Sprawdzamy postawy. Myli się bardzo ten, kto sądzi, że w dzisiejszej Ewangelii otrzymał z ust największego moralnego autorytetu regułę poprawnego zachowania się przy stole, oraz wskazówkę, z jakiej kategorii ludzi dobierać biesiadujących. Polecenie, by przechodząc na ucztę zajmować ostatnie miejsce, jest niewykonalne, choćby z tego powodu, że ostatnie miejsce jest tylko jedno, a zaproszonych wielu. Gdyby każdy z gości chciał dosłownie stosować się do polecenia Jezusa, powstałby niesłychany zamęt, bo na ostatnim miejscu usiadłby w końcu i tak tylko jeden z biesiadników. Niewykonalna jest i druga zasada postawiona w dzisiejszej Ewangelii, by urządzając biesiadę, zapraszać na nią „ubogich, ułomnych, chromych, niewidomych”. Owszem, można to zrobić raz, drugi czy nawet trzeci. Ale przecież nasi przyjaciele, bracia, krewni lub zamożni sąsiedzi też mają prawo zasiąść z nami przy stole. Odmawiając im tego narazilibyśmy na szwank przyjaźń, spowodowali obrazę wielu i ostatecznie pozostali sami, odgrodzeni murem niechęci od naszego środowiska. Czy o to Jezusowi chodziło? Zaproszenie na ucztę do pewnego bogatego faryzeusza, które kiedyś otrzymał, i obserwacja zachowania się gości na tym przyjęciu, a nawet sam zestaw zaproszonych osób, dają Nauczycielowi z Nazaretu okazję do poruszenia pewnych prawd, które są konieczne i bardzo wielkiej wagi w kształtowaniu naszego stosunku do Boga. I tak na nie trzeba spojrzeć. Panem, który zaprasza człowieka do swojego stołu jest Bóg. Malując przed słuchaczami obiecaną ludziom wieczną nagrodę, Jezus, nie tylko na tym jednym miejscu sięga do obrazu uczty. W pismach Nowego Testamentu znajdujemy wiele wzmianek o tym, kto może liczyć, że spotka go zaszczyt zajęcia miejsca przy stole, tym królewskim stole Boga. Będą to ci, co opuścili wszystko i poszli za Chrystusem. Będą ludzie z Kazania na Górze, bardziej sprawiedliwi niż uczeni w Piśmie i faryzeusze, ludzie nie tylko mówiący „Panie, Panie”, ale wypełniający wolę Ojca. Będą wszyscy cierpiący prześladowanie dla Ewangelii. Będą słudzy dobrzy i wierni, rozsądni, rozumiejący znaki czasu i zawsze gotowi. Będą ci, co wybierają drogi wąskie i przejścia przez ciasną bramą. Będą wszyscy służący bliźnim, nawet w tak niepozornych sprawach, jak podanie kubka wody spragnionemu. Będą cisi, nie trąbiący przed ludźmi o swoich zasługach, nie sądzący pochopnie bliźniego, przebaczający doznane krzywdy, miłujący nieprzyjaciół i miłujący się nawzajem. Jak widać, wachlarz postaw i lista osób zasługujących na wyróżnienie honorowym miejscem przy stole Pana jest ogromna, a przecież nie została ona tutaj przedstawiona w całym swoim bogactwem.

Ks. Ireneusz