Jest pierwsza niedziela Adwentu. Przygotowujemy się na święta Bożego Narodzenia i na powtórne przyjście Chrystusa na ziemię. Pomocą są nasze religijne ćwiczenia. Każdy rolnik wie, że ziemię trzeba najpierw przeorać i użyźnić, żeby można siać i czekać na plony. Także nasze serca trzeba najpierw przygotować pod zasiew Bożego Słowa. Trzeba najpierw założyć solidny fundament. Prorok Izajasz wylicza dwa ważne elementy przed rozpoczęciem budowy naszej wiary. Pierwszy element to uznanie nad sobą Boga, jako Ojca. Przypomnijmy sobie te słowa z dzisiejszego pierwszego czytania: „Ty, Panie jesteś naszym Ojcem, my wszyscy jesteśmy dziełami rąk Twoich”. A drugi element naszego fundamentu to wolność od grzechu. Ludzie czasów Izajasza potrafili powiedzieć: „zgrzeszyliśmy, Boże przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani. Nasze dobre czyny, jak skrwawiona szmata. Opadliśmy jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher”. Ci sami ludzie pytali też Boga: „dlaczego pozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak, iż serca nasze stają się nieczułe na bojaźń przed Tobą”. Izraelici mieli pretensje do Boga, że dał im wolną wolę i nie przeszkadzał im w wybieraniu zła. Czy tak wyglądają i nasze serca? – Pretensje do Boga, że dał nam słabą wolę i zło jest silniejsze od nas? Zamiast pretensji do Boga, zróbmy dogłębny rachunek sumienia, nie taki z marszu ale na klęczkach. Zdejmijmy maski, za którymi kryje się nasze prawdziwe oblicze, ludzi, którzy potrzebują Bożej łaski i przebaczenia. Wołajmy jak w psalmie po pierwszym czytaniu: „odnów nas Boże i daj nam zbawienie”. I jeszcze jedno: spokoju sumienia nie kupisz na targu ani w „wypasionym” supermarkecie ale znajdziesz w ciszy kratek konfesjonału.

Ks. Ireneusz