Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii

24 Niedziela Zwykła

Objawienie Boże.
Mojżesz był bardzo zaskoczony, kiedy zobaczył krzak gorejący na powierzchni pustyni. Prorok Eliasz stojąc u wejścia jaskini usłyszał delikatny szum wiatru – to był głos Pana Boga. Maria Magdalena pomyliła Pana z ogrodnikiem zaskoczona Jego obecnością w tajemnicy zmartwychwstania.
Codziennie zastanawiamy się gdzie, jak, kiedy spotkamy Pana Boga? Wielokrotnie szukamy po omacku, błądzimy przez grzech, wpadamy w ciemne zaułki. Tracimy cel z naszych oczu, odnosimy wrażenie, że może ta chwila nigdy nie nastąpi i bardzo często rezygnujemy.
Ale to nie my szukamy, to Pan Bóg objawia się nam, On zaprasza do Siebie, przygarnia. Miejscem wybranym jest kościół parafialny, miejsce spotkania wspólnoty Ludu Bożego. Nasza obecność w tym wieczerniku u boku Zbawiciela potwierdza naszą wiarę. Nie jest tylko wypełnieniem przykazania, jest naszym zaufaniem wobec Boga.
Na początku każdej Mszy św. Kapłan wita nas słowami: Pan z Wami, uświadamia nam obecność Boga. Jest to nie tylko ołtarz Chrystusowy, nie tylko tabernakulum ale przede wszystkim zgromadzona wspólnota Ludu, który przychodzi aby wielbić, prosić, dziękować ale również przepraszać. Pan Bóg jest z nami, tak jak na pustyni z Izraelitami, jak w świątyni jerozolimskiej, jak z Apostołami nad jeziorem Genezaret jak przy pustym grobie rozmawiając z Magdaleną. Za każdym razem my kapłani chcemy Wam o tym przypomnieć. Otworzyć Wasze serca na Jego łaskę. Zaprosić do udziału w tej tajemnicy bycia z Bogiem, sam na sam i we wspólnocie zgromadzonych. Dlatego rozpoczynamy: PAN Z WAMI. I tak jest podczas każdej Mszy Świętej.

Ks. Henryk Iwański

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Ks. Henryk Iwański

  • Możliwość komentowania Ks. Henryk Iwański została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Święto Podwyższenia Krzyża

  • Możliwość komentowania Święto Podwyższenia Krzyża została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 23 Niedziela Zwykła

    Często pytamy samych siebie co jest najważniejsze w naszym życiu? Podobna kwestia nurtuje nas w sferze wiary. Żydzi w Starym Testamencie znali 613 przykazań i przepisów odnoszących się do ich wiary, życia społecznego i tego zwykłego codziennego. Mimo tego ciągle mieli wątpliwości: które jest najważniejsze? Zapytany o to Nauczyciel z Nazaretu przypomniał dwa największe dotyczące Boga i drugiego człowieka. To były zasady moralne. W dziedzinie wiary, byli pewni: Jeden Bóg. Który się nimi od wieków opiekuje. Chroni i prowadzi do spotkania w niebieskim Jeruzalem.
    O to samo pytamy dziś samych siebie. Która prawda wiary, dogmat chrześcijański jest najważniejszy?
    W naszym życiu powtarzamy go codziennie, wypowiadamy wielokrotnie co więcej czynimy na sobie czasem w pełni nie zdając sobie z tego sprawy. Jest to najkrótsze wyznanie naszej wiary: w imię Ojca i Syna i Ducha Swiętego. Wypowiadane słowa przypominają nam o Bogu Trójjedynym, który dzieli się miłością sam w sobie z Synem i Duchem i dzieli się tą miłością z człowiekiem. Błogosławiąc mu, dając Syna przez mękę, krzyż i zmartwychwstanie i zsyła pełnego miłości Ducha Swiętego, który nas umacnia. Znak krzyż to także ruch prawej dłoni na naszym ciele. Aby był potwierdzeniem naszej wiary powinien być wykonywany godnie i odpowiednio. Składamy ręce, które kierują się ku górze. Lewa zostaje na piersiach, prawa przesuwa się ku czole, dotyka go przypominając o Bogu Ojcu, od czoła przesuwa się w dół poniżej lewej, dotyka ciała i stamtąd wędruje na skraj lewego ramienia i tu ma miejsce wspomnienia Syna Bożego. Dalej przesuwając się w poziomie dotyka ramienia prawego, gdzie następuje wspomnienie Trzeciej Osoby Trójcy Swiętej – Ducha Swiętego. Ręka wraca do pozycji wstępnej, złożonych rąk. I tu ma miejsce zakończenie potwierdzające nasze słowa wiary: Amen. To słowo, to krótkie potwierdzenie wyznania wiary. Tłumaczone jest jako: niech tak będzie, niech się tak stanie, jest wyrażeniem pokory wobec tajemnicy Boga.
    Ponieważ znak krzyża powtarzamy wielokrotnie w ciągu dnia: przy modlitwie, w domu, w kościele łatwo go przeoczyć, przyzwyczaić się do niego wykonując automatyczne ruchy, które czasem nie przypominają tego co powinny wyrazić. A jego symbolika jest głęboka. Uczy nie tylko wiary, umacnia zwłaszcza w chwilach trudnych, gdy na niego spoglądamy, lub czynimy z godnością na naszym schorowanym lub dotkniętym starością i troskami ciele. Wtedy Bóg towarzyszy naszej codzienności, błogosławi, dzieli się z nami swoją łaską.
    Wróćmy do krzyża, nie bójmy się krzyża, spoglądajmy na krzyż, aby przynajmniej w ten sposób zbliżyć się do Boga, opowiedzieć Mu o sobie, o naszej wierze, o naszych codziennych troskach i radościach.

    Ks. Henryk

  • Możliwość komentowania 23 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 22 Niedziela Zwykła

    Sprawdzamy postawy. Myli się bardzo ten, kto sądzi, że w dzisiejszej Ewangelii otrzymał z ust największego moralnego autorytetu regułę poprawnego zachowania się przy stole, oraz wskazówkę, z jakiej kategorii ludzi dobierać biesiadujących. Polecenie, by przechodząc na ucztę zajmować ostatnie miejsce, jest niewykonalne, choćby z tego powodu, że ostatnie miejsce jest tylko jedno, a zaproszonych wielu. Gdyby każdy z gości chciał dosłownie stosować się do polecenia Jezusa, powstałby niesłychany zamęt, bo na ostatnim miejscu usiadłby w końcu i tak tylko jeden z biesiadników. Niewykonalna jest i druga zasada postawiona w dzisiejszej Ewangelii, by urządzając biesiadę, zapraszać na nią „ubogich, ułomnych, chromych, niewidomych”. Owszem, można to zrobić raz, drugi czy nawet trzeci. Ale przecież nasi przyjaciele, bracia, krewni lub zamożni sąsiedzi też mają prawo zasiąść z nami przy stole. Odmawiając im tego narazilibyśmy na szwank przyjaźń, spowodowali obrazę wielu i ostatecznie pozostali sami, odgrodzeni murem niechęci od naszego środowiska. Czy o to Jezusowi chodziło? Zaproszenie na ucztę do pewnego bogatego faryzeusza, które kiedyś otrzymał, i obserwacja zachowania się gości na tym przyjęciu, a nawet sam zestaw zaproszonych osób, dają Nauczycielowi z Nazaretu okazję do poruszenia pewnych prawd, które są konieczne i bardzo wielkiej wagi w kształtowaniu naszego stosunku do Boga. I tak na nie trzeba spojrzeć. Panem, który zaprasza człowieka do swojego stołu jest Bóg. Malując przed słuchaczami obiecaną ludziom wieczną nagrodę, Jezus, nie tylko na tym jednym miejscu sięga do obrazu uczty. W pismach Nowego Testamentu znajdujemy wiele wzmianek o tym, kto może liczyć, że spotka go zaszczyt zajęcia miejsca przy stole, tym królewskim stole Boga. Będą to ci, co opuścili wszystko i poszli za Chrystusem. Będą ludzie z Kazania na Górze, bardziej sprawiedliwi niż uczeni w Piśmie i faryzeusze, ludzie nie tylko mówiący „Panie, Panie”, ale wypełniający wolę Ojca. Będą wszyscy cierpiący prześladowanie dla Ewangelii. Będą słudzy dobrzy i wierni, rozsądni, rozumiejący znaki czasu i zawsze gotowi. Będą ci, co wybierają drogi wąskie i przejścia przez ciasną bramą. Będą wszyscy służący bliźnim, nawet w tak niepozornych sprawach, jak podanie kubka wody spragnionemu. Będą cisi, nie trąbiący przed ludźmi o swoich zasługach, nie sądzący pochopnie bliźniego, przebaczający doznane krzywdy, miłujący nieprzyjaciół i miłujący się nawzajem. Jak widać, wachlarz postaw i lista osób zasługujących na wyróżnienie honorowym miejscem przy stole Pana jest ogromna, a przecież nie została ona tutaj przedstawiona w całym swoim bogactwem.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 22 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 21 NIEDZIELA ZWYKŁA

    Wielu czy niewielu zbawionych? Anonimowy słuchaczy, jakiś szary człowiek z tłumu, pyta Jezusa: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. Pyta, bo się boi. Wysłuchiwał zapewne bardzo uważnie wielu nauk Jezusa i jest przytłoczony ciężarem stawianych przez Niego żądań. Bo to i wyrzec się rodziny, bo to i nie sądzić drugich ani ich nie potępiać, wręcz przeciwnie miłować nawet wrogów, bo to i zrezygnować ze swojego na rzecz ubogich, bo to wreszcie i zaprzeć się samego siebie i wziąć na barki krzyż. A kto wie, ile jeszcze ponad to? Dopiero co napiętnował Jezus publicznie i w sposób bezwzględny faryzeuszów i uczonych w Piśmie. A więc tych, którzy uchodzili w Izraelu za najpobożniejszych i najbardziej gorliwych. Odsłonił nędzę i małość tam, gdzie w mniemaniu ludzi błyszczała cnota. Zamiast pochwały wyrzucił pod ich adresem swoje zatrważające „biada”. Któż się więc ostoi? Mały człowiek z tłumu jest zatrwożony. Jeżeli tak się marzec ze zbawieniem, jeżeli za jego osiągnięcie tyle trzeba zapłacić, jeżeli prawdziwa cnota jest aż tak rzadka, to chyba tylko niewielu będzie wybranych. Jezus jakby nie słyszał pytania swojego nieznanego słuchacza z tłumu. W każdym razie nie odpowiada na nie wprost. Wie, że gdyby powiedział „tak” lub „nie”, wyzwoliłoby to od razu lawinę nowych, a w zasadzie niepotrzebnych pytań. Niepotrzebnych, ponieważ każdy z tych ludzi nie tylko chce wiedzieć, ile tam i jakich wejdzie do królestwa niebieskiego, ale czy wejdą do niego oni sami. Tak postawione pytanie jest dla Jezusa ważne. Toteż da na nie odpowiedź. Uczyni to posługując się dwoma porównaniami. Obrazem ciasnych i obrazem zamkniętych drzwi. Wybór wąskiej lub szerokiej drogi, wybór ciasnych lub przestronnych drzwi zadecyduje czy wielu będzie zbawionych. Ilu takich będzie? – Pyta człowiek z tłumu. W miejsce odpowiedzi Jezus postawił apel: „Zadbaj o własny los. Zbawienie jest dla ciebie sprawą tak ważną, że jego osiągnięciu poświęcić musisz wszystkie siły. Wybierz wąską drogę. Wybierz drzwi ciasne, zawczasu odrzucając od siebie to, z czym – jak ci mówi Ewangelia, jak cię poucza Kościół, jak cię ostrzega własne sumienie – przez te drzwi się nie przeciśniesz. A zrób to zaraz. Bo otwartą jeszcze dziś dla ciebie bramę, jutro zastać możesz już zamkniętą”.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 21 NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 20 Niedziela Zwykła

    Nie pokój, lecz rozłam! „Obdarz nas pokojem!” – Codziennie prosimy o to we Mszy świętej Bożego Baranka, wierząc, że taka prośba idąca przecież jak najbardziej po linii natury Baranka, zostanie na pewno wysłuchana. Baranki nie toczą bowiem wojen, nie rozrywają na strzępy przeciwnika, nie żywią się ani mięsem ani krwią swoich ofiar. Są barankami, a nie lwami czy tygrysami. Ale oto w dzisiejszej Ewangelii nasz Baranek Boży robi wszystkim niepokojącą niespodziankę. Jakby wypierają się swojej misji Księcia Pokoju, którą zwiastowali aniołowie nad Jego kołyską, mówi On do uczniów: „Czy myślicie, że przyszedłem ziemi dać pokój? Nie, powiadam wam, leczy rozłam”. Kiedy zestawimy to zdanie z innymi wypowiedziami Jezusa, choćby z tymi znanymi: „Pokój zostawiam Wam, pokój mój daję wam”, czy z Jego wielkanocnym „Szalom”, jesteśmy zdezorientowani. Czy z góry przekreśla On to, co powie na innym miejscu? Albo nie brał poważnie którejś ze swoich wypowiedzi? Ani jedno, ani drugie. Obydwie wypowiedzi Jezusa są prawdziwe i obydwie potraktować trzeba poważnie. Ale ta dzisiejsza każe być uważnym, by nie podstawić pod słowo „pokój” tego sensu, który wprawdzie dla nas jest oczywisty, ale niezupełnie pokrywa się z tym, co myślał Jezus. Słowo „pokój”, to wyrażenie wieloznaczne. Dziś, w naszym świecie jest ono niesłychanie modne. Znużeni tylu wojnami, zagrożeni wciąż na nowo różnego rodzaju konfliktami, uchwyciliśmy się kurczowo, niby ostatniej deski ratunku, hasła „pokój” i próbujemy z niego zrobić jedyne skuteczne lekarstwo na wszystkie bolączki ludzkości. Co rozumie przeciętny, szary człowiek pod wrażeniem „pokój”? Pokój to dla nas czas bez wojny. Czas bez rewolucji, bez krwawych zamieszek. Pokój to spokój. Czy Jezus posługując się wyrażeniem „pokój”, miał także to samo na myśli? Boję się, że nie zawsze. Dziś mówi wprawdzie o pokoju w potocznym tego słowa znaczeniu, rozumiejąc pod nim zgodę i wzajemną tolerancję. Ale na przykład żegnając się z uczniami w wieczór Wielkiego Czwartku, ma na myśli zupełnie coś innego. Powiedział im to zresztą całkiem wyraźnie: „Pokój mój daję wam! Nie tak, jak daje świat”. Jest tu jakaś wartość związana bezpośrednio z Nim samym, z Jego osobą i misją. Jest w tym pokoju coś z Boga, coś z wieczności, coś z najbardziej fundamentalnych przeznaczeń człowieka. Jezus nie obiecywał nigdy światu, że uwolnij go od wojen. Nigdy nie zapowiadał na ziemi trwałego ładu, spokoju i dobrobytu. Przeciwnie, wielokrotnie ostrzegał On swoich, że przyjdzie żyć im w świecie wstrząsanym konfliktami, niesprawiedliwością i gwałtem, znosić prześladowania, a nawet stracić życie za przyznanie się do Chrystusa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 20 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 19 Niedziela Zwykła

    Wolni i gotowi. Niedzielne ewangelie, to czasem wielkie perspektywy, porywające wyobraźnię obrazy, fundamentalne dla życia problemy. A czasem tylko detale, fragmenty jakiejś obszerniejszej nauki, szczegółowe zalecenia lub wskazania. Dziś właśnie przypadło nam do rozważania tego rodzaju wycinek z większej całości, wycinek pozornie marginesowy, w rzeczywistości niezmiernie ważny dla każdego ucznia Chrystusa. Chodzi o wyzwolenie serca z nadmiernego przywiązania do dóbr materialnych oraz o czujną gotowość sługi, który czeka na powrót pana. Pragnienie posiadania jest jednym z podstawowych pragnień człowieka, a prawo do własności jednym z jego pierwotnych i najstarszych praw. Należąc do wyposażenia natury ludzkiej, prawidłowo użyte, przyczyniają się do ochrony wolności i godności ludzkiej. Niestety, posiadanie nie jest wolne od niebezpieczeństw. U wielu ludzi prowadzi ono do wykoślawienia charakteru i poważnych konfliktów z etyką. Ten, kto ma, chciałby zazwyczaj mieć więcej. Chęć zbicia majątku przeradza się u niejednego w prawdziwe opętanie. Bogacz, który wszedł na tę drogę, ani spostrzega, jak traci z oczu inne wartości: sumienie, uczciwość, wolność, prawa drugiego człowieka, owszem nawet samego Boga. Mamona urasta do rangi bezwzględnego bożyszcza, któremu codziennie składać trzeba coraz to nowe ofiary. Żaden żebrak nie pożąda tak pieniędzy, jak bogacz, który w złocie utopił całe swoje serce. Ponadto ten, kto ma, chciałby zazwyczaj zatrzymać to wyłącznie dla siebie. Bogaci nie lubią dzielić się tym, co posiadają. Chronicznie nie znoszą nędzarzy, jako potencjalnych pretendentów do ich majątku. Niewrażliwi na potrzeby człowieka, obojętnieją także wobec Boga, który im jest po prostu niepotrzebny. Swoich uczniów zachęca dzisiaj Jezus do dobrowolnej rezygnacji z posiadania, a już co najmniej do odważnego przekroczenia ziemskiego sposobu patrzenia na pieniądze i bogactwo. Oni, mała trzódka, powinni być gotowi sprzedać wszystko co mają i rozdać ubogim, by stać się wolnymi dla Boga i dla Ewangelii. Nie tracą przy tym nic.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 19 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 18 Niedziela Zwykła

    Marność nad marnościami. Te przeznaczone do rozburzenia stare stodoły z dzisiejszej Ewangelii, by w ich miejsce wybudować nowe i obszerniejsze, napsuły już niejednemu z wierzących sporo krwi. Czy naprawdę Panu Bogu nie podoba się, że pracujemy, dochodzimy do jakiego takiego majątku, że zaczynamy wygodniej mieszkać i dostatniej się ubierać, a nawet odkładamy jeszcze coś na czarną godzinę? Czy doczesna rzeczywistość, w której tkwimy, dla której zamartwiamy się, nie dojadamy, nie dośpimy, dla której człowiek bierze na siebie tyle ofiar i za którą wysoko płaci swoim czasem, swoim zdrowiem, a więc sobą samym – to tylko „marność nad marnościami” i pogoń za wiatrem, jak nam to przed chwilą odczytano? Czy rozsądny i pracowity gospodarz – bo leniwcowi nie obrodzi pole nawet w najbardziej urodzajne lato – nie zasługuje na pochwałę i postawienie go za wzór, a nie na słowo „głupiec”! Czy chrześcijaństwo do końca gardzić będzie ziemią i nawoływać wyłącznie do pacierza i liczenia na pomoc z nieba? Wystarczy! Nie mnóżmy zarzutów. Im więcej ich wysuniemy, tym bardziej będą niedorzeczne. Najlepszą odpowiedzią niech będzie poważne podejście do tekstu dzisiejszych czytań mszalnych, w pierwszym zaś rzędzie do Ewangelii. Łukasz przytacza w niej opowieść Jezusa o pewnym zamożnym człowieku, który nie wiedząc, gdzie zgromadzić udane zbiory, postanawia zburzyć swoje stare spichlerze dla wybudowania nowych, bardziej obszernych. Zapewne jest to gospodarz energiczny i z inicjatywą. Niestety, lista pochwał pod jego adresem nie będzie długa. Nasz obszarnik ma bowiem sporo wad. Jest on przede wszystkim bardzo krótkowzroczny. Wybudowawszy, nowe stodoły sądzi naiwnie, że ubezpieczył się w ten sposób na całą swoją przyszłość. A co, gdy złodzieje się włamią? A co, gdy pożar? A co, gdy spadek ceny zboża? Nawet niepozorne myszy sprawić mogą prawdziwe spustoszenie w źle zabezpieczonych sąsiekach. Nasz gospodarz nie bierze w ogóle pod uwagę takiej ewentualności. Co gorsza, on i w stosunku do własnej osoby nie wietrzy żadnego niebezpieczeństwa. A ileż to potrzeba, by umrzeć? Dróg prowadzących w śmierć jest wiele. Nasz gospodarz nie ma tego rodzaju zmartwień. Wręcz przeciwnie. On już z góry ustalił program na te długie i spokojne lata, którego go czekają. I tu znowu człowiek ten okazuje się bardzo płaski i malutki.

    Ks. Ireneusz

     

  • Możliwość komentowania 18 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 17 Niedziela Zwykła

    Proście, a otrzymacie! Przyrzeka nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii wysłuchanie wszystkich próśb zanoszonych do Boga. Nie jest to jedyna obietnica tego rodzaju na kartach Ewangelii. Podobnie mocne jak u Łukasza wyrażenia: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam”, znajdziemy także u Mateusza, Marka a przede wszystkim u Jana. Wszystkie te wyrażenia budzą uzasadnioną ufność. „O cokolwiek”, „ilekroć”, „wszystko” – i to za jedno tylko ufne zwrócenie się do Boga. Człowiek aż nie wierzy własnym uszom. Czy to możliwe? Obwieszone wotami i dziękczynnymi tablicami ściany przeróżnych sanktuariów, pełne wdzięczności listy, przepełnione pociągi do Lourdes, Fatimy czy Częstochowy zdają się potwierdzać ewangeliczną tezę o skuteczności modlitwy. Tylu ludzi zostało przecież wysłuchanych. Dla tylu niebo okazało się łaskawe. Niestety, nasze własne doświadczenie mówi nam możesz zgoła coś innego. Ile razy prosiliśmy i nie otrzymaliśmy nic. Ile razy szukaliśmy, a nie było nam dane znaleźć. Nie tylko delikatnie, jednym palcem, ale i pięściami obu rąk kołataliśmy w zamkniętą bramę nieba, niestety, drzwi nikt nam nie otworzył. Powie ktoś: może prosiłeś o rzeczy szkodliwe, o błahostki, drobiazgi? Ale cóż szkodliwego jest w tym, gdy proszę, by zagrożone małżeństwo moich przyjaciół nie rozleciało się, by ojciec przestał pić, a syn powrócił szczęśliwie z wojska? Albo czy to jest drobiazg lub błahostka, gdy błagam Boga o pomyślne wyniki skomplikowanej operacji? O zdanie przez moje dziecko egzaminu dojrzałości? O spokój i zgodę w rodzinie? A przecież wiele takich właśnie próśb pozostaje „niewysłuchanych”. Czyżby zabrakło czegoś istotnego naszej modlitwie, że Bóg pozostaje na nią głuchy? Warto się nad tym zastanowić, no bo przecież nie sposób przyjąć, że Jezus przereklamował wartość modlitwy i obiecał coś na wyrost, czego w rzeczywistości nie miał zamiaru spełnić i nie spełnia. W swoim Liście do Gminy Jerozolimskiej stawia apostoł Jakub następujące twierdzenie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie”.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 17 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii