parafia św. Jana Sarkandra w Bańgowie
20 lut
Nasze kroczenie ścieżkami wiary to ciągłe poznawanie Chrystusa.
Czytania liturgiczne niedziel w ciągu roku ułożone są w trzyletnie cykle. Ludzie, którzy mają częsty i głęboki kontakt z Pismem św. mogą spokojnie stwierdzić, że wiele scen znają już na pamięć.
Podobnie jest chyba ze sceną przedstawiającą uzdrowienie paralityka. Jest ona często cytowana przy różnych okazjach. Jak każdy tekst Żywego Słowa Bożego zawiera ogromne skarbce nauczycielskiej mocy Chrystusa. Najpierw więc widzimy wiarę ludzi, którzy podejmują trud zdjęcia powały dachu byle tylko przynieść chorego przed Chrystusa. Nauka dla nas – ile jesteśmy w stanie poświęcić trudu, by stanąć przed Jezusem, ile, aby innym pomóc przed Nim stanąć.
Potem widzimy Jezusa przebaczającego grzechy. Nauka dla nas – to do Niego trzeba się zwrócić po zdjęcie ciężaru winy z naszego sumienia.
Następnie widzimy powątpiewających uczonych w Piśmie.
Nauka dla nas – oceniajmy słowa Jezusa oczyma wiary a nie uczonymi metodami. Jednak i uczeni w Piśmie są potrzebni. To dzięki ich wątpliwościom wiemy, że Chrystus zna myśli serca oraz, że to On – Bóg sam jeden odpuszcza grzechy. Jezus uzdrawia też z choroby fizycznej. To uzdrowienie nie jest jednak popisem magika – cudotwórcy na życzenie i ku poklaskowi publiki, lecz zbawczym czynem świadczącym o mocy Chrystusowych słów.
12 lut
Trędowaty !
Współcześnie dużo łatwiej jest zrozumieć przesłanie Pisma św. o trędowatych.
Choroba ta ciągle jeszcze występuje, ale bardzo rzadko. Wyraźniej widać bardziej duchowy wymiar biblijnych opowiadań w tym temacie.
Pojęcie to funkcjonuje też nadal w języku potocznym na określenie człowieka nie nadającego się do życia wśród normalnych ludzi.
Stary Testament przekazuje nam wiele informacji o tej szczególnej chorobie. Izolacja chorego miała znaczenie ze względu na jej zaraźliwość.
Trąd uznawany był za wyraz braku Bożego błogosławieństwa, za konsekwencję grzechu. W ten sposób podkreślano również brak wspólnoty z Ludem Bożym.
Uzdrowić trędowatego to nie tylko przywrócić zdrowie fizyczne, daleko bardziej znaczy to uleczyć duszę, odpuścić grzech, przyjąć podjętą pokutę, przywrócić do jedności z Ludem Bożym.
Ile może wirus – wszyscy wiemy. Tyle samo może grzech rozlewający się jak zaraza. Grzech społeczny, który nie zostanie nazwany wyizolowany i leczony łaską Bożej Prawdy, doprowadzi do zagłady. Czy ten stan jest nam – współczesnym – obcy?
4 lut
„Czas leci jak tkackie czółenko” – pisze dziś do nas pobożny Job. Kolejny miesiąc roku minął.
Czas mija jak zwykle, a my coraz bardziej uwikłani jesteśmy w nasze doczesne kłopoty. Nawet ci spośród nas, którzy zamierzają w tym roku pogłębić swój kontakt z Bogiem mówią często: „jutro, bo dziś muszę jeszcze….”.
Do bojowania podobny jest byt człowieka – mówi Job – i wydaje się, że ma rację.
Czy jednak nasze bojowanie nie przypomina bardziej zwierzęcej walki o byt?
Przestroga Jezusa, abyśmy troszcząc się o doczesność nie zatracili duszy staje się tym bardziej aktualna. Ewangelia ukazuje nam Chrystusa nauczającego i wyrzucającego złe duchy. Poszukujemy w naszym życiu wskazań i mocy pozwalających znaleźć drogę. Nie jest to łatwe zważywszy, że ciągle balansujemy między dobrem a złem, wyrzeczeniem a łatwym zyskiem, prawdą a fałszem. Jezus wzywający do niepopularnego dobra staje coraz bardziej z boku naszego życia. Gdyby tak jeszcze wystąpił z całą mocą, wytracił wszystko zło, można by Mu zaufać.
Tymczasem On pragnie naszego zaufania bez nęcących propozycji i doraźnych korzyści.
Kiedy podejmiemy bój o naszą duszę, wtedy wyciągnie swą rękę, ujmie nas za dłoń i podźwignie z doczesnej gorączki jak teściową Szymona.
30 sty
„Zdumiewali się jego nauką”, a św. Łukasz opowiadając to samo zdarzenie dopowie: „gdyż słowo Jego było pełne mocy”. Słowo pełne mocy. Jakie słowo mamy dziś? Kiedy obejmiemy refleksją nasze życie, uświadomimy sobie, że właściwie urzeczywistnia się ono wokół spraw słowa.
Rozmowy, spotkania, telewizja, radio, prasa różnego rodzaju, lekcje, wykłady, zajęcia, homilie. Słowo pisane, czytane, wypowiedziane. Zalewa nas słowo, zalewa nas taki czy inny strumień informacji. Do tego stopnia nawet, że już boimy się ciszy. Z pewnością są wśród nas tacy, którzy wchodząc do domu pierwsze co robią to włączają radio czy telewizor. Czekając na kapłana przy okazji odwiedzin kolędowych nie czekają w atmosferze ciszy, skupienia, ale w towarzystwie radia czy telewizji. Nawet przy okazji spotkań w tle gra muzyka by czasami nie dopuścić do ciszy. A więc wszędzie mamy „słowo”. Przez słowo, przez mowę pokazujemy siebie. Poprzez słowo dzielimy się tym, co jest skarbem naszego serca. Język zdradza nasze myślenie. „Z obfitości serca mówią usta.”
Zastanówmy się nad naszą mową… Jaka jest nasza mowa? Czemu ona właściwie służy? Trzeba nam w tym momencie postawić pytanie: Jak mówić? A dokładniej: Jak głosić?
23 sty
„Jeden Bóg, jedna wiara, jeden chrzest…”
Wiele już słyszeliśmy o ekumeniźmie. Obchodzimy dni i tygodnie modlitw o jedność. Często jednak stawiamy sobie pytanie po co? Czy nie można usiąść za stołem i podpisać kontrakt? O co chodzi w tej całej jedności? Czy to nie jest obojętne w jakim kościele uczestniczy się we Mszy?
Są to pytania, które wynikają z braku wzajemnego poznania. Poznanie tego co dzieli musi prowadzić do poznania tego co łączy. A łączy wiele – jeden Bóg, jeden chrzest, a szczególnie wspólna modlitwa.
Modlitwa scala jak spoiwo cegły w budowli. Jesteśmy Bożą budowlą, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus. To właśnie On jest fundamentem. Nie powiedzie się budowanie jeżeli nie będzie położony solidny fundament.
Jedność chrześcijan zasadza się więc na prawdziwym odkrywaniu Chrystusa – Prawdy, kroczeniu śladami Chrystusa – Drogi i kierowaniu się wskazaniami Chrystusa – Życia.
Dopiero w obliczu Tej Prawdy, na ścieżce Tej Drogi i w takim Życiu można kroczyć wspólnie. Wymaga to jednak odwagi przyjęcia tego co niewygodne, pokornego przyznania się do win i spojrzenia nacechowanego braterską miłością.
Wymaga to także budowania więzi między ludźmi opartej na miłości braterskiej.
16 sty
Serce jest synonimem i odniesieniem całego naszego życia. To „z serca płyną życzenia”, to „z sercem wykonujemy pracę”, to sercem kochamy i nienawidzimy. Można mnożyć przykłady naszego myślenia, słuchania, patrzenia, działania „z sercem”.
Dobro i zło ma swoje źródło w nas – mówimy w sercu. Pismo święte podkreśla, że „z serca płyną myśli i uczynki człowieka”. To od stanu naszego serca zależy nasze nastawienie do Boga i człowieka. Serce spętane grzechem będzie szukało okazji okazania swego zła. Serce czyste będzie szukało okazji okazania dobra.
Praktyczny materializm dzisiejszych czasów nauczył nas patrzenia na człowieka jak na biologiczną fabrykę. Istota do pracy, jedzenia, spania i załatwiania potrzeb fizjologicznych. Tak też często patrzymy na nasze życie i drugiego człowieka. Inni są od tego, aby na nas pracować, aby dać nam jeść, aby dać nam mieszkanie, aby zaspakajać nasze zachcianki, aby dać nam przyjemność.
Po użyciu, zużyciu lub znudzeniu się takim „przedmiotem” po prostu go wyrzuca.
„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy ”.
Ciało, zamiast być nośnikiem uczuć i myślenia, jest dziś często towarem do sprzedawania, kupowania i oglądania, w myśl materialistycznej zasady:
wartość ma tylko to, co da się przeliczyć na pieniądze.
Serce brudne i puste nie może być właściwym źródłem człowieczeństwa. Nie może też być „mieszkaniem” Boga.
Błogosławieni, którzy oczyszczają swe serce w zdrojach sakramentu pojednania i wypełniają je Bogiem w uświęcającej Łasce Komunii św.
7 sty
Niedziela Chrztu Pańskiego to przede wszystkim wspomnienie wydarzenia, kiedy Chrystus rozpoczyna publiczną działalność. Ważnym elementem tego wydarzenia jest objawienie się Trójcy Świętej, która daje świadectwo Jego Boskiej Misji.
Jednak dla nas Chrzest kojarzy się z otrzymanym kiedyś sakramentem. Raz po raz w życiu przypomina nam się o jego ważności, kiedy uczestniczymy w obrzędzie chrztu naszych dzieci.
Liturgia ukazuje nam istotne dla chrztu elementy. Jednym z podstawowych jest wyznanie wiary. Wiara jest procesem dynamicznym. Potrzeba więc już dorosłego jej rozwijania.
Warto też pamiętać, że chrzest jest nie tylko wielkim zaszczytem i dumą bycia Dzieckiem Bożym. Niesie on też zobowiązania wobec Bożej Rodziny. Cóż to za ojciec, matka, brat i siostra, która nie jest zainteresowana życiem rodziny i nie staje w obronie jej honoru i godności.
Dziś warto zwrócić uwagę na przyrzeczenia składane przy chrzcie przez rodziców i chrzestnych. Z ich realizacją coraz częściej jest problem. Każdy z rodziców i chrzestnych powinien sobie zadać pytanie o odpowiedzialność i świadectwo tego co przyrzekali.
1 sty
CHRZEST ŚWIĘTY
14 dzieci 4 dziewczynki 10 chłopców
w 2010 /16 /12 dziew. 4 chłop.
I Spowiedź i I Komunia Św.
Wczesna Komunia Św. 1 dziewczynka
16 dzieci 2 dziewczynki 13 chłopców
w 2010 /17 /3 dziew. 14 chłop.
BIERZMOWANIE
38 młodzieży 22 dziewczyny 16 chłopców
w 2010 /29 /16 dziew. 13 chłop.
MAŁŻEŃSTWO
17 par
w 2010 /13 /par
POGRZEBY
11 OSÓB 4 kobiety 7 mężczyźni
w 2010 /4 /1 kobieta. 3 mężczyzn
1 sty
Minął niepowtarzalny Sylwester – rozpoczął się Nowy Rok. Kiedy opadną emocje i sen z powiek, kiedy zatrą się szampańskie wspomnienia – nadejdzie czas zadumy, refleksji i … niepokoju.
Jak to będzie w nowym roku, jak się nam będzie żyło? Czy będzie lepiej, łatwiej, prościej? Nasz niepokój wzrasta i będzie wzrastał przynajmniej przez najbliższe tygodnie. Powód?
W telewizji, gazetach, radiu będziemy słyszeli i czytali najstarsze i najnowsze przepowiednie dotyczące naszej przyszłości.
Dzisiaj staje przed nami Nowonarodzony Jezus Chrystus i przynosi nam nadzieję i spokój.
Dzisiaj, tutaj, teraz, otrzymujesz od Trójjedynego Boga wielką łaskę – nadzieję i pewność, że nie jesteś na ziemi sam.
Dzisiaj Jezus usuwa wszelkie rozterki i wszelki niepokój. ……. Zostawia Ci do pomocy Maryję i św. Józefa. Zostawia Ci tak wiele – by było łatwiej, bezpieczniej i pewniej żyć. Święta Boża Rodzicielka i św. Józef to potężni orędownicy u Ojca Niebieskiego. Zobacz jak żyli, jak postępowali. Ile w ich życiu było niepokoju, wątpliwości, rozterek i wielkich znaków zapytania dotyczących przyszłości. A jednak posłuszeństwo Bogu, przyjęcie wszystkiego co On daje pozwoliło osiągnąć pokój, szczęście, świętość – niebo.
Każda Eucharystia, każda modlitwa przynosi błogosławione owoce: pokój serca, szczęście, nadzieję. Kto zaufa Bogu nigdy nie czuje się samotny, niczego się nie lęka. Dlaczego? – bo z nim jest Bóg. Dlatego w Nowym Roku niczego nie musisz się bać – pokój z Tobą.
26 gru
Każdego roku na nowo głoszona jest światu ta wesoła nowina, że dziś narodził się Zbawiciel, Mesjasz Pan.
Każdego roku przeżywamy jakby nowe Boże Narodzenie. Ze wzruszeniem słuchamy o tym jak „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami”. Ze wzruszeniem słuchamy o tym, co zdarzyło się w Betlejem.
„Chrystus narodził się w żłobie, ale biada, jeśli nie narodził się w Tobie!”
Kolejne Boże Narodzenie. To znaczy kolejna szansa by zmienić serce, by zmienić siebie!
Jakie to szczęście, że Jezus przyszedł na ziemię, w taki sposób. Tak zwyczajnie.
Święta Rodzina żyje miłością. Miłością, jaką miłują się Maryja i Józef. Miłością, w ogniu której będzie się rozwijał i wzrastał mały Jezus.
Jeżeli w małżeństwie, rodzinie, w naszych domach miłość jest żywa i czynna, Jezus jest tam rzeczywiście obecny!
„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”.
Pozwólmy Chrystusowi narodzić się i w naszych domach, w naszych rodzinach, w naszych wspólnotach, w naszych sercach.
Święta Bożego Narodzenia zachęcają by atmosferą, którą widzimy w stajence betlejemskiej dzielić się z innymi. W zwykłej codzienności – dzisiaj!
Na co dzień jest w nas tyle trosk życia codziennego, zabiegania i pracy. Stajenka betlejemska uczy nas dzisiaj właśnie bycia razem.