Dzisiejsze czytania mszalne dają nam sporo materiału do przemyślenia. Święty Paweł w Liście do Rzymian wyjaśnia, że człowiek potrzebuje nadziei i pociechy. Bez nadziei życie nie ma wartości, ostatnia umiera nadzieja. Chodzi o chrześcijańską nadzieję, która nam mówi, że jest Bóg, że On pamięta o każdym człowieku i do Niego należą ostatnie słowa na tej ziemi. Źle się dzieje z człowiekiem, gdy przygnębiony i wewnętrznie obolały mówi: ja już nie mam żadnej nadziei! W czasie adwentu, na modlitwie i rozważaniu Słowa Bożego trzeba tę nadzieję odnaleźć i ją rozbudować. Każdy człowiek, jeśli ma realizować swoje życiowe powołanie potrzebuje cierpliwości. Wszak nerwowość pcha się drzwiami i oknami do naszych domów i rodzin. Atakuje nasze serce i próbuje wszelkimi sposobami wytrącić nas z równowagi. Stare przysłowie ostrzega: nie naprawisz nigdy złością – zrobisz wszystko łagodnością. Izajasz zapowiada, jaki będzie Mesjasz i wylicza jeden z Jego przymiotów, jakże ważny dla każdego z nas: nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek, ale osądzi ludzi sprawiedliwie. Z słów Izajasza wynika jedno: zachowajmy spokój, nie denerwujmy się, że zło triumfuje, że bezbożni i cynicy mają się dobrze, bluźnią przeciwko Bogu i dobrze się im powodzi. To wszystko jest do czasu. Przyjdzie kryska na Matyska. On będzie panował od morza do morza, od rzeki aż po krańce ziemi. W dzisiejszej Ewangelii są dwa cenne zdania. Nawróćcie się i przygotujcie drogę Panu! Co znaczy wezwanie: nawróćcie się!? W znaczeniu biblijnym słowo „nawróćcie się” oznacza przynosić dobry owoc, kierować się w życiu Bożymi zasadami, odrzucić obłudę i hipokryzję. Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego. Mianowicie, gdy się zjawił jakiś ważny dostojnik władze nakazywały przygotować drogi, które były w złym stanie: dziury, doliny, pagórki, nierówności. Gdy Jan Chrzciciel powtarza te słowa: Przygotujcie drogę Panu, na myśli ma nasze serca i sumienia, trzeba niwelować nasze wzniesienia pychy i zarozumiałości, zakopywać doliny pogardę i braki miłości.