„Jeden Bóg,  jedna wiara, jeden chrzest…”

Wiele już słyszeliśmy o ekumeniźmie. Obchodzimy dni i tygodnie modlitw o jedność. Często jednak stawiamy sobie pytanie po co?  Czy nie można usiąść za stołem i podpisać kontrakt? O co chodzi w tej całej jedności? Czy to nie jest obojętne w jakim kościele uczestniczy się we Mszy? 

Są to pytania,  które wynikają z braku wzajemnego poznania. Poznanie tego co dzieli musi prowadzić do poznania tego co łączy. A łączy wiele – jeden Bóg,  jeden chrzest,  a szczególnie wspólna modlitwa. 

Modlitwa scala jak spoiwo cegły w budowli. Jesteśmy Bożą budowlą, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus. To właśnie On jest fundamentem. Nie powiedzie się budowanie jeżeli nie będzie położony solidny fundament. 

Jedność chrześcijan zasadza się więc na prawdziwym odkrywaniu Chrystusa  – Prawdy, kroczeniu śladami Chrystusa – Drogi i kierowaniu się wskazaniami Chrystusa – Życia. 

Dopiero w obliczu Tej Prawdy, na ścieżce Tej Drogi i w takim Życiu można kroczyć wspólnie. Wymaga to jednak odwagi przyjęcia tego co niewygodne, pokornego przyznania się do win i spojrzenia nacechowanego braterską miłością.

Wymaga to także budowania więzi między ludźmi opartej na miłości braterskiej.