WIERZĄCY, ALE NIEPRAKTYKUJĄCY. To zdanie zrobiło zawrotną karierę. Każdy, kto je wypowiada jest przekonany, że cytuje coś bardzo mądrego. A przecież to zwykły religijny bubel. Czy tacy ludzie zastanowili się, choć raz w życiu, jaką treść zawiera to zdanie? Cała treść tego zdania oznacza tyle: wierzę w Boga a resztę odrzucam, odrzucam Chrystusa i założony przez Niego Kościół, nie uznaje Ewangelii, nie wierzę w życie pozagrobowe. MYŚLENIE TYCH LUDZI. Najpierw usprawiedliwiają się przed sobą i innymi, że Boga mają w sercu. Nie chodzą do kościoła, bo ci, którzy tam są codziennie, są sto razy gorsi od nich. Nie mają kościelnego ślubu, bo partner jest niewierzący i muszą uszanować jego poglądy. Nie poprosili o chrzest dla dzieci i one nie uczęszczały na lekcje religii, ponieważ mąż nie wyraził zgody, ale dzieci są lepiej wychowane niż te inne. BRAK LOGIKI. Proszę zdobyć się na odwagę i spojrzeć prawdzie w oczy, co znaczy zdanie: jestem wierzący, ale niepraktykujący. Tyle samo, co jestem lekarzem, ale nie praktykuje i nikomu nie pomagam, jestem muzykiem, ale nie gram na żadnym instrumencie, jestem sportowcem, ale nie uprawiam żadnej dyscypliny, jestem studentem na uniwersytecie, ale nie chodzę na wykłady, nie zdaje egzaminów, jestem kochającym synem czy córką moich rodziców, ale z nimi nie rozmawiam, zerwałem z nimi wszelkie kontakty. ZATWARDZIAŁOŚĆ SERCA to ciężki przypadek choroby człowieka. Wszystkie argumenty podważa, kwestionuje oczywiste fakty, czarne nazywa biały a białe czarnym. Jawną zbrodnię nazywa przypadkową śmiercią a pobicie samookaleczeniem. Jak perfidny potrafi być człowiek, gdy nastąpi opętanie przez zło i kłamstwo. W niektórych kościołach śpiewa się taką rzewną pieśń: jeszcze się kiedyś zasmucę, jeszcze do Ciebie powrócę Chrystusie, jeszcze tak strasznie zapłaczę i przez łzy Ciebie zobaczę, Chrystusie. Autorem tych słów jest Julian Tuwim. Mam zastrzeżenia do tej pieśni od strony teologicznej. Pismo św. mówi: oto teraz czas zbawienia – dziś, gdy usłyszycie głos Boży nie zatwardzajcie serc waszych. Bóg wzywa do natychmiastowego powstania z grzechów a pieśń mówi „kiedyś”, w jakiejś nieokreślonej przyszłości. Niech obraz Jezusa wychodzącego na pustynię a następnie głoszącego Dobrą Nowinę i wyzywającego do nawrócenia pobudzi nas do dobrego i owocnego przeżycia Wielkiego Postu. By był to dla nas rzeczywiście czas nawrócenia, duchowego wzrostu.