Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii

Lubimy rzeczy pewne i nienaruszalne. Bardzo nam z tym wygodnie, owszem, bardzo schlebia, że sprawy tak właśnie się mają. Inni muszą dopiero szukać, my już znaleźliśmy. Inni budują w trwodze, wśród niepowodzeń i omyłek, my już mamy gotowe. Ktoś tam miota się niespokojnie wśród pytań i wątpliwości, nam już powiedziano wszystko. Ale tę buńczuczną pewność siebie, ten napuszony tryumfalizm ludzi Kościoła, którym się zdaje, że otrzymali od Boga w prezencie całą i w najdrobniejszych szczegółach wykończoną prawdę, burzą słowa Jezusa, wypowiedziane w Wielki Czwartek do uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze tego znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. Nie zacieśniajmy tej znamiennej obietnicy wyłącznie do grona Apostołów. Ona ma wieczną wymowę. Jesteśmy członkami Kościoła, który posiadając prawdę, ciągle na nowo musi się jej uczyć, ciągle mozolnie ją zgłębiać, pełniej poznawać i coraz bardziej przekonywająco ukazywać. Takim chciał go mieć Jezus i dlatego poddał go kierownictwu Ducha Świętego. Ten Duch pełnić będzie w Kościele wiele różnorakich funkcji. Nie wchodźmy dziś w ten rozległy temat. Zostańmy przy tym jednym tylko z Jego zadań, tym, które zarysował Chrystus, mówiąc: „doprowadzi was do całej prawdy”. W ciągu długiej historii Kościoła pojawiać się będą coraz to nowi „mędrcy”, nawet z grona duchownych i teologów, by nam uczenie wyjaśnić, że Chrystus, mówiąc np. „To jest Ciało Moje”, bynajmniej nie zamierzał wiązać swojej obecności z postacią konsekrowanego chleba, że oznajmiając: „Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone”, absolutnie nie myślał o spowiedzi, a chwaląc wiarę Piotra, nie uczynił go wcale głową Kościoła. Zamiast padać od razu plackiem przed wypowiedziami takich „geniuszy”, idźmy raczej spokojnie do wiary tych pierwszych, często naocznych jeszcze świadków, którzy nie pod kierunkiem człowieka, ale samego Ducha Świętego wchodzili w rozumienie tajemnic wiary i pod Jego kierunkiem budowali zręby chrześcijańskiej doktryny i kościelnych struktur. „Nauczyć się”, to przede wszystkim przyswoić sobie ukazywaną nam prawdę. To, czego uczył Chrystus, nie jest materiałem do samego tylko, nawet uważnego, teoretycznego studium. Treść Ewangelii należy niejako wziąć w siebie i uczynić swoją osobistą własnością, za którą staję całym sobą, a więc umysłem, wolą i sercem. Nauczyć się Ewangelii, to nauczyć się Chrystusa. To przyswoić sobie Jego sposób myślenia, działania, patrzenia na Boga, na człowieka i na świat, na Eucharystię, spowiedź świętą i papieża czyli widzialną głowę Kościoła.

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Zdjęcia

    W naszej galerii pojawiły się zdjęcia
    z Wizytacji Kanonicznej Ks. Biskupa Marka Szkudło.

    Zapraszamy

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • I wstąpił do nieba. Zamiast szczegółowo zajmować się licznymi znakami zapytania, jakie się dzisiaj nasuwają, spróbujmy spojrzeć na teologiczną treść dzisiejszej uroczystości. Treść ta jest nadspodziewanie bogata i – o dziwo – wbrew pozorom ogromnie na człowieka ukierunkowana i człowieka żywo obchodząca. Wniebowstąpienie, to święto, w którym Kościół czci Chrystusa wracającego w swojej ludzkiej naturze do Ojca, po wypełnieniu na ziemi zleconych mu zadań. Słowo „powrót” nie może być rozumiane w ten sposób, jakoby Chrystus udawał się fizycznie, w którymś tam dniu, na pewne, określone miejsce w kosmosie, zwane niebem. Niebo bowiem jest nie tyle miejscem, co stanem, nowym, doskonalszym sposobem bycia. Wniebowstąpienie oznacza więc nie zmianę dotychczasowego miejsca pobytu, ale nowy sposób przebywania Jezusa tak w niebie, czyli u Ojca, jak również tu na ziemi, wśród nas. O wniebowstąpieniu, jako odrębnej tajemnicy, można co najwyżej mówić, patrząc na Jezusa od strony ludzi. I ludziom, już w dniu zmartwychwstania, ukazuje się Jezus w stanie „przemienionym”. Wraca do uczniów ten sam, ale nie taki sam. Jego uwielbione ciało nie podlega ani cierpieniu, ani śmierci, to zjawi się, to znowu znika, nie zna przeszkód ani zapór. Jest to Jezus już nie ziemi, ale nieba. Ale jeszcze tyle dawnych więzów łączy Go z uczniami. Zjawia się im, rozmawia z nimi jak człowiek z człowiekiem, jeszcze ich poucza, oświeca, bogaci nowymi zbawczymi darami. Można by powiedzieć, że te krótkie dni po zmartwychwstaniu bardziej nawiązują do tego, co było, jak do nowej rzeczywistości, jaka zaistniała w dniu Wielkanocy. Ale oto w czterdzieści czy ileś tam dni po zmartwychwstaniu kończy się i ta paschalna obecność. Jezus ukazuje się uczniom po raz ostatni. Ukazuje się w stanie olśniewającej chwały jako Ten, który spełniwszy zlecone sobie zadanie, zastaje – w zamian za swoje posłuszeństwo Ojcu – przez tego Ojca wywyższony i posadzony po Jego prawicy, czyli obdarzony równą Bogu potęgą. Pozornie jest to święto bolesne. „Odszedł” ktoś, kto nas kochał i kogo my kochaliśmy. Przy rozstaniach płyną często łzy. Coś z tych łez p opłynęło zapewne przy pierwszym odejściu Pana, w Wielki Czwartek. Wzruszył się wówczas głęboko sam Jezus. Wzruszyli i Apostołowie. Bo też było to odejście w mękę, w noc, w pozorne przekreślenie wszystkich nadziei. W dniu wniebowstąpienia nie płacze nikt. Dla Jezusa jest to radosny i zaszczytny powrót do domu Ojca.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Możliwość komentowania Dziękujemy Bp. Markowi za posługę w naszej parafii została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • VI Niedziela WIELKANOCNA

    Zapewne wyda się to niejednemu dziwne, że odchodząc z tego świata, Jezus przypomniał ludziom obowiązek miłowania nie Boga, ale drugiego człowieka. W stosunkowo krótkiej dzisiejszej ewangelii, stanowiącej fragment mowy Jezusa w Wieczerniku, na kilka godzin przed męką, dwukrotnie pada polecenie: „to wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. Ta sama myśl wróci w kończącej mowę modlitwie Jezusa, zwanej przez biblistów modlitwą arcykapłańską. Aż cztery razy zwróci się On tu do Ojca z prośbą, by ci, których pozostawia, złączeni byli jednością i wzajemnie się kochali. Przypominając ludziom obowiązek miłości, Jezus nie zapomina wcale o Ojcu. Przeciwnie, w ten swój ostatni wieczór na ziemi jest sercem i myślą nieustannie przy Nim. Ale wie, że Ojciec nie przez co innego, ale właśnie przez to, najbardziej zostanie uwielbiony, jeżeli wreszcie uda się – jakimś przedziwnym zabiegiem – wpleść na trwałe w definicję człowieka słowo: miłość. Wie również, że i dla człowieka polecenia, które mu dzisiaj zostawia, są poleceniami największej wagi. Nie ma bowiem dla niego innej drogi do Boga, a tym samym do jego własnego, doczesnego i wiecznego szczęścia, jak tylko droga poprzez wielką, ludzką rodzinę, w której wszystkich – dalekich i bliskich, złych i dobrych, życzliwych i nienawistnych – objąć należy kochającym i gotowym do służenia sercem. Oto dlaczego skąpo odmierzony czas, który Mu jeszcze p ozostał, p ośw ięc a Jezus na wprowadzenie uczniów w Wielką Kartę Miłości. Zrozumieją zawarte tam tajemnice i zaczną według nich żyć – wygrali. Wygrał świat. I wygrał Bóg. Nie zrozumieją i odejdą w nienawiść – a wówczas męka, ku której idzie, będzie dodatkowo gorzka i bolesna. Żaden z ludzi nie może sobie pochlebiać, że to on pierwszy robi krok w miłość. Jak wszędzie tak i tu inicjatywa należy do Boga. „Miłość jest z Boga” – napisze Jan i wyjaśni: „to nie my umiłowaliśmy Boga, ale On sam pierwszy nas umiłował”. To samo powie Jezus swoim uczniom: „nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VI Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Wizytacja Kanoniczna

  • Możliwość komentowania Wizytacja Kanoniczna została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Dzisiejsza niedziela nosi nazwę Dobrego Pasterza. JAM JEST PASTERZ DOBRY. Tak mówi Jezus o sobie. I trzeba się zapytać, jakimi jesteśmy pasterzami, czy zasługujemy na przymiotnik „dobry”? Jakimi pasterzami są politycy wobec narodu, rodzice wobec dzieci, przełożeni wobec podwładnych? Przypowieść wylicza cechy dobrego pasterza. Oto one: ZNAM OWCE MOJE. Pocieszająca prawda. Skarżymy się często, że nikt nas nie zna i nie rozumie ani rodzice, ani szkoła, ani księża ani przełożeni w pracy. Jezus zna mnie dokładnie, po imieniu, rozumie moje intencje, dobrą wolę i wysiłki, jakie podejmuję, żeby być lepszym, innym. I ONE MNIE ZNAJĄ. Jezus wyjaśnia, że owieczki debrze znają swego pasterza. Czy i my możemy powiedzieć, że Go znamy? Czy naprawdę wiemy dużo o naszej religii i Kościele? Znać Jezusa to znaczy znać Jego zasady i według nich postępować. Ale niestety przychodzą też czasy, kiedy wymaga się od katolika, żeby swoją wiarę znał i umiał zabrać głos w jej obronie, gdyby zaistniała potrzeba. MAM JESZCZE INNE OWCE. Mówi Jezus i dodaje – i te muszę przyprowadzić. Jezus jako dobry pasterz oddał życie za swoje owce i to za wszystkie. Każdy człowiek ma prawo poznać prawdziwego Boga i dojść do zbawienia. Jezus potrzebuje misjonarzy i misjonarki. Misje to nie jest jakieś hobby zakonników, to obowiązek każdego wierzącego. Trzeba się modlić o nowe powołania misyjne, trzeba takich ludzi wspierać, pomagać im, zachęcać do takiej służby. I NASTANIE JEDNA OWCZARNIA. To wielkie pragnienie Jezusa dobrego pasterza, aby nie byłe żadnych rozłamów w Jego religii. Przez pierwszy tysiąc lat mimo różnych trudności, udało się utrzymać tę jedność, dopiero w drugim tysiącleciu stało się to, przed czym Jezus ostrzegał. Chrystusowy Kościół uległ podziałowi na: Prawosławie, Protestantyzm. Nie wypada pokazywać palcem na winowajców. Tylko Bóg zna dokładnie wszystko i całą prawdę. Do nas należy szczera i żarliwa modlitwa o jedność oraz troska, żebyśmy sami nie przykładali ręki do rozbijania jedności w parafii, we wspólnocie i nie tworzyli sztucznych poddziałów. NAJEMNIK UCIEKA. Chrystus mówi w taj przypowieści także o najemnikach, czyli o ludziach, którzy za pieniądze służą innym. Taki człowiek nie troszczył się z poświęceniem o cudze owce. Robił tyle, ile musiał, a na widok wilka i niebezpieczeństwa uciekał. Wypada też się zapytać, czy jako katolik czuję się pasterzem czy najemnikiem? Czy zależy mi na religii, na Kościele, na zbawianiu innych?

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV Niedziela WIELKANOCNA – DOBREGO PASTERZA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • III Niedziela WIELKANOCNA

    Zapraszam nas dzisiejsza niedziela do przeżycia, wraz z apostołami, wielkanocnego spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem. Spotkanie jest niezapowiedziane, niezaplanowane, a dla zebranej w Wieczerniku gromadki uczniów, wręcz szokujące. Ich pierwszym odruchem na widok zjawiającego się Pana jest przerażenie. „Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha”. Wprawdzie w ciągu ostatnich godzin Wieczernik wypełniać zaczęły spłoszone ptaki przedziwnych wieści. Podobno Jezus żyje! Wiedziały Go Magdalena i kilka innych niewiast. Widział Go Szymon Piotr. Wiedziało dwóch uczniów idących do Emaus. Ci ostatni wrócili właśnie stamtąd. Siedzę teraz za stołem i opowiadają, co ich spotkało w drodze i jak poznali Pana przy łamaniu chleba. Ale zmęczonych serc nie opuściło jeszcze zwątpieniem. Jak trudno jest nieraz uwierzyć w szczęściu! I wtedy do nich przyszedł. Nie pukał, nie otwierał zaryglowanych drzwi. Stanął po prostu przed nimi powiedział: „szalom – alejchem” ! Pokój wam !… Czemu jesteście zmieszani? Dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Nie myślmy, że rzucili się ku Niemu, nieprzytomni ze szczęścia, by Go objęć i powitać. Niełatwo namówić do wiary tych, którzy przestali wierzyć. Jezus podejmuje więc różne zabiegi, by ożywić to, co umarło. Apeluje do poczucia rzeczywistości u swoich uczniów: Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem… Dotknijcie mnie… Macie to coś do jedzenia? Potem sięga do argumentów biblijnych. Oświecił ich umysły, by rozumieli trudne teksty o Mesjaszu, o którym dawno zapowiedziano, że będzie wprawdzie musiał cierpieć i umrzeć, ale dnia trzeciego zmartwychwstanie. Powracający spoza grobu Jezus mówi im dzisiaj, że Jego śmierć nie była żadnym końcem, żadną przegraną. Była koniecznym, zaplanowanym przez Boga etapem, który Mesjasz przejść musiał i przeszedł, a przeszedł go za nich i dla nich, by właśnie ich nie pochłonęła wieczna śmierć.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • W dzisiejszej Ewangelii, pozornie czysto opisowej, przypominającej barwny reportaż odległego zdarzenia, w rzeczywistości jednak niesłychanie bogatej w treść teologiczną, pada jedno zdanie, skierowane jakby osobiście do każdego z nas. Pocieszające zdanie, na które tylu z nas długo czekało: „BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI”. Okazję do wypowiedzenia tego zdania dało Jezusowi niedowiarstwo jednego z uczniów, imieniem Tomasz. Tomasz nie był w Wieczerniku, gdy do zebranych tam Apostołów przyszedł Zmartwychwstały. Kiedy mu powiedziano, co zaszło, zareagował protestem: nie uwierzę, dopóki nie zobaczę na własne oczy! Dopóki nie dotknę palcem! Dopóki eksperymentalnie się nie przekonam! Trudno dzisiaj powiedzieć, co spowodowało u Tomasza ten manifest niewiary w zmartwychwstanie? Za dużo w tym proteście ognia, żeby sądzić, iż dał tu o sobie znać jedynie trzeźwy, żądający dowodów umysł ucznia. Może Tomasz poczuł się urażony, że Pan ukazał się innym, nie jemu! Może doszła w nim do głosu zazdrość, że ci tu zjednoczeni w braterskiej wspólnocie mają już coś więcej niż on, są bogatsi posiadaną pewnością, są spokojniejsi, szczęśliwsi? Nie bawmy się w detektywów. Zostawmy Tomaszowi jego smutną tajemnicę. W każdym razie za to jedno jego zdanie, okrzyknęliśmy tego ucznia niedowiarkiem. Jego imię stało się synonimem sceptycyzmu i wątpienia. „Niewierny Tomasz”. A niesłusznie! Nie był on bowiem wcale pierwszym, który miał kłopoty z uwierzeniem, że Jezus powstał z martwych. Nie od razu uwierzyły niewiasty, nie od razu Piotr, nie od razu Kleofas z towarzyszem, nie od razu inni uczniowie, choć wszyscy oni albo osobiście spotkali uwielbionego Pana, albo przynajmniej widzieli pusty grób! I Bogu dzięki, że wobec tak niesłychanego cudu, jakim był powrót Jezusa spoza bram śmierci, ludzie ci zachowali ostrożność i zdrową nieufność. Ich trzeźwy sąd i uparte szukanie dowodów są najlepszym fundamenta dla naszej wiary w zmartwychwstanie.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela WIELKANOCNA – BIAŁA – ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Życzenia

    Niech Zmartwychwstały Chrystus,

    przynoszący nam

    prawdziwą radość – duchową wiosnę,

    napełni nas wiarą i pokojem.

    Niech wspiera nas

    w codziennym „powstawaniu z martwych”,

    Życzymy aby promienie wielkanocnego poranka

    rozświetlały naszą codzienność, a paschalna radość trwała w nas zawsze.         

    Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

    Życzą  Wam i Waszym bliskim 

     

    ks. Krystian i ks. Ireneusz

     

    Wielkanoc 2018r.

     

  • Możliwość komentowania Życzenia została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii