Ojcze nasz … (18) „i odpuść”. Czym tak naprawdę jest odpuszczenie? W teologii moralnej funkcjonuje takie powiedzenie: „sprawiedli wość bez miłości jest okrutna, miłość bez sprawiedliwości jest pobłażaniem złu”. Wielokrotnie rozważali to pielgrzymi do Matki Bożej Piekarskiej – Matki Sprawiedliwości i Miłości społecznej. Takie rozważanie jest konieczne w dzisiejszych czasach, kiedy jest wielu bezwzględnie domagających się sprawiedliwości i równie wielu kochających nieodpowiedzialnie. Właśnie w Bogu znajdujemy doskonałe połączenie Miłości ze Sprawiedliwością – Miłość Miłosierną, która jest doskonała choć nie pobłażliwa. Kiedy więc wypowiadamy „odpuść” potrzeba takiej pokory, która uznaje winę, przyjmuje jej konsekwencje i zwraca się o niczym nie zasłużone Miłosierdzie – to porządek Miłości. Uznanie winy pociąga za sobą konieczność zwrócenia się do Tego, kto JEDYNIE potrafi ją przebaczyć. „Odpuść” to nie jest zwrócenie się do terapeuty o zlikwidowanie tego nieprzyjemnego uczucia jakim są wyrzuty sumienia – to pokorna postawa dziecka, które w Ojcu szuka oparcia i pokoju. Otwiera się tu cała przestrzeń warunków dobrej spowiedzi, które w wołaniu „odpuść” pełnią zasadniczą rolę. Szczególnie ważny wydaje się żal za grzechy, postanowienie poprawy i związana z nim praca nad sobą. Odpuść to wołanie o Miłosierdzie – kto go dziś potrzebuje?