Wychwalajcie !

Każdy z nas ma swoją ulubioną piosenkę, której niejednokrotnie słowa zna na pamięć. Nucimy ulubioną melodię, która czasem już dawno wpadła nam w ucho ale ciągle do niej wracamy, poprawia nam humor, uśmiechamy się słysząc ją wspominamy jakieś wydarzenie z przeszłości. Przysłowie mówi, że „muzyka łagodzi obyczaje”. Jest także formą ubogacającą liturgię. Od wieków śpiew towarzyszył czytaniu Słowa Bożego. Muzyka wypełniała mury świątyń. Kompozytorzy, i nie tylko, prześcigali się w przepięknych formach oddania czci Panu Bogu. To dziedzictwo zobowiązuje również i nas uczestniczących w nabożeństwach. Zaangażowanie w śpiew jest naszym obowiązkiem wynikającym z trzeciego przykazania Bożego. Podkreślało to słowo „nabożnie” zawarte w dawnym pierwszym przykazaniu kościelnym. Śpiew w kościele to nie tylko nasza odpowiedź na usłyszane Słowo Boże, to przede wszystkim uwielbienie Boga – Tego, który stworzył człowieka do radości. Drobną jego formą jest śpiew przed Ewangelią. Słynne: Alleluja – wychwalajcie Jahwe. A w czasie Wielkiego Postu: Chwała Tobie Słowo Boże. Jakże nie wspomnieć w tym miejscu zmarłego niedawno barda Leonarda Cohena i jego słynnej melodii i teksu piosenki „Alleluja”. Tajemny akord kiedyś brzmiał, Pan cieszył się, gdy Dawid grał. Ale muzyki dziś tak nikt nie czuje! Przepiękne słowa   z nutką niepokoju, o to dziś, któremu brakuje ducha radości i chęci uwielbienia Boga swoim śpiewem. Krótkie alleluja – przygotowuje nas do przyjęcia nauk Zbawiciela podanych w Ewangelii. Otwieramy się na to Słowo skierowane do nas – do mnie – i dziękujemy za pouczenia na drogę do zbawienia. Śpiew, zwłaszcza wspólny potrafi nas przemienić, zjednoczyć , wznieść ponad codzienność, ubogacić nasze życie. Byśmy mogli wreszcie, jak prorokuje o tym św. Jan w księdze Apokalipsy zaśpiewać razem, przed tronem Boga, uroczyste Alleluja, wraz z wielkim tłumem zbawionych. Śpiew w kościele przygotowuje nas do tej wielkiej chwili szczęścia z Bogiem, aniołami i świętymi.

Ks. Henryk