Spojrzenie na jedno z pierwszych zdań dzisiejszej ewangelii jest jak spojrzenie na własną, starą fotografię, znalezioną przypadkiem w sztambuchu babci. Człowiek otwiera szeroko oczy: „Czy to naprawdę ja? Czyż można się aż tak zmienić, pozostając przy tym wciąż sobą?” Ewangelia Marka pokazuje dzisiaj takie staromodne zdjęcie pierwotnego Kościoła Kościołowi XXI wieku. „Sprawdź, czy to ty jesteś”. Nasz Kościół nie jest staruszkiem, ale w każdym razie stuknęło mu już te 2000 lat. Mój Boże! Cóż to były za lata! Raz górne i chmurne, to znów tak płaskie i pospolite, że lepiej nie wspominać. Było się i na wozie, i pod wozem. Produkowało się kopy świętych, ale i miała wśród siebie autentycznych łotrów. Wypruwało się żyły, aby nauczyć ludzi prawdy, ale i posyłało ich czasem na stos, kiedy nie mieli ochoty tej prawdy przyjąć. No i dziś zaproszenie do spojrzenia na swoją starą fotografię, na którą historia nie zdążyła jeszcze nanieść retuszów, i pytanie, jakże na czasie: „ty żeś to jest czy nie ty?”. Fotografia przedstawia nawet nie pierwsze lata, ale omal pierwsze dni, kiedy to gdzieś daleko w Galilei wystąpił taki Jeden i powiedział: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. To był nasz początek. Początek nawet nie Kościoła, ale początek czegoś, co w przyszłości stanie się Kościołem: Założyciel, czterech uczniów i rzucone w świat słowo – wezwanie. Wątła roślinka wystrzelała dopiero z ziemi i w ciepłym, wiosennym słońcu zaczynała róść. Dziś jest z tego drzewo. Wiekowe, ale bynajmniej nie spróchniałe drzewo, które pod swój cienisty płaszcz zaprasza ptaki z najodleglejszych stron. Temu zróżnicowanemu i doskonale zorganizowanemu Kościołowi, którego obecność w świecie nie da się przeoczyć, stawiamy dziś pytanie: „Jesteś tym samym, czym cię planował i chciał mieć Chrystus?”.

Ks. Ireneusz