Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii

Koncert

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • II NIEDZIELA ZWYKŁA

    W niedzielę pachnącą wybornym winem z Kany Galilejskiej, o którym z takim znawstwem pisze Jan Ewangelista, stajemy trochę rozczarowani przed Jezusem. Panie, czy od takiego cudu wypadało zaczynać swoją wielką misję Mesjasza? Wskrzeszenie umarłego, uzdrowienie obsypanego trądem nędzarza, przywrócenie wzroku ślepemu – to byłoby coś! Ale produkcja wina? Do gospodarza wesela należało zadbać o to, by goście mieli co pić. Zresztą wypili już dosyć. Wesele nie zaczęło się przecież dopiero przed godziną. Dlaczego litościwe serce wielkiego Gościa zainteresowało się akurat takim banalnym szczegółem, gdy tymczasem w około tyle było na świecie nędzy, tyle rozpaczy, tyle chorób, tyle najstraszniejszych, wołających do nieba o ratunek nieszczęść. Nie mam rozumieć drogi Boże. I nie nam żądać od Jezusa, żeby się tłumaczył ze swoich czynów. Ale na pewno nie zaszkodzi, jeżeli w duchu pokory zatrzymamy się na chwilę przy odczytanej dopiero co historii cudu w Kanie Galilejskiej i spragnionymi prawdy ustami skosztujemy tego wina. Najbardziej rzucającą się w oczy prawdą, to prawda o wszechmocy Jezusa. Cud w Kanie, to pierwszy znak Jego przeogromnej potęgi. Potęgi, z którą dotąd nie spotkał się nikt. Pamiętajmy, że Jezus dopiero rozpoczyna swoją publiczną działalność. Dla otoczenia jest zwyczajnym człowiekiem, synem cieśli z Nazaretu. Dla nowożeńców z Kany jest być może którymś tam z dalekich krewnych. Nawet uczniowie nie przeczuwają, z kim to związali swoje życie. I w takich to okolicznościach Jezus przemienia wodę w wino. Dużo wody, w dobre wino. Robi to całkiem zwyczajnie, jakby od niechcenia. Kilka pospolitych słów i woda przestaje być wodą, a staje się tak wybornym trunkiem, że gospodarz wesela, znawca win, skosztowawszy podany sobie napój, robi panu młodemu wymówki, że taki specjał krył przed gośćmi aż do tej pory. Uczniowie są zdumieni. Kim jest Ten, kto ma aż taką władzę nad materią? Mówi ewangelista, że Jezus objawił w Kanie swoją chwałę. Owocem tej epifanii była wiara świadków cudu: „I uwierzyli w Niego Jego uczniowie”. Zapewne nie oni sami. Na tę odpowiedź wiary ze strony człowieka czekać będzie Jezus przy każdym ze swoich cudów. Szczęśliwi, którzy odpowiadają na to odkrycie tak, jak tamci pierwsi z Kany, a więc wiarą. O nią to przede wszystkim Cudotwórcy chodzi.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • KONCERT KOLĘD

     

    W przyszłą niedzielę 20 stycznia
    Chór im Juliusza Rogera z Rud uczestniczyć będzie
    we Mszy św. o g. 16:00 a po niej wykona
    Uroczysty KONCERT KOLĘD zapraszamy.

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

    Któregoś dnia, w szeregu czekających na chrzest grzeszników, staje Jezus. Stanął nie w rzędzie takich, którzy wychodzili już z wody oczyszczeni. Ale stanął wśród czekających na obmycie. Najświętszy – w gromadzie obarczonych grzechami ludzi. Zaszokowało to samego Jana Chrzciciela. „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?!” – mówi zdziwiony do Jezusa. Ale Jezus wie, co robi. Wśród grzeszników ustawił się On już dawno. Już wtedy, gdy przyjmując ludzką naturę i rodząc się z ziemskiej matki, stał się jednym z nas. Nie wstydzi się tego towarzystwa. Nie będzie się wstydził nigdy. Już wkrótce nazwą Go przyjacielem grzeszników. Ten Jezus, na którego Pan zwalił winy nas wszystkich – jak to już przed wiekami pisał o nim Izajasz – wchodzi teraz w wodę Jordanu. Nie oczyszczą Go te wody, bo i z czego? Nie obmyją z win, bo ich nie ma. Ale też nie spłuczą z Jezusa naszych grzechów, które On zastępczo wziął na siebie i którymi obciążony wchodzi teraz w świętą rzekę Jordan. Z wód Jordanu wyjdzie już nie tylko ktoś, kto dobrowolnie współuczestniczy w ludzkiej nędzy. Wyjdzie Ten, kto człowieka z jego win wybawi. Wykrzyczy zaraz tę nowinę Jan Chrzciciel swoim uczniom: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Oczekiwany od tylu lat Mesjasz rozpoczął swoją wielką misję zbawienia. Dla udręczonego grzechem człowieka jest to chwila radosna. Dla Mesjasza, to początek trudnej drogi, której etapem będzie krzyż na Golgocie i grób w ogrodzie Józefa z Arymatei. Mateusz, Marek i Łukasz piszą w swoich Ewangeliach o otwierającym się na chwilę niebie. Spełniona została błagalna modlitwa Izajasza: „Abyś rozdarł niebiosa i zstąpił”. Nad jednym z synów ludzkich otwiera się dzisiaj niebo, to niebo, które dla Niego, jako Boga, zawsze stoi otworem. W Nim rozwiera się ono i dla nas. Odtąd odległe, przestaje być odległym. Nieosiągalne jest już do zdobycia. Dopiero teraz Paweł będzie mógł napisać do Koryntian: „Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga… wiecznie trwałe w niebie”. Wszystko to jednak o tyle tylko jest nasze, o ile utrzymamy ścisłą łączność z Tym, nad którym dziś, nad Jordanem, rozwarło się niebo.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA – UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO

    Jerozolima stała się widownią niecodziennego wydarzenia. Nieznajomi przybysze rozglądają się dokoła i pytają ludzi o miejsce narodzin „nowego króla”. W odpowiedzi dostrzegają wzruszanie ramion i kiwanie głowami na znak, że nastąpiła jakaś pomyłka. Gdyby coś takiego miało miejsce, na pewno byłoby głośno w całym mieście. Wiadomość o pojawieniu się obcych gości i zbieranie informacji na temat jakiegoś nowego króla dotarła na dwór Heroda. Zorientował się, że chodzi o Mesjasza. Zapytał uczonych, gdzie miał się urodzić Mesjasz, a potem wezwał po kryjomu do siebie owych nieznanych turystów, przyjął ich niezwykle serdecznie, z iście wschodnią gościnnością, a na pożegnanie dodał: „Wypytujcie się starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Gdzie jest nowo narodzony król? – Pytają Mędrcy ze wschodu. Do dnia dzisiejszego zastanawiają się bibliści kim byli owi Mędrcy, ilu ich było, z jakiego kraju przywędrowali i cóż to była za tajemnicza gwiazda, która ich prowadziła aż do Betlejem. Tradycja podaje, że było ich trzech, a ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar. Herod zorientował się w mig, że nie pytają o żadnego ziemskiego króla, ale o Mesjasza, zapowiedzianego przez proroków, który miał się zjawić na tej ziemi, wypełnić obietnice Boże i nadać właściwy sens całej historii człowieka. Pytanie owych Mędrców jest pytaniem, które pojawia się w życiu każdego niemal człowieka, w każdym kraju i w każdej epoce. Pośród licznych obrazów na temat Mędrców ze Wschodu jest i taki, na którym widzimy młodzieńca, drugiego mężczyznę w wieku średnim, trzeci zaś ma głowę przyprószoną siwizną. Symbolika jest czytelna. Szukanie Boga odbywa się w różnych okresach życia. Czasem dopiero u schyłku życia. Honoriusz Balzac powiedział z przekąsem, że dla kobiety „pierwsza religia to miłość, a ostatnia miłości, to religia”. Widocznie w swoim burzliwym życiu spotkał i takie przypadki, ale to nie upoważnia do uogólnień. Niektórzy odnaleźli Boga „pięć minut przed dwunastą”, czyli na krótko przed swoją śmiercią. Ale twierdzenie, że jest to strach przed nieznanym i asekuranctwo jest twierdzeniem na wyrost i uproszczeniem tajemnicy śmierci. Cóż my wiemy o ostatnich chwilach człowieka i o tym, co dzieje się w jego sercu? Aż się prosi, by w takich momentach zachować więcej taktu, kultury, delikatności i umiaru w swoich sądach.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA – UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Pierwsza niedziela w oktawie Bożego Narodzenia poświęcona jest Świętej Rodzinie Nazaretańskiej. Mała społeczność w Nazarecie, na którą dziś kierujemy spojrzenie, może pod wielu względami być wzorem dla naszych chrześcijańskich rodzin. Popatrzmy jednak na nią dzisiaj pod jednym tylko kątem widzenia. Może nie rzucającym się w oczy, ale zasadniczym, mianowicie jej stosunku do Boga. Problem właściwego stosunku do Boga jest kluczowym problemem także dla każdej chrześcijańskiej rodziny i od jego właściwego postawienia i rozwiązania zależy nie tylko szczęście i trwałość tego związku, ale w ogóle wszystko. Święta Rodzina – to rodzina Bogu bliska. Zarówno Serca Maryi, jak i serce Józefa należą całkowicie do Boga. Ona „łaski pełna”, on „mąż sprawiedliwy”. Od chwili wcielenia, a już szczególnie narodzenia Chrystusa, Maryja i Józef posiadają Boga „dla siebie”. Ten wcielony Bóg, jest przecież „ich” dzieckiem. I Maryja, i Józef mówią do Niego: „synu”. I Ona i on są powszechnie uważani za rodziców tego dziecka. Któż jest bliżej siebie niż kochająca się rodzina? I choć oboje nie rozumieją czasem postępowania własnego dziecka, nie oddala ich to od Jezusa. Służą Mu wiernie i ofiarnie. Gdy zajdzie potrzeba, podejmą dla Niego najbardziej nawet trudne decyzje. Szczególnie Matka, która na pewno lepiej od Józefa uświadamia sobie boskie „wyposażenie” swego Syna, starannie przechowuje i rozważa w swym sercu wszystko, co dotyczy Jezusa. I taka bliska Jezusowi, oddana Mu aż po krzyż, aż po grób, zawsze Służebnica Pańska, związana sercem najpierw z Synem. Następnie, pozostanie aż do końca swoich doczesnych dni z przedłużającym Jego istnienie na ziemi Kościołem. Największą pochwałą, na jaką zasłużyć może rodzina chrześcijańska, to stwierdzenie, że jest ona bliska Boga. Niestety, nadprzyrodzone wyposażenie nie zawsze zostaje przez człowieka rozpoznane i wykorzystane. Skarby, które się otrzymało, można roztrwonić, a przywileje stracić. Rodzina Bogu bliska, przeobraża się w rodzinę, która Boga zgubiła. Do tej tragicznej katastrofy nie dochodzi zazwyczaj nagle i niespodziewanie. Najczęściej umiera się powoli, na raty. Przestają cieszyć i interesować kościelne święta. Coraz częściej w niedzielę, zamiast do kościoła, jedzie się w plener. Pacierz staje się coraz rzadszy i coraz bardziej nudny. W zapomnienie idzie spowiedź i Komunia Święta. I tak bezboleśnie, jakby w narkozie, rodzina odchodzi od Boga. Czy znajdzie jeszcze czas i siły na to, by powrócić.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA Święto Św. Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Nasza parafialna Szopka

  • Możliwość komentowania Nasza parafialna Szopka została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Życzenia Świąteczne

    Kochani Parafianie
    Wam i Waszym Bliskim
    z okazji
    Świąt Bożego Narodzenia
    składamy z serca płynące życzenia:
    aby te Święta przyniosły prawdziwą radość,
    pokój i dobro, głęboko zakorzenione
    w Waszych sercach, które dadzą
    Wam prawdziwe szczęście.
    Duszpasterze
    ks. Krystian i ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Życzenia Świąteczne została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • IV NIEDZIELA ADWENTU

    Choć to czwarta niedziela adwentu to jednak będzie już świątecznie czyli „Bożonarodzeniowo”. Nie trzeba być od razu uczonym w Piśmie, ani obwieszonym dyplomami teologiem, by odpowiedzieć sobie na pytanie: w jakim to celu Jezus przyszedł na naszą niegościnną ziemię? Kto ma pod tym względem jakieś wątpliwości, niech zaglądnie do tekstu czytanej nocą, w Pasterkę Ewangelii Łukasza. Wśród wielu słów, pada tam jedno zdanie, że z miejsca ustawia nasz problem we właściwych ramach. Przekreśla ono bez reszty sentymentalne mrzonki niektórych pisarzy, którzy sądzili, że to urok naszej ziemi, fascynacja żyjącymi na niej ludźmi skusiły Boga do złożenia wizyty swojemu stworzeniu. Podobnie jak bogatego amerykańskiego turystę, kusi od czasu do czasu zobaczenia egzotycznych tubylców w lasach Nowej Zelandii lub pospacerowanie sobie boso, po ciepłych plażach Tahiti. To dopiero mieszczucha kusi! Zapisane przez Łukasza zdanie wypowiada anioł do pasterzy na polach Betlejem: „Nie bójcie się! Oto zwiastuje wam radość wielką… Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel”. Co w przekazie Łukasza jest najważniejsze? Jedno słowo – „Zbawiciel”. Słowo to słyszeliśmy już tysiąc razy i może właśnie dlatego, nie mówi już ono do nas nic. Spowszedniało! Wyblakło! Pomimo to w jego gołębi pulsuje nadal ta sama uszczęśliwiająca człowieka treść. Zbawić kogoś, to znaczy uratować go. Wyrażenie to, omal nieużywane poza językiem Kościoła nie kojarzy się nam z jakimś konkretnym działaniem. Dajmy mu jednak współczesne brzmienie, a ożyje. Widocznie nie za wesoło było ze światem, skoro musiał mu przybyć na pomoc aż taki Ratownik. Dopóki okręt płynie bezpiecznie po morzu, nigdy nie wysyła w eter alarmującego wezwania S.O.S! Jeżeli jednak, stojące na redzie ratownicze statki podnoszą w środku nocy kotwice i idą w morze, to znaczy, że tam gdzieś ktoś tonie. I w domu także, w którym odbywa się wesołe rodzinne spotkanie nikomu nie przychodzi do głowy chwytać za słuchawkę telefonu i dzwonić do straży pożarnej czy pogotowia ratunkowego, prosząc o przybycie. Gdy nagle usłyszymy na ulicy wycie syren ratowniczych wozów, wiem, że w pobliżu dzieje się coś bardzo niedobrego. W takim właśnie kontekście konieczności udzielenia świata natychmiastowej pomocy, anioł w Betlejem przedstawia pasterzom narodziny Jezusa. U nas „ratować”, to najczęściej doskoczyć z doraźną pomocą w momencie, w którym najgorzej. Potem odchodzimy. Boże Narodzenie nie mogło być wyłącznie jednorazowym faktem. Niebieski ratownik musiał tu już pozostać i rzeczywiście pozostał na zawsze!

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV NIEDZIELA ADWENTU została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • III NIEDZIELA ADWENTU – GAUDETE

    Wysłańcy, zwiastuni, heroldowie mają zazwyczaj bardzo trudne zadanie do wykonania. Z jednej strony ukazać oni muszą możliwie w najlepszym świetle tego „nadchodzącego”. Do namalowania takiego portretu, potrzebne są stonowane kolory i delikatne dotknięcie pędzla. Z drugiej strony zadaniem posłańca jest otwarcie zamkniętych dotąd dla tego „przychodzącego” – drzwi. Co zrobić, gdy nie otwierają się one pomimo próśb i najwspanialszych walorów tego, który idzie? Jan Chrzciciel jest człowiekiem mocnym, wychowała go pustynia i samotność. Tacy nie rozdzielają włosa na czworo, nie bawią się w subtelność i pieszczotliwość, zamiast długo szukać klucza do bramy, która nie chce się otworzyć, wyważają po prostu tę bramę. Twarde są kazania Jana Chrzciciela. Trzeba opowiedzieć się za lub przeciw. Ten, który idzie zacznie od przeprowadzenia na świecie sądu, oddzieli pszenicę od plew, pszenicę zgromadzi w spichlerzu, a plewy spali ogniem nieugaszonym. Drzewo nie przynoszące owocu – wytnie i wrzuci do pieca. Trzeba więc dobrze rozważyć, gdzie stanąć i to zaraz, bo siekiera sprawiedliwej pomsty jest już przyłożona do korzenia. Kazanie Jana Chrzciciela budzą zainteresowanie i zyskują rozgłos. Ludzie są skruszeni i pełni dobrych chęci, bo ci ludzie chcieliby dobrze żyć. Przychodzą więc do Jana i pytają, co mają czynić? Ludziom pytającym, co mają czynić, Jan nie nakazuje ani porzucenia pełnienia dotychczasowego zawodu, ani radykalnej zmiany trybu życia, nie zaleca żadnych pokutnych pielgrzymek do Jerozolimy, ani zadośćuczynienia ofiarom grzechu. Żadnych długich modłów, czy uciążliwych postów. Zaleca natomiast sprawiedliwości i miłosierdzie. Sprawiedliwość tym, którzy dotąd grzeszyli niesprawiedliwością, którzy krzywdzili drugich i zagarnęli nie swoje, a miłosierdzie zaleca wszystkim ludziom. W trzecią niedzielę adwentu warto spojrzeć na samego siebie, warto sobie postawić tamto pytanie znad Jordanu: co mam czynić? Jak żyć, by to życie było drogą ku spotkaniu z tamtym Nadchodzącym? Jeżeli od celnika i pogańskiego żołdaka wymagano sprawiedliwości, to postawa taka cechować powinna tym bardziej ucznia Chrystusa. Jest to bowiem fundament wszystkich cnót moralnych, żąda ona: oddaj każdemu co mu się należy! Każdemu, to znaczy i Bogu i człowiekowi. Bogu daj przysługujące Mu część i posłuszeństwo. Twojemu bratu – człowiekowi, daj poszanowanie jego godności i praw. W parze ze sprawiedliwością powinno iść miłosierdzie. Zapytaj dziś serce o konkretny program swego chrześcijańskiego „jutra”. Bo miłość, to nie tylko wewnętrzne nastawienie, piękne uczucia i górne słowa. Miłość, to przede wszystkim czyn. Niech mi więc moje własne serce powie: komu trzeba przebaczyć, z kim się pojednać, do kogo podejść z zaufaniem, czyją biedę wspomóc?

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III NIEDZIELA ADWENTU – GAUDETE została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii