Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii

V Niedziela WIELKANOCNA – ODPUST PARAFIALNY

Kapłan – sacerdos po łacinie, czyli „święty dar”. Święty, bo daje święte rzeczy i tak należy to rozumieć. Bo sama świętość nie jest nikomu darmo dana, musimy ją zdobywać latami i to nieraz do ostatniego uderzenia serca. Zdobywać ją musi tak kapłan jak i osoba świecka. Dziś w uroczystość odpustową jak na święty dar niebios patrzymy na kapłan sprzed wielu wieków, na Jana Sarkandra. I podziwiamy jego bohaterską postawę, gdy odbierał katusze i był nieludzko traktowany. I podziwiamy ducha jego żarliwej modlitwy. I podziwiamy jego czułość na ludzką biedę i krzywdę. Sarkander, mocą Bożej łaski zapewne, ale i własną pracą nad sobą potrafił być prawdziwie świętym darem dla innych. I jest darem nadal. Dla nas współczesnych także. Bo świętość się nie przedawnia, nie traci gwarancji, nie zużywa się… Wręcz przeciwnie, z upływem czasu daje się coraz bardziej „smakować”. I mam nadzieję, że dane nam było mieć na drogach naszego życia takich współczesnych księży „Sarkandrów”. Gotowych zapomnieć o sobie, żyjących dla swoich owieczek. Serdecznych, ciepłych, wyrozumiałych. I tak pokornych, że czuliśmy, iż ci ludzie, modlitwą i święceniami zjednoczeni z Bogiem, prawdziwie stają się skarbem – darem – dla nas i parafii. I wielu z nas jest właśnie w tym „miejscu wiary”, bo prowadziły nas delikatne dłonie kapłana drogą katechezy, sakramentów, modlitwy. Może akurat to moje szczęście, ale miałem na swej drodze życia wspaniałych kapłanów. Mojego proboszcza z lat dzieciństwa i młodości Ks. Feliksa Hanuska, czarującego serdecznością i uśmiechem. W kapłaństwie zaś między innymi ks. Waleriana Ogiermana, o ojcowskim sercu. Oni dwaj (już świętej pamięci) i wielu innych stało się dla mnie prawdziwie „świętym darem”. I to jest mój Kościół, takich dał mi kapłanów, oni byli dla mnie „darem niebios”. I choć wiem, że jak pośród Dwunastu, jeden zdradził, zadał ranę, odszedł. To takie proporcje są i dziś. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Niech św. Jan Sarkander wyprasza łaski dla Śląskiego Kościoła i Kościoła w Ojczyźnie, by każdy duchowny żył i postępował tak, by stać się świętym darem dla innych.

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • IV Niedziela Wielkanocna – DOBREGO PASTERZA

    Mówi stare, tureckie przysłowie: „Nie ma człowieka, którego by nie gnębiły troski. A gdyby się przypadkiem taki znalazł, to nie byłby on człowiekiem”. Ludzki los do troska. Przez pierwsze lata naszego życia, zanim w małym dziecku rozbudzi się świadomość, a tym bardziej rozum, dźwiga tę troskę o siebie sam organizm człowieka. Ale z chwilą włączenia się w nas świadomości i rozumu, odpowiedzialność za prawidłowy rozwój naszego życia fizycznego i psychicznego, za zdrowie spadać zaczyna w coraz większej mierze na samego człowieka. To on troszczyć się odtąd będzie każdym jego zagrożeniem, z niepokojem patrzeć na postępujący proces starzenia się, to jemu osobiście zarezerwowany jest lęk przed nadchodzącą nieuchronnie śmiercią. Do troski o własny organizm dojdą od samego początku inne jeszcze troski. A więc troska o zdobycie wiedzy, zawodu, stanowiska w społeczeństwie, o jaki takie urządzenie się w życiu. Iluż ludziom te właśnie zmartwienia spędzają przez długie lata sen z powiek! A przecież to nie wszystko, co nas dręczy. Nawet nie najważniejsze. Wielkim przedmiotem troski dorosłego człowieka jest także drugi człowiek: mąż, żona, dziecko, rodzina, społeczeństwo, świat, w którym żyjemy. To właśnie w zetknięciu z rzeczywistością ludzi, nasze życie zabarwia się całą paletą (przeważnie) ciemnych kolorów: od zniechęcenia, nudy, zawodu i niechęci, do buntu, gniewu, nienawiści i rozpaczy włącznie. Nie ma i nie będzie ludzkiego życia bez tych cieni. Udręczonemu człowiekowi podsuwa dzisiejsza Ewangelia kilka zdań wypowiedzianych kiedyś przez Jezusa, które stać się mogą dla każdego z nas z lampą – przewodniczką przez najczarniejszą nawet noc. Oto one: „Ja jestem dobrym pasterzem. Znam owce moje. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”. A więc: Jesteś w rękach Boga. A to są mocne ręce. I co najważniejsze, kochające.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • III Niedziela WIELKANOCNA

    Wszystko zaczął Piotr, a zaczął – trzeba mu to wypomnieć – bardzo nieteologicznie: „Idę łowić ryby”. Nie chodziło oczywiście o żadną zdradę dotychczasowego powołania. Piotr ani nie porzucał służby u Chrystusa, ani nie wracał na stałe nad jezioro. Piotr jest po prostu zmęczony. Tyle ostatnio przeżył. Tyle wycierpiał. Tyle z siebie wypłakał. Teraz przybył z towarzyszami do Galilei. Chce się przez chwilę odprężyć, wracając na jedną noc do zajęcia, które kiedyś wypełniało mu tyle nocy. „Idę łowić ryby”! Odpowiedzieli mu towarzysze: „Idziemy i my z Tobą”. Jest ich siedmiu. Święta liczba Biblii, symbolizująca pełnię. Łowią całą noc, ale sieci pozostają puste. Trzeba się im przyzwyczaić do nieudanych połowów. Gdy bowiem zaczną łowić ludzi, nie będzie wcale lepiej. Nad ranem, gdy już zniechęceni opuszczają ręce, jawi się na brzegu jakaś postać. Jest jeszcze za ciemno, by rozpoznać, kto to taki. Nieznajomy woła do nadpływających: „Dzieci, czy macie co na posiłek?”. Są więc już klienci po ryby. Tylko, że ryb nie ma. Mówią o tym Tamtemu, a On do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Skąd Piotr zna to polecenie? Trzy lata temu, od takiego właśnie rozkazu wszystko się na nowo w jego życiu zaczęło. Bo zaraz były ryby. Wiele ryb. Niestety dziś, słysząc taki sam jak wówczas rozkaz, nie rozpoznaje Mistrza. Nie rozpoznaje Go nawet wtedy, gdy wypełniona rybami sieci idzie ciężko na dno. Dopiero Jan zawoła do niego: „To jest Pan!”. dlaczego więc Piotr jest jeszcze ślepy? Może Pan chce pouczyć swojego apostoła, że nawet on – Opoka, on – Pasterz nie zawsze będzie tym pierwszym, co to na miałkim piasku pospolitych ludzkich spraw i wydarzeń odkryj obecność swojego Mistrza. Czasem dojrzy Go wcześniej ktoś inny. Czasem ktoś inny pierwszy Go rozpozna i odczyta Jego wolę. Jakiś Jan. Jakiś uczeń, którego Jezus miłuje.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Nie będziemy się dziś zajmować Tomaszem. Wystarczy nam, co powiedział o nim Ewangelia. Skupimy natomiast uwagę na gromadce uczniów, o których Jan mówi, że z obawy przed Żydami zamknęli się w jakimś mieszkaniu, niewykluczone, że w Wieczerniku. Jest schyłek dnia zmartwychwstania. Uczniowie zabarykadowali drzwi, ponieważ czują się zagrożeni. Nikt nie powiedział, że gniew starszyzny, wyładowany na Jezusie, nie sięgnie po nowe jeszcze ofiary. Prześladowcy nie lubią pozostawiać na wolności zwolenników skazanego. Tym bardziej dziś liczyć się można z represjami, gdy rozeszły się już pierwsze pogłoski o zmartwychwstaniu Jezusa, i gdy Żydzi gorączkowo wmawiają Piłatowi, że to właśnie uczniowie wykradli ciało Zabitego. Pokolenie które przeżyło okupację, dobrze zna te zasłonięte okna, zaryglowane drzwi, to trwożliwe sprawdzanie, kto też przypadkiem puka do bramy. Oczywiście każdy z tych zamkniętych w jerozolimskim domu mężczyzn wie, że siepacze, jeżeli zechcą, znajdą ich także i tutaj i zaaresztują. Ale zawsze to co innego, niż być wziętym z łapanki ulicznej, nieoczekiwanie, bez możliwości pożegnania się ze swoimi. Zamykają się więc uczniowie, ponieważ boją się o siebie samych. Instynktownie czują, że nie dorośli jeszcze do stawiania czoła wrogim ludziom. Wyjść na zewnątrz, to dać świadectwo o Jezusie. Przyznać się do Niego. Stanąć w Jego obronie. Czy są do tego zdolni? Ostatnie dni ukazał im namacalnie własną słabość. Choć od tamtych zdarzeń upłynęły prawie trzy dni, uczniowie nie przyszli jeszcze do siebie. Jeszcze nie odzyskali wiary w Tamtego, który odszedł, i wiary w siebie. Lepiej więc, że są tutaj, za zamkniętymi drzwiami, względnie bezpieczni, a przede wszystkim znowu razem, w gromadzie, złączeni i zrównani wspólnym wstydem, ale i bogaci wspólną nadzieją. Jak to dobrze, że są jeszcze na świecie miejsca, do których można uciec w chwili próby. Gdzie odgrodzenie pozwala bezpiecznie odetchnąć, a odnalezione na nowo braterstwo i wspólnota ratują przed rozpaczą i samotnością. Czy znasz takie miejsca ucieczki? Miejscem ucieczki dla wierzącego w pewnych trudnych momentach jego życia może stać się ten kościół przez małe „k”, czyli świątynia, a w niej cisza, powaga, czas na refleksję, osobista modlitwa, konfesjonał, Eucharystia. Jeszcze skuteczniej niż przygodne odwiedziny kościoła pomaga dłuższe odosobnienie w jakimś domu rekolekcyjnym.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela WIELKANOCNA – ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Życzenia

    Niech Zmartwychwstały Chrystus, napełni nas wiarą i pokojem.

    Niech wspiera nas w codzienności życzymy

    aby światło Wielkanocnego Poranka rozświetlało naszą codzienność,

    a paschalna radość trwała w nas zawsze.

    Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

    Życzą  Wam i Waszym bliskim

    ks. Krystian i ks. Ireneusz

     

  • Możliwość komentowania Życzenia została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

    Jakże łatwo jest zamordować człowieka bezbronnego. Tego też zamordowano i wrzucono do grobu. Potem zatoczono jeszcze na ten grób wielki kamień, umyto ręce z krwi, by nie splamić nią świątecznego obrusa i powiedziano sobie z ulgą: koniec! Tak bowiem dotychczas kończyły się wszystkie historie ludzi sprawiedliwych a niewygodnych. Nie przewidziano wszakże jednego, a mianowicie, że zabity nie był tylko człowiekiem. Wprawdzie, gdy jeszcze żył, mówił tam coś o swoim tajemniczym pochodzeniu, o jakiejś swoich koligacjach z Panem Bogiem. Ale któżby wierzył w takie brednie. A tymczasem okazało się, że miał rację. Toteż historia, która zaczęła się po ludzku, skończyła się po Bożemu. Zamordowany poleżał w grobie niecałe trzy dni, potem wstał i żywy, w prawdziwym choć uwielbionym ciele, odwalił grobowy kamień. To właśnie ta dziwna historia o zmartwychwstaniu rozkołysała dzisiaj wszystkie dzwony całego chrześcijaństwa. Przyszliśmy, by u pustego grobu Zbawiciela odnowić swoją wiarę w żywego i zwycięskiego Chrystusa, ożywić nadzieję, a przede wszystkim wskrzesić na nowo swoją miłość ku Niemu. Czy ja naprawdę wierzę w Chrystusa? Czy wierzę, że będąc człowiekiem, był On i jest równocześnie Bogiem, przed którym pada się na kolana? Czy wierzę, że On mnie zna? Mną się interesuje? Mnie szuka? Że umarł za mnie? Że zmartwychwstał? Czy wierzę że On ma prawo stawiać mi żądania, mówić: zrób to, albo nie czyń tego lub tamtego, bo to cię zgubi, bo to nas rozdzieli z sobą, bo to zmarnuje wszystko, co dla ciebie uczyniłem? Czy dla mnie Wielkanoc, to naprawdę wciąż jeszcze przeżycie religijne, czy tylko święto takiej samej rangi jak walentynki lub dzień pokoju?

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Triduum Paschalne

  • Możliwość komentowania Triduum Paschalne została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ

    Triumfujący Bóg zawsze znajdzie zwolenników. Przez otwartą szeroko bramę w murze wschodnim, pochód wkracza do miasta. Jezus jest spokojny i pogodny, chociaż wie, czym skończy się ten zaimprowizowany przez tłum manifest. Wydaje się być nawet zadowolony. Na utyskiwania faryzeuszów, chcących, by uspokoił ciżbę, odpowiada krótko: „Powiem wam – jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą”. Świat jest tak skonstruowany, że zawsze na nim ktoś wielbić będzie Boga. Jeśli ludzie zapomną o tym obowiązku, jeżeli ich usta będą kiedyś zbyt dumne, by wymawiać słowo: Bóg, rolę chwalców Najwyższego przejmą kamienie. Kamienie, które pozostaną z miast, państw i cywilizacji stworzonych przez tego rodzaju ludzi. Godzinę temu na stoku Góry Oliwnej Jezus płakał na takim właśnie miastem, które było zbyt dumne i harde, by pośrodku siebie dać należne miejsce Bogu. Nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony – powiedział smutno do uczniów. Nie minie 50 lat, a tylko rozrzucone na pogorzelisku głazy głosić będą wszystkim czasom, jaki los czeka tych, którzy obywać się chcą bez Boga. Ale dziś Jerozolima śpiewa jeszcze „hosanna!”. Jezus jest jej za to wdzięczny. Bóg bierze pod uwagę każdą z godzin, które biją. Docenia każde ludzkie „dziś”. Za to „dziś”, za to Jemu poświęcone „teraz” jest człowiekowi zobowiązany. Zapamięta każde nasze „hosanna”, choć – być może – już jutro, te same ustawę będą wołać „ukrzyżuj!”. Ileż myśli płynie od dzisiejszej Niedzieli Palmowej! Odrobina wysiłku, odrobina dobrej woli, odrobina entuzjazmu, miłości i ofiary zostanie zawsze przez Boga dostrzeżona. Ten, co nas stworzył, wie, że życie nie jest nam dane od razu całe. Dane nam są poszczególne chwile. Im więcej tych chwil naznaczymy Bogiem, religią, cnotą, tym lepiej dla nas. W godzinach walki, w godzinach odejść a może nawet zdrady, te chwile wołać będą za nami do Pana o zmiłowanie. Niech i dzisiejszy dzień będzie taką chwilą dobrej woli. Z gałązkami palmowymi w ręku wyjdźmy wszyscy na spotkanie Mesjasza.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA PALMOWA MĘKI PAŃSKIEJ została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

    Jezus siedzi na dziedzińcu świątyni, otoczony rzeszą słuchaczy. Przed Nim gromadka uczonych w Piśmie i oskarżona o cudzołóstwo kobieta. „Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?”. Nic nie mówi. Jakby nieobecny duchem schylił się i kreślił palcem na ziemi jakieś nieczytelne znaki. Może chce im pokazać, jak bardzo przepis prawa może zagmatwać serce prawnika? Może pisze czyjś los? Wydaje wyrok na kogoś? Kiedy oskarżyciele nie przestają nalegać, Jezus podnosi się nagle i mówi: „kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. A więc jednak jest winna. A więc jednak miało miejsce przestępstwo. Nigdy, w żadnych okolicznościach, Jezus nie powie, że czarne jest białe, a białe czarnym. Nie nazwie grzechu cnotą, a cnoty grzechem. Prawda na pierwszym miejscu. Cudzołóstwo, tak surowo piętnowane od niepamiętnych czasów, jest i w nauce Jezusa grzechem. A z grzechem Jezus nie paktuje. On jeden bowiem zna całą jego złość i ohydę. By złamać zniewalającą moc grzechu, stanie wkrótce sam do rozstrzygającej walki z nim. Straci życie w tej walce, ale właśnie Jego śmierć zada decydujący cios grzechowi. Odtąd człowiek decydując się na zło, nie będzie już mógł się usprawiedliwić, że nie wiedział, co czyni. Na drodze grzechu spotka bowiem zawsze krzyż. Spotka ukrzyżowaną dla nas Miłość. Chcąc zrobić krok w kierunku grzechu, będzie musiał obalić ten krzyż. Będzie musiał tę ukrzyżowaną Miłość podeptać. Nie każdy się na to odważy. Nie każdy zapłacić zechce aż taką cenę. Teraz też, na dziedzińcu świątyni, w obliczu oskarżycieli, Jezus nie bagatelizuje popełnionego przez cudzołożnicę grzechu. Nie wybiela go. Nie usprawiedliwia okolicznościami. W rozstrzygnięciu Jezusa grzech zasługuje na karę. Czy także i człowiek, który zgrzeszył? Człowiek też. Tyle, że człowieka osłaniać będzie aż do końca miłosierdzie Miłosiernego. Oto stoi przed Jezusem taki właśnie, zasługujący na litość człowiek. Bóg jeden wie, co doprowadziło go do upadku. Jakie naciski, jakie chytre pułapki, jaka wewnętrzna słabość czy głupota, jaka ślepota i źle pojęta miłość. Zgrzeszyła. Teraz za ten grzech ma spaść na nią kara. Tylko z czyjej ręki? Któż to wystroił się w togę stróża prawa? Któż to chciałbym od Najświętszego usłyszeć upoważnienie do rozlewu krwi? Nie kto inny, tylko grzesznicy. Tacy sami jak ta, o której śmierć wołają. Owszem, gorsi od niej. Poniżają kogoś publicznie, komu zdarzył się upadek, chcą przez to zabłysnąć przed tłumem, jako gorliwi stróże prawa. A wszystko to czynią obłudnie i z perfidią. W rzeczywistości bowiem nie zależy im ani na prawie, ani na cudzołożnicy, ani na sprawiedliwości, ani na karze czy uwolnieniu winnego. Tym, kto ma tutaj paść ukamienowany, wdeptany w ziemię, wyszydzony wobec ludu, podstępnie schwytany na słowie, jest sam Jezus. Tylko, że nie z Bogiem takie gierki.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO

    CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO

    Od V Niedzieli Wielkiego Postu do wtorku

    Adoracja Najświętszego  Sakramentu

    Jest to czas wyciszenia zwłaszcza  po  karnawale, aby  przeprosić  za  grzechy  swoje  i  swoich  bliskich.

    Jezus czeka na ciebie !

     

    Niedziela

    1000 – 1115 – adoracja dla wszystkich

    1230 – 1330 – ul. Szymanowskiego

    1330 – 1430 – ul. Reymonta

    1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej

      Poniedziałek i  Wtorek

    830 –  930 –  ul. Reymonta 2 – 28

    930 – 1030 – ul. Skłodowskiej 1 – 59

    1030 – 1130 – ul. Szymanowskiego

    1130 – 1230 – ul. Rodzice z małymi dziećmi

    1230 – 1330 – Żywy Różaniec

    1330 – 1430 – ul. Reymonta 30 – 56

    1430 – 1530 – ul. Skłodowskiej 61 – 113

    1530 – 1630 – dzieci

    1630 – 1730 – młodzież

  • Możliwość komentowania CZTERDZIESTOGODZINNE NABOŻEŃSTWO została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii