Ojcze nasz … (21) „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” Przypowieść o nielitościwym dłużniku wskazuje wyraźnie, że prośba o miłosierdzie skierowana do Boga wymaga także miłosierdzia wobec bliźnich. Nie można nosić w sercu urazy do bliźnich i jednocześnie oczekiwać przebaczenia grzechów przez Boga. Znana jest (niestety tylko z historii) praktyka, że dziecko przed wyjściem do kościoła do spowiedzi, przychodziło przeprosić rodziców. Znany jest też tekst biblijny: „jeżeli przyniesiesz dar swój przed ołtarz i wspomnisz, że brat ma coś przeciw tobie, idź najpierw pojednaj się z bratem swoim, a potem przyjdź i dar swój ofiaruj”. Odpuszczenie i przebaczenie ma również swój konkretny wymiar w majestacie śmierci. Modlitwa za zmarłych to akt miłości. Ten, kto naprawdę kocha chce dla kochanej osoby tego, co najlepsze. Najlepsze dla zmarłych jest  zbawienie i często, związane z nim darowanie kar czyśćcowych. Niebagatelne znaczenie ma tutaj przebaczenie ze strony tych na ziemi, tego co było wobec nich krzywdą. Okazuje się, że w praktyce wielu ludzi ma z tym problem. Są też szczególne okazje do takiego działania, przez zyskiwanie odpustów, ofiarowanych za zmarłych. Wśród „odpuszczania” winowajcom są też pewne specyficzne formy takie jak przebaczenie wrogom, nieprzyjaciołom – gdzie wzorem jest Chrystus umierający na Krzyżu i przebaczający swym katom, a także, nabierające coraz większego znaczenia, przebaczenie sobie, potrzebne do otwarcia się na Miłosierdzie i wyjścia z matni zawierającej się w tragicznych słowach: „dla mnie nie ma już ratunku”. Warto przy tej okazji jeszcze raz spojrzeć na perspektywę życia wiecznego jako ostateczny cel ziemskich zmagań.