Sąd.

Pierwsza co nas czeka z rzeczy ostatecznych. Nie będzie to miało nic wspólnego z sądem ziemskim. Nikt się nie pomyli, nie będzie odwołania, nie będzie wyroku, nie będzie człowieka, ani ławników, nie będzie stosów dokumentów, czasu oczekiwania, świadków, oskarżających, prokuratora, obrońców, nie będzie poniżania. Będzie Bóg, ja i prawda, Koniec. Chrześcijańskie pojęcie sądu opiera się głównie na Chrystusowej przypowieści o Łazarzu i bogaczu. Jego znamy z imienia, drugi jest bezimienny. Jeden jest osobą, drugim może być każdy. Obaj umarli, w czasie wyznaczonym przez Boga. Łazarz znalazł się na łonie Abrahama, bogacz w otchłani, chmurze nicości, gdzie nikt i nic nie ma wartości. W stanie, gdzie nie ma co szukać pociechy, jest cierpienie, bez możliwości odwrócenia tego stanu rzeczy. Nawet nie da się nikogo strzec, z tych których jeszcze kochamy. Drugi ważny tekst dotyczący sądu to sytuacja na Golgocie. I słynne słowa skierowane przez Jezusa do skruszonego łotra: Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju. Nie ma mowy o drugim z nich, on nie wyraził skruchy, nie okazał pokory w ostatniej chwili, a miał wielką szansę.

DECYZJA  NIEODWOŁALNA

Wieczne szczęście – niebo,  albo potępienie na wieki – piekło. Wtedy będziemy pewni zbawienia: niebo najczęściej poprzedzone czyśćcem. W czasie wyznaczonym przez Boga nastąpi Sąd Ostateczny.  /biblijny obraz oddzielenia Owiec od Kozłów/. Będzie to spotkanie z Bogiem, który jest pełnią miłości. Wierzymy, że tu doświadczymy łaski Jego miłosierdzia. Chrystusa będącego Prawdą ujawni nasze relację – człowieka do Boga.   A św. Augustyn napisze: najmniejszych i potrzebujących, ustanowiłem waszymi posłańcami, którzy wasze uczynki zaniosą do mojego skarbca.

Ks. Henryk