, niełatwo przyznamy, że „Maria obrała najlepszą cząstkę”. Tym bardziej, że wyrasta przed nimi problem wciąż aktualny, a różnie przez różnych ludzi rozstrzygany, mianowicie kontemplacji i życia czynnego. Słowo „kontem- placja” występuje nie tylko w słowniku pojęć religijnych. Ostatnio posługuje się nim dość
    często tak zwana filozofia głębi i psychoterapia, nie mówiąc już o pismach indyjskich guru. Słowo „kontemplacja” w znaczeniu religijnym kojarzy się nam z zakonami klauzurowymi, gdzie to poświęceni Bogu ludzie, odcięci od świata wysokim klasztornym murem, a jeszcze bardziej dobrowolnym wyrzeczeniem, w skupieniu, medytacji i modlitwie usiłują, jak kiedyś Maria w Betanii, przeżyć bliskość Boga. Tego rodzaju kontemplację uprawiać jednak można także poza klasztorem, w stanie świeckim. Otóż wszystkim tym ludziom robi się czasem poważne zarzuty. Pozwalają oni sobie rzekomo na luksus bezczynności. Zamykają się w egoistycznym kręgu własnych spraw, a swój cenny czas marnują na długich modlitwach i nikomu nic nie dającej pobożności. Ile razy w życiu słyszeliśmy tego rodzaju zarzuty! Może i wśród nas samych są tacy, którzy za tamto „marnowane” życie mają pretensje nie tylko do poszczególnych osób, uprawiających kontemplację, ale i do wszystkich zakonów klauzurowych, do Kościoła, który na to pozwala i do tego zachęca, a nawet do samego Boga. „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu?”.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 16 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 15 Niedziela Zwykła

    Kto jest moim bliźnim? Odpowiedź pozornie prosta i aż dziwić się trzeba, że uczony w Piśmie, człowiek zapewne starszy i nie głupi, który przecież nie żył na księżycu, ale na ziemi, zwrócił się właśnie z takim pytaniem do Jezusa. Moim bliźnim jest każdy człowiek. Każdy, a więc nie tylko rodak, mówiący tym samym co ja językiem i mieszkający w tym samym kraju co ja, a więc nie tylko wyznawca religii, którą ja uważam za prawdziwą, i tego kierunku politycznego, za którym ja się opowiadam. Moi bliźni mają różny kolor skóry, mówią niezrozumiałymi dla mnie językami, gromadzą się pod sztandarami różnych barw, czczą lub nie czczą Boga, są sprawiedliwi lub grzeszni, budują na świecie ład, dobro i pokój albo topią ten świat we krwi, krzywdzie, nędzy i plugastwie. Poza więzami natury istnieją związki o wiele wyższej rangi. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożej miłości. Każdego z nas Bóg kocha i każdym się opiekuje. Za każdego z nas umarł Chrystus. Każdy zaproszony został do życia bez końca w królestwie Ojca. Uczony w Piśmie w dzisiejszej Ewangelii mógł tego wszystkiego nie wiedzieć. Od dzieciństwa wszak wmawiano mu, że bliźnim jest tylko rodak, Izraelita, członek wybranego przez Jahwe narodu. Stąd zapewne jego pytanie skierowane do Jezusa. My wiemy, kto jest naszym bliźnim. Wiemy, że jest tych bliźnich tylu, ilu ludzi zamieszkuje ziemię. Wiemy również, że ich sobie nie wybieramy. Czy chcemy, czy nie chcemy, oni po prostu są. W czym jednak problem? Mianowicie przy teoretycznym akceptowaniu zasady, że wszyscy ludzie są moimi braćmi, w praktyce często żyję życiem egoisty, szukam wyłącznie samego siebie, służę tylko sobie i poza sobą nie widzę nikogo. A to straszne odkrycie!

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 15 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 14 Niedziela Zwykła

    Zaczynało się zawsze od słowa „pójdź”. Rzucał je temu lub owemu, spotkanemu na drodze. Rzucał je niektórym z tych, co sami zgłosili się, bo zapragnęli pozostać przy Mistrzu. Nie kupował nikogo obietnicami. Nie ciągnął ludzi ku sobie wizją łatwego i dostatniego życia. Czasem wręcz ich zniechęcał wysokimi wymaganiami. Jedni odchodzili, drudzy zostawali. Z tych, którzy się zdecydowali pozostać, urosła z czasem spora gromadka. I gdy się już razem zżyli, gdy byli już nie tylko „z Nim”, ale i „Jego”, wtedy padło i to drugie słowo: „Idźcie”. Musiało paść. Do Jezusa przychodzi się zawsze po to, żeby przez Niego zostać posłanym. Uczeń jest tu zawsze apostołem. Otrzymany dar musi być przekazany innym. Cała dzisiejsza Ewangelia poświęcona jest opisowi rozesłania przez Jezusa Jego uczniów na pierwsze prace apostolskie. „Idźcie” – które tutaj pada, ma jeszcze bardzo skromny zasięg; właściwie tylko Galilea, może Judea, może niewielki skrawek ościennych krajów przylegających do Izraela. Ale czuć już w tym słowie zapowiedź innego rozesłania, które mieć będzie miejsce po Zmartwychwstaniu – „na cały świat”. Do wszystkich narodów. Podobnie jak zbawienie ma charakter powszechny, tak i wieść o nim dotrzeć musi do wszystkich. Żniwo jest więc wielkie i dojrzewa nie tylko w Palestynie. Czy starczy jednak robotników? Tych tutaj jest 72. W porównaniu z pierwszą ekipą misjonarzy, składającej się wyłącznie z Apostołów, tutejsza jest o wiele większa. Ot ludzie bardzo prości, ale silni nie tyle wiedzą religijną, czy wymową, ile tym, co przeżyli u boku Jezusa, co u Niego widzieli i co słyszeli z Jego ust.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 14 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii