Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Archiwum dla kategorii ‘Bez kategorii

32 Niedziela Zwykła

Nareszcie będzie coś na kler i hierarchię – pomyśli może ktoś złośliwy, słysząc mocne słowa Jezusa, rzucane w dzisiejszej Ewangelii na teologów i kapłanów żydowskiej świątyni. A tak naprawdę powinniśmy wszyscy dogłębnie przemyśleć zarzuty sprzed 2000 lat postawione przez Jezusa, albowiem grzech i głupota są długowieczne i zarażają nawet po upływie setek lat, a wysokie i eksponowane stanowiska z natury swojej rodzą niebezpieczeństwo. Od pradawnych czasów religia bywała wykorzystywana do bardzo niereligijnych celów, a ludzie uczący innych o Bogu sami nie raz tym Bogiem zbyt mało się przejmowali. Jezus ostrzega swoich słuchaczy przed uczonymi w Piśmie. Widocznie są oni nie tylko śmieszni, ale i niebezpieczni. Niebezpieczni na skutek swoich powiązań z władzą, niebezpieczni wskutek możliwości wpływania na prawodawstwo, sądownictwo, opinię publiczną i zwyczaje. Niebezpieczni przez zły przykład jaki dają wierzącym. Wadami żydowskich teologów była obnoszona na pokaz zewnętrzność, którą przesłaniało się własną pustkę i nędzę, była obłuda, nadużywanie religii do bardzo niskich celów, było gonienie za: uznaniem, zaszczytami, pierwszymi miejscami. Smutnemu obrazowi ludzi, którzy czczą Boga tylko wargami, a nie sercem, przeciwstawia dzisiejsza Ewangelia innego człowieka. Człowiek ten znajduje uznanie w oczach Jezusa i otrzymuje Jego pochwałę. To opowieść o ubogiej wdowie, wrzucającej do kościelnej skarbony swoje ostatnie 2 grosze, nie jest bynajmniej w sposób sztuczny doczepiona do pierwszej części opowieści. Ona należy do niej organicznie, jako pewnego rodzaju pociecha, że świat nie składa się z samych obłudników, chciwców i poszukiwaczy wysokich stołków oraz pierwszych miejsc na ucztach. Są jeszcze wśród nas ludzie prości, skromni, z gruntu uczciwi, bezinteresowni, usuwający się w cień, bezgranicznie ufający Bogu i wprost nie do pojęcia wielkoduszni i ofiarni. Świat może ich nie dostrzega, ale Bóg zna swoich i na nich właśnie buduje.

Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 31 Niedziela Zwykła

    Wielki Patriarcha Mojżesz uczy swoich rodaków wierności Prawu Bożemu. Mówi także o Bożej bojaźni, która jest wyrazem szacunku dla Boga i Jego poleceń. Nie jest to bojaźń niewolnicza, a raczej dojrzała postawa wypływająca ze świadomości i wiedzę tego, Kim jest Bóg, a kim jesteśmy my w stosunku do swego Stworzyciela. Miłość wyraża się zawsze w szacunku do woli tego, kogo się miłuję. A postępowanie zgodne z wolą Bożą prowadzi zawsze do pokoju i szczęścia. Natomiast nieszczęście nie może być odczytywany jako kara Boża, lecz raczej jako następstwo lekceważenia tego, czego chce Bóg. Czasami mówi się, że uczestnictwo we Mszy Świętej jest wyrazem naszej miłości do Boga, ale czy rzeczywiście tak podchodzę do Mszy świętej? A może jest ona dla mnie tylko obowiązkiem, rytuałem, powinnością! Czy naprawdę wypływa z potrzeby serca? Dziś w Ewangelii Chrystus przypomni o przykazaniu miłości, a w zasadzie wymieni dwa: te dotyczące Boga, którego należy miłować całym sercem, całym umysłem i ze wszystkich sił oraz te, dotyczące miłości drugiego człowieka, którego Chrystus nazywa bliźnim. Tak łatwo przychodzi nam te przykazania wyrecytować, barwnie opowiadać o miłości do Boga, spędzonych godzinach w kościele, pomnażaniu przeróżnych modlitw, odmawianiu litanii i koronek, ale o miłości do drugiego człowieka mówić tak trudno. Owszem do tego, kto jest mi przyjazny miłość przychodzi zawsze łatwo, ale do tego człowieka z marginesu, człowieka mniej życzliwego, dla złośliwego sąsiada, dla brata który przejął cały spadek po rodzicach – miłości jest już niesamowicie trudna i wymagająca. I właśnie wtedy tak łatwo usprawiedliwiamy się, że zostaliśmy skrzywdzeni, poranieni, że mamy prawo do swojego. Że takich ludzi nie da się kochać. Wiadomości telewizyjne, prasowe, radiowe, internetowe często niosą tyle przerażenia. Widzimy i słyszymy w tych doniesieniach krzywdę, przemoc jaka dzieje się wśród ludzi. Stąd tyle kradzieży, zabójstw, napadów, włamań. Jeden człowiek jest zagrożeniem dla drugiego. Dlatego my cieszymy się, że Pan Jezus przychodzi nam z pomocą. Jezus jakby do nas mówi: staniesz się najcenniejszym prezentem dla świata, dla drugiego człowieka jeśli nie przestaniesz kochać Mnie i ludzi. Przy czym ludzi nie można segregować na zasługujących i niezasługujących na naszą miłość. Nie zwracajmy uwagi na zło, które niesie świat. Starajmy się raczej dawać miłość nie zapominając, że ona rodzi się i wypływa z więzi z Chrystusem. To od Niego otrzymujemy witaminę miłości, tę miłość trzeba dawać ludziom i światu.

    Ks. Ireneusz

  • 0 Komentarzy
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 30 Niedziela Zwykła

    BARTYMEUSZ, tak miał na imię żebrak siedzący przy drodze do Jerycha. Nic nie wiadomo czy od urodzenia był kaleką, czy dopiero później utracił wzrok. Skoro dowiedział się, że Chrystus przechodzi z uczniami tą drogą, wołał błagalnie: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Niektórzy próbują go uciszyć, jakby chcieli mu powiedzieć: Nie szalej. Przestań. To wszystko nie ma żadnego sensu. Musisz się pogodzić ze swoim losem. Ale on nie rezygnuje i woła jeszcze głośniej: ulituj się nade mną! CO CHCESZ ABYM CI UCZYNIŁ? – Pyta Pan niewidomego. Wiadomo przecież, czego najbardziej pragnie człowiek niewidomy. Nie bogactwa, ani sławy, tylko jednego, żeby odzyskał wzrok, żeby chociaż na chwilę mógł swoimi oczami popatrzeć na piękno przyrody, zobaczyć swoich krewnych i znajomych. Ale czy to możliwe? Medycyna nie zna takich przypadków i oto nadchodzi Chrystus, o którym inni opowiadają, że w różnych miejscowościach uleczył chromych, trędowatych, głuchych a nawet niewidomych. Iskierka nadziei zaświtała w sercu nieszczęśliwego Bartymeusza: A może i mnie spotka takie szczęście? Inni pocieszają go: bądź dobrej myśli. PANIE, ŻEBYM PRZEJRZAŁ – odpowiada Bartymeusz na pytanie Chrystusa. Jest to żarliwa prośba, wydobywająca się z udręczonej cierpieniem duszy człowieka chorego, a równocześnie wielka nadzieja na jej spełnienie. To wołanie żebraka pod Jerychem jest wołaniem wielu ludzi. PANIE, ŻEBYM PRZEJRZAŁ – wołał przed laty do Boga student gimnazjum, targany wątpliwościami, gdy stwierdził, że jego wiara wyniesione z domu rodzinnego zaczyna walić się w gruzy. Był to Bronisław Markiewicz, późniejszy kapłan i założyciel Zgromadzenia Księży Marianów. PANIE, ŻEBYM PRZEJRZAŁ – wołał trędowaty z Brazylii umieszczony w leprozorium prowadzonym przez siostry zakonne. Kiedy dowiedział się o swojej chorobie, poczuł się najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na świecie. Życie straciło dla niego wszelki sens. Na szczęście zaczął czytać różne książki o tematyce religijnej, a także Pismo Święte. Odnalazł wiarę i sens cierpienia w świetle Ewangelii. To właśnie on, na wózku inwalidzkim prowadzonym przez psa, witał Ojca świętego Jana Pawła II podczas jego podróży apostolskiej po Brazylii w 1980 roku. MAJĄ OCZY, A NIE WIDZĄ – tak określa psalmista pewną kategorię ludzi. Jest to kalectwo duchowe, o wiele bardziej niebezpieczne od fizycznego. Powstaje z własnej winy człowieka, a polega między innymi na tym, że nie odróżnia się dobra od zła. Wszelkie zło jakiego się dopuszcza człowiek, uważa za coś dobrego. Jego lekkomyślność nie zna granic, gdyż nie widzi krzywd, jakie wyrządza innym, osobom najbliższymi i wspólnocie wierzących, a także sobie. Oślepiony złem nie przeczuwa, że stoczy się na dno upadku i popadnie w szpony nałogu. Wszelkie ostrzeżenia, że chodzi złymi drogami, uważa za tanie moralizatorstwo.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 30 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 29 Niedziela Zwykła

    Dawno to sobie uplanowali. Dawno postanowili. Czekali tylko na okazję. Mateusz mówi, że któregoś dnia wykorzystali w tym celu przybycie matki, która w ich imieniu i w ich obecności skierowała do Jezusa prośbę o miejsce dla nich po prawej i po lewej stronie tronu, w przyszłym królestwie Chrystusa. Byłoby to bardziej zrozumiałe i mniej obciążające obu młodych ludzi. Wiadomo, matkom często śnią się zaszczyty i bogactwa dla swoich synów. Marek jest w swojej relacji bardziej bezwzględny. Z matką czy bez matki nie bardzo go to obchodzi. Przyszli, prosili – wystarczy. A więc Jakub i Jan, synowie Zebedeusza przystępują, w tajemnicy przed innymi, do Jezusa i proszę Go o miejsce w majestacie. Nie wiecie o co prosicie – ostrzega Jezus, obu zapaleńców. Marzyć o miejscu obok Niego „kiedyś”, to zdecydować się także przemierzyć z Nim całe ziemskie „dziś”. A to „dziś” nie będzie wcale łatwe. Jest to bowiem „dziś” krzyża. Właśnie idą razem do Jerozolimy. I już chyba po raz trzeci Jezus mówi uczniom jaki będzie kres tej drogi. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skarżą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. Królestwa Bożego nie otrzymuje się nigdy bez krzyża z tej prostej przyczyny, że nie otrzymuje się go nigdy bez łączności z Jezusem. A ten jest i pozostanie na zawsze Jezusem ukrzyżowanym. Miejsce po prawej i po lewej stronie tronu w Królestwie Bożym to przez długi, długi czas, być może przez całe nawet życie człowieka, miejsce po prawej i po lewej stronie krzyża. Czy możecie pić kielich który Ja mam pić? – pyta Jezus Jakuba i Jana. Kielich będzie bardzo gorzki, tak gorzki, że już za niedługo w Ogrodzie Oliwnym Jezus zlany śmiertelnym potem błagał będzie Ojca, by Go oszczędził. Jezus nie chce nikogo pozostawić w nieświadomości, co do tego, z Kim wiążą swój los. W przeciwieństwie do robiących dla siebie reklamę, którzy ukazują tylko tę jasną, kuszącą, znaczoną sukcesem i przyjemnością stronę, On mówi swoim uczniom całą prawdę.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 29 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 28 Niedziela Zwykła

    Chrystus w towarzystwie swoich uczniów opuszcza granice Galilei, gdy nagle przybiega jakiś mężczyzna i pada przed Nim na kolana. Jeśli jest prawdą, że oczy są zwierciadłem duszy, to w oczach tego człowieka, jak w czystym jeziorze odbija się całe bogactwo jego wnętrza: młodzieńczy idealizm, radość życia, dociekliwość i pasja poszukiwania odpowiedzi na nurtujące pytania. Tylko On, Nauczyciel z Nazaretu, Bóg i człowiek w jednej osobie może uciszyć niepokój jego serca i zaspokoić głód prawdy: co mam czynić aby osiągnąć zbawienie? – pada pytanie. Ta scena musiała zrobić wielkie wrażenie na uczniach Chrystusa, skoro wszyscy trzej Ewangeliści opisali ją tak dokładnie. Nie było nic nadzwyczajnego w tym, że ktoś przychodzi do Chrystusa z prośbą lub pytaniem. Tak działo się niemal codziennie przenoszono chorych i niepełnosprawnych w nadziei uzyskania zdrowia. Zbliżały się matki prosząc o błogosławieństwo dla swoich dzieci, padali na twarz ojcowie, żebrząc o pomoc dla konającego przyjaciela lub własnego dziecka, pojawiali się ludzie z marginesu szukający skutecznego lekarstwa do walki z nałogiem, zachodzili też faryzeusze z podchwytliwym pytaniem żywiąc przekonanie, że Go skompromitują i wytoczą Mu proces. Nie brakło uczonych i utytułowanych. Ale czego szukał tam człowiek młody, zdrowy i bogaty. Posiadał przecież wszystko czego pragnie na tej ziemi przeciętny śmiertelnik. Czego mu brakło do pełnego szczęścia? Szukał po prostu odpowiedzi na kluczowe pytanie: Co robić, żeby życie było godne myślącego człowieka, żeby posiadało wartość przed Bogiem i prowadziło do zbawienia? Znać przykazania – brzmi odpowiedź. Wielka radość zagościła w sercu młodzieńca. Przykazania Boże były zawsze dla niego nietykalną świętością. Możesz spojrzeć wszystkim w oczy i z dumą odpowiedzieć: Nauczycielu wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości. Niejednokrotnie słyszał wokół obiegowe zdanie: młodość ma swoje prawa, młodość musi się wyszumieć, na starość będzie dość czasu na pokutę i modlitwę. Widział też rówieśników szalejących w podejrzanych lokalach i pławiących się w różnych ekscesach lecz on pozostał sobą. Posiadane bogactwo nie zaszumiało mu w głowie jak mocne wino i nie rozluźniło moralnych hamulców. Ewangeliczny młodzieniec należy do tej kategorii ludzi, którzy są przekonani, że bogactwo to nie wszystko. Wiedza i sława nie zapełnią całkowicie pragnienia serca. A on szuka czegoś innego i wartościowego. Chrystus wyjaśnia młodzieńcowi: jeszcze ci jednego brakuje, idź sprzedaj wszystko co masz i rozdaj ubogim! Takie zdanie nie tylko zaskoczyło młodzieńca, ale spowodowało prawdziwy szok. Liczył w duchu raczej na pochwałę za swoją uczciwość i wierność Bożemu prawu, oczekiwał ewentualnie propozycji, żeby jakąś sumę pieniędzy przeznaczyć na dobre cele, Ale wymagać od niego, żeby cały majątek rozdał ubogim, to chyba gruba przesada. Młodzieniec nie rozumie, że Chrystus nie potępia samego bogactwa, ale również nie gloryfikuje ubóstwa jako ideał życiowego. Wymaga jednak od swoich uczniów, aby widzieli wokół siebie biednych oraz potrzebujący jako braci, którzy mają prawo do lepszego życia i żeby umieli dobrowolnie dzielić się z nimi posiadanym dobrem. Zbyt trudny ideał dla bogatego młodzieńca. To przysłowiowy „chiński mur”, którego nie potrafi przeskoczyć i to nie tylko on, ale także wielu współczesnych zwolenników Chrystusa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 28 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 27 Niedziela Zwykła

    Rodzice pragną szczęścia swoich dzieci. Przynieśli więc swoje maleństwa do Chrystusa, w którym widzą wyjątkowego wysłannika Boga i Człowieka o niezwykłej dobroci. Wiedzą też, jak wielkie obowiązki nałożył Bóg na ich barki. Mają przekazywać tradycje narodowe i religijne by formować ich serca i sumienia, zaszczepić zasady i wartości oraz przygotować do życia dorosłego i odpowiedzialnego. W tym celu proszę o modlitwę i błogosławieństwo. Niestety nie chciano ich dopuścić do Chrystusa. Uczniowie szorstko zabraniali im tego – napisz Ewangelista. Dlaczego? Czyżby nie kochali dzieci? Czy nie chcą zrozumieć, że Zbawiciel przyszedł do wszystkich ludzi, a oni swoją zaborczością zrażają ludzi do Niego? Jakie racje przemawiają za tym, aby dzieciom zatarasować drogę do Tego, który ich tak bardzo kocha? Być może, że kierowała nimi troska o Chrystusa, który jest zmęczony i głodny. A oprócz tego, czeka Go jeszcze wiele pracy. W ciągu wieków wiele razy stawiano bariery, aby młodzież nie spotyka się z Chrystusem ani w kościele, ani na katechezie. Czasem czynili to rodzice, obojętni, niewierzący. Czasem władza państwowa, która wydawała odpowiednie dekrety i zarządzenia. Argumentował zawsze, że kieruje się troską o dobro dziecka, że taki zakaz wypływa z motywów humanistycznych. A więc, że dziecko jest małe i nie rozumie prawd religijnych, że nie należy go przeciążać dodatkowymi obowiązkami, że religia jest niepotrzebna, że religia to czcigodny zabytek z przeszłości, która i tak zniknie z powierzchni. Nie należy gwałcić sumienia dzieci. Niech same zdecydują, gdy ukończą 18 rok życia. Są to wszystko pseudoargumenty, które mają ukryć niechęć, czy nienawiść do religii. Już stary Cycero zauważył, że nie ma na świecie głupoty, której nie próbowano by jakoś uzasadnić. Jezus widząc to, oburzył się. Uczniowie czekali na pochwałę za swoją postawę, a spotkała ich nagana. Dowiedzieli się od swojego Mistrza, że ich zachowanie jest skandaliczne: nie zabraniajcie dzieciom przychodzić do Mnie. Innymi słowy, jeżeli nie wierzycie we Mnie, jeśli moja nauka wam nie odpowiada, to przynajmniej nie przeszkadzajcie innym, a zwłaszcza dzieciom. To pierwsza uwaga Chrystusa. Druga: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. A więc, nie tylko nie przeszkadzajcie, ale zróbcie wszystko, aby dzieciom i młodzieży ułatwić kontakt ze Mną. Wiadomo, że człowiek potrzebuje zasad, wartości, ideałów. Musi poznać sens życia i cel swojej pracy. Musi wiedzieć, dlaczego ma walczyć ze złem. Dobrą odpowiedź na te pytania znajdzie w nauce Chrystusa.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 27 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • Różaniec

    W roku 160. rocznicy objawień

    Matki Bożej w Lourdes

    przypominamy ich historię i to, co przez Bernadetę Soubirous przekazała Maryja. Dlatego  nabożeństwa różańcowe

    proponujemy przeżywać pod hasłem: „Módl się za nami grzesznymi”.

    Nabożeństwa Różańcowe

    w tygodniu o 7:30 i 17:30
    w niedziele o 15:30

  • Możliwość komentowania Różaniec została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 26 Niedziela Zwykła

    Nasz Bóg sieje hojnie i szeroko. Tak hojnie i szeroko, że niektóre rzuconych przez Niego ziaren wschodzą na polu sąsiada. A razem z nimi wschodzą i pytania: czy to możliwe, by poza naszym ogrodem mogło wyróść coś wartościowego? I co zrobić, gdy się widzi, że wzrasta? Jozue mówi do Mojżesza: w obozie dwóch jakichś tam ludzi, wpadło w uniesienie prorockie. Modlą się głośno, gestykulują, robią wrażenie nawiedzonych. Zakaż im! Oni przecież nie należą do wybranych przez ciebie 70 starszych, którym wolno prorokować, bowiem zatwierdził ich Pan. Jan mówi do Jezusa: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje Imię wyrzucał złe duchy i zabranialiśmy mu. Na ile wolno nam wierzyć, że tylko my posiadamy monopol na prawdę i dobro? Na ile wolno się nam oburzać, gdy ktoś spoza, nie-ochrzczony, odpadły od Kościoła, ateista, komunista, liberał sięga – być może zupełnie nawet bezwiednie – do źródła, które uważamy za nasze, by napoić pragnącego? Podbiera nasz chleb, by go podać głodnemu. Jozue uważał, że komuś takiemu należy wydać zakaz. Jan ze swoimi towarzyszami już taki zakaz wydali. Ale i Mojżesz i Jezus są innego zdania. Jezus odpowiada swoim Apostołom: nie zabraniajcie takiemu, bo nikt, kto czyni cuda w Imię Moje nie zacznie tak od razu mówić źle o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Ale tu zaraz pytanie: do jak daleko posuniętej tolerancji upoważnia użyte przez Ewangelię wyrażenie: nie zabraniajcie! Na pewno nie wyraża ono zgody na zawinione niedbalstwo w szukaniu prawdy. Na pewno nie stawia ono na jednej płaszczyźnie wszystkich istniejących na świecie religii i wyznań. Na pewno nie jest ono zachętą do prób zastąpienia chrześcijańskiej moralności świeckim, może nawet ateistycznym humanizmem. Z tekstu św. Marka wynika, że zarówno Jezus, jak i Jego uczniowie są głęboko przekonani, że istnieje jedna tylko prawda, i jedna droga, na której tej prawdy należy szukać.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 26 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 25 Niedziela Zwykła

    Gorszy nas czasem, że już od samego początku nachodziły Kościół sny o potędze, bo przecież nie na innych, ale na takich właśnie marzeniach przyłapuje Jezus któregoś tam dnia swoich najbliższych uczniów i współpracowników. Nie pierwszy raz usiłują zapewnić sobie poczesne miejsce po prawej i po lewej stronie tronu, na którym kiedyś zasiądzie ich Mistrz. Wybuchały te spory o władzę i znaczenie w najbardziej nawet nieoczekiwanych momentach, od choćby dziś właśnie! Jezus zdradził uczniom tajemnicę swojej własnej przyszłości, Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi, ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie. Czyż może być straszniejsza wiadomość dla ludzi, którzy przecież kochają swojego Nauczyciela spodziewać by się można było, że na usłyszaną wiadomość zareagują odruchowym protestem, jak kiedyś Piotr, albo, że przynajmniej zaczną się naradzać jakby to obronić Mistrza. Nic z tego! Wszyscy apostołowie jakby w ogóle nie słyszeli zapowiedzi śmierci Jezusa. Usłyszeli natomiast, że zmartwychwstanie, a więc będzie pomimo wszystko żył, nadal żył, a jeżeli żył, to może właśnie wtedy to królestwo… i już zaczynają dzielić między siebie posady, już spierają się o pierwsze stołki, jak ta kochająca rodzinka, co to spod głowy umierającego ojca wyciąga poduszkę, żeby przypadkiem nie wziął jej ktoś niepowołany. O jakże głęboko siedzą nam pod skórą te sny o wielkości, te przymiarki, kto też z nas jest pierwszy, kto bardziej dostojny, kto na świeczniku, kto przy pałacu! Ewangelista Marek obnażając bezlitośnie słabość apostołów dotknął i naszego chorego serca, nasze głowy, które bez przerwy śni się korona. No cóż, tacy już jesteśmy. Ambicję mamy we krwi. Nawet w gromadzie żebraków siedzących przed kościołem wybuchają spory o pierwszeństwo. Jeszcze częściej wśród tych, co już coś zdobyli, coś znaczą, mają szansę wdrapać się jeszcze wyżej! Zna je więc rodzina, zna społeczeństwo, zna niestety i Kościół. Tym, którzy sięgają po pierwsze miejsca, chcąc pozostać Jego uczniami Jezus pokaże jak władzę obrócić w służbę, w coś wokół czego ta służba ma się koncentrować. Jezus bierze dziecko, stawia przed uczniami i mówi: kto przyjmuje jedno z tych dzieci, w Imię moje, Mnie przyjmuje! Dziecko to symbol tych najbiedniejszych, najsłabszych, pozbawionych praw, zdanych na łaskę lub niełaskę innych.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 25 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii
  • 24 Niedziela Zwykła

    Za kogo uważają mnie ludzie? Chrystus, jako Syn Boży wiedział dokładnie, co ludzie myślą na Jego temat, a mimo to, pyta o to uczniów aby zmusić ich do wysiłku intelektualnego. Każdy, kto postanowił pójść za Nim powinien wiedzieć, dlaczego decyduje się na taki krok. Kim jest ten, który go wzywa do pracy apostolskiej. Odpowiedź uczniów jest krótka. Preferują to, co obiło się o uszy: Jedni uważają Cię za Jana Chrzciciela, drudzy za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków. Opinia ta jest pozytywna, ale nie do końca prawdziwa. Według takiej relacji Chrystus jest mężem wybranym, wysłannikiem Boga, kimś wyjątkowym, ale tylko człowiekiem. Tymczasem, każde pokolenie musi odpowiedzieć na pytanie: Kim jest dla mnie Chrystus? W ciągu minionych wieków pojawiło się wiele pochlebnych opinii o Jezusie z Nazaretu, ale jest to raczej echo wypowiedzi spod Cezarei Filipowej. A wy, za kogo Mnie uważacie? – Pyta Chrystus swoich uczniów. Piotr, w imieniu własnym i kolegów odpowiada: Ty jesteś Mesjaszem. Jest to odpowiedź poprawna. Niestety treść jaką wkładają w to zdanie apostołowie budzi poważne zastrzeżenia. Według powszechnych oczekiwań, Mesjasz miał być kimś na wzór wodza który skrzyknie naród i przepędził rzymskiego okupanta, a Żydom przyniesie upragniona wolność. Oni zaś, jako przyjaciele Mesjasza, Wodza otrzymają zaszczytne teki ministerialne. Marzenie o wygodnych stołkach jest dość powszechne i nie omija nawet ludzi religijnych. Chrystus korzysta z okazji, próbuje w zarodku wybić z głowy polityczne aspiracje jako nierealne i niemające nic wspólnego z Jego królestwem. Dlatego oznajmia i mówi jasno: Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, będzie odrzucony i zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. On jest Mesjaszem w znaczeniu religijnym. On wyzwoli ludzi z niewoli grzechu i nałogu, wszystkim przyniesie wolność dzieci Bożych. Piotr jest wyraźnie zaskoczony takim obrotem sprawy, i nie zrozumiał do końca, co Jezus mówi. Więc wziął Chrystusa na bok i zaczął Go upominać. Piotr prosty rybak, oczarowany Chrystusem, próbuję Go pouczać. Wgrywa zatem troska o Jego bezpieczeństwo i chęć ratowania Go przed prześladowaniem. Ale mimo woli Piotr chciał Mu narzucić swój punkt widzenia i to był zasadniczy błąd Piotra, błąd który w rozmaitej formie powiela się przez wszystkie wieki.

    Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania 24 Niedziela Zwykła została wyłączona
  • Skategoryzowany jako: Bez kategorii