Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum z miesiąca Sierpień, 2019

21 NIEDZIELA ZWYKŁA

Wielu czy niewielu zbawionych? Anonimowy słuchaczy, jakiś szary człowiek z tłumu, pyta Jezusa: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. Pyta, bo się boi. Wysłuchiwał zapewne bardzo uważnie wielu nauk Jezusa i jest przytłoczony ciężarem stawianych przez Niego żądań. Bo to i wyrzec się rodziny, bo to i nie sądzić drugich ani ich nie potępiać, wręcz przeciwnie miłować nawet wrogów, bo to i zrezygnować ze swojego na rzecz ubogich, bo to wreszcie i zaprzeć się samego siebie i wziąć na barki krzyż. A kto wie, ile jeszcze ponad to? Dopiero co napiętnował Jezus publicznie i w sposób bezwzględny faryzeuszów i uczonych w Piśmie. A więc tych, którzy uchodzili w Izraelu za najpobożniejszych i najbardziej gorliwych. Odsłonił nędzę i małość tam, gdzie w mniemaniu ludzi błyszczała cnota. Zamiast pochwały wyrzucił pod ich adresem swoje zatrważające „biada”. Któż się więc ostoi? Mały człowiek z tłumu jest zatrwożony. Jeżeli tak się marzec ze zbawieniem, jeżeli za jego osiągnięcie tyle trzeba zapłacić, jeżeli prawdziwa cnota jest aż tak rzadka, to chyba tylko niewielu będzie wybranych. Jezus jakby nie słyszał pytania swojego nieznanego słuchacza z tłumu. W każdym razie nie odpowiada na nie wprost. Wie, że gdyby powiedział „tak” lub „nie”, wyzwoliłoby to od razu lawinę nowych, a w zasadzie niepotrzebnych pytań. Niepotrzebnych, ponieważ każdy z tych ludzi nie tylko chce wiedzieć, ile tam i jakich wejdzie do królestwa niebieskiego, ale czy wejdą do niego oni sami. Tak postawione pytanie jest dla Jezusa ważne. Toteż da na nie odpowiedź. Uczyni to posługując się dwoma porównaniami. Obrazem ciasnych i obrazem zamkniętych drzwi. Wybór wąskiej lub szerokiej drogi, wybór ciasnych lub przestronnych drzwi zadecyduje czy wielu będzie zbawionych. Ilu takich będzie? – Pyta człowiek z tłumu. W miejsce odpowiedzi Jezus postawił apel: „Zadbaj o własny los. Zbawienie jest dla ciebie sprawą tak ważną, że jego osiągnięciu poświęcić musisz wszystkie siły. Wybierz wąską drogę. Wybierz drzwi ciasne, zawczasu odrzucając od siebie to, z czym – jak ci mówi Ewangelia, jak cię poucza Kościół, jak cię ostrzega własne sumienie – przez te drzwi się nie przeciśniesz. A zrób to zaraz. Bo otwartą jeszcze dziś dla ciebie bramę, jutro zastać możesz już zamkniętą”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 21 NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 20 Niedziela Zwykła

    Nie pokój, lecz rozłam! „Obdarz nas pokojem!” – Codziennie prosimy o to we Mszy świętej Bożego Baranka, wierząc, że taka prośba idąca przecież jak najbardziej po linii natury Baranka, zostanie na pewno wysłuchana. Baranki nie toczą bowiem wojen, nie rozrywają na strzępy przeciwnika, nie żywią się ani mięsem ani krwią swoich ofiar. Są barankami, a nie lwami czy tygrysami. Ale oto w dzisiejszej Ewangelii nasz Baranek Boży robi wszystkim niepokojącą niespodziankę. Jakby wypierają się swojej misji Księcia Pokoju, którą zwiastowali aniołowie nad Jego kołyską, mówi On do uczniów: „Czy myślicie, że przyszedłem ziemi dać pokój? Nie, powiadam wam, leczy rozłam”. Kiedy zestawimy to zdanie z innymi wypowiedziami Jezusa, choćby z tymi znanymi: „Pokój zostawiam Wam, pokój mój daję wam”, czy z Jego wielkanocnym „Szalom”, jesteśmy zdezorientowani. Czy z góry przekreśla On to, co powie na innym miejscu? Albo nie brał poważnie którejś ze swoich wypowiedzi? Ani jedno, ani drugie. Obydwie wypowiedzi Jezusa są prawdziwe i obydwie potraktować trzeba poważnie. Ale ta dzisiejsza każe być uważnym, by nie podstawić pod słowo „pokój” tego sensu, który wprawdzie dla nas jest oczywisty, ale niezupełnie pokrywa się z tym, co myślał Jezus. Słowo „pokój”, to wyrażenie wieloznaczne. Dziś, w naszym świecie jest ono niesłychanie modne. Znużeni tylu wojnami, zagrożeni wciąż na nowo różnego rodzaju konfliktami, uchwyciliśmy się kurczowo, niby ostatniej deski ratunku, hasła „pokój” i próbujemy z niego zrobić jedyne skuteczne lekarstwo na wszystkie bolączki ludzkości. Co rozumie przeciętny, szary człowiek pod wrażeniem „pokój”? Pokój to dla nas czas bez wojny. Czas bez rewolucji, bez krwawych zamieszek. Pokój to spokój. Czy Jezus posługując się wyrażeniem „pokój”, miał także to samo na myśli? Boję się, że nie zawsze. Dziś mówi wprawdzie o pokoju w potocznym tego słowa znaczeniu, rozumiejąc pod nim zgodę i wzajemną tolerancję. Ale na przykład żegnając się z uczniami w wieczór Wielkiego Czwartku, ma na myśli zupełnie coś innego. Powiedział im to zresztą całkiem wyraźnie: „Pokój mój daję wam! Nie tak, jak daje świat”. Jest tu jakaś wartość związana bezpośrednio z Nim samym, z Jego osobą i misją. Jest w tym pokoju coś z Boga, coś z wieczności, coś z najbardziej fundamentalnych przeznaczeń człowieka. Jezus nie obiecywał nigdy światu, że uwolnij go od wojen. Nigdy nie zapowiadał na ziemi trwałego ładu, spokoju i dobrobytu. Przeciwnie, wielokrotnie ostrzegał On swoich, że przyjdzie żyć im w świecie wstrząsanym konfliktami, niesprawiedliwością i gwałtem, znosić prześladowania, a nawet stracić życie za przyznanie się do Chrystusa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 20 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 19 Niedziela Zwykła

    Wolni i gotowi. Niedzielne ewangelie, to czasem wielkie perspektywy, porywające wyobraźnię obrazy, fundamentalne dla życia problemy. A czasem tylko detale, fragmenty jakiejś obszerniejszej nauki, szczegółowe zalecenia lub wskazania. Dziś właśnie przypadło nam do rozważania tego rodzaju wycinek z większej całości, wycinek pozornie marginesowy, w rzeczywistości niezmiernie ważny dla każdego ucznia Chrystusa. Chodzi o wyzwolenie serca z nadmiernego przywiązania do dóbr materialnych oraz o czujną gotowość sługi, który czeka na powrót pana. Pragnienie posiadania jest jednym z podstawowych pragnień człowieka, a prawo do własności jednym z jego pierwotnych i najstarszych praw. Należąc do wyposażenia natury ludzkiej, prawidłowo użyte, przyczyniają się do ochrony wolności i godności ludzkiej. Niestety, posiadanie nie jest wolne od niebezpieczeństw. U wielu ludzi prowadzi ono do wykoślawienia charakteru i poważnych konfliktów z etyką. Ten, kto ma, chciałby zazwyczaj mieć więcej. Chęć zbicia majątku przeradza się u niejednego w prawdziwe opętanie. Bogacz, który wszedł na tę drogę, ani spostrzega, jak traci z oczu inne wartości: sumienie, uczciwość, wolność, prawa drugiego człowieka, owszem nawet samego Boga. Mamona urasta do rangi bezwzględnego bożyszcza, któremu codziennie składać trzeba coraz to nowe ofiary. Żaden żebrak nie pożąda tak pieniędzy, jak bogacz, który w złocie utopił całe swoje serce. Ponadto ten, kto ma, chciałby zazwyczaj zatrzymać to wyłącznie dla siebie. Bogaci nie lubią dzielić się tym, co posiadają. Chronicznie nie znoszą nędzarzy, jako potencjalnych pretendentów do ich majątku. Niewrażliwi na potrzeby człowieka, obojętnieją także wobec Boga, który im jest po prostu niepotrzebny. Swoich uczniów zachęca dzisiaj Jezus do dobrowolnej rezygnacji z posiadania, a już co najmniej do odważnego przekroczenia ziemskiego sposobu patrzenia na pieniądze i bogactwo. Oni, mała trzódka, powinni być gotowi sprzedać wszystko co mają i rozdać ubogim, by stać się wolnymi dla Boga i dla Ewangelii. Nie tracą przy tym nic.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 19 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii