Druga Niedziela Adwentu jest bogata w treść i przeżywane w parafii wydarzenia. Ewangelia koncentruje się na misji, jaką otrzymał największy z proroków Jan Chrzciciel. Owo wołanie na pustyni jest zachętą dla każdego z nas nie tylko do nawrócenia, co jest oczywiste, ale także do wyjścia na pustynię, bo właśnie tam w oderwaniu od ziemskiego gwaru i zabiegania można usłyszeć głos Boga, można i potrzeba z pewnego dystansu popatrzeć na siebie, zobaczyć dobre i złe strony, namacalnie doświadczyć jak bardzo zmienił nas świat. Wyjściem na pustynię są rozpoczynające się w dzisiejszą niedzielę Adwentowe Rekolekcje. Głoszone nauki ogólne, spotkania stanowe a także adoracje i możliwość spowiedzi stają się nieocenionym źródłem łaski dla człowieka. Bóg przemienia człowieka patrząc na jego gorliwość i szczere staranie. Czy jednak myśląc o rekolekcjach nie słyszysz już wewnętrznego dialogu z samym sobą i te tysiące wymówek: że nie ma czasu, że tyle pracy, że nie teraz, że to nie odpowiedni moment, że innym razem. Nawrócenie zaczyna się nie tylko od uznania grzechu czy od decyzji powrotu do Boga, ale także od zawstydzenia samym sobą. I myślę, że właśnie u progu tych rekolekcji trzeba życzyć nam wszystkim zawstydzenia przed Bogiem, bo niby chcemy do nieba a tak wiele jeszcze rzeczy, spraw i osób przysłania nam Boga. Wstyd niech zaś przemieni się w ofiarowany Bogu czas na przeżywanie rekolekcji, i to mimo pracy, zabiegania, zmęczenia, bo przecież to, co dobre zawsze wymaga wysiłku. I jeszcze jedna sprawa w dzisiejszą niedzielę godna jest wspomnienia. To uroczystość św. Mikołaja, biskupa. Tego, który miał otwarte serce i dłonie. Dawał, bo miał świadomość, że kto innym daje tak naprawdę zyskuje. Czy potrafimy dawać, ale tak prawdziwie od serca? Czy wzrusza cię wyciągnięta dłoń żebraka? Bo może się zdarzyć, że odrzucając tę dłoń odrzucasz rękę samego Boga. A wtedy już nie wystarczą ludzkie wymówki!