Ojciec

Jezus ucząc nas modlitwy prosi, abyśmy my tak jak On zwracali się do Pana Boga – Ojcze! Podkreślając, że jest to nasz! Ojciec. Jezus jest Synem, a my jesteśmy dziećmi Bożymi. To synostwo każdego człowieka /kobiety, mężczyzny/ wynika z dzieła stworzenia. Zostaliśmy powołani do życia na obraz Pana Boga i ożywieni Jego Duchem, życiodajnym tchnieniem. I wreszcie co najważniejsze otrzymaliśmy od Boga Ojca cząstkę Jego istoty – duszę nieśmiertelną. To zobowiązuje do szacunku, ale też i daje prawo do nazywania Pana Boga  –  Ojcem. Ten nasz Ojciec zna nas doskonale. Wychodzi nam naprzeciw. Nie tylko w sytuacji krytycznej – jak do syna marnotrawnego. Zawsze: w radości, smutku, potrzebie, zadowoleniu, chorobie, szczęściu. On wie czego nam potrzeba, wpierw zanim my Go o to poprosimy. Nie upoważnia nas to do jakiejś poufałości, próby zagarnięcia Jego łaski, czy błogosławieństwa. Jesteśmy posłusznymi dziećmi, szanującymi prawo Ojca do podejmowania decyzji. To On daje to co dobre i potrzebne każdemu z nas w konkretnej chwili naszego życia. Jest też Ojcem, który wie – wie kiedy powoła nas do siebie. Ta myśl nas niepokoi, nurtuje zwłaszcza, gdy doświadczamy upływającego czasu. Bóg jest dobrym Ojcem, czułym dla swoich dzieci. On dobrze wybierze tę chwilę dla każdego z nas. Zaufajmy Mu. Ta ostatnia chwila ziemska, będzie tym momentem, kiedy  powrócimy do stałej łączności z Ojcem i będziemy uczestnikami Jego Boskiej natury – staniemy się tak jak On wieczni, oby w Jego miłosierdziu, razem z Nim. To nasze dziecięctwo uświadamiamy sobie częściej niż myślimy. Za każdym razem kiedy czynimy znak krzyża świętego również oddajemy cześć Ojcu. Modlitwa Pańska od samego początku przypomina nam do Kogo się zwracamy: Ojcze, a precyzyjniej – Ojcze nasz.

Ks. Henryk