Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii

19 Niedziela Zwykła

Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Tymi słowami Jezus nawiązuje do znanej Żydom historii spożywania na pustyni manny. Tam na pustyni, aby Żydzi nie pomarli z głodu, Bóg zesłał im mannę, teraz Bóg daje pokarm dla duszy, dla życia wiecznego.
1. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez surowe posty, moglibyśmy się wymawiać: „Panie, nie mam zdrowia, wojna, ciężka praca, tak nie mogę”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez długie modlitwy, też znaleźlibyśmy usprawiedliwienie: „Panie, tyle pracy, rano bieganie stale ze stoperem w ręku, nie mam czasu. Ledwo niedzielna msza święta”. Gdyby Chrystus chciał nas zbawić przez wielkie jałmużny, też moglibyśmy powiedzieć: „Panie, jedna pensja nie wystarczyła, żona poszła nawet do pracy, bo jak tu wiązać koniec z końcem za te liche polskie pieniądze?”. I dlatego Jezus Chrystus przy Ostatniej Wieczerzy, kiedy zamienił chleb w swoje Ciało, powiedział: „Bierzcie i jedzcie”. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”. Tymi słowami Chrystus zaprasza i nas na Ucztę Eucharystyczną. Wielu przyjęło to zaproszenie i chodzą regularnie do Komunii Świętej. Jedni codziennie, raz w tygodniu, raz w niedzielę, raz na miesiąc, raz co kwartał. Drudzy tylko raz w roku, niestety, nie brak i takich, którzy wcale nie chodzą. Mają oczywiście swoje wymówki, a jakże. Gdyby je zebrać razem, powstałaby Litania dłuższa od Litanii do Wszystkich Świętych.
2. Wymienię niektóre wymówki:
a/ Nie mogę często przyjmować Komunii świętej – bo nie należy przesadzać. Powtarzają to zdanie zwykle ci, którzy we wszystkim przesadzają: w modzie, w rozrywkach, w sporcie, w pogoni za pieniędzmi.
b/ Nie mogę często przyjmować Komunii świętej – bo nie jestem święty, nie czuje się po prostu godny. Mówią zwykle tak ci, którzy krytykują wszystkich i wszystko, każdemu mają coś do zarzucenia, wynoszą się nad innych, siebie uważają za chodzące ideały.
c/ Co powiedzą ludzie gdy mnie zobaczą tak często u Komunii świętej? To zdanie wychodzi z ust takich, którzy nie liczą się w ogóle z opinią: włosy jak zbój Madej, gotów pójść na ulicę ubrany jak klaun z cyrku, mimo pogardy ludzkiej gotów pijany leżeć w rowie. Gdy miałby iść do Komunii, co powiedzą ludzie?
d/ Nie mogę za często chodzić do Komunii, bo boję się rutyny, żeby mi Komunia nie spowszechniała. A ja się pytam: kto jest lepszym muzykiem – czy ten, co ćwiczy codziennie czy raz do roku? Kto jest lepszym sportowcem – ten kto, który codziennie trenuje, czy ten co raz w roku?

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 18 Niedziela Zwykła

    KAFARNAUM zjawiła się grupa ludzi, która przepłynęła łodzią jezioro Galilejskie
    w poszukiwaniu Chrystusa. Poprzedniego dnia stało się coś, o czym głośno mówiła okolica. Chrystus uczynił cud i nakarmił pięć tysięcy mężczyzn mając do dyspozycji tylko pięć chlebów i dwie ryby. Szał radości ogarnął ludzi i chciano Go obwołać królem. Wówczas Chrystus oddalił się, gdyż nigdy nie zamierzał sięgać po władzę. Byłoby to sprzeczne z Jego misją. Mimo to odszukano Go i wówczas Chrystus dał im do zrozumienia, że zna dokładnie motywy przybycia: „Szukacie Mnie dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który wam da Syn Człowieczy”. Na podstawie Ewangelii widzimy wyraźnie, z jakich to motywów przychodzili ludzie do Chrystusa. Jedni szukali Go z pobudek czysto religijnych, drudzy w nadziei uzyskania zdrowia, inni ze zwykłej ciekawości: „Jaki On jest? Co mówi i czego żąda? Jakie plany ma na przyszłość?”. Byli i tacy, którzy bez przerwy Go śledzili i stawiali Mu prowokacyjne pytania, aby mogli Mu wytoczyć proces. Nie brakło i takich, którym przyświecały bardzo prozaiczne i przyziemne cele, jak chęć zdobycia pożywienia. DLA CHELBA, PANIE, DLA CHLEBA – tak śpiewali górale, odchodząc od stron ojczystych. Zdobycie chleba i wyżywienie rodziny to sprawa zbyt poważne, aby ich nie dostrzegać. Ale chleb może stać się pokusą tak silną, że tylko osoby o mocnym morale nie ulegną jej magii. Gdy w ramach akcji humanitarnej Kościół zajmował się rozdawaniem darów, pojawiali się w kościele ludzie, których przedtem nigdy nie widziano. Na terenach misyjnych ludzie biedni są gotowi kilka razy przyjąć sakrament Chrztu Świętego, byle tylko otrzymać coś do jedzenia. Chleb i garść ryżu mogą stać się magnesem przyciągającym ludzi do religii. Ale może być odwrotnie. Z powodu chleba, kariery i pieniędzy odchodzą od religii. KTO PYTA, NIE BŁĄDZI – powtarza ten zwrot pewien mój znajomy, który określa siebie, jako „katolika poszukującego prawdy”. Swego czasu wyraził opinię na temat masowych powrotów do religii. Twierdził, że motywacja takich decyzji jest bardzo przyziemna, jak „lęk przed nieznanym”, asekuracja – „na wszelki wypadek”, albo też „robienie na przekór”, czy „zawiedzione ambicje polityczne”. Wzrost powołań kapłańskich i zakonnych, jaki się notuje w Polsce i w innych krajach jest – według tego pana – stanem przejściowym, wynikającym z ogromnej sympatii do Papieża. A powołania misyjne, to tylko młodzieńcze marzenia, by już wyjechać w szeroki świat i przeżyć coś mocnego w krajach egzotycznych. Na tym polega między innymi urok życia, że każdy ma prawo mieć swój własny pogląd na różne dziedziny: sport, muzykę, film, teatr, modę i religię. Ważne jest jedno, aby wygłaszane opinie nie były zwykłą demagogią, fanatyzmem czy uprzedzeniem, lecz osadzały się na rzeczowych argumentach. I trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że do tej pory nie wymyślono żadnego przyrządu, przy pomocy, którego można by dokładnie i bez pomyłki określić motywy powrotu do Boga czy wstąpienia do zakonu. Pozory zawsze mylą, zaś prawda jest jak kostium kąpielowy albo częściowa albo całkowita.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 17 Niedziela Zwykła

    JAKŻE CZĘSTO, czytając Ewangelię, dostrzegamy w niej tylko połowę z tego, co ona chce nam powiedzieć. Uwagę naszą przykuwa zewnętrzny opis wydarzeń, szczególnie tych niezwykłych i cudownych, gdy tymczasem skupić by się należało na treści i nauce, które pod tą zewnętrzną szatą na nas przychodzą. Dzisiejsza ewangelia należy właśnie do takich, które porywają wyobraźnię. Opisano w niej cud rozmnożenia chleba. Jan Ewangelista przedstawił to wydarzenie niesłychanie barwnie i plastycznie, omal zdaje się nam, że osobiście w nim uczestniczymy. Rozległy, zielony ugór nad jeziorem Genezaret. Na ugorze tysięczne rzesze słuchają uważnie nauk Chrystusa, modlą się i medytują… Jedno wszakże ciśnie się pytanie: dlaczego ci ludzie nie zabrali ze sobą jakiegoś prowiantu? Czyżby to spotkanie było niezaplanowane, całkiem spontaniczne? Apostołowie są wyraźnie zaniepokojeni. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: „Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?”. Może właśnie dlatego, by przypomnieć ludziom zapomnianą często prawdę o konieczności zaangażowania się, o współudziale i współodpowiedzialności. Jezus zwraca się do Apostołów przed cudownym nakarmieniem rzeszy z dziwnym żądaniem – żądaniem, którego wprawdzie Jan Ewangelista w dosłownym brzmieniu nie przytacza, ale które, dla naszej nauki, zanotowali skwapliwie i Mateusz i Marek i Łukasz: WY DAJCIE IM JEŚĆ – powie Chrystus Apostołom. Działają tu dwa zasadnicze motywy. Czysto ludzki. Żal mi tego ludu. Chrystus wie, że rzesza trwa przy Nim z wielkiej miłości, sympatii i podziwu. Pora już późna. Nie każdy zniesie tak długi post bez szwanku. Niektórzy mogą zasłabnąć w drodze powrotnej do domu. Dlatego czyni cud, aby zwyczajnie i po ludzku ich nakarmić. Ale jest też motyw religijny i nadprzyrodzony. Chrystus pragnie ich przygotować na dzień ustanowienia Eucharystii. Powinni więc uwierzyć, że to właśnie On jest tym obiecanym Mesjaszem, na którego przyjście czekają i że u Boga nie ma rzeczy niemożliwej, czyli z pokorą przyjąć objawioną prawdę o obecności Chrystusa pod postacią chleba i wina. Jest też w tej scenie cenna i praktyczna wskazówka dla wszystkich Jego wyznawców, ta mianowicie, że pełniąc na ziemi swoją misję czysto religijną, dostrzega ludzi głodnych i potrzebujących pomocy.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 17 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 16 Niedziela Zwykła

    W połowie sezonu wakacyjnego trudno o bardziej do okoliczności dostosowaną zachętę od tej, jaką daje dzisiejsza Ewangelia: „PÓJDŻCIE NA MIEJSCE USTRONNE I WYPOCZNIJCIE NIECO”. Odpoczynek, urlop, wakacje, wczasy – jakże bardzo modne dzisiaj słowa! Nie tylko dziecko ze szkoły, ale i większość z nas odczytuje je jako zaproszenie w inny, przyjemniejszy, bardziej kolorowy, kuszący wolnością i przygodą świat. I zimą i latem miliony ludzi korzysta z przysługującego im prawa do odpoczynku. Nie kończące się karawany samochodów na szosach i autostradach, zatłoczone przejścia graniczne, rojne od ludzi plaże i kąpieliska, wypełnione do ostatniego miejsca hotele i schroniska, parkingi czy pola namiotowe – wszystko to świadczy, że mamy do czynienia ze zjawiskiem masowym, o nie notowanym dotąd w historii nasileniu. Cóż to wypędza corocznie miliony ludzi z domów i każe im nie u siebie, ale w obcym środowisku spędzać swój krótszy lub dłuższy odpoczynek? Zdaniem socjologów przede wszystkim trzy czynniki stwarzają zapotrzebowanie na tego rodzaju praktykę: struktura współczesnej pracy, urbanizacja i zwiększone zainteresowanie własnym zdrowiem czy sprawnością fizyczną. PRACA. Na ogół nie przemęcza ona dziś człowieka fizycznie. Męczy za to psychicznie, powoduje stresy, rozstraja nerwowo. Niektóre jej działy wręcz odczłowieczają czyniąc z pracownika robota. Inne wymagają intensywnego wysiłku umysłowego. Nic dziwnego, że człowiek chce, choćby na krótko, od takiej pracy uciec. URBANIZACJA. Coraz więcej ludzi mieszka w miastach. Beton, stal, szkło, asfalt. Monotonia ulic, hałas, ciżba, spaliny, nieustanny pośpiech, zwariowany wyścig z czasem i konkurencją. Po paru miesiącach ma się tego dość. Budzi się tęsknota za: naturą, czystym powietrzem, ciszą, zielenią drzew i pól, samotnością, wolnym życiem człowieka, którego nie popędza budzik ani kalendarz. TROSKA O ZDROWIE. Wielorako zagrożeni, umiemy je dziś cenić i nie żałujemy ani pieniędzy, ani starań, by uchronić się od choroby i jak najdłużej zachować fizyczną i psychiczną sprawność. Każdy urlop – to jakaś regeneracja sił, jakieś polepszenie samopoczucia, jakaś akumulacja energii na czekający rok pracy. Dla młodych ponadto radosne przeżycie własnych możliwości w przeróżnych rodzajach sportu. Co może i co powinien dać człowiekowi odpoczynek? Ktoś sformułował to w ten sposób: czas dla siebie, czas dla drugiego, czas dla Boga.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 16 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 15 Niedziela Zwykła

    PROROK AMOS od trzody został posłany do prorokowania, posłany do tych, którzy tak bardzo byli przekonani, że nie mają sobie nic do zarzucenia. Tymczasem pojawia się człowiek, który obnaża ogromny fałsz i pustkę ich religijnego życia. Z całą bezwzględnością i mocą ukazuje przepaść między codziennym życiem i religią. Dlatego trzeba się z nim rozprawiać, wysyłać na banicję, niech sobie idzie byle dalej od nas. Niech nam nie zakłóca spokoju życia. I prorok odchodzi. A człowiek zostaje sam – pozornie zadowolony i spokojny o swoją przyszłość. Ale przyjdzie czas, że będzie musiał zapłacić cenę za odrzucenie prorockich słów prawdy. Bo w pewnym momencie objawi się cała pustka i jałowość życia i samotność, od której nie można uciec i co najgorsze, nie ma do kogo uciec. JEZUS PRZYWOŁAŁ DO SIEBIE DWUNASTU. Byli z Nim, słuchali Jego nauczania, widzieli cuda. Teraz mają iść „po dwóch”. To będzie dla nich pożyteczne nie tylko dla tego, żeby się wzajemnie wspomagali, ale przed wszystkim, by mogli dawać prawdziwe świadectwo, bo według prawa żydowskiego dla potwierdzenia prawdy trzeba dwóch świadków. „Przykazał im”. To coś więcej niż rady ewangeliczne, to rozkaz. Radykalne ubóstwo w wyposażeniu na drogę: „ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie, nic – prócz laski”. Ale dlaczego laska, dlaczego ten akcent: „nic na drogę prócz laski”? Przecież to byli młodzi mężczyźni, nie staruszkowie… Ktoś powiedział, że ta laska ma im przypominać, że mają dotykać ziemi, że mają odnawiać oblicze ziemi, „tej ziemi”. Ich wielkim wyposażeniem jest władza nad duchami nieczystymi i prawo głoszenia Ewangelii nawrócenia. Często słychać taką opinię: Życie to jedno, a wiara to drugie. Wielu, jest dziś gotowych twierdzić, że wiarą żyje się podczas ślubów, pogrzebów, chrztów, ewentualnie podczas Mszy Świętej … Po za tym toczy się codzienne życie, w którym nie powinno się „zawracać głowy” Panu Bogu. Skutkiem takiego myślenia jest fakt, że duża część ludzi uważających się za wierzących wyrzuciła własnego Stwórcę na margines życia. Istnieje przepaść między codziennym życiem i religijnością. Ludzie, którzy mówią o tym, żeby życie oprzeć na Chrystusie, są tolerowani, gdy dzieje się to od święta. Współcześni prorocy może nie tyle są wysyłani na banicję, ale wyszydzani, ignorowani, obłaskawiani. Przecież nie można drażnić ucha dzisiejszego człowieka mówieniem o poszanowaniu życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, o wierności małżeńskiej, o wierności przykazaniom Bożym. Przyznajmy – czy przypadkiem i dla nas nie są to tematy wstydliwe? W tym sensie, że boimy się o tym mówić. Lękamy się, że zostaniemy oskarżeni o dewocję. CHRZEŚCIJANIN ZANCZY NAMASZCZONY. Poprzez chrzest zostaliśmy namaszczeni na proroków. Każdy chrześcijanin jest i musi być prorokiem.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 15 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 14 Niedziela Zwykła

    Smutna historia Nazaretu, którą przypomniała nam Ewangelia, idzie jako ostrzeżenie w historię. Nie oburzajmy się na mieszkańców Nazaretu, że w przebywającym do nich Jezusie nie odkryli wysłańca Bożego i obiecanego Izraelowi Mesjasza. My byśmy zapewne też nie odkryli! Żyli za blisko Niego i to przez 30 lat. Nigdy przez ten czas nie nazywał siebie prorokiem ani nauczycielem, ani wysłannikiem Jahwe. Był jednym z nich. Cieślą, synem Józefa i Maryi. Miał braci (kuzynostwo): Jakuba, Józefa, Judę, Szymona. Miał siostry (kuzynki), ciotki, całą gromadę dalszych krewnych. Nikt nie pytał, bo i po co? Wiadomo przecież, jakąś tam rodzinę każdy musi mieć. Płynęły lata i nie działo się nic. Cieśla żył w mieście, miasto żyło z Cieślą. I naraz żąda się od Nazaretu skoku w wiarę. Bo właśnie Jezus przyszedł do swojego miasta, które może przed rokiem opuścił i głosi Królestwo Boże. Poprzedziła Go sława wybitnego mówcy, nauczyciela i cudotwórcy. Nazaret nie ma nic przeciwko temu, że jeden z jego mieszkańców na wielkiego człowieka wyrósł. Jest nawet z tego powodu dumne i tłumnie stawia się na spotkanie z rodakiem. Niechże jednak ten wielki człowiek nie robi nagle z siebie kogoś, omal że równego Bogu! Niech im nie wmawia, że to właśnie na Nim spełniło się proroctwo Izajasza o mającym nadejść Mesjaszu! Niech przede wszystkim nie czyni swoim ziomkom wyrzutów, nie upokarza ich publicznie i nie stawia żądań, których stawiać nie ma prawa! A On to wszystko właśnie robi. Miasto jest oburzone. Za kogo ten Jezus chce uchodzić ? Kto jak kto, ale oni, mieszkańcy Nazaretu zasiedzieli od pokoleń w tym małym miasteczku, najlepiej wiedzą, kim jest ten, który dziś do nich przychodzi. I nikt nie potrafi ich przekonać, że się mylą. Nie bierzmy za złe mieszkańcom Nazaretu ich postawy wobec Jezusa. Po dwudziestu wiekach chrześcijaństwa odnajdziemy przecież tę postawę – i to jakże często – także wśród nas. „Bóg? Współczesna nauka nie zna tego pojęcia. Wcielenie Syna Bożego? Nonsens! Chrystus? Oczywiście człowiek. Społecznik zaangażowany politycznie, o ile w ogóle jest postacią historyczną. Wiara? Namiastka nauki, wyrafinowany sposób tłumaczenia naiwnych”. Mój Boże! Jak my wszystko wiemy. Jak my bez zająknienia mamy na wszystko odpowiedź. Tylko, że to nie jest odpowiedź. To powielany przez wieki stereotyp płytkiego, wygodnego myślenia. Klapy na oczach, jak u doróżkarskiego konia, sprawiają że nie widzi się całego bogactwa i wielowymiarowości problemu. Wiara, religia, Kościół. I nie chce się go widzieć. Stereotyp bowiem rozgrzesza: jeżeli niemożliwe, jeżeli nienaukowe, jeżeli tylko w przypuszczeniach i pytaniach, to i nie wiążące. Po co szukać? Po co się tym przejmować? Wiem swoje. I już największe, najświętsze, najbardziej ważne sprawy przestają interesować, niepokoić, zapraszać w przygodę. Czy jednak nie przyszło nam do głowy, że może my jesteśmy daltonistami, którzy nie łapią wszystkich kolorów? Nazaret potknęło się na tym, że nie potrafiło dojrzeć w Jezusie więcej, niż ukazywały pozory, przyzwyczajenie, doświadczenie wielu lat.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 14 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NOCNE CZUWANIE

    Po raz drugi we wspólnocie z Siostrami Szkolnymi de Notre Dam Prowincji Polskiej przeżyliśmy wspaniałe chwile, pielgrzymując do Królowej Polski i podejmując Nocne Czuwanie.  Wszystkim tym, którzy podjęli trud modlitwy, drogi i czuwania również za DUCHOWE PIELGRZYNOWANIE oraz tym, którzy wspierali pielgrzymujących dziękujemy, Bóg zapłać! Jesteśmy przekonani że Maryja wybłaga nam u Syna Swego zdroje łask.

    Do miłego zobaczenia 23 czerwca 2019r.

  • Możliwość komentowania NOCNE CZUWANIE została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 13 Niedziela Zwykła

    CHRYSTUS powrócił z kraju Gerazeńczyków i był jeszcze nad jeziorem, gdy tłum ludzi czekał już na Niego. Jedni przyszli posłuchać Jego wzruszających nauk, drudzy prosili o zdrowie dla najbliższych. Jako pierwszy przecisnął się do Niego mężczyzna, przełożony synagogi, imieniem Jair. Błagał Go usilnie, aby przyszedł z pomocą jego konającej córce. Jezus udał się w kierunku jego domu, a tłum ludzi poszedł na Nim. PEWNA KOBIETA PRZYSZŁA OD TYŁU. Chciała pozostać anonimowa. Myślała sobie w duchu: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęłam, a będę zdrowa”. Kim była ta nieznajoma kobieta, która budzi podziw swoją żarliwą wiarą w moc i potęgę Chrystusa? Czytelnik sensacyjnych wiadomości pragnie poznać jak najwięcej szczegółów: nazwisko, imię, wiek, rodzice, rodzeństwo, stan cywilny, mężatka, wdowa, dzieci? Niestety, Ewangelia zbagatelizowała ciekawość czytelnika. Ograniczyła się do suchej relacji: od dwunastu lat chorowała na krwotok, leczyła się u różnych lekarzy, wydała na to całe mienie, a żaden jej nie pomógł. Sprawdziło się powiedzenie, że młody człowiek jest gotów oddać życie dla pieniędzy, a chory odda wszystkie pieniądze, aby uzyskać zdrowie. Ewangelista Marek podaje jeszcze taką uszczypliwą uwagę, że lekarze nie tylko jej nie pomogli, lecz „miała się jeszcze gorzej”. Złośliwości pod adresem służby zdrowia nie są wynalazkiem współczesnych malkontentów, lecz mają długowieczną tradycję. Ale wróćmy do Ewangelii. Kobieta po długoletnim bezskutecznym leczeniu udała się do Chrystusa. ZBLIŻYŁA SIĘ ZALĘKNIONA I DRŻĄCA – tak relacjonuje to wydarzenie św. Marek. Ciśnie się pytanie: skoro tak bardzo wierzyła, że tylko On może jej pomóc skąd się wziął ten strach przed spotkaniem z Chrystusem? Egzegeci dają różne odpowiedzi. Jedno powołują się na przepis Prawa: powyższe niedomaganie było określone jako stan nieczystości, dlatego kontakty z innymi były surowo zabronione. Drudzy widzą w tej kobiecie pogankę, a poganie nie utrzymują kontaktów z Izraelitami. Obawiała się gniewu Chrystusa. WYZNAŁA JEZUSOWI CAŁĄ PRAWDĘ. Gdyby Chrystus nie zapytał: „Kto się Mnie dotknął”, nikt nie wiedziałby, co się wydarzyło. Pytanie Jezusa zaskoczyło nawet Jego uczniów, dlatego Piotr wyjaśnił: „Mistrzu, to tłum zewsząd Cię ściska”. Ale Chrystusowi chodziło o coś innego. Stał się cud, który nie mógł pozostać w ukryciu. Wiara nie może być praktykowana w piwnicy, wstydliwie, żeby nikt o tym nie wiedział. To marksistowski dogmat, sprzeczny z nauczaniem Chrystusa. Jest on wygodny pewnej grupie ludzi, którzy chcą ukryć swoje dwuznaczne postępowanie. Toteż owa biblijna kobieta zbliżyła się do Chrystusa, upadła na twarz i wyznała Mu całą prawdę o sobie. Świadkowie tej sceny poznali w ten sposób bliżej tę kobietę, jej wielką wiarę i zaufanie do Chrystusa. Mimo dokuczliwej choroby trwającej przez dwanaście lat, nie zgorzkniała i nie zaciskała pięści przeciw niebu. Sam Chrystus powiedział: TWOJA WIARA CIĘ OCALIŁA.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 13 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Transmisja z Apelu Jasnogórskiego

    Zapraszamy do oglądania transmisji na żywo z Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze, gdzie nasza parafia bierze udział w czuwaniu.

    http://jasnagora.pl/pl/media/na-zywo/

  • Możliwość komentowania Transmisja z Apelu Jasnogórskiego została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

    Pewna studenta wyznała mi ze szczerością, na którą zdobywa się młodzież wobec kapłana, że przeżyła szok, kiedy dowiedziała się, że i ona, jak wcześniej jej dwójka rodzeństwa miała być abortowana. Szok i niedowierzanie – mówiła przez łzy… Nie mam zamiaru w tym krótkim artykule ciskać na nikogo gromów ani rozpisywać się w tym trudnym i z każdej strony dramatycznym temacie. Ale też nie będę udawać… Jestem za życiem i jego CAŁKOWITĄ ochroną! Martwi mnie postawa społeczeństwa, które mówiąc o kilku odkrytych komórkach i pierwiastkach na Marsie krzyczy na cały świat: odkryto ŻYCIE !!! A to, co matka nosi pod sercem nazywa „zlepkiem” komórek. Dziwna niekonsekwencja czy szatańska logika? Odpowiedzmy sobie sami. Dzisiejsze pierwsze czytanie wyjęte z proroka Jeremiasza zawiera w sobie niebywale wielką intuicję: każdy z nas jest chciany i kochany przez Boga, pomyślany w Jego planie przed ukształtowaniem w łonie matki. Można zaryzykować stwierdzenie, że dla Boga byliśmy od zawsze. I co więcej, w refrenie psalmu responsoryjnego śpiewamy: Od łona matki Pan mym opiekunem. Ojcostwo i macierzyństwo kojarzy się z dojrzałością, miłością, bezpieczeństwem i właśnie opieką. Jak dobrze, że Pan jest naszym opiekunem i dziś, i jutro i zawsze. To dla niejednej osoby ważne… Zwłaszcza, gdy dotyka nas deficyt tak ojcostwa jak i macierzyństwa. I nie chodzi mi wcale o patologiczne przejawy życia niektórych rodzin czy związków. Chodzi mi bardziej o sytuację, gdy tak zamknięci jesteśmy w świecie konsumpcjonizmu, że dziecko, owszem materialnie ma wszystko, ale wciąż z kluczem na sznurku uwieszonym u szyi krzyczy w milczeniu: mam dosyć samotności! Bez ojca, bo na delegacji, bez matki, bo ciągłe nadgodziny… Oczywiście, to nie tylko wina ojców i matek, ale całego systemu i planu pracy. Lecz też niepohamowana chęć posiadania wszystkiego, najlepiej „od razu”, nakręca całą tą spiralę. I oto docieramy do Ewangelii. Jakże inny obraz. Ciąża staje się dla Elżbiety błogosławieństwem a dla jej męża Zachariasza cudem zwiastowanym za pośrednictwem anioła. Są autentycznie szczęśliwi. Przez dar nowego życia Bóg ściąga z nich hańbę. Bo to, co daje Bóg zawsze niesie szczęście, spełnienie, radość. Jest fascynujące jak każde nowe życie. Od kilkunastu dekad nie potrafimy znaleźć skutecznych lekarstw na to czy tamto schorzenie… Bo lekarz, naukowiec, który to miał odkryć, w Bożym zamyśle miał już dawno się narodzić, tylko ktoś nie pozwolił mu przyjść na świat!

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii