Ojcze nasz … (22) „ i nie wódź nas na pokuszenie” lub – nie dopuść abyśmy ulegli pokusie. Pokusa to taka dziwna rzeczywistość – z jednej strony jawi się jako wyraźne przeciwstawienie Bogu, porządkowi moralnemu, – z drugiej ma oblicze przyjemności, a nawet dobra. Istotę pokusy oddaje chyba najlepiej biblijna scena kuszenia w raju. Scena ta wskazuje również wyraźnie na pochodzenie pokusy – dzieło złego ducha, pragnącego sprowadzić na człowieka nieszczęście grzechu, a w konsekwencji, potępienia. Pokusa trafia we wnętrzu człowieka w te pokłady, które uruchamiają świat iluzji i emocji, burzą hierarchię wartości, zakłócają system decyzyjny, fałszując rozumność poznania, a tym samym osłabiając wolę wybierającą prawdziwe dobro. Pokusa pobudza także poczucie mocy, iluzoryczne poczucie wolności w podejmowaniu decyzji i egocentryczne poczucie niezależności. W efekcie pokusa płynie na fali tego, co św. Jan określa jako największe zagrożenia człowieka: pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pycha tego życia. Kiedy człowiek mocno stoi na gruncie wiary, opieranie się pokusie jest łatwiejsze – dobrze zbudowana hierarchia wartości i realizm poznawczy skonstruowany na prawdzie, są w stanie wiele wytrzymać. Nieocenionym wsparciem jest tu Dar Mądrości z sakramentu Bierzmowania, który pozwala ujrzeć rzeczywistość z Bożej perspektywy. Jednak często skażenie ludzkiej natury niestety ulega. W tym momencie pozostaje oddanie wolności, odpowiedzialnej za uleganie pokusom, pod Bożą kontrolę. Wtedy zezwalamy na ingerencję, która nie dopuści abyśmy ulegli. W konsekwencji wołamy: „zbaw nas od złego”.