Przygotujcie drogę Panu! Takie wezwanie słyszymy najczęściej w Adwencie, choć tak naprawdę każdego dnia trzeba być gotowym na spotkanie Pana, bo nie znamy dnia ani godziny. Adwent jest jednak tym czasem, w którym to sobie szczególnie uświadamiamy i – co ważniejsze – podejmujemy konkretne działania, które mają też przynieść trwałe owoce. Postęp duchowy polega na kroczeniu w przód, nie na zatrzymaniu się na organizacji. Papież Franciszek, mówiąc o ewangelizacji pisze o konieczności „pójścia Drogą”, „fascynacji Drogą” a nie „organizacji podróży”. Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla niego – to wezwanie proroka Starego Testamentu, mocno podkreślone przez Jana Chrzciciela w czasie przyjścia  Mesjasza. Co to znaczy: „podnieście się  doliny, opadnijcie góry, niech równiną staną się urwiska”. Droga wprost odnosi się do drogi naszego życia – ile tam jest    błądzenia, pagórków, urwisk   niebezpiecznych myśli, słów i czynów. Ile poddania się pokusom czyhających na poboczach  i w chaszczach drogi. Głównie zaś problemów z tym wszystkim, co przesłania ostateczny cel naszej drogi. Blichtr tego świata to, to co uwiodło św. Teresę, patronkę tegorocznych Rorat i przesłoniło Boga. Powiedzmy, przesłoniło tak dalece, że w ferworze choinek, bombek i innych gadżetów, wielu nie ma pojęcia, że chodzi o Jezusa. I potem ktoś, uczestnicząc w „przeświątecznej” akcji mówi, że do głowy jej to nie przyszło, bo nie obchodzi świąt.